Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Aneta Misza nie próbuje przeskakiwać płotu tylko staje łapami na niego. Gdy to robi to płot się nie chwieje. Jest dość solidny. Misza nie jest na etacie podwórkowca. Mieszka w domu. Widziałam oznaki :cool3: ślady stupek na dywanie, sierść przy kanapie i ślady pazurek na blacie kuchennego. Plus jego miejśce (kocyk - z widocznymi oznakami użytkowania) i po części opróżnioną miskę.

Zreszą oni tam dopiero mieszkają 3 miesiące. Inwestycja wrze. Zwiedziłam u nich wszykie kąty. W domu remont przeprowadzili. łazienka zrobiona, piec kaflowy wymieniony na kominek. Nowe meble. Ściany wyprostowane. Dwa akwaria. Teraz cos tam przekopują na podrórku. Myślę że i ogrodzenie też zrobią. A pani siedzi w domu całmi dniami tylko na studia w sobotę i niedzielę jeździ. Pan pracuje w tygodniu a w sobotę i niedzielę jest w domu i coś tam dłubiekoło domu.

  • Replies 268
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

bea_m napisał(a):
Aneta Misza nie próbuje przeskakiwać płotu tylko staje łapami na niego. Gdy to robi to płot się nie chwieje. Jest dość solidny. Misza nie jest na etacie podwórkowca. Mieszka w domu. Widziałam oznaki :cool3: ślady stupek na dywanie, sierść przy kanapie i ślady pazurek na blacie kuchennego. Plus jego miejśce (kocyk - z widocznymi oznakami użytkowania) i po części opróżnioną miskę.

Zreszą oni tam dopiero mieszkają 3 miesiące. Inwestycja wrze. Zwiedziłam u nich wszykie kąty. W domu remont przeprowadzili. łazienka zrobiona, piec kaflowy wymieniony na kominek. Nowe meble. Ściany wyprostowane. Dwa akwaria. Teraz cos tam przekopują na podrórku. Myślę że i ogrodzenie też zrobią. A pani siedzi w domu całmi dniami tylko na studia w sobotę i niedzielę jeździ. Pan pracuje w tygodniu a w sobotę i niedzielę jest w domu i coś tam dłubiekoło domu.


Bea Ty się na mnie nie denerwuj. Piszę wprost co mi po głowie się kołacze. Po prostu sobie nie wybaczę jeżeli w jakiś głupi sposób coś by się stało, (mogłam go oddać do człowieka, który wiem że podstawowych rzeczy dopilnowałby, ale Misza nie byłby wtedy w domu). Więc tak z egoizmu Cię męczę, żeby potem nie znosić własnych wyrzutów sumienia. ;) Wierzę, że wolisz wiedzieć co mi się po głowie roi, a to co się roi, to tak średnio ode mnie zależy - tyle razy przejechałam się na własnym zaufaniu w uczciwość, że bezmyślna wiara w nią byłaby głupotą. Przykazanie pierwsze: ostrożność nie zaszkodzi.

Nie krytykuję ludzi, bo ich mało znam. Ale ponieważ nie znam, a miałam do nich wątpliwości, to dopytuję się, żeby lepiej poznać i zrozumieć. Ludzie potrafią być tacy różni i tak nieuczciwi, że moje wątpliwości są jak najbardziej na miejscu. Wolę zareagować wcześniej, niż dowiedzieć się, że ktoś Miszkę ukradł, bądź pies się zgubił. U nas ogrodzenie znacznie stabilniejsze i wyższe, i furtka zamykana, a jak który się chce wydostać, to uwierz że sposób znajdzie. Na szczęście Miszka nie z krajoznawczych, nie ma zapędów do ucieczek, bardzo pilnuje własnego terenu, więc sam nie ucieknie. Zatem nie o przeskoczenie przez niego boję się. Za suką też już raczej nie poleci :evil_lol:.

Skoro opiekunka Miszy jest cały czas w domu, to nie rozumiem czemu pozwoliła by obcy ludzie karmili psa przez płot. Pies zwłaszcza mieszkający w domu w lesie nie powinien takich rzeczy się uczyć. Może przyjąć jedzenie póżniej od każdego, bo niby czemu nie. Przyjmuję, po prostu hipotezę, że opiekunka nie zauważyła i to nie jej wina. Dom przedstawiał się jako bardzo doświadczony w kontaktach z psami, więc raczej o tym wie. Po prostu trochę za wcześnie żeby Misza zostawał na podwórku bez opieki.

Wierzę, że Miszka przebywa w domu i chciałabym by tak zostało. Jeżeli ktoś się do czegoś zobowiązuje, to dla mnie naturalne jest że dotrzymuje tego co obiecał. Gdybym Panu Pawłowi nie wierzyła na dane słowo, nie zostawiłabym tam psa. A zostawiłam, to jest oznaką zaufania. I bardzo chciałabym się na tym człowieku nie zawieźć. A czepiać się muszę, skoro noszę w sobie niepokój i zapytania. Taka moja rola.

Posted

Anuka ale ja na Ciebie się nie denerwuję. Ja wiem o co Ci chodzi. Przy każdym domku sa wątpliwości. A to to to tamto. Ja myślę że miłości i opieki w tym domu nie zabraknie. Że niedługo nikomu do głowy nie przyjdzie żeby włożyć rękę przez ogrodzenie. Ja wiem że moje zachowanie dało Ci dużo do zastanowienia. Ale weź poprawkę że ja jestem dogomaniaczką i wiem jak się w łaski psa wkraść. Nie zawsze każdy to potrafi, nawet złodziej :evil_lol:

Posted

A ty ponoć telefonów nie odbierasz :mad: Pan Paweł dzwoniła na komóre tz mojego że ty telefonów nie odbierasz a on z tobą kontakt chce mieć i chce powiedziec że Misza ma większy apetyt, że witaminki mu zakupił nowe, ża ma teraz wolne i łazi z nim na dłuuugie psacery i że jest coraz bardziej ok.
Właśnie jechaliśmy autkiem w drugą stronę całkowicie ale powiedziałam że zaraz bdziemy coby to wszystko sprawdzić naocznie. Dostałam odpowiedź. To przyjeżdżajcie :)

... no ale ja pomimo szczerych chęci nie mogłam bo... miałam w bagażniku 6 drzewek do posadzenia na działce i dwa duuuże drzewa do wyrwania z tej działki więc nie zawróciliśmy już. No ale niebawem nie wytrzymam i zapełnię aparacik fotkami Miszy :cool3:... i wymiziam bandziora przez płot i na podwórku. A co!! Niech Ciotka sie wkurza :evil_lol:

Posted

Zawsze mam wiele radości jak widzę, że jednak udało się uratować i uszczęśliwić jeszcze jednego psa. Bałam się o Miszę czy znajdzie dla siebie dom i czy u nas nie pozostanie. Zawsze przecież takie ryzyko jest

Dziękuję Wam wszystkim za obecność na tym wątku, wspieranie, pomoc w znalezieniu domku i adopcji Miszy.


Chcę też na tym wątku szczególne podziękować mojej córeczce, że pomimo swoich kłopotów i braku czasu przejęła ode mnie opiekę nad Miszą, poświęciła mu dużo uwagi, czasu, pracy i z wielką odpowiedzialnością podchodziła do wszystkich zgłoszeń adopcyjnych.

Posted

bea_m napisał(a):
A ty ponoć telefonów nie odbierasz :mad: Pan Paweł dzwoniła na komóre tz mojego że ty telefonów nie odbierasz a on z tobą kontakt chce mieć i chce powiedziec że Misza ma większy apetyt, że witaminki mu zakupił nowe, ża ma teraz wolne i łazi z nim na dłuuugie psacery i że jest coraz bardziej ok.
Właśnie jechaliśmy autkiem w drugą stronę całkowicie ale powiedziałam że zaraz bdziemy coby to wszystko sprawdzić naocznie. Dostałam odpowiedź. To przyjeżdżajcie :)

... no ale ja pomimo szczerych chęci nie mogłam bo... miałam w bagażniku 6 drzewek do posadzenia na działce i dwa duuuże drzewa do wyrwania z tej działki więc nie zawróciliśmy już. No ale niebawem nie wytrzymam i zapełnię aparacik fotkami Miszy :cool3:... i wymiziam bandziora przez płot i na podwórku. A co!! Niech Ciotka sie wkurza :evil_lol:


A no nie odbieram jak jestem w kiblu, w trasie na rowerze lub mam spotkanie w sprawie projektu, no i jeszcze w kilku sytuacjach - nie da rady:evil_lol:.
W tym przypadku akurat byliśmy cały dzień w trasie rowerowej po wiejskich drogach z przerwą na spacer Dobrzanów - Francuzy z Sarą. To i odbierać było niebezpiecznie. Gotówka mi się na karcie skończyła, a ja na razie na długu jadę, to i oddzwonić sama nie mogłam:placz:. Miałam nadzieję, że jeszcze raz pan Paweł przedzwoni:roll:. Ale ni słychu.... Czekałam na maila ze zdjęciami od niego - dawno mi obiecywali, ale ni widu.... No ale pewnie ma kłopoty z internetem.
Jak najbardziej kontakt bezpośredni z nim chcę mięć, bez żadnych znanych nam obu pośredników:lol:. Pośrednictwo nawet na mojego długachnego maila nie raczyło odpowiedzieć, chyba się obraziło za szczerość:shake:.

Z Panem Pawłem natomiast rzeczowa rozmowa i jak na razie słowa wydaje się dotrzymywać. To mnie tylko cieszy:lol:.

Posted

A no właśnie dzwonił Pan Paweł. Mówił, że z Miszą wszystko w porządku poza tym, że nadal chudy. :lol:
Odrobaczył go i okazało się, że miał robaki. U nas niestety przez ten kaganiec nie był wożony do weta do czasu kastracji i nie dostał tabletek na odrobaczanie. Wygląda na to, że trzeba znowu gwałtem odrobaczać wszystkie nasze pacany jeżeli Miszka coś przywlókł, bo jeżeli przywlókł to i na pewno zostawił.:placz: No rzesz orzeszek jeden żeby ich było mniej, a tu tyle tego tałatajstwa. NO ale jak trza, to trza.Dobrze, że teraźniejszy opiekun Miszy pomyślał o odrobaczeniu. Misza powinien teraz już bez problemu przytyć, zwłaszcza, że podobno ma duży apetyt.
Pan Paweł wspominał też, że gotuje mu kaszę ze smalcem na porcjach rosołowych. Coś wspominał o zupach i ziemniakach, ale chyba mu nie daje. Bea kochana, jak zaglądniesz tam do niego to może podpowiedz coś więcej z tym jedzeniem. Sama będziesz wiedzieć najlepiej co mu poradzić. ;) O karmie tej o której mi mówiłaś - nic nie wspominał.

  • 3 weeks later...
Posted

Bea nie wiesz może co słychać u Miszy?

Od dwóch tygodni nie mam żadnych wiadomości.

Próbowałam się dodzwonić, ale bez skutku.

Obiecywanych zdjęć od nich nadal nie dostałam, ani jednego. A obiecywali i zapewniali kilka razy. Są niesłowni.

Posted

Nie wiem a i dzwonić też nie próbowałam bo myślę że same dzwonienie nic nie da. Powiem szczerze że miałam zajezdzone soboty o psy a niedziele to się staram dla rodziny zostawić. W tygodniu pracuję do 18.00 więc do domciu siku z psem i lekcjie z dzieckiem więc na podróże jak najmniejszcze tyż czasu nie ma. Ale jak chcesz to w sobotę podjadę znienacka i się uwawiać nie będę. Ok?

Posted

bea_m napisał(a):
Nie wiem a i dzwonić też nie próbowałam bo myślę że same dzwonienie nic nie da. Powiem szczerze że miałam zajezdzone soboty o psy a niedziele to się staram dla rodziny zostawić. W tygodniu pracuję do 18.00 więc do domciu siku z psem i lekcjie z dzieckiem więc na podróże jak najmniejszcze tyż czasu nie ma. Ale jak chcesz to w sobotę podjadę znienacka i się uwawiać nie będę. Ok?


Jasne, że ok. Przecież Ty u mnie nie jesteś na etacie. I tak nadużywam Twojej dobrej woli. Wcześniej wspominałaś, że masz zamiar się tam wybrać, dlatego pytałam czy coś może wiesz.

Posted

Dodzwoniłam się w końcu do opiekuna pod inny numer. Wedle relacji Misza żyje, ma się dobrze i ma spory apetyt. Przytył.W końcu dostałam na komórkę jedno zdjęcie. Na zdjęciu też wygląda na żywego, więc nie jest źle. No tom uspokojona na jaki taki czas.

Posted

Anuka1 napisał(a):
. Na zdjęciu też wygląda na żywego, więc nie jest źle. No tom uspokojona na jaki taki czas.


Ale na bardziej żywego wyglądał niż na zdjęciach z ostatniego nalotu? Bo jak tak to się grubo zastanowię co do nalotu... czy strach mi pozwoli :evil_lol:

Posted

Ano sama zobacz, chyba niiii tak więcej..... On Cię już zna, więc nie powinien robić kłopotu.... Poza tym, ty nie samiec psi i cacunio dasz, więc ...no ale ręki to sobie uciąć nie dam, mam tylko dwie.


  • 4 months later...
  • 4 years later...
  • 2 years later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...