halcia Posted June 8, 2009 Posted June 8, 2009 JoSi,tam juz nie jest tak zle,a Ty przy tej gromadce,zawsze bedziesz miała nieprzewidziane potrzeby....masz psiaki chore,wiekowe... Quote
Becia66 Posted June 8, 2009 Posted June 8, 2009 JoSi pieniązki były przeznaczone na Barbie i niech tak zostanie.....przecież ona tez wymaga kontroli i wizyt u weta. Jak braknie będziemy dalej pomagać. Quote
JoSi Posted June 12, 2009 Posted June 12, 2009 Kontrola Barbi dopiero za dwa, trzy tygodnie. Pierwszy raz od zabiegu trochę podbiegała na spacerze, do dawnego zachowania jeszcze daleko. Psy dalej nie są zainteresowane, to nie jest normalne gdy suczka ma cieczkę. Z noska dalej silny, zasychający wyciek, na szczęście nie jest ropny. Wet powiedział o możliwości zniszczenia śluzówki, której nie należy ruszać i tylko przetykać nozdrza. Barbisia w domu nie ucieka przed spacerami, na których chodzi powoli. Nie wiem, czy kolejna narkoza jej nie osłabiła tak bardzo. Poproszę o EKG przy kontroli, może powinna dostawać lekarstwa nasercowe. Quote
sleepingbyday Posted June 15, 2009 Posted June 15, 2009 przyszłam sie przywitać z wami. przez kilka dni nie miałam internetu, co było w sumie bardzo przyjemne... Quote
halcia Posted June 15, 2009 Posted June 15, 2009 Ja mam być chwile bez i nie wiem jak to zniose.Barbulku,trzymaj sie malutka i ufaj,ze wszystko dla twojego dobra,choć wiem,ze ciężko ci to zrozumiec.... Quote
JoSi Posted June 16, 2009 Posted June 16, 2009 Barbisia pierwszy raz od zabiegu zrobiła koo na spacerze a nie w domu. Jest już trochę mniej smutna. Siusia za często w domu. Quote
JoSi Posted June 16, 2009 Posted June 16, 2009 Maurycy kicha i nos zakleja się identycznie jak Barbisi. Jutro wet. Quote
Becia66 Posted June 16, 2009 Posted June 16, 2009 JoSi rozczulam sie jak na nią patrzę......kto by ja wziął ze schronu.....:shake: Bardzo ci dziekujemy za wielkie serce i troskę ktorą obdarzasz Barbisię na codzień....:calus:...a Maurycemu życzymy szybkiego powrotu do zdrowia.... Quote
halcia Posted June 16, 2009 Posted June 16, 2009 Tak slicznie Barbul wyglada,tylko ten biedny zalepiony nosek.....:shake: Quote
JoSi Posted June 19, 2009 Posted June 19, 2009 Nie mogę czyścić noska Barbisi przed spacerem, uciekała by po kątach. Przemywanie oliwą po wodzie tez nie pomaga, przykleja się dalej. Cieczka się skończyła, mogę sunię spuszczać ze smyczy, zresztą właściwie mogłam i w trakcie bo zainteresowania z obu stron nie było. Barbisia dalej jest o wiele słabsza, chodzi powoli za nami. Wczoraj wykazała odwagę i broniła nas naśladując Fafika, na którego rzucił się wielki, gruby labek, na szczęście na smyczy. W sumie było dużo szczekania, w którym uczestniczyła groźna Barbi. Moryc bierze antybiotyk na stan zapalny zęba. Ma taki 2 razy w roku od jakiegoś czasu. Wetki nie chcą wyrywać zębów 14-to (lub więcej) letniemu kocurowi. Quote
MagdaH Posted June 19, 2009 Posted June 19, 2009 JoSi napisał(a):Moryc bierze antybiotyk na stan zapalny zęba. Ma taki 2 razy w roku od jakiegoś czasu. Wetki nie chcą wyrywać zębów 14-to (lub więcej) letniemu kocurowi. Nie dziwię się wetom:shake: Sunia z mojej ulicy (wygląda jak skrzyżowanie Szpilki z nietoperzem;)) ma stan zapalny zęba, ale na tyle nieproblemowy, ze nie boli stale, właściciele przemywają jej dziąsła (chyba naparem z szałwii), okresowo kiedy ją ząbek boli i stan jest poważniejszy wtedy antybiotyk. Ze względu na wiek, na pewno nie będą tego usuwać, bo Daisy ma 20 lat i z narkozą cieżko. Quote
MagdaH Posted June 19, 2009 Posted June 19, 2009 [quote name='JoSi'] Na ogródku mam fajny krzaczek, co roku kwitnie w lipcu, nazywa się barbula:loveu: I też przecudnie wygląda na zielonym tle. Zielone liście ma od spodu leciutko pokryte kutnerem (takim meszkiem) w kolorze podwozia Barbuli:p Jak zakwitnie to obfocę i wkleję dla porównania:loveu: Quote
halcia Posted June 19, 2009 Posted June 19, 2009 A ma taki zawadiacki ogonek jak Barbul?:eviltong: Quote
MagdaH Posted June 20, 2009 Posted June 20, 2009 halcia napisał(a):A ma taki zawadiacki ogonek jak Barbul?:eviltong: Wczesna wiosną przycinałam krzewy i drzewka;) Coś tam ucinałam, oby to nie był ogonek :confused::hmmmm: Quote
JoSi Posted June 27, 2009 Posted June 27, 2009 Barbisia już przytula się do mnie, kładzie przednie łapki na udach, podnosi uszka gdy ją drapię po głowie. Po ostatnim zabiegu nie "zgubiła" łapek na spacerach ale zaczęła załatwiać w domu swoje potrzeby i trudno jej przestać. Z noska dalej cieknie i zasycha, trzeba czyścić zwłaszcza na noc, żeby czysto oddychała we śnie. Quote
Becia66 Posted July 2, 2009 Posted July 2, 2009 Co tam JoSi u was słychać ? Martwi mnie że Barbisia w domu się załatwia...:shake: Quote
JoSi Posted July 4, 2009 Posted July 4, 2009 becia66 napisał(a):Co tam JoSi u was słychać ? Martwi mnie że Barbisia w domu się załatwia...:shake: Trudno, niech się załatwia na swoją szmatkę. Nie mogę odbierać tej szmatki bo wtedy wszędzie siusia. Z Barbisią trzeba postępować bardzo łagodnie i nie nerwowo. Wystarczy jej strach przed TZ-tem, który tylko raz na nią krzyknął a ona ucieka przed nim pod łóżko. Zrobiłam wykład pt. "wyobraź sobie, co taka sunia przechodziła", malując najczarniejsze scenariusze, może prawdziwe, włącznie z możliwością zagryzania szczeniąt patrzącej bezradnie matki na tragedię. Wiadomo tylko, że widziała umieranie swojego chorego rodzeństwa i została sama. Przynajmniej teraz ma Fafika, chodzi za nim, kładzie pysk na jego zadzie podczas burzy, gdy Fafik leży roztrzęsiony na wersalce chowając głowę pod poduszki. Barbisia nie boji się burzy ale stan Fafika ją niepokoji. Odkąd zaczęła szczekać, wyraźnie widać jej radość z własnej odwagi, merda ogonem z rozieśmianym pyszczkiem. Quote
JoSi Posted July 12, 2009 Posted July 12, 2009 Wykłady pomogły. TZ nie przyznał się nawet do wysłuchania, a że naukowcem jest więc ciekawość wzięła górę i sprawdził, na ile wewnętrzny stosunkek człowieka jest przekazywany psu. Wystarczyły dwa dni. Barbisia z ciekawością przyglądała się Ryfce kopiącej dziurę, gdy Ryfka przestała zaczął Fafik, Fafik sobie poszedł, podeszła Barbisia, pokopała trochę i nasiusiała do tej dziury. W domu przestała robić koo, sii coraz mniej, szczeka piskliwie, galopuje głośno. Znów się cieszy z życia. Podczas każdego powrotu ze spaceru ucieka pod śmietnik i szuka suchego chleba. Nauczyła się zabierać do domu i zjadać na kolejnych piętrach, tyle jej pozwalam. Całe jej życie było walką o przetrwanie, pewnie zostanie do końca szukanie posiłku na własną łapę. Kości daje sobie wyciągać z pyska bez sprzeciwu. Nos bez zmian, wet powiedział, że tak już zostanie, trzeba czyścić i tyle. Quote
Charly Posted July 12, 2009 Posted July 12, 2009 JoSi jak dobrze, że ona ma Ciebie. Taką mądrą. Całe szczęście z tym załatwianiem, że się polepsza- jeden problem z głowy. A tym chlebkiem bidulka- co ona musiala przejść:shake: mój piesiu już od długiego czasu nie je znalezionego chlebka. Mięsko a i owszem. chlebek już nie. Quote
SZPiLKA23 Posted July 12, 2009 Posted July 12, 2009 No prosze psu do szczescia chleba brakuje ;) Josi wysłałam Ci pieniazki z bazarku - doszły? Quote
halcia Posted July 13, 2009 Posted July 13, 2009 Zdobycznego!By umiec o siebie zadbac jakby co...Mały wzruszający Barbul:loveu: Quote
magda z. Posted July 13, 2009 Posted July 13, 2009 kochana sunia, mój Bismarck też nie może mi przebaczyć tych kości zabieranych z pycha, kiedyś pół spaceru spacerował z wielkim gnatem, czyniąc przy tym czynności fizjologiczne, tak nauczył sie je łapać tajniakiem, ale pańcia pod klatką zauważyła:evil_lol: pozdrawiam ciepło i dużo zdrówka dla całego stadka życzę:p Quote
sleepingbyday Posted July 13, 2009 Posted July 13, 2009 a i tezet myslący, to rzadkość, gratulacje :cool3: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.