agata51 Posted May 31, 2009 Posted May 31, 2009 Ja już trochę się pogubiłam, zresztą niewielę mogę. Aśka nie odbiera telefonu. Quote
dorota1 Posted May 31, 2009 Posted May 31, 2009 Wygląda na to, że Zulus właśnie stracił szansę na dom. Jurmar był gotów przewieźć psa na własny koszt, taki kawał drogi i nie mógł doczekać się na kontakt. Mnie się to w głowie nie mieści:shake: Quote
jurmar98 Posted June 1, 2009 Posted June 1, 2009 Bez paniki.Nic wielkiego się nie stało.Nie mogłem wczoraj dłużej czekać na kontakt,bo poza innymi sprawami taka wyprawa (w sumie cała trasa to dla mnie ponad 600km)wymaga trochę przygotowania.Zostaje aktualny drugi termin t.j sobota ,niedziela lub poniedziałek.Prosiłbym tylko Cioteczki o dogranie wszystkiego bo naprawdę szkoda,że psiak ma szansę ,która mogłaby zostać niewykorzystana. Quote
Ania i Kajber Posted June 1, 2009 Posted June 1, 2009 Bardzo fajnie,że Zulus może jechać w następny weekend lub w pon. W sob. i niedz. będę i ja i Iwonka nawet do po 16.00 , w pon.też będę 16.00-19.00, pomogę.Gdyby Jurek potrzebował kontaktu, to proszę 505105026. Quote
hanka456 Posted June 1, 2009 Posted June 1, 2009 Agnieszka poinformowała mnie o tym, ze ktoś będzie po zulusa jechal. Do 16.00 nikogo nie było, ale to nie znaczy, że po 16.00 nie odbyło się przejęcie. w każdym razie. Zulus czeka. Ania była w schronisku po 16.00. Quote
tamb Posted June 1, 2009 Posted June 1, 2009 Czyli Zulus przyjedzie do hotelu w następnym, możliwym terminie. W tej chwili mamy dwie miesięczne deklaracje finansowe: jurmar98 - 60zł ewatonieja - 50zł Brakuje jeszcze 340zł Czy ktoś jeszcze chce pomóc Zuluskowi? Quote
jurmar98 Posted June 2, 2009 Posted June 2, 2009 Mając chwilę czasu przeczytałem jeszcze raz cały wątek Zula do początku.Nasuwa mi się kilka refleksji. Pierwsza,czy nie jesteście zbyt ostrożni w stosunku do rodziny,która chce adoptować malucha.To ,że ma to być ich pierwszy piesek i nie mają doświadczenia nie musi być jednoznaczne z tym,że sobie nie poradzą.Ważne jest ,BY GO POKOCHALI,a jak wiadomo miłość zwycięża wszystko.To,że ktoś boi się Odiego,albo ,że go nie pogłaskał to żaden argument (ja też parę razy bałem się pogłaskać jakiegoś psiaka,a nie jestem jeszcze w podeszłym wieku)Patrzmy na ludzi z nadzieją i optymizmem.Przecież oni czekają na Zuluska,zrobili dla niego zakupy,to są argumenty za.Agamiko mimo całej sympatii wydaje mi się ,że trochę dramatyzujesz w ocenie Państwa .Kłamali o dyżurach?-a być może w rozmowie padło zdanie "to będziemy pełnić dyżury"-być może nieprzemyślane,nieuzgodnione z drugą stroną ,ale wypowiedziane w dobrej wierze (znając sąsiadów mówiący ,był przekonany,że się zgodzą). Druga sprawa.Pamiętajmy,że to Zulus ma jechać do nowego miejsca,gdzie są już dwa zadomowione zwierzaki.Niekoniecznie on może być tym strasznym "agresorem",właśnie to on może czuć się nieswojo.Czy przypadkiem nie odbieramy mu chwil szczęścia bojąc się zaryzykować,czy ostrożność zawsze popłaca? Ja jednak bym zmienił kolejność 1.domek-a jeśli nie wypali 2.-hotelik Bo weźmy pod uwagę,że nie mamy jeszcze całej kwoty na utrzymanie pieska w hoteliku.Druga sprawa,czy hotelik tak bardzo poprawi sytuację Psiaka?Zamiast łańcucha 1,5 m niewiele większy boks tyle że więcej spacerków,Zamiast odwiedzin jednych Cioteczek odwiedziny innych.Ale i inne miejsce -co zawsze wiąże się ze stresem. I trzecia sprawa dot. transportu.Ania i Kajber pisze ,że bywa w schronisku po 16.00.Nic to nie da jako,że w hoteliku są określone godziny przyjęć i gdybym go zabierał po południu to na miejscu bylibyśmy późną nocą.Optymalna godzina odbioru to 12.00-13.00. i dobrze by było ustalić odpowiednio wcześniej osobę odpowiedzialną za to w Łodzi. Tyle moich dywagacji.Przepraszam,jeśli ktoś poczuł się urażony.Jeśli będę potrzebny to jestem do dyspozycji we wcześniej podanym terminie. Na zakończenie.Dajmy mu szanse chociaż na chwilę szczęścia. Quote
Onaa Posted June 2, 2009 Posted June 2, 2009 Do Zuluska zaglądam od czasu do czasu, przypomina mi innego pieska też dużego i czarnego, któremu już się udało. Przeważnie nic nie piszę, ale przeczytałam właśnie posta jurmar98, i tak sobie myślę, że może faktycznie nie można zmarnować szansy na domek ? Zulus siedzi w schronisku już długo, nie wiem jak jest z adopcjami w tym schronisku, ale skoro jest jakaś możliwa pomoc to może byłoby dobrze skorzystać. Ja z natury jestem ostrożna zwł. w takich niełatwych sprawach ale wiem też że czasami ryzyko się opłaca, a nie ryzykując nie dostaje się szansy na coś dobrego. Quote
Ania i Kajber Posted June 2, 2009 Posted June 2, 2009 W sob. i niedz. wchodzi w grę odbiór tylko do 10.00-14.00,ew. 15.00, potem weci kończa pracę, a tylko oni u nas wydają psy. W tych godz. są tez pracownicy, wolontariusze-nie ma żadnego problemu z wzięciem Zulusa, musi być tylko osoba na kt. będzie umowa z dowodem osob.i standardową opłatą 41 zł. W pon. schron teoretycznie zamknięty dla adopcji, ale do 16.00 jest jakiś wet i też Zulus może być wydany . Jesli trzeba popilotowac po drodze przez telefon jak trafić to zrobi to kazdy łódzki wolontariusz, więc kiedy chcecie i możecie to przyjeżdzajcie. Zamknięte będzie tez w Boże Ciało, a potem pewnie będzie inwentaryzacja i tez przez tydzień może nie byc adopcji. Zulus na wybiegu biega z różnymi psiakami i nie ma agresji,tylko zabawa, więc na pewno da radę w nowym domu. Quote
ciapuś Posted June 2, 2009 Author Posted June 2, 2009 Wreszcie udało mi się zalogować.Niestety własny komputer ma nadal niesprawny. Moim zdaniem cała sytuacja z adopcją Zulusa jest delikatnie mówiąc dziwna.Mieszkam w bloku i nie wpadło by mi do głowy pytać mieszkańców czy mogę adoptować psa. Wielokrotnie rozmawiałam z osobami które chcą adoptować Zuluska i myślę że miłości mu tam nie zabraknie. Co do dyżurów to tak jak napisał jurmar98 padło stwierdzenie że jeśli będzie coś nie tak to będą najwyżej wyprowadzać psy na zmianę,a nawet nie widzą problemu aby wychodzić z psem na spacery poza ogródek i tam go dopiero spuszczać. Jednym słowem wystarczy trochę życzliwości z obu stron i na pewno wszystko się ułoży. Co do transportu to pozwolę sobie dzisiaj wieczorem zadzwonić do jurmar98 i wszystko uzgodnić Quote
agamika Posted June 2, 2009 Posted June 2, 2009 w bloku nie wejdziecie do sąsiada przez balkon! to juz jest podstawowa róznica , porówmnanie jest bardzo nie namiejscu wiec :roll: Jak wydaje sie psa do WYNAJMOWANEGO mieszkania zawsze sie sprawdza czy właściciel wie i sie zgadza na zwierze. Nie tylko w tych kwestiach kłamali , niewiedzac za pewne ze ja moge to zweryfikowac, wszystko przekazałam Tamarze . Na watjku nie czuje sie upowazniona tego pisac ./ Wiesz jurmar, troche jednak dłuzej sie "tym zajmuje " i wierz mi dla psa przeskok ze schroniska do hotelu to ZAWSZe poprawa . Psu sie krzywda nie stanie jesli wpierw pójdzie do hoteu a puzniej do domu, to nie samochód zeby na próbe go brac!!! Jelsi pies sie zadomowi, a szczeknie kobiecie babci koło ucha i beda sie tak wysztywniac jak przy Odim , i wyladuje w hotelu to bedzie dla niego tragedia! Zawsze myslałam ze naszym zadaniem jest tak przeprowadzenie adopcji zeby zabezepiczyc maksymalnie dobro psa , w tym wypadku dodatkowo dochodzi drugi pies i kot :roll: a to ze zakupy zrobili , jurmar, wiesz co .. ludzie budy i łancuchy tez przygotowuja na psa , wiec to jako argument jest troche chybione ... Bab co Fuksa miałą brac jako pierwsza od Tamb tez miała zapkupy porobione.. łacznie z nudzeniem jak długi jest Fuks ... a wyszło jak wyszło :roll: widze zreszta ze i tak sie widzi i słyszy co sie chce , dyskutowac wieceiej wiec nie zamierzam bo wuidze ze to sensu nie ma Quote
ciapuś Posted June 2, 2009 Author Posted June 2, 2009 Oczywiście jeśli mieszkanie jest wynajmowane to trzeba się dowiedzieć czy właściciele wyrażają zgodę na trzymanie psa w ich mieszkaniu ale z tego co wiem to obie rodziny wynajmują te mieszkania. Z Tamara też dosyć długo rozmawiałam ,w końcu to Ją prosiłam o wizytę przedadopcyjna i wiem co sądzi o tej adopcji. Quote
tamb Posted June 2, 2009 Posted June 2, 2009 Uważam, że ten dom jest szansą dla Zulusa ale żeby zachować wszelkie środki ostrożności lepiej żeby pojechał do hotelu. Przyszli właściciele pierwszy raz zobaczą go na gruncie neutralnym i w razie rozczarowania, słomianego zapału będą mogli wycofać się bez mieszania psu w głowie. Jeśli zadadzą sobie trud i będą przyjeżdżać do Zulusa do hotelu, potwierdzą swoją postawą, że decyzja jest świadoma, dostaną psa tak szybko jak się tylko da. Quote
jurmar98 Posted June 2, 2009 Posted June 2, 2009 Mam wrażenie ,że Agamika się naćpała.Agresja,brak zrozumienia nieumiejętność pisania po polsku mówi samo za siebie.Ale może ja się mylę.Zostawiam sprawę do rozstrzygnięcia przez Cioteczki.Ja tylko wyraziłem swoją opinię.Może być błędna,proponuję pomoc która nic nie kosztuje a dużo może Zulkowi dać.Gdybym chciał to i tak zrobiłbym co myślę ,(przyjeżdżam -adoptuję -oddaję innym,a jak się nie uda to będę miał dwóch "bliźniaków"- choć jeden będzie w hotelu),ale szanuję to ,że tyle osób jest zaangażowanych w to by Zulus znalazł wreszcie dom.Mądrzenie się typu "ja lepiej się na tym znam" osoby która mogłaby byc moją wnuczką traktuję jako przywilej młodości,dlatego nie będę się więcej wypowiadał na temat histerii. Quote
agata51 Posted June 3, 2009 Posted June 3, 2009 To ja może jutro. Przepraszam, muszę to wzystko przetrawić. Quote
Yorija Posted June 3, 2009 Posted June 3, 2009 obserwuję ten wątek i nasuwa mi się takie spostrzeżenie jak długo i jakie kryteria sprawią, że ktoś zdecyduje żeby wydać Zulusa z hoteliku? wydaje mi się, że przyszli własciciele powinni dostać taką informację, nie można oczekiwać, że będą wielokrotnie przyjeżdżali, wychodzili z nim na spacery i że dostaną psa jak szybko się da dla Zulusa to napewno duża zmiana ale w hotelu będzie zamknięty w kojcu wyprowadzany na spacery będzie szalał z radości i nawet jeśli to będą dwa spacery dziennie co w stosunku do schroniska już jest zmianą na lepsze to nadal będzie psem który zachowaniem będzie odbiegał od psa trzymanego w domu. W hotelu nie będzie miał kontaktu z psami taki jaki będzie w domu - psy bedą wokół niego w kojcach, psy będą obok podczas spacerów gdyby przyszli własciciele wzięli psa ze schroniska bezpośrednio to po prostu przywieźliby go do domu i zmierzyli się z całą sytuacją. To że chcą adoptować poprzez wolontariuszy świadczy że obdarzyli ich pewnym zaufaniem i warto się tym zrewanżować i zaufaniem obdarzyć. To czy pies wroci do hotelu po spędzeniu czasu w domu zdarza się również w róznych sytuacjach. Jeżeli ma być dobrze to będzie a aklimatyzacja najpierw w hotelu a potem ponownie aklimatyzacja w nowym domu to o jeden stres więcej jeżeli trafiłby od razu do DS. Quote
tamb Posted June 3, 2009 Posted June 3, 2009 Ci ludzie, którzy chcą adoptować Zulusa to normalna, sympatyczna rodzina. Taka, jakiej daje się psa z nadzieją, że wszystko będzie dobrze. Problemem jest tylko fakt, czy poradzą sobie z izolowaniem i upilnowaniem Zulusa w razie agresji do kota i wzajemnej niechęci z Odim. To, że Zulus byłby ich pierwszym psem o niczym nie przesądza. Może dopiero teraz, kiedy odchowali dzieci i mają dom na ukończeniu mogą mieć psa. To, że jedzie najpierw do hotelu jest przysłowiowym dmuchaniem na zimne. Jeśli przy pierwszych kontaktach z psem nie zmienią zdania i będą sobie radzić z utrzymaniem go na smyczy w czasie spacerów to nie ma sensu trzymać Zulusa w hotelowym boksie. Jeśli się wycofają albo nie będą potrafili sobie z nim poradzić, sprawa też będzie jasna bez oddawania psa z domu do hotelu. To tylko o to chodzi. Quote
Kasia 22 Posted June 6, 2009 Posted June 6, 2009 Tutaj Tomek - właściciel Odiego i Frustka - nie mam swojego konta stąd występuję jako Kasia... Właściwie do tej pory znałem treść wątku Zulusa z relacji Kasi. Dzisiaj gdy dowiedziałem się że Zulus przyjeżdża do Krakowa usiadłem i pracwicie przeczytałem kilkanaście ostatnich stron. Generalnie widzę że mnóstwo tu emocji. Według mojej miary - za dużo. Pada też torchę mocnych słów - uważam że przesadzonych. Ja bardzo szanuję i podziwiam to że większośc z Was tu piszących jest tak bardzo całym sercem zaangażowanie w pomoc w ratowanie tych zwierzaków, ale ja należę do tych zwykłych smiertelników, którzy nie potrafia, a może nawet nie chca przejmować się "całym światem", losem "wszystkich" skrzywdzonych zwierząt. Rodzina która chce "adoptować" (osobiście denerwuje mnie to słowo w sytuacji brania do domu zwierzęcia - adoptuje się dzieci) to bardzo spokojni sympatyczni ludzie. Jest tam dwoje dzieci które jak wiem bardzo chcą mieć psa i zależy im właśnie na Zulusie. Sądze że szczerze chcą zrobić wiele by przyjęcie do domu Zulusa zakończyło się sukcesem. Agnieszko - jesteś niesamowita jeśli chodzi o miłośc do zwierząt, ale zostaw też w sercu trochę miejsca dla ludzi. Wielokrotne powtarzanie ,posądzanie o KŁAMSTWO naszych sąsiadów jest bardzo niesprawiedliwe i krzywdzące. Posądzanie o złą wolę również. Nie każdy ma takie doświadczenie jak wy, czy wyonbraźnię żeby przewidzieć wszystkie możliwe czarne scenariusze, ale naprawdę to nie jest usprawiedliwiedni dla tak mocnych słów.To ze nie wykazuja entuzjazmu w stosunku do Odiego - to nic nadzwyczajnego wśród "zwykłach śmiertelników". Zresztą Odi czasami bywa na górze z sąsiedzką wizytą podobnie jak kot... Wy macie jako środowisko szczególnie szeroko otwarte serce dla wszystkich zwierząt - ale spójżcie na sytuację oczami "zwykłych" ludzi. Naprawdę nie sposób przejmować się powtarzam raz jeszcze całym światem. Czy wy oprócz zwierząt macie czas np na przejmowanie się dziećmi chorymi na białaczkę, głodujacymi w afryce, co ja mówię w afryce - na Suwalszczyźnie, na Mazurach. Podziwiam Wasze zaangażowanie za prace za czas który poświęcacie chocby na spacery z psami, ale Czy wiecie jak wielu starszych ludzi samotnych ludzi w Krakowie nie ma takiej szansy jak Wasze psy, by wyjść na spacer (służe adresami i nazwiskami)> ilu samotnych ludzi w szpitalach nikt nie odwiedza... Na szczęście są kolejni wspaniali ludzie , wolontariusze którzy próbują robic coś w tej materi robić wspaniałe rzeczy. Ale są tez pamietajcie zwykli ludzie tacy jak my jan nasi sąsiedzi którzy chcą mieć SWOJE zwierzęta do kochania. Moja Kasia moze trochę bardziej - ja moze trochę mniej - ale mamy oczywiście obawy. Wiadomo - dla nas najwygodniej byłoby gdyby sprawa upadła. Błogi constans... Boimy się o bezpieczeństwo, a nawet trywialnie - o komfort życia" naszego kota. Do tej pory wychodzi, przychodzi do domu kiedy chce, wyleguje się w ogródku gdzie popadnie. Martwimy się czy nie będzie wiecznej wojny miedzy Odim a Zulusem. Ja najzwyczajniej w świecie egoistycznie boję się że będę miał dodatkowy "jakiś" problem" i dodatkowe "jakieś" zajecie, bo naprawdę mam w życiu na tyle dosyć problemów że nie mam ochoty na kolejne... No ale skoro Zulus do nas przyjdzie to na pewno zrobimy ze swojej strony co się da żeby wszystko ułozyło się jak najlepiej. Dla nas jest to o tyle trudne że mamy specyficzny charakter pracy. Czasem jesteśny obydwoje w domu dwa dni, kiedy indziej przez dobę jesteśmy poza domem. Nie zawsze będziemy mogli dopilnować Odiego, czy fFrustka. Ale wierzę że Sąsiedzi włożą wysiłek w to by pojawienie się Zulusa nie stanowiło dla nich czy dla nas jakiejś opresji. Wierze ze w ekstremalnej sytuacji rozwiązaniem będzie nie to że Zulus powróci do hotelu, ale to że np. bedzie na smyczy wyprowadzany na spacery poza teren ogródka, lub spuszczany ze smyczy w ogrodzie po upewnieniu się że kot i Odi są odseparowani, bezpieczni. Szkoda że wcześniej nie czytałem wątku bo moglibyśmy może uniknąć kilku nieporozumień. Pamietam że na wątku Odiego - pod naszym adresem padło też kilka cierpkich zdań :) No ale zamknijmy może ten rozdział Zulus jest w drodze - za "chwilę" zrobimy na neutralnym gruncie spotkanie z Odim i zobaczymy co będzie. Trzymajcie kciuki za to by psy się polubiło bo mam nadzieje to też jest mozliwe. i jeszcze raz Wielki szacunek za to co robicie dla zwierząt. Tomek Quote
tamb Posted June 6, 2009 Posted June 6, 2009 Wierzę, że wszystko się uda i hotel nie będzie potrzeby. Podbudowała mnie wypowiedź Tomka. Przy współpracy osób kochających zwierzęta musi się udać.:multi: Quote
ciapuś Posted June 6, 2009 Author Posted June 6, 2009 Bardzo dziękuje za ta wypowiedź.Widzę że masz rozsądne podejście do sprawy a to bardzo ważne,bo jeśli dwie strony chcą się porozumieć to nie sądzę aby były jakiekolwiek problemy.Zulus to tak naprawdę duże ciele.Dzisiaj jak go wyprowadzaliśmy ze schroniska bardzo dużo psów doskakiwało do niego i ani razu nie zareagował agresywnie,wiec nie sądzę aby był jakikolwiek problem z zapoznaniem sie z Odim. W gabinecie kiedy miał wypisywaną książeczkę na parapecie leżał kot i też Zulusa zupełnie nie interesował.Wiem z doświadczenia że jeśli kot się nie boi psów i nie ucieka to 99% psy nie zwraca zupełnie na takiego kota uwagi. ŚCISKAM MOCNO KCIUKI ABY WSZYSTKO SIE UDAŁO :kciuki::kciuki::kciuki: A tu kilka zdjęć z wyjazdu Zuluska do nowego domku Quote
tamb Posted June 6, 2009 Posted June 6, 2009 Zadzwonił do mnie jurmar98 i już wiem, że Zulus nie jedzie do hotelu tylko został w nowym domu. Quote
malawaszka Posted June 6, 2009 Posted June 6, 2009 Zulusku teraz wszystko w Twoich łapkach :kciuki: :loveu: Quote
ciapuś Posted June 6, 2009 Author Posted June 6, 2009 Zapraszam na wątek Slepcia któremu bardzo potrzebna jest nasza pomoc Stary ,ślepy więc do schroniska -ŚLEPCIO błaga o pomoc !!!! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.