Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 1.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Ulaa napisał(a):
K... mac.
Jutro też chyba nie będę miała czym zawieśc Koszałka :placz::placz::placz:

To czemu ustaliłaś termin na jutro bez wcześniejszego umówienia transportu? Chyba, że miałaś umówiony, a komuś coś wypadło. Jeśli tak, to faktycznie pechowo.

Posted

Szkoda, że nie mieszkam bliżej, pojechałabym z Koszałkiem.
Co prawda jadę z kotem Pani Ewy na badania przed operacją stomatologiczną i drugim kursem ze swoimi dwoma (u jednej staruni wymacałam guz przy sutku, a tymczasowiczka ma mocznicę :-(), ale Koszałka też bym zawiozła.
Ulaa, a taxi? Ile to km?

Posted

Tak Hanek, coś wypadło. A raczej coś się odwidziało.
Wiesz jak to u mnie jest, kiedy jest........ :roll: Od 6 listopada będzie już normalnie, że będę mieć auto kiedy potrzeba.

No, ale dzisiaj uda się jechać. Napewno!

Posted

Ufffff... Jedziemy!

Tak ok 17:30 wyjeżdżamy, wrócimy wieczorem, ale nie wiem czy będę jeszcze wchodzić na dogo. Jakby ktoś był spragniony wieści to 510 846 660.

Posted

To było okropne :placz: Pan doktor najpierw zdziwił się, że ujrzał ślicznego w dobrej kondycji pieska, żadny tam schorowany dziad, jakiego się spodziewał. A potem... jak odwróciliśmy Koszałka... Zszokował się jego przepukliną! Że jest taka i w tym miejscu, że to jest bardzo (dziwnie albo niedobrze, już nie pamiętam).
Spytał czy Koszałek miał jakiś ciężki wypadek, został skopany czy coś... :placz:
No i zostawili go w szpitaliku na noc, na więcej badań już od samego rana...
Nawet kocyka nie pozwili żeby mu zostawić, bo mają swoje specjalne...
Ale poprosiłam, aby Koszałek miał obok jakiegoś pieska albo suczkę, niebardzo chcieli się zgodzić, bo nieszczepiony, więc może chociaż kotka...

Okropnie mnie przybiło to zostawienie go. Kręcił się i rozglądał, miał minkę jak wtedy gdy się błąkał... Cały czas myślałam potem, czy ma wodę, przecież on musi co chwila pić, czy nie będzie głodny, bo jadł tylko rano a w aucie jeszcze dodatkowo zwymiotował to co mu zostało w brzuszku z rana... No i że nie będzie miał swojego fotela ani łóżka...

Bo Koszałek nie tęskni za ludźmi. On chce mieć wygodnie i wszystko zapewnione - to najważniejsze :) A ludzie są od spełniania tego (i miziania). To właśnie jest w nim takie rozkoszne.

Nasz Koszałek waży 10,5 kg :cool3:

Dzisiaj już dzwoniłam, ale nic nie wiadomo o badaniach, tzn zaczęły się, ale recepcjonistka kazała mi czekać na tel. od lekarza! Grrr.
Podobno noc zniósł dobrze, napewno lepiej niż ja. Spałam ze Snopikiem, tzn próbowałam, ale nad ranem się wyniósł do klatki swojej kennelowej :-o Pewnie miał dość muzyki na fula, zaświeconych świateł i wogóle... Nie mogłam spać, więc "wypełniałam pustkę" po Koszałku, sąsiedzi myśleli pewnie, że jakaś impreza...

Czekamy jak na szpilkach. Dziękuję za telefony wczoraj i dzisiaj, kochane jesteście, tyle osób martwi się o Koszałka!!!!! :loveu::loveu::loveu::loveu:

Posted

a jeszcze kilka słów o drodze.

Oczywiście Koszałek zrobił siku, jak fontanna, ale miał podkłady dla szczeniąt, więc nie był skazany na leżenie w sikach, a auto uratowane ;)
Potem jeszcze zwymiotował, na szczęście w ręcznik (mądry piesek) więc od razu wyrzuciliśmy.

Mgła była tak okropna, że ciągle myliły nam się drogi (z oszczędności nie jechaliśmy autostradą), pomyliłam zjazd i potem nie było w tej mgle nawet widać miejsca, gdzie by zawrócić! Więc na ślepo przed siebie, na szczęście przypadek sprawił, że wyjechaliśmy na Kraków ale od drugiej strony :) Nie wiedziałam nawet, że tak można tamtędy! No i o tej porze przez Kraków to już błyskiem. Powrót o wiele gorszy. Mgła jeszcze większa, nerwy o Koszałka... Jechaliśmy 20 na godzinę jakimiś kanionami, lasami, co chwila postacie (ludzkie chyba ;) ) przemykały przed maską z tych lasów... No i minęliśmy TIRa wiozącego krzyczące świnki do rzeźni :placz: I ktoś rozjechał malutką myszkę, tuż przed nami... Powrót zajął nam 2 godz zamiast 20 minut (jakby autostradą jechać). Horrorów nie trzeba oglądać mając takie wrażenia.

Posted

Dzwonił dr Derkowski, już po badaniach:

- Koszałka wyniki krwi są bardzo dobre
- serduszko i krążenie też
- w płucach zmiany związane z wiekiem (a raczej ze złymi warunkami życia)
- nie znaleziono nic nowotworowego w całym Koszałku :)
- przepukliny nie udało się określić, okaże się dopiero przy otwarciu...

i uwaga:
Koszałek ma śruty w sobie!!!!
Ktoś do niego strzelał z wiatrówki!!!!!!
:placz::placz::placz:

Za chwilę zacznie się operacja.
Po niej znowu pan dr zadzwoni.

Możliwe, że dzisiaj nie będziemy mogli odebrać Koszałka. Zależy jak zniesie operację, bo może wymagać pozostawienia go w szpitaliku na kolejną noc.

Przeraziły mnie koszty tego wszystkiego.
Mogą sięgać nawet 700 zł...

Jedyne pocieszenie jest takie, co dr powiedział na początku rozmowy "po pierwsze gratuluję postawienia pieska na łapki, jeszcze długie życie go czeka...". Czyli tylko ta operacja i będzie dobrze.

Zwariuję.

Posted

Mowilam Ci juz kilka razy ze wcale nie oszczedzasz nie jadac autostrada, bo jak policzysz wieksze zuzycie paliwa a do tego nerwy i stres. Nie warto :shake: Jestem za tym zeby Koszalek zostal w szpitaliku do kutra. Tylko jeszcze sporo kasy mu brakuje.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...