Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Angel sama uczę sie na tresera, więc mniej-więcej wiem jak postępować z psami ;). W razie czego mam pod nosem paru dobrych treserów do pomocy :diabloti:.
A swoja droga to właśnie miałam mały sukces z dziewczynami - położyło się całe pół metra od siebie... i to z własnej, nieprzymuszonej woli :multi:. Angel, coś mówiłaś, że boisz się, czy chłopaki się polubią? :evil_lol:

  • Replies 4.7k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Wróciłam :multi:...

Dziewczyny dzisiaj o mało nie biegały po suficie ze szczęścia jak mnie zobaczyły :lol:. Wariatki dogadują się już lepiej [dobrze im zrobiły 3 dni bez głównego powodu do bójek - mnie :evil_lol:], chociaż i tak trzeba je trochę pilnować :razz:. Już spokojnie kładą się obok siebie, Jaga nie startuje tak do młodej [np. pozwala jej wejść na kanapę obok siebie, a wcześniej o to atakowała :roll:]. Do tego Jaga zaczyna się słuchać :multi:. Już sama siada przed drzwiami [jak wracamy ze spaceru] i nie wstaje po sekundzie :loveu:.
Ale żeby nie było tak wesoło to Jagnieszce zaczął się tydzień płodny :mad:. Tylko wyszłam z sukami to od razu wpadłam na jakiegoś małego pimpka, który chciał przelecieć Jagę. Przeszarpałam się z psami jakieś 300-400 m i usłyszałam wołanie od niechcenia... Jak dorwałam właściciela, jak go poi*rdoliłam z góry na dół :diabloti:. Uświadomiłam go, że już chciałam do schroniska dzwonić [bo ja jestem ten wredny właściciel i jak nie mogę się pozbyć jakiegoś klejącego się do Jagi psa to go do schroniska oddaję] i że NIE PODOBA mi się pomysł szczeniaków :mad:. Za to pan mnie bardzo zaszokował jak.... po zapięciu psa na smycz przeprosił mnie :crazyeye:. Dwa kolejne psiaki na szczęście nie podobały się Birmie, więc nie było problemu z odgonieniem :diabloti:

Posted

bonsai_88 napisał(a):
Wróciłam :multi:...

Dziewczyny dzisiaj o mało nie biegały po suficie ze szczęścia jak mnie zobaczyły :lol:. Wariatki dogadują się już lepiej [dobrze im zrobiły 3 dni bez głównego powodu do bójek - mnie :evil_lol:], chociaż i tak trzeba je trochę pilnować :razz:. Już spokojnie kładą się obok siebie, Jaga nie startuje tak do młodej [np. pozwala jej wejść na kanapę obok siebie, a wcześniej o to atakowała :roll:]. Do tego Jaga zaczyna się słuchać :multi:. Już sama siada przed drzwiami [jak wracamy ze spaceru] i nie wstaje po sekundzie :loveu:.
Ale żeby nie było tak wesoło to Jagnieszce zaczął się tydzień płodny :mad:. Tylko wyszłam z sukami to od razu wpadłam na jakiegoś małego pimpka, który chciał przelecieć Jagę. Przeszarpałam się z psami jakieś 300-400 m i usłyszałam wołanie od niechcenia... Jak dorwałam właściciela, jak go poi*rdoliłam z góry na dół :diabloti:. Uświadomiłam go, że już chciałam do schroniska dzwonić [bo ja jestem ten wredny właściciel i jak nie mogę się pozbyć jakiegoś klejącego się do Jagi psa to go do schroniska oddaję] i że NIE PODOBA mi się pomysł szczeniaków :mad:. Za to pan mnie bardzo zaszokował jak.... po zapięciu psa na smycz przeprosił mnie :crazyeye:. Dwa kolejne psiaki na szczęście nie podobały się Birmie, więc nie było problemu z odgonieniem :diabloti:


Ale Ty jesteś groźna, no ;)

Posted

Jestem wściekła... Jak byłam z Jagą na spacerze to wariatka ściągnęła obrożę i uciekła :angryy:.... wspominałam już, że obok kręcił się ten pies, na którego wczoraj klęłam?

Jaga po godzinnej gonitwie [na 90% została pokryta :placz:] została złapana i jest już w domu...
Jak się trochę uspokoję to będę gadać z weterynarzem [dzisiaj już nie mam jak jechać]

Posted

bonsai_88 napisał(a):
Jaga po godzinnej gonitwie [na 90% została pokryta :placz:] została złapana i jest już w domu...
Jak się trochę uspokoję to będę gadać z weterynarzem [dzisiaj już nie mam jak jechać]

Daj jej tabletkę do 72 h po :razz: Im szybciej, tym lepiej ;)
I kup szelki :eviltong:

Ale żeś upilnowała, no nie ma co :evil_lol: pseudohodowczyni :mad:

;)

Posted

bonsai_88 napisał(a):
Jestem wściekła... Jak byłam z Jagą na spacerze to wariatka ściągnęła obrożę i uciekła :angryy:.... wspominałam już, że obok kręcił się ten pies, na którego wczoraj klęłam?

Jaga po godzinnej gonitwie [na 90% została pokryta :placz:] została złapana i jest już w domu...
Jak się trochę uspokoję to będę gadać z weterynarzem [dzisiaj już nie mam jak jechać]


Współczuję... :placz:

Posted

Dla psów są zastrzyki "po", po których jest duże ryzyko ropomacicza :shake: [którego się panicznie boję :oops:]. Ponieważ Jaga i tak ma być sterylizowana to zdecydowałam się na ew. sterylkę aborcyjną :roll:. Zapomniałam tylko po jakim czasie robi się u psów USG, żeby wykryć ew. ciążę :roll:. Będę się musiała jutro dowiedzieć, ale to chyba 2 tygodnie muszą być :shake:. Jagdze będę musiała zakładać szelki [chociaż zastanawiam się nad zestawem szelki + obroża + halter :evil_lol:].

i tak najbardziej się cieszę, że udało mi się tą wariatkę złapać... chociaż kosztem dużym - 2 razy o mało nie potrącił mnie samochód [musiałam 3 razy przebiec przez akurat i wyjątkowo ruchliwą drogę :diabloti:].

Posted

A zastrzyki jakieś są no to chociaż tyle dobrze:roll: O tej sterylizacji aborcjnej to słyszałam ale to mi sie akurat nie podoba:shake: Zrobisz jak uznasz za słuszne;)
Nie wbiegaj pod samochody bo im krzywde zrobisz:eviltong:
Szelki i obroża plus halter-mysle że z tego sie nie wymknie:evil_lol:

Posted

zerduszko napisał(a):
Z tego co wiem, to tabletki też się daje. A co sie boisz ropomacicza, jak ją i tak wytniesz :razz:
Zawszy lepszy zastrzyk niż aborcyjna :shake:



No dokladnie, przeciez nie dostanie ropomacicza jak bedzie wysterylizowana :evil_lol:

Posted

Tylko wiem jak okropne jest otwarte ropomacicze w leczeniu [suka hodowlana znajomej miała w zeszłym roku :shake:] i jak niebezpieczne jest zamknięte ropomacicze.... Po za tym zawsze wydawało mi się ,że ryzyko ropomacicza może być w najbliższym czasie po zastrzyku, a jeśli USG nic nie pokaże, to Jaga będzie ciachana za jakieś 3 miesiące :razz:
Ania swoją sukę uratowała TYLKO dzięki temu, że Sophi była w ciąży i co tydzień miała robione USG :razz:. Jakby zorientowała się 2-3 dni później, że coś jest nie tak, to mogło by być za późno :roll:. Właśnie dlatego tak panicznie boję się tej choroby :shake:.
Po za tym Ania pociesza mnie, że Jaga ma zły kolor cieczki [tzn. już taki brązowo-czerwony] więc powinna już być niepłodna :razz:.

A swoją drogą to mojego kotecka już od tygodnia nie było w domu... martwię się :oops:

Ps. Kundel ciągle siedzi pod moimi oknami :angryy:.

Posted

Tylko ja swojego kotecka mam już 3 lata i on jeszcze nigdy nie zniknął na tak długo :roll:... no i wykastrowałam drania, więc na hormony też nie ma co zwalać :diabloti:.
W końcu udało mi się dzisiaj zadzwonić do weta. Stanowczo odradził jakiekolwiek hormony jeśli sunia i tak ma być sterylizowana po tej cieczce. Hormony nie tylko groziłyby ropomaciczem ale wydłużyły by też samą cieczkę :razz: . Zaproponował za to sterylkę już za 2 tygodnie... Upewniłam się tylko, że jakby wyszła jednak ciąża to w jego gabinecie podjęliby się sterylizacji aborcyjnej :roll:...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...