Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='Anuka1']:shake::shake::shake::shake::shake::shake::shake::shake::shake::shake::shake::shake::shake::shake::shake::shake::shake::shake::shake::shake::shake::shake::shake::shake::shake::shake::shake:

Co to za smutki??

  • Replies 268
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted



Tak leżę przed kojcem nie nie daję się ponownie zrobić w trąbę za pomocą kawałka mięska. Sami sobie właźcie do kojca.



Nie ma głupich, nie wejdę. Wołaj, wołaj....



A to ja we Francuzach. No nie wiem Kora czy Twój kaganiec na mój piękny nochal wejdzie, coś on chyba na krasnala owczarczego był.

Posted



Noszę taką kamizelkę, żeby w razie czego myśliwi wiedzieli, że jestem czyjś, a nie niczyj.
Szoruje te dechy i szoruje, ile można..... może już pójdziemy?



No to se klapnąłem skoro zbierają jagody i nie chcą żeby ich lizać za uchem.




Moja autostrada przez las do Francuz.

Posted

Kora dzisiaj jestem w Siedlcach i właśnie odebrałam przesyłkę. Jest kaganiec, jest obrożo-kolczatka i smycz do tego. Wspaniała przesyłka (Miszka pewnie w pierwszej chwili raczej nie doceni prezentu, ale tu musisz wykazać się wyrozumiałością) tylko jak tak patrzę na kaganiec to sobie myślę, że łapa Miszki to pewnie w niego wejdzie, ale pyszczoch niekoniecznie.
Bo widzisz większość tych co pierwszy raz widzą Miszuchę reaguje, "ale on ma łeb" lub "ale on ma wielki łeb". No popróbujemy.:evil_lol:

Posted

co za cudo!!!!
Ostatnio fiksuję na punkcie ON-ków. Gdybym tylko mogła to od razu bym go zabrała do swojej krainy szczęścia (las+pole+woda+długie spacery). Coś czuję że Misza doskonale się do takiego nieba na ziemi nadaje.
Oby jak najszybciej znalazł swój dom!

Posted

Lupi napisał(a):
co za cudo!!!!
Ostatnio fiksuję na punkcie ON-ków. Gdybym tylko mogła to od razu bym go zabrała do swojej krainy szczęścia (las+pole+woda+długie spacery). Coś czuję że Misza doskonale się do takiego nieba na ziemi nadaje.
Oby jak najszybciej znalazł swój dom!


Dokładnie takiego domu dla niego szukam. Gdybyście taki znali + odpowiedzialny dobry człowiek, to proszę dajcie znać. On może mieszkać na dworze, werandzie, niekoniecznie w domu (w domu nawet nie czuje się całkiem dobrze - ale myślę, że z czasem by się zaaklimatyzował). Człowieka musi jednak dostać wyjątkowego, takiego właśnie dla siebie.

Posted

Z jedzeniem MIszy jest duuuuuży postęp. On już nie próbuje kaszy na mięsku, ale pałaszuje (miska zostaje pusta). Karma też mu lepiej wchodzi.:lol:
Jutro robimy następny krok - znaczy toaletę. Poćwiczymy czyszczenie uszu, kamienia na zębach, wyczesywanie sierści. Bo tak w ogóle, to Miszka ma już kamień na zębach :-o, co potwierdza, że musiał wcześniej dostawać dużo kości. Nic to ja już kamień Tince czyściłam i nie wypróbowała swojego pitbullczego szczękościsku na mojej łapie, to może i Miszka mnie paluchów nie pozbawi :razz:. A jakby co to będzie Anuka bez paluchów.

Posted

Misza! Pokaż się światu!
Najbardziej szkoda że mąż się obijał na urlopie i nie ogrodził działki. Od razu bym Miszę zabrała do siebie. A zapanować bez ogodzenia nad trzema psami (bo dwa juz mam) i dwójką dzieci byłoby trudno :evil_lol:.

Posted

Misza to piękny pies. Dzisiaj patrzyłam jak szedł z mężem i pięknie trzymał się nogi. Z pewnością zostałby u nas gdyby nie krwiożerczy instynkt do drobiu. Do tego boję się o mojego Pufiego (6kg) zadziorę. Ja nie lubię trzymać psa w kojcu. Misza musiałby być psem przyjaznym dla innych zwierząt (szczekających, miauczących i fruwających).

Posted



Tego nie widać akurat na tym zdjęciu, ale Miszę fascynowały krowy pasące się na polu.




Krwiożerczy instynkt, też coś, tyle krzyku o jednego cherlawego kurczaka.



Zjem Cię, zjem....hi,hi.....to mi etykietę przyczepili...

Posted



A to nasza przerwa w pracy. Siedzimy sobie tak na trawie i obijamy się totalnie, a komary nas piją i piją, a my sobie nic z tego nie robimy, bo słońce jest i ptaki są, i wiewiórka i sowy i jest nam ogólnie dobrze na tym pustkowiu.

Posted

No to już nie jednego i nie cherlawego, bo wczoraj załatwił drugiego z parki na której mi zależało. Kurczak pewnie wystraszony przez harce Sarki przefrunął do boksu, no i życie skończył.
NO I JAK TAKI PIES MÓGŁBY U NAS ZOSTAĆ .
ALBO MISZA ALBO KURY , innego wyjścia nie ma.

Posted

Teraz już nie ma żadnych wątpliwości, że Misza ma we krwi domieszkę bullowatego.
O tym skąd to wiem oraz o tym dlaczego uważam, że obserwacja psa w domu tymczasowym przez dłuższy czas jest konieczna napiszę jutro.

Posted

Wczoraj rano Hienek mnie ściągnął wcześnie piszczeniem. Pomyślałam, że tata jeszcze śpi (rano Miszkę wypuszcza na sad zawsze tata) i na wpółśpiąca wyszłam z Hienkiem na dwór. Dopiero wtedy zauważyłam, że Misza biegnie razem z Sarą, ale wówczas było już za późno. No i zaczęło się. Miałam już okazję widzieć walkę Hienka z innymi psami. Ale z samym Hienkiem i owczarkiem niemieckim nie byłoby problemu. Mimo wszystko łatwo takie rozdzielić. Jednak Misza pokazał całą swoją istotę bullowatego. KIedy już złapał Hienka za szyję nie było mowy o odciągnięciu. Kto nie miał doczynienia z taką sytuacją, ten nie wie, że nie da się rozewrzeć tak po prostu szczęki bullowatemu, dochodzi do zacisku. Dodatkowo uścisk trwa długo i często potrafią one nie zwalniając uścisku (na tyle by dało się rozdzielić) pogłębiać go, tak jak by chciały udusić przeciwnika. Pierwszy raz Misza złapał Hienka w okolicę szyi. Ja byłam po stronie Hienka i próbowałam rozewrzeć szczękę Miszy, tata był po stronie Miszy i próbował oderwać go od Hienka. Niestety przy zmianie uścisku nie udało nam się oddzielić ich, a drugi uścisk był jeszcze gorszy. Misza złapał Hienka za szczękę. Nic nie dały nasze krzyki ani uderzenia, pies podczas uścisku jest jakby w amoku, zupełnie nie dochodzą do niego bodźce z zewnątrz. W pewnym momencie Hienek zupełnie się poddał, przestał walczyć i już tylko cicho skowyczał. Myślałam, że jest już po psie.
Na szczęście Misza w pewnym momencie lekko popuścił i udało nam się jakoś go odciągnąć, a tacie na tyle przytrzymać go bym ja mogła szybko zabrać Hienka do domu.


Wyobraźcie teraz sobie, że trafiłby do Pani, która ma 70 lat lub gdzieś gdzie byłby drugi pies. To bardzo silny pies, nie sądzę bym potrafiła sama go rozddzielić z innym psem, a sił i chęci nie szczędziłam i było nas dwoje.

Posted

jestem;) i proszę - nie doszukujcie się w tym psie żadnego bullowatego:shake:
wszystko napisałam Anuce;)

jak dla mnie to normalny, tylko mocno zbudowany onek:p a ze nie lubi samców - cóż, nie tylko on...

a drobiu - mój Zgredek nie cierpi wszystkiego co nie jest psem mimo, ze mam 4 gryzonie w domu to dotąd muszę go pilnować - urazy z przeszłości, braki w socjalizacji...

jak najszybciej przydałoby się go wykastrować - wtedy mu trochę testosteronu odejdzie i może sie uspokoi co do innych psów - bo suki jak wyczytałam toleruje

ps - w mojej klatce mieszkała dalmatynka, z rodowodem, suka hodowlana...zagryzła "tylko" 3 psy....a przecież nie miała bullowatego w rodowodzie:shake:

Posted

Anuka1 napisał(a):
Wczoraj rano Hienek mnie ściągnął wcześnie piszczeniem. Pomyślałam, że tata jeszcze śpi (rano Miszkę wypuszcza na sad zawsze tata) i na wpółśpiąca wyszłam z Hienkiem na dwór. Dopiero wtedy zauważyłam, że Misza biegnie razem z Sarą, ale wówczas było już za późno. No i zaczęło się. Miałam już okazję widzieć walkę Hienka z innymi psami. Ale z samym Hienkiem i owczarkiem niemieckim nie byłoby problemu. Mimo wszystko łatwo takie rozdzielić. Jednak Misza pokazał całą swoją istotę bullowatego. KIedy już złapał Hienka za szyję nie było mowy o odciągnięciu. Kto nie miał doczynienia z taką sytuacją, ten nie wie, że nie da się rozewrzeć tak po prostu szczęki bullowatemu, dochodzi do zacisku. Dodatkowo uścisk trwa długo i często potrafią one nie zwalniając uścisku (na tyle by dało się rozdzielić) pogłębiać go, tak jak by chciały udusić przeciwnika. Pierwszy raz Misza złapał Hienka w okolicę szyi. Ja byłam po stronie Hienka i próbowałam rozewrzeć szczękę Miszy, tata był po stronie Miszy i próbował oderwać go od Hienka. Niestety przy zmianie uścisku nie udało nam się oddzielić ich, a drugi uścisk był jeszcze gorszy. Misza złapał Hienka za szczękę. Nic nie dały nasze krzyki ani uderzenia, pies podczas uścisku jest jakby w amoku, zupełnie nie dochodzą do niego bodźce z zewnątrz. W pewnym momencie Hienek zupełnie się poddał, przestał walczyć i już tylko cicho skowyczał. Myślałam, że jest już po psie.
Na szczęście Misza w pewnym momencie lekko popuścił i udało nam się jakoś go odciągnąć, a tacie na tyle przytrzymać go bym ja mogła szybko zabrać Hienka do domu.
Obrażenia: Hienek rany kłute przy szczęce na łapach - kuleje, ale żyje i zdaje się, że nic istotnego nie zostało uszkodzone; Misza ma rozcięcie nad okiem i opuchliznę, trochę ropieje; ja mam poobijane nogi i wczoraj solidnie odchorowałam ich zetknięcie. Ogólnie jest dobrze bo mam już całkowitą pewność, że jest to owczarek niemiecki i bullowaty (prawdopodobnie amstaff) w jednym.

Wyobraźcie teraz sobie, że trafiłby do Pani, która ma 70 lat lub gdzieś gdzie byłby drugi pies. To bardzo silny pies, nie sądzę bym potrafiła sama go rozddzielić z innym psem, a sił i chęci nie szczędziłam i było nas dwoje.


Jakby sie jeszcze kiedykolwiek zdarzylo - lapcie za nogi tylne psa, ktory ma zacisniete szczeki i podnoscie do gory.. musi puscic. Bicie ani rozwieranie szczeki, ani woda, ani zadne inne zabiegi nie pomagaja raczej w krytycznej sytuacji.
Najtrudniej zlapac za nogi, jak psy sie przewalaja, ale reakcja jest w zasadzie natychmiastowa.

:((( szkoda Hienka, musial to bardzo przezyc.. bardzo mi zal slicznoty :-(

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...