Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Czyli jednak chciała, znaczy próbowała uciekać przez drzwi i okna?
Oj Duśka, nie wydziwiaj tak, dobra?
A jak zniosła podróż w Bieszczady??
Dobrze, że już teraz jej te pomysły uciekania wybiły się z główki...

  • Replies 1.2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Gabs_on napisał(a):
Kurcze, napisałam wczoraj wiadomość, ale chyba się nie zapisała. Otóż Duśka ma się super! Jest już w Bieszczadach. Śpi na kanapach albo na mojej części łóżka, ściąga frykasy ze stołu (ehhh...), bardzo chętnie wychodzi na dwór, ale nie próbuje uciekać przez okna ani przez drzwi (w Warszawie wygryzła nam kawałek drzwi w nocy, żeby się wydostać i notorycznie wskakiwała na parapety, żeby się wydostać pomimo tego, że wychodziła na dwór 15 razy dziennie...). Nie wychodzimy już z nią na dwóch smyczach (tak sugerowała nam Pani Agnieszka i faktycznie na początku Dusia chodziła na dwóch smyczach - jednej przypiętej do obroży, a drugiej przypiętej do szelek). Dziś idziemy do weterynarza na obcinanie paznokci i na wizytę kontrolną - znając Dusię to będzie się działo... Co do zdjęć - niestety, nie mogę teraz żadnych wrzucić, bo nie mam internetu w domu. Korzystam póki co z internetu w pracy. W związku z tym będę przekazywać relacje pisemne ;P


Dusienko tak trzymaj :lol: Wspaniały domek Ci się trafił. Ciekawe jak tam Dusia po wizycie u weterynarza :roll:

Posted

Już po wizycie. Dusia była baaaardzo grzeczna - co prawda założyłam jej nylonowy kaganiec przy obcinaniu paznokietków, ale okazało się, że wcale nie był potrzebny - Duśka była oazą spokoju ;) Ku mojemu zaskoczeniu, po wszystkim, Dusia zaczęła się rozglądać i węszyć po całym gabinecie!!! Dostała też środki p/robakom i komplet szczepień. Dodatkowo okazało się, że ma grzybicę trzech paznokci. Mam już na szczęście wszystkie leki i będę psinę kurować :) Jeśli chodzi o ucieczki, to faktycznie Duśka każdej nocy buszowała po parapetach - co prawda mamy wzmacniane szyby, ale i tak nie mogłam spać, bo się o nią bałam, żeby sobie krzywdy nie zrobiła. Wygryzła nam też kawałek drzwi wejściowych, bo chciała się wydostać (pomimo tego, że wychodziliśmy z psami po kilkanaście razy dziennie). Na szczęście teraz jest już ok, Duśka ma nawet swój ulubiony pokój (stoją w nim dwa łóżka i Dusieńka co jakiś czas zmienia pozycję i lokalizację - z jednego łóżka na drugie :).

Posted

Wspaniale wiadomości o naszej Dusi -dziekujemy Wam kochani :loveu: ,za to że pokochaliscie tę sliczną sunieczkę bez wzgledu na jej kilka przywar ,których na pewno z czasem sunia się pozbędzie .Widac Dusi sluży życie w Bieszczadach bardziej niż w stolicy :) -byc może byla psem ze wsi ,wolnym i dzikim nieco -stąd jej chęci wydostania się z miejskiego mieszkania w stolicy . Dusia wie ,że lepiej żyje się na wolności -poza miastami ,tlumami ludzi i calym tym zgielkiem wielkich i mniejszych miast ! :p

Posted

Z ostatnich doniesień: od 5 dni mamy kota. W zasadzie kocicę. Na stronie Psiego Anioła Dusia miała napisane, że lubi koty. Amok dostał parę razy pazurem od kota mojej mamy, więc tylko biegnie za kotem chwilę, ale jak kotu ucieczka się znudzi i odwróci się do Amoka z napuszonym ogonem to pies natychmiast salwuje się ucieczką. Podczas naszego pobytu w domu psy tylko przychodziły i patrzyły na kocicę, Amok od czasu do czasu do niej podbiegał i węszył, ale kotka się go nie bała i żywo wykazywała zainteresowanie. Duśka tylko się przypatrywała. W związku z tym postanowiliśmy, że zostawimy pokój, w którym przebywa kot otwarty, bo zwierzaki się dogadają. Po powrocie do domu zastaliśmy kanapę "rozłożoną", odsuniętą metr od ściany (kocica chowa się czasem w skrzyni na pościel w tej kanapie), podbicie kanapy (czyli miejsce, w którym można dostać się do skrzyni na pościel) było całe w strzępach a kot siedział skulony pod szafą. Po dwóch dniach (teraz zamykamy kota w jego pokoju "na kłódkę" w momencie kiedy wychodzimy z domu), Amok zaczął przychodzić do kocicy - mała się go trochę boi, ale niespecjalnie się nim przejmuje i dalej mruczy u mnie na kolanach. Niestety, wczoraj przyszła też Duśka - kot zesztywniał i zaczął chować się za książkami na regale. Pozwala mi to przypuszczać, że prowodyrem ataku na kocicę była "nieśmiała i zastraszona" Dusieńka:). Pewnie psy nakręcały się wzajemnie. Poza tym nie wyobrażam sobie, żeby Amok, który jest bardzo leniwym psem sam wymyślił wydzieranie podbicia kanapy :) Poza tym Dusia wychodzi na podwórko bez smyczy - wraca razem z Amokiem :) Robi się coraz chłodniej, więc powroty do domu idą im coraz szybciej :))) Dziś w nocy Dusi zebrało się na zabawę - zaczęła mnie podgryzać, kraść moje kapcie i ubrania, które wisiały na poręczy krzesła i cwałować z nowo zdobytymi gadżetami przez cały dom. Chciała bawić się z Amokiem, ale ten nie wykazywał najmniejszej chęci i chował się za moje uśpioną osobę - oczywiście depcząc mnie niemiłosiernie. Jak się domyślacie - spało mi się wspaniale :/ Muszę przyznać, że rekompensuje mi to świadomość, że Duśka czuje się coraz pewniej i że się mnie nie boi skoro zaczepia mnie, żeby się z nią bawić. Mam tylko cichą nadzieję, że jednak Amok będzie bardziej chętny do igraszek ;P

Posted

jejku, jakie wspaniałe wieści nam przyniosłaś :)
Duśka prowokuje do zabaw - hurra :):):) wiem, że kapcie i ubrania to nie najlepsze zabawki, no ale... to tak cieszy :)
to teraz musicie jej kupić jakieś sznurki do przeciągania, gumowe zabawki, piłeczki, do memlania psie smakołyki :)
Dusia - wychodzisz na "psy" :)
A ponoć Dusia była nieadopcyjnym psem... bardzo, bardzo Wam dziękuję, że daliście Dusieńce szanse, że ją pokochaliście :)

A co do sytuacji z kocicą - myślę, że minie trochę czasu,aż się nawzajem zaakceptują, muszą sobie też hierarchię ustanowić :)
u mnie w domku psy z kotami potrafią jeden dzień wspólnie spać, a na drugi mają spięcia, a już najgorzej jest jak wyjdą na dwór, to wtedy jest gonitwa i szczekanie na koty, ciągnięcie za obróżki... no i jesć muszą koty na szafie, a psy na podłodze, bo inaczej psy zjadały by kotom wszystko :)
ale poza tym bardzo się kochają :)
I tak samo będzie w przypadku Dusieńki, Amoka i kocicy :) tego Wam i im życzę :)

Posted

No właśnie problem w tym, że Duśka za nic nie chce zabawek! Wszystko leży a ona lubuje się w ciuchach, gazetach (wszystkie, które znajdzie są porwane w drobny mak...), kapciach. Co do kota - Dusia jest bardzo mądrym psem i rozumie, że nie może wchodzić do kociego pokoju, ale widać, że ją to bardzo kusi. Dziś w nocy nie zamykaliśmy drzwi tylko zastawiliśmy szafką na której stała kocia klatka i jakieś pudełko. Żaden z psów nawet nie próbował się tam dostać, bo wszystko było w jak najlepszym porządku a kot spał na sofie :)

Posted

Dziś w nocy ofiarą padł mój telefon komórkowy, który leżał na łóżku - Duśka szaleje... Jest też coraz bardziej nieposłuszna na spacerku - nie słucha się i coraz mniej pilnuje się Amoka. Za to zawsze wraca do domu. Chyba jednak będzie musiała wychodzić na smyczy. Zobaczymy jak będzie się rozwijać sytuacja :)

Posted

[quote name='Gabs_on']Dziś w nocy ofiarą padł mój telefon komórkowy, który leżał na łóżku - Duśka szaleje... Jest też coraz bardziej nieposłuszna na spacerku - nie słucha się i coraz mniej pilnuje się Amoka. Za to zawsze wraca do domu. Chyba jednak będzie musiała wychodzić na smyczy. Zobaczymy jak będzie się rozwijać sytuacja :)[/QUOTE]

Może masz racje z tym wychodzeniem na smyczy. Lepiej nie ryzykowac. Nie wiadomo co naszej Dusieńce może strzelic do głowy ;)

Posted

tak, tak... ja bym nie ryzykowała wychodzenia bez smyczy...
ja po adopcji dopiero spuszczałam psiaki po miesiącu, dwóch...
i tak zawsze każdemu radzę, żeby nie było potem poszukiwań...
najpierw radziła bym nauczyć Dusię posłuszeństwa na smyczy, potem przychodzenia na zawołanie (w zamkniętym terenie), a dopiero potem spuszczała na otwartej przestrzeni.

Posted

Ja nie spuszczam Dusi na otwartym terenie. Ona szaleje tak na podwórku! Na dłuższe spacery chodzimy na smyczy. Szkoda mi jej co prawda, bo Amok biega swobodnie ale z Duśką jeszcze się boję. Tym bardziej, że widać, iż jest powsinogą i im pewniej czuje się w domu tym mniej się słucha i tym bardziej się oddala.

Posted

Dusia w domu zachowuje się zupełnie inaczej niż na zewnątrz. Czasem jest strachliwa i kuli się pod stołem, czasem wskakuje na łózko, podgryza, uderza łapą zmuszając do drapania. Na dworku natomiast jest diabłem wcielonym- nie reaguje kompletnie na nic, nie słucha, nawet nie spojrzy na człowieka, który z nią wychodzi - ma z góry upatrzony cel i do niego dąży - a to dowiedzenie się kto szczeka za płotem, a to sprawdzenie czy lis był w nocy nad strumieniem itd. Poza tym Dusia nie jest łakoma i niełatwo jej dogodzić. W Azylu chętnie jadła pasztet, a w domu pasztet już w zęby kole :) Dlatego nauka przychodzenia w domku nijak się ma do tego, co dzieje się na podwórku - Dusia ma sprawy do załatwienia i już :)

Posted

Ale super :loveu: , ja myślę, że ona Was próbuje i odkryła, że na wiele może sobie pozwolić:diabloti: -przecież to takie biedne maleństwo :megagrin: .Jest bardzo mądra i musi się troszkę nauczyć posłuszeństwa :evil_lol:

Posted

Dusia śpi w łóżku! W nocy przychodzi i kładzie się na mnie mordką albo całym psim ciałem ( a trzeba Wam wiedzieć, że jest coraz większa - co prawda nigdy nie będzie gruba, bo to już taki typ, ale rośnie w oczach :P ) - zanim dotrze na miejsce depcze po człowieku niesłychanie, nauczyła się chyba tego od Amoka, bo on z nami śpi, albo przypomniały jej się dawne "przedschroniskowe" czasy. Zdjęcia już wkrótce!!! :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...