taodtosi Posted November 21, 2008 Posted November 21, 2008 Kochani, witajcie, na wstępie bardzo dziękujemy za wsparcie - dostałyśmy przelew od Lulki. Tak, jak pisałam, rozliczenia będę robić mniej więcej raz w tygodniu. A teraz wieści o Kleosi. Mała wcina z aptetytem, już sie zorientowała, że źródłem wszelkiej pomyślności i ulubionym miejscem pobytu wszystkich naszych futrzaków jest kuchnia. Je nawet wzgardzoną wcześniej pastę Calo-Pet (to świetnie - zawiera nasycone tłuszcze Omega, niezbędne do odbudowy naskórka). Odstawiłyśmy kocie jedzenie, ponieważ zawiera za dużo tauryny, Kleosia je i kurczaczka i puszeczki i suche, jednym słowem - bomba. Rana na grzbiecie goi się cudnie, jest czyściutka i różowiutka, skórka przyrasta do ciałka - błyskawicznie odkąd mała zaczęła normalnie jeść. Gorzej natomiast z podbrzuszem. Jak wcześniej pisałam, dr Taube przecięła Kleosi paskudnego ropniaka w pachwinie i usunęła zmartwiałe brzegi rany. Nie wiadomo, ile czasu ta ropa przelewała się pod skórą, w każdym razie pouszkadzała (rozpuściła) tkanki w, jak się okazuje, wielu miejscach. Poza wielką dziurą w jednej pachwince, wczoraj powstała rana w drugiej, a dodatkowo - zaczyna sie tworzyć kolejna na środku brzuszka :crazyeye: Polega to na tym, że martwe tkanki (skóra) po prostu się rozłażą. Aha, no i jeszcze jest jedna nowa mała ranka na nodze, ale zupełnie niegroźna (czysta i już się goi). Rany w pachwinkach już są oczyszczone, natomiast z tej na brzuszku cały czas się sączy i jeszcze to potrwa. Maluch wygląda jak sito (prześlę Lulce zdjęcia), natomiast faktycznie czuje się coraj lepiej i to widać :multi: Jeszcze chwilka i przestaniemy jeździć codziennie do wetek - wystarczy codzienna zmiana opatrunków w domu + kontrola co drugi dzień. W środę powtórzymy antybiotyk (minie akurat 14 dni jego działania, a powtórzyć koniecznie trzeba). Później będziemy się martwić, jak uelastycznić odrastającą skórę na grzbiecie, żeby małej nie pokręciło ("nowa" skóra będzie bardzo ściągać). Wetki twierdzą, że nie dotyczy to ran w pachwinach, tam wszystko powinno pięknie zarosnąć i nie przeszkadzać przy chodzeniu. Małą wynosimy na spacerki w kocu i kubraczku (ma pożyczony od yora, trochę krótki, spróbujemy kupić jakiś sensowniejszy), spacery (króciutkie wprawdzie) sprawiają jej coraz większą przyjemność. I to by było na tyle z newsów, pozdrawiamy Was bardzo serdecznie. Quote
agniecha82x Posted November 21, 2008 Posted November 21, 2008 dobrze, ze Kleosia zaczela jesc! ale te ranki... biedna kruszynka... :shake: Quote
Lulka Posted November 21, 2008 Posted November 21, 2008 kurczaki no ile ta bida musi jeszcze cierpiec :-( trzymaj sie Kleoska dzieki dziewczyny za wszystko co dla niej robicie :loveu::loveu::loveu: jesli ktos chcialby nadal wesprzec Kleo to bardzo prosimy, jakos moj ostatni bazarek nie cieszy sie wzieciem :shake: Quote
Yana Posted November 21, 2008 Posted November 21, 2008 przeleję jakąś kaskę na suńkę, ale po pierwszym, na razie na moim koncie czarna dziura :cool3: Quote
teapot Posted November 21, 2008 Posted November 21, 2008 taodtosi napisał(a): [...] Małą wynosimy na spacerki w kocu i kubraczku (ma pożyczony od yora, trochę krótki, spróbujemy kupić jakiś sensowniejszy), spacery (króciutkie wprawdzie) sprawiają jej coraz większą przyjemność. I to by było na tyle z newsów, pozdrawiamy Was bardzo serdecznie. A może kubraczek zamówić od Taks - są super uszyte i z tego co pamętam ma opcje delikatnych materiałów. Link do bazarku tutaj: http://www.dogomania.pl/forum/f99/zimowe-psie-kubraczki-szyte-na-miare-122825/ A jeśli mała chodzi w yorkowym to koszt nie będzie duży... Przykro mi tylko, że nie bardzo mam jak pomóc. :oops: Quote
Yana Posted November 21, 2008 Posted November 21, 2008 jeśli zdecydujecie się na kubraczek u Taks, mogę go sfinansować. zamówiłam taki na swojego ratlerka i jest super, trzeba tylko dobrze wymierzyć psa Quote
Lulka Posted November 21, 2008 Posted November 21, 2008 to te nowe rany :-( i linki to rany na plecach: http://i9.photobucket.com/albums/a98/viva21/DSC01279.jpg http://i9.photobucket.com/albums/a98/viva21/DSC01284.jpg http://i9.photobucket.com/albums/a98/viva21/DSC01282.jpg Quote
Yana Posted November 21, 2008 Posted November 21, 2008 o kurcze !!! ależ ona musi cierpieć... tyle ran na takim małym ciałku Quote
teapot Posted November 21, 2008 Posted November 21, 2008 :-(:-(:-(:-(:-(:-( Wygląda to koszmarnie :placz: Bidulka malutka... Quote
maja602 Posted November 21, 2008 Posted November 21, 2008 Suczka jest wspaniała. Zaczęła jeść to znaczy, że mimo tak wielkiego cierpienia cały czas walczy. Trzeba jej pomóc. Postaram się w przyszłym tygodniu koło 27 bm. przekazać jakąś kwotę na jej leczenie. Quote
pucka69 Posted November 21, 2008 Posted November 21, 2008 okropnie wyglądają te rany w pachwinach. to takie jakby przetoki, nie? co to rany na plecach - może taka maść na blizny jak dla ludzi pomogłaby te zrosty uelastycznić? Oczywiście jeszcze nie w tej chwili. Quote
Nika_88 Posted November 22, 2008 Posted November 22, 2008 Może kiedy rana zostanie zupełnie oczyszczona faktycznie wartoby zastosować te opatrunki żelowe? One pieknie przyspieszają ziarninowanie, są wygodne dla psa i właściciela bo nietrzeba ich tak cxzęsto zmieniać. Leczyłam takimi pewną sunie schroniskową,ze zdartą skórą z prawie całej łapy i efekty były niesamowite. Gdybyście sie zdecydowały moge spróbować takie załatwić, ale podkreślam spróbować... Quote
agniecha82x Posted November 22, 2008 Posted November 22, 2008 biedna kruszynka... serce sie kraje jak patrze na te jej fotki, jak widze co dzieje sie z jej malenkim kruchym cialkiem :placz: Quote
zuzlikowa Posted November 22, 2008 Posted November 22, 2008 Kleo...Ty wielkie dzielności w małym ciałku!!!:loveu::loveu::loveu::loveu: Wieczorek się zbliża, więc prześpij spokojnie i zdrowo ,i ...BEZ BÓLU całą nockę!Niech przyśni Ci się zdrowy i szczęśliwy...spacerek:Dog_run: Do góry maleńka!:multi: Quote
Lulka Posted November 22, 2008 Posted November 22, 2008 pani doktor woli codziennie przemywac rane i stosowac masc kocha, sprawdza sie bardzo dobrze ;) rana sie goi i oby tak dalej ale mała zaczyna być niedobrą dziewczynką, goni wszystkie psy, koty i nie pozwala nikomu zbliżać sie do wybawicielki Madzi :mad::diabloti: kubrak juz zakupiony, bo przyszla zima i nie bylo juz czasu zeby czekac, bo mała marzła Quote
pucka69 Posted November 22, 2008 Posted November 22, 2008 kubrak piękny ! a jaka wielka kość :eviltong: Quote
zachary Posted November 22, 2008 Posted November 22, 2008 Widać,że Kleo wraca do życia, no i ten czerwony kubraczek:evil_lol:.Śliczny.Kochane cioteczki:loveu:. Quote
maja602 Posted November 22, 2008 Posted November 22, 2008 Pieski ślicznie pozują. Do twarzy Kleo w czerwonym. Nie dziwię się, że Kleo nikogo nie chce dopuścić do Madzi. Każdy piesek chciałby mieć TAKĄ MADZIĘ. Madziu jeszcze raz dziękuję Ci za tak wspaniałą opiekę nad Kleo.:Rose: Quote
malagos Posted November 23, 2008 Posted November 23, 2008 He, he, to ze goni konkurencję, to znak, ze zdrowieje :evil_lol: Quote
taodtosi Posted November 23, 2008 Posted November 23, 2008 Witajcie, Kochani! Dziś mijają równo dwa tygodnie, odkąd Madzi przywiozła do nas Kleosię. No i wreszcie można śmiało powiedzieć, że sytuacja jest opanowana :multi: Rana na grzbiecie wygląda cudnie, zaczęło się ziarninowanie, goi się to wszystko z prędkością światła! Rany w pachwinkach też już zaczynają zarastać, a i jest nadzieja, że kolejna rana - na brzuszku - jednak się nie zrobi. Wczoraj dr Ania Szymańska była w szoku, nie widziała małej przez jeden dzień (w piątek nie jeździłyśmy do lecznicy, bo nie było takiej potrzeby), a rany w pachwinkach przez ten czas już się wypełniły! Na tak szybki proces gojenia ma bez wątpienia wpływ to, że Kleosia pałaszuje pięć razy dziennie pyszne, wysokokaloryczne jedzonko (pozostałe futrzaki za jej jedzonko dałyby się pokroić), dodatkowo zjada kompleksowy zestaw witamin z tłuszczami omega (całą pastę Calo-Pet już zjadła). A już na pewno pomagają Wasze ciepłe myśli ;) Kolejną wizytę mamy dopiero we wtorek, a tak wystarczy codzienna zmiana opatrunku w domu. W środę Kleosia dostanie kolejną porcję antybiotyku (tego działającego przez 14 dni). Zmiana optarunków już małej nie boli, dzienna opieka nie zajmuje już 5 godzin, możemy powoli (a raczej - bardzo szybko) wracać do pracy. Trzy prania dziennie też już się udało ograniczyć do jednego, ufff. Małą gojący się grzbiet musi swędzieć, więc Madzia urządza jej codzienne drapanki-mizianki naokoło rany, mówię Wam - nirvanka, Kleosia lewituje (ja jestem "ta zła", od karcenia i ganiania ze ścierką) :p A ta wielka waniliowa kość, to ukradziona Lukrecji :-o Czas na rozliczenie dotychczasowych wydatków. Ostatnie rozliczenie robiłam 14 listopada, "wpływów" było 600 zł, wydanych 675 zł, czyli 75 zł "na minusie". Od Was wszystkich otrzymałyśmy ostatnim przelewem od Lulki 443 zł, dzięki wielkie, 443 zł - 75 zł = 368 zł. Wydatki od 15 (sobota) do 22 (sobota) listopada: - 15.11 (sobota) Viyo pokarm w płynie x 3 buteleczki 45 zł (strasznie drogi, ale nie było wyboru, to jedyne, co wtedy małej dawało się wmusić), termofory x 2 + bandaże i gazy 47 zł (termoforami ogrzewałyśmy Kleosię przy początkach hipotermii wtedy, co nas tak wystraszyła, są do rozdysponowania), dojazd do lecznicy 30 km. - 16.11 (niedziela) dojazd do lecznicy 30 km. - 17.11 (poniedziałek) rivanol + środki opatrunkowe 45 zł, dojazd do lecznicy 30 km. - 18.11 (wtorek) dojazd do lecznicy 30 km. - 19.11 (środa) dojazd do lecznicy 30 km. - 20.11 (czwartek) dojazd do lecznicy 30 km. - 22.11 (sobota) 54 zł kubraczek, 47 zł zapas jedzonka Animonda, dojazd do lecznicy 30 km. Podsumowanie: całość wydatków to 238 zł + dojazdy 85 zł = 323 zł. Na dzień dzisiejszy zostaje zatem 45 zł. Jak widzicie, dr Ania Szymańska nie wzięła ani grosza przez ostatni tydzień za leczenie (oczyszczanie ran + opatrunki), cały czas twierdzi, że "rozliczymy się później", ale jakoś nie bardzo w to wierzę ;) Na pewno trzeba będzie zapłacić za antybiotyk. Wszystkim Wam bradzo dziękujemy i serdecznie pozdrawiamy, Joanna i Magda Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.