Agnieszka Dębowska Posted June 2, 2008 Posted June 2, 2008 Pidzej ok , kombinuje smycz dzisiaj . Jutro wieczorem , najpozniej w srode rano odezwe sie do Ciebie to sie umowimy . Quote
Witokret Posted June 2, 2008 Posted June 2, 2008 zofia&sasza napisał(a):Witokret, chodzisz do Zywiciela?! Ktore to Twoje psy? Pozdrawiam. Zofia A takie trzy różnokolorowe ;) Jedna futrzana łaciata, jedna beżowo-ruda i jeden biały mały mieszaniec ciułałka z pinczerkiem :evil_lol: taka trójca :razz: A czasami na zmianę z dwoma - w różnych konfiguracjach - aż ludzie komentują - "matko co chwila z innym psem" :evil_lol: Akurat teraz w Józefosławiu siedzimy więc na Stary dobry Żoliborz nam kompletnie nie po drodze :shake: Quote
pumcia02 Posted June 3, 2008 Posted June 3, 2008 pidzej aktualizuj pierwsze posty o Maxie, chodzi mi o zdjęcia ok? . może umówimy się któregoś dnia i spróbujemy strzelić ładniejsze foty Agatowi? Quote
pidzej Posted June 4, 2008 Author Posted June 4, 2008 tak zapomniałam tu edytować, w jego watku jest ok możemy sie umówić ale aktualnie pani na pewno nie odda Agata. Myślę, że póki jest w domu to go nie odda. To jej gadanie o rodzinie jest nie do wytrzymania. Jak sprzątamy to każda rzecz jest 'zniszczona przez rodzinę, świństwo, to chorzy psychicznie ludzie, pokradli nagromadzili, zniszczyli i podrzucili i dlatego jest tyle rzeczy w takim bałaganie'. Ciekawe co ona myśli naprawdę, czy serio że to oni a nie lata jej zbierania? wczoraj zaniosłyśmy do przychodni zaświadczenie do wypełnienia przez lekarza i teraz ma ktoś przyjść odebrać i pozałatwiać. Ze stołem problemy, kobieta od antyków która chciała kupić nie odbiera, a to wieeeelki stół, zastawia caly pokój.. nie chciałby ktoś kupić stołu i albo krzeseł? do wyboru ok 15 sztuk:razz: że też nie wiedziałam jak to bedzie wyglądało gdy jeszcze pani była w szpitalu- powyrzucałabym sama, i tak by nic nie ogarniała:diabloti::eviltong: kondycyjnie z nią lepiej w ostatnich dwoch dniach. Agnieszka Debowska jutro przywiezie karmę i smycz, dziękuje. Quote
pidzej Posted June 4, 2008 Author Posted June 4, 2008 kuurde, wcięło mi długiego posta ja wysiadam. dzwoniłam właśnie, zaświadczenie UKRADZIONE. i moja wina... bo, tak jak się umawiałyśmy, poszłyśmy do przychodni razem, z Agatem, lekarza jeszcze nie było, kolejka 6 osób. Weszłyśmy na górę, wypytałam dokładnie o wszystko, kto ostatni itp, posadziłam panią a sama z Agatem wróciłam do domu, zostawiłam klucz u sąsiadów. Wcześniej pani była ze 4 razy w przychodni, ale a to nie było lekarza a to zapomniała dokumentów albo w ogóle nie trafiła. Wieczoram dzwoniłam i prosiłam, żeby zostawiła zaświadczenie na wierzchu. a dziś moja wina, bo mogłam na nią poczekać... wtedy nikt by nie ukradł... i nic nie dociera, że wieczorem przecież było.... do tego wyrzuciłam śmieci- przygotowane po ostatnim wspólnym sprzątaniu- też źle. Bardzo mi jej szkoda ale niestety ze względu na charakter jej choroby wczesniej czy później zaczną sie oskarżenia i pretensje również do mnie. Nie mam zamiaru już tam sprzątać, jeśli wyrazi chęć będę wychodzić z Agatem ale nic więcej Quote
malagos Posted June 4, 2008 Posted June 4, 2008 Pidzej, rzeczywiście odpuść sobie, i tak zrobiłaś o wiele wiecej, niz mozesz! Jesteś niesamowitą osobą! Quote
pidzej Posted June 4, 2008 Author Posted June 4, 2008 nie wiem jak jej to powiedzieć...nie wie, że ma chorą głowę i jest pewna swojej racji jak ja tego, że to co mówi to bzdury... Quote
Zofia.Sasza Posted June 4, 2008 Posted June 4, 2008 Pidzej, przepraszam, ze znowu sie wcinam miedzy wodke, a zakaske. Masz racje, niedlugo ta pani bedzie miala pretensje takze do Ciebie. Jej zachowanie jest bardzo charakterystyczne dla starszych osob z zaburzeniami pamieci. Wszystko jej sie p****rzy, a ze nie chce przyznac sie sama przed soba do swoich ograniczen - oskarza innych. Dokladnie tak samo bylo z moja sp. babcia. Moim zdaniem trzeba te sprawe zglosic do Opieki Spolecznej, bo skonczy sie tragedia dla tej pani lub jej sasiadow (ten odkrecany gaz :shake:). Gadalam z babkami w parku Zywiciela. Zoliborz to dzielnica starych ludzi, wiec takich spraw bylo juz wiele. Podobno zoliborska opieka dziala sprawnie i naprawde pomaga seniorom. Jesli nie masz impulsow, pusc mi swoj nr na priv - oddzwonie ok 18.00. Ta pani jest w koncu prawie moja sasiadka, a my tu - na Zolu - staramy sie byc solidarni i pomagac sobie nawzajem. Pozdrawiam - Zofia Quote
pidzej Posted June 4, 2008 Author Posted June 4, 2008 Zofia nie wcinasz się, bardzo dziękuje za wpisy, jak widać na wątku mały ruch i nie dziwię się, bo sprawa trudna i chyba bez szans na happy end, dwa psy które mają małe szanse na adopcje + starsza, chora pani. Że tak powiem, wkopałam się, bo w jakims sensie zawsze bede za te trójke odpowiedzialna... kobieta nieszczęśliwa- pewnie wyląduje w ośrodku i będzie, że ja do tego doprowadziłam, Maks- niewidomy, starszy, nie umie zostawać sam w domu- b. ciężka adopcja, Agat niefajny do obcych ale już potem super i w nim nadzieja... Opieka Społeczna wie że tu trzeba pomóc, była 2 razy jakaś pani, nie wiem skąd wiedziała że ma przyjsć, nie mam z nikim kontaktu,,, ale to była tylko po to zaświadczenie, a że się 2 razy zgubiło to nie wiem co dalej. Mam zamiar zadzwonić do tego siostrzeńca, powiem jak sprawa wygląda i przede wszystkim to że jeśli ktos by wpadł na pomysł by odwieźć Agata na Paluch to koniecznie wczesniej zadzwonić do mnie... Zaraz wyślę na pw mój nr- dziękuje. Quote
pidzej Posted June 4, 2008 Author Posted June 4, 2008 oczywiście z moich wielkich postanowień nic nie wyszło, bo pani jak tylko podzieliłam sie z panią moimi przemyśleniami to ona w płacz i żebym jej nie zostawiała przeprasza itp... Quote
asiuniap Posted June 4, 2008 Posted June 4, 2008 mariolka napisał(a):może umówimy się któregoś dnia i spróbujemy strzelić ładniejsze foty Agatowi? Popieeeeeram :diabloti: Starałam się je jakoś obrobić przed allegro (ciemniejszy jaśniejszy kontrast), ale rezultaty mizerne. Zróbcie fajne zdjęcia, bo ludzie go oglądają ale nikt się nie interesuje. Przy okazji chciałam powiedzieć: Pidzej, kobieto :evil_lol: zaimponowałaś mi i to baaaardzo. No no, nie spodziewałam się :eviltong: Quote
asiuniap Posted June 4, 2008 Posted June 4, 2008 Pidzej, do ludzi schorowanych trzeba mieć anielską cierpliwość i nie brać sobie do serca ich gadania, bo oni muszą pobiadolić, ponarzekać, jest im wtedy lżej na sercu, raz, że w ogóle pogadali z kimś, kto chciał ich słuchać, dwa, że zrzucili sobie z pleców jakiś tam wyimaginowany problem. Nie trać cierpliwości. Świetnie zajęłaś się nią i zwierzakami, masz duże lody ode mnie. Dalej jest na naszym koncie z tego co pamiętam nieruszone 170 zł od Sheriny, trzeba je wydać, tylko musi być rachunek lub faktura. Quote
Kostek Posted June 4, 2008 Posted June 4, 2008 Maks byl dzisiaj u weta na kontrole oczkow dostal inne kropleki na zmiane i bujamy sie dalej Quote
sherina Posted June 4, 2008 Posted June 4, 2008 Pidzej, łapię się za głowę, jak czytam, ile na siebie wzięłaś obowiązku :-o ech..co Ty się masz z tą panią :roll: podziwiam determinację ..:Rose: Quote
pidzej Posted June 4, 2008 Author Posted June 4, 2008 dziękuje Sherina :) No no, nie spodziewałam się :eviltong: :mad: Nie trać cierpliwości. Świetnie zajęłaś się nią i zwierzakami, masz duże lody ode mnie. już dawno straciłam, od jakiegoś czasu improwizuję. W najgorszym wypadku obie z pania skończymy w jakimś osrodku, bo przy mojej wiecznej depresji i problemach emocjonalnych:eviltong: mogę kiedyś nie wytrzymać. Może z Agatem iść na kontrolę do weterynarza? Odrobaczenie i szczepienia. A jutro przed południem pani przyjedzie na Bielany, najpierw pójdziemy do lasu wymęczyć psy a potem na herbatkę do mnie- może zatęskni za porządkiem? tata skorzysta bo z tej okazji muszę posprzątać ;) Agat podobno już nie odchodzi od drzwi- cały dzień leży i czeka na mnie. Zofia&Sasza pomoże, mam nadzieję, w sprawie Opieki Społecznej. Dzwoniła dziś, w poniedziałek ma zadziałać, zresztą sama jutro napisze. Baaaardzo dziękuje. jeszcze chciałam nieśmiało wtrącić, że od 14 maja jeżdżę dzień w dzień na gapę, mam nadzieję, że w razie 'wpadki' mogę liczyć na wsparcie? tzn zazwyczaj mnie puszczają ( zapomniałam dowodu.....) ale wiadomo....:oops: A! ukradzione zaświadczenie się znalazło.. Quote
asiuniap Posted June 4, 2008 Posted June 4, 2008 Sherina czy można za część wpłaconych przez Ciebie pieniądzy kupić bilet dla Pidzej? Quote
sherina Posted June 5, 2008 Posted June 5, 2008 asiuniap napisał(a):Sherina czy można za część wpłaconych przez Ciebie pieniądzy kupić bilet dla Pidzej? Nawet trzeba, ja też swojego czasu pomykałam bez biletów :cool1: nie zawsze wychodziłam cało :roll: Pidzej, kciuki ;) Quote
pidzej Posted June 5, 2008 Author Posted June 5, 2008 sherina dziękuje:loveu::loveu::loveu: jeśli chodzi o komunikację to tylko do tej pani jeżdżę. Nie pracuję więc nie mam kasy a głupio mi poprosić emerytkę o 78 zł... bilety teraz drozsze. i off, w lecznicy do której chodę z moim psem, na Podleśnej, przebywa znajda bokserka z dziurą w głowie.. http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=112108 pilnie potrzebny tymczas bo trafi na paluch. Quote
Zofia.Sasza Posted June 5, 2008 Posted June 5, 2008 Witam, Jak juz wiecie gadalam z Pidzej. Wzielam dane tej Pani i jej siostrzenca. Dzis zadzwonie do opieki spolecznej, a w poniedzialek sie tam udam osobiscie. Uwazam, ze nie mozna obarczac Pidzej jednoosobowa odpowiedzialnoscia za los tej Pani. Opieka nad starsza, schorowana osoba, to chyba najciezsza forma wolontariatu jaka w ogole istnieje. Nikt by tego na dluzsza mete nie wytrzymal bez solidnego wsparcia, takze instytucji do tego powolanych. Co innego wpasc raz na jakis czas, pogadac i wypic herbatke, a co innego zamartwiac sie po nocach, czy aby "podopiecznej" sie nic nie stalo. Sama bardzo podziwiam postawe Pidzej w tej sprawie, ale teksty w stylu "nie poddawaj sie" etc. odbieram wlasnie jako przerzucanie na nia calej odpowiedzialnosci. Kto z nas by sobie z taka odpowiedzialnoscia poradzil? Ja na pewno nie. A moglabym byc matka Pidzej bez specjalnego wysilku. Ta pani wymaga, jak mi sie na podstawie tego co czytam wydaje, specjalistycznej opieki. Zrobie co sie da, by jej takowa zapewnic. Pozdrawiam - Zofia (Jakby bylo trzeba "przyfocic" Agata, to ja tez moge) Quote
Zofia.Sasza Posted June 5, 2008 Posted June 5, 2008 Okazalo sie, ze wystarczy zgloszenie telefoniczne. Podalam w ogolnym zarysie opis sytuacji i urzedniczka zapewnila mnie, ze sprawdza, co sie z pania dzieje. Prosila tez o podanie linku do watku. Mam wiec pytanie - zgadzacie sie na to? O ile pamietam ktos tu podawal kontakt telefoniczny na siebie, wiec moze sobie nie zyczyc upubliczniania tych danych. Pidzej, gdyby odezwal sie siostrzeniec z pretensjami, daj mu po prostu namiar do mnie. Juz ja z nim sobie pogadam :angryy: Mam nadzieje ze bielanski spacerek sie udal, a Agat wybiegal sie "na amen". Mam tez nadzieje, ze nasze podatki nie ida na marne i opieka spoleczna spelni swa powinnosc. Pozdrawiam serdecznie - Zofia Quote
pidzej Posted June 5, 2008 Author Posted June 5, 2008 Spaceru nie było, zresztą nie robiłam sobie wielkich nadziei. Pani zapomniała, odebrała ok 15stej, była u lekarza, na mieście i coś tam jeszcze. I jakaś nie w sosie. Będę tam dziś o 19stej bo Agnieszka Dębowska ma przywieźć karmę i smycz. Zofia, dzięki. Co do wątku to nie wiem, pisałam tu sporo, może za dużo? Wiecie, starsza pani myśli że wszyscy są przeciwko niej i każdy chce ją okraść. Jak mówiłam o innych osobach do pomocy, wolontariuszek, to też niby się zgodziła, ale dało się zauważyć lekką niechęć. Jeśli to miałoby być tylko do dyspozycji urzędniczek to ok. Nie chciałabym by czytał go siostrzeniec. Nie mam nic do niego, przez telefon jest dziwny (niemiły) ale na żywo da sie zrozumieć jego postawę względem tej kobiety. Chce jej pomóc (przynajmniej na to wyglądało) ale nie ma czasu oczywiście na przeglądanie 3 h jednej szuflady a ona na szybkie wyrzucanie sie nie zgadza. Czy w ogóle inne osoby... bo jak kobieta by się dowiedziała że jej sprawa jest opisywana w internecie, podejrzewam że byłaby bardzo zła ( a ja najgorsza). Ostatnio stwierdziła, że rodzina zniszczyła jej pamięć, bo przesyła do niej coś internetem, coś z siarką....... oczywiscie ona internetu nie ma... Jakby co warto również porozmawiać z dziewczyną która mieszka obok ( po lewej od kobiety ) czasem z nią rozmawiam, jest wyrozumiała i trochę na jej temat wie. Quote
asiuniap Posted June 5, 2008 Posted June 5, 2008 zofia&sasza napisał(a):Okazalo sie, ze wystarczy zgloszenie telefoniczne. Podalam w ogolnym zarysie opis sytuacji i urzedniczka zapewnila mnie, ze sprawdza, co sie z pania dzieje. Prosila tez o podanie linku do watku. Mam wiec pytanie - zgadzacie sie na to? Prawdę mówiąc podawanie linku do wątku trochę mnie zadziwiło.A po co pani urzędniczce potrzebny wątek? Do stwierdzenia w jakich warunkach ta kobieta żyje? Wystarczy wywiad i wizyta. Na wątku opisuje się pewne sprawy emocjonalnie. Nie wydaje mi się celowym, żeby cały MOPS siedział przed kompem i wczytywał się w historię kobiety, jej rodziny i życie psa, historię doprawioną często sosem z naszych emocji. Quote
fona Posted June 5, 2008 Posted June 5, 2008 ja tez jestem przeciwna, tylko najprawdopodobniej juz jest pozamaiatane, bo panie sobie same znajda wystarczy wpisac 'agat', nawet w google, i juz bedzie watek Quote
sherina Posted June 5, 2008 Posted June 5, 2008 asiuniap napisał(a):Prawdę mówiąc podawanie linku do wątku trochę mnie zadziwiło.A po co pani urzędniczce potrzebny wątek? Do stwierdzenia w jakich warunkach ta kobieta żyje? Wystarczy wywiad i wizyta. Na wątku opisuje się pewne sprawy emocjonalnie. Nie wydaje mi się celowym, żeby cały MOPS siedział przed kompem i wczytywał się w historię kobiety, jej rodziny i życie psa, historię doprawioną często sosem z naszych emocji. Też tak myślę, ewentualnie urzędniczka mogłaby też z Pidzej porozmawiać jak wygląda sytuacja. Oczywiście, jeżeli Pidzej zechce. Quote
pidzej Posted June 5, 2008 Author Posted June 5, 2008 buuuu. ja nie powinnam sie tym zajmowac sama. nie umiem podejmować decyzji w czymkolwiek a co dopiero jeśli chodzi o sprawy osobiste innych. na wszystko moja odpowiedź to nie wiem. wstydze sie wszystkiego i wszystkich i zrobię co mi każą:shake: desperacja która przebija czasem z moich postów wynika wlasnie z tego że nie wiem co robić w niby zwyczajnych sytuacjach. Gdybym te dwa miesiące temu wiedziała jak to będzie wyglądac to bym sie tego absolutnie nie podjęła, nie z tego względu że mi sie nie chce tylko właśnie z obawy a wlasciwie pewnosci ze nie dam rady. Sama. Są momenty kiedy psychicznie czuje sie równa z tą kobietą i stoimy jak dwie d*py nie wiedząc co dalej robić. Co mam teraz zrobić? czyścić wątek? Nie wydaje mi się celowym, żeby cały MOPS siedział przed kompem i wczytywał się w historię kobiety, jej rodziny i życie psa, historię doprawioną często sosem z naszych emocji. czyli moim sosem? Asiuniap to nie jest zwykłe biadolenie przy herbatce. Tego jestem pewna. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.