Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 718
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Lu_Gosiak napisał(a):
Jacuś jest "lekko" zagrozony jezeli jeszcze raz cos zniszczy to nie ma odwrotu a i tak dostał wstepnie tydzien czasu na znalezienie domu:shake::shake:

Gosia!
Ty mnie nie strasz:mad:

Posted

Supergoga mogłabyś ponowic allegro Jacka bo sie skonczylo dzis i dodać np inne zdjecia zrobilalam male zestawienie najladniejszych;) zeby bylo inbaczej troche niz ostatnio, kasa za wybryk Jacka doszla dziekuje;)





Posted

jadwiga napisał(a):
a może na czas po kastracji płatny tymczas lub hotelik?
on powinien trafić do domu gdzie będzie miał np duży ogród do biegania,stały kontakt z człowiekiem



hotelik co takie warunki zapewnia jak stały kontakt z czlowiekiem, konsekwencje i szkolenie hmm chyab o takim nie slyszalam bo gdy ma sie w hotelu wiele psow to jest to prawie awykonalne a o platny tymczas taki to tez nie latwo niestety.

Posted

jest domek dla Jacka ale....byłby w kojcu cały dzien a na noc spuszczany, pan bardzo miły zrobił na mnie dobre wrazenie ..nie chca drugiego psa do domu bo maja juz tam yorka....dom obok lasu pan mowi ze chodzil ze swoim poprzednim na spacery do lasu, na grzyby......Jacus bardzo mu sie spodobal jutro ma przyjechac ze swoim synem znowu...kojec podobno bardzo duzy...czekam na opinie

Posted

Już wy tam na pewno dobrze ocenicie Pana - macie duże doświadczenie. Ja bym się nie obawiała kojca dla niego. Jacuś jest, jak czytam niespożycie temperamentny, więc w mieszkaniu w domu lub bloku i tak radziłyście klatkę na czas nieobecności właściciela. A tu kojec - no chyba jednak wygodniejszy niż klatka. A na spacer i grzybki...sama bym poszła;).
Nie jestem zbyt doświadczonym psiarzem, ale moje prawie 40 lat, dwójka własnych dzieci i na co dzień tabuny cudzych (jestem nauczycielką) czyni mnie osobą doświadczoną w wychowywaniu. A to doświadczenie mówi mi jedno - Jacek potrzebuje granic, i mogą to być również (choć nie tylko) granice kojca.
Pozdrawiam.

Posted

Tez mysle ze Ty dasz sobie rade z ocena sytuacji, zreszta masz swiadomosc ze z jednej kojcowej adopcji Jacek juz wrocil, z drugiej strony czy mamy teraz cos lepszego?, nawet nadziei na lepszy dom nie ma, bo juz lepiej to niz demolka w mieszkaniu, a jesli Pan faktycznie dbalby o psa i nie unikal kontaktu z nim tylko sie zajmowal Jackiem zeby mial tego kochanego ludzia, buda bylaby ciepla a kojec hmmm odporny na zniszczenia to mysle ze ok, ale czasem bywa ze jedno ludzie mowia a z prawda to sie na rogu mija, trzeba tylko ostrzegac ze Jacek bedzie na pewno wyl na poczatku jak nie bedzie przyzwyczajony do zostawania w kojcu, ale coz co aj Ci bede mowic i tak wszytsko wiesz, zreszta duzo wiecej, czekam z niecierpliwoscia na wiadmosci o stanie rzeczy, czy domek bylby blisko Ciebie?

Mysle ze domek sprawdzisz najlepiej jak potrafisz :p
POwodzenia Jacku!

Posted

Oczywiste jest to, ze Lu_Gosiak, sprawdzi ten domek, zobaczy jakie faktycznie warunki oferuje psu, jak wygląda kojec, buda itp.
Nie da psa tam, gdzie działaby mu sie jakakolwiek krzywda, no i najważniejsze to będzie niedaleko niej - a nie na drugim końcu Polski - w związku z tym od czasu do czasu może go jechac odwiedzić i zobaczyć jak mu tam jest.

Posted

ja juz sama niewiem...raz jestem na tak, a w sumie to nie tego dla tego psa chcialam.........

jutro moja siostra w silezji pokaze Jacka wiec a nuz widelec:eviltong: bedzie zamist kojca łóżko :evil_lol::evil_lol:

Posted

Jesli nie łóżko, to chyba lepszy kojec z dobrym odpowiedzialnym opiekunem niż schron - powrót do niego.
A ja jeszcze myślałam, może przed adopcja, czy nie ma gdzies w okolicy kliniki, która mogłaby psa wykastrowac i po kastracji choć 4 dni potrzymać w szpitaliku. Jakoś wysupłamy - mamy na niego co nieco kasy - chciałabym, żeby poszedł cięty.
Jak się na to zapatrujesz.

Posted

zapatruje sie dobrze, ale tak jak piszesz gdzies gdzie go przetrzymaja do wygojenia.....Jacka generalnie roznosi czasem na spacerze jak dostanie ataku skakania to nie mozna go opanowac..ewidentnie jest niewyzyty i co jest oczywiste niewybiegany

poza tym Jacek mial szczepienie na wscieklizne w poniedzialek za tydzien nastepne za wirusówki......ale kurde to nie jest pies stróżujący raczej ...mam mętlik w głowie

Posted

Tyle że wtedy wydawało nam się, że Jacuś się zmienił, uspokoił, wyciszył. Teraz już nie wiem sama. Na pewno najpierw kastracja by była potrzebna, zanim pan by go wziął. Hmmm, może to mimo wszystko nie jest zła opcja. Nosz, całkiem nie wiem.
A z tą klinika - jest coś w rejonie w razie czego.

Posted

A w jakich rejonach jesteście? Bo ja w Gliwicach mam taką super klinikę ze szpitalikiem -zrobiła się klinika z małej przychodni, bo ludzie (i zwierza) ładowali się drzwiami i oknami do pana doktora i jego żony. No, ale to Gliwice...

Posted

Przepraszam, ale widzę, że większość z Was przychyla się do opcji kojca dla Jacusia. A ja uważa, że w Jego wypadku to będzie dramat. Jestem absolutnie na nie, bo nie dość, że krótki włos to jeszcze jego żywiołowość sprawia, że wypuszczanie go tylko w nocy będzie dla niego ciężkie do przeżycia. Ma "robić" za typowego psa stróżującego. Kto będzie miał z nim kontakt w nocy, chyba nie ten facet co go adoptuje? Jest przecież szalenie kontaktowym psem, otwartym na ludzi a w proponowanych warunkach on będzie dziczał i będą jeszcze większe problemy. Przecież już chyba raz wrócił z adopcji do kojca?
Wiem, że samo mówienie "nie" bez przedstawienia alternatywy dla niego jest niepoważne, miałam zamiar go zabrać do hotelu ale nadal nie ma w Niepołomicach miejsc. Myślałam o odpłatnym DT dla Jacusia ale pewnie też nie będzie perspektyw bo ludzie zapsieni po uszy. Trzeba zacząć od kastracji, przecież wiadomo, że hormony uspokoją się nie wcześniej niż za trzy miesiące a wg. mnie to wyrasta z Jacusia typowy dominant i od tego trzeba zaczać czyli kastracja + praca nad charakterkiem. Może ktoś ma jakąś perspektywę odpłatnego DT? To moim zdaniem rozwiązałoby wiele problemów Jacusia.

Posted

Irenaka, nikt nie chciał dla Blondyna kojca - założenia były - domek, najlepiej z ogródkiem itp
Ale takie domki sie o niego nie biją, do mieszkania się tez nie nadaje, bo śmiem twierdzić, że będzie demolował jesli zostanie sam.
Kazdy inny pies to potencjalnie jego ofiara - bo pała agresją do nich.
Dominat jak nic i tu się z Tobą zgadzam, Lu_Gosiak nad nim ciężko pracuje, poświęcając jemu masę czasu, są efekty, ale nie wszystko jest wykonalne.
Kastarcja jest potrzebna, ale cudów od razu nie zdziała, proces wyciszania u psa może trawac do 2 lat.
Gosia na poczatku powiedziała facetowi NIE - bo też jej sie marzy dla Blondadsa wspaniały domek, teraz się zastanawia i słusznie. Ja wczoraj z nią robiłam to samo - wzajemnie przedstawiałyśmy sobie argumenty za i przeciw. Decyzja nie jest łatwa. Ale Blondyn do łatwych psów tez nie nalezy. Dlatego z tym gościem trzeba konkretnie porozmawiać, zobaczyc jakie warunki oferuje naprawdę. Odmówic zawsze może. Posrednich alternatryw nie ma na te chwilę. Możemy czekać na kolejne propozycję - ale czy będą, a jesli będą to kiedy ?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...