Jump to content
Dogomania

Zrezygnowna collie, nie wychodzi nawet z budy! Była bita... W super domu!!!!


Recommended Posts

  • Replies 214
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Zgadzam się - jest zachwycająco piękna. Ma cudowną sierść, taką mięciutką i miłą w dotyku.
Oczywiście sunię zamierzamy wysterylizować, tylko najpierw niech trochę ochłonie z przeżyć.

Posted

Sunia jest przepiekna. Przypomina moja kolaczke Casablanka z mieleckiego schroniska, tylko kolor siersci inny.

Moja suczka, gdy przyjechala ze schroniska, nie umiala chodzic, tylko pelzala. Mozna bylo ja wziac na rece, ale wtedy cala sztywniala.
W nauce zachowania i wychodzenia na spacery pomogla jej moja starsza suczka collie Kostaryka. Pierwszy spacer mial dlugosc ok. 20-30 metrow.

Najlepiej gdyby na dwór wychodzila zawsze z drugim psem, a opiekun byl w bezpiecznej odleglosci. Zawsze powinna isc do ogrodu z drugim psem.
Przy okazji nauczylaby sie czystosci.

Posted

Oj dlugo....pierwszy normalny spacer byl po okolo 3-4 tygodniach.
Normalny w sensie, ze przeszla kawalek na prostych nogach.

Dlugi czas przyzwyczaja sie do obrozy, kupilam leciutka, na zatrzask, zeby bylo latwo ubierac. Staralam sie tez, zeby cale dnie spedzala w towarzystwie starszej suczki, ktora bawila sie ulubiona pilka, a Casablanka sie przygladala, bo na poczatku w ogole nie wiedziala co to jest.

Dobra robote zrobila moja corka Ulka, ktora dlugie godziny spedzala przy poslanku Casablanki, glaszczac ja, mowiac do niej, biorac na rece albo po prostu czytala ksiazke w jej towarzystwie. Na szczescie sunia jest lagodna wobec nas, nie gryzie i nie warczy.
Jesli chodzi o potrzeby fizjologiczne, to wynosilysmy ja na rekach na zewnatrz, dosc czesto, co 2-3 godziny.

Posted

Ulkaa-masz racje ,wystraszony piesek zawsze lepiej sie czuje na spacerze z drugim psem,Bedzie on pewniejszy ,i wierze ,ze strach po pewnym czasie minie.zastanawiam sie co te kanalie robily zeby tak dobrowadzic psa,do takie go stanu ?

Posted

Psychike collie latwo zniszczyc, to sa bardzo wrazliwe i delikatne psy.
Strachliwe pod pewnymi wzgledami, odwazne gdy trzeba. Do odwagi musza jednak dojsc od szczeniaka.

Bonsai, a te psiaki z DT, w ktorym jest suczynka, jakie sa?
Dobrze byloby, zeby za towarzystwo miala odwaznego, dobrze ulozonego psa. Wtedy obserwujac nabralaby pewnosci siebie.

Posted

Dzięki za rady, będziemy je wdrażać w życie.
Psiaki sa bardzo sympatyczne, bardzo chętne do zabawy i posłuszne. I wszystkie też po przejściach.

Posted

Jest prześliczna!!!
Moja Frida też była traumatycznym psem na początku. Załatwiała się przez miesiąc w domu, bała się smyczy, na mocniejszy głos często reagowała sikaniem pod siebie, niszczyła ze strachu. A teraz Aga już widziała jak się zmieniła :)

Najważniejsze jest żeby nie siedziała sama....Jak nie chce wychodzić wynieść ją na rękach na pole. Mówić, głaskać...My np. zostawiałyśmy zawsze cicho szemrzące radio przy Fridzie, żeby przyzwyczaiła się do dźwięków.

Na bank będzie dobrze! Jeszcze się nie obejrzymy a sunia stanie się radosna!

A jak będzie się wabić??

Posted

Na razie wprowadzamy w życie rady od Was, na razie większych rezultatów nie ma. Sunia nadal jest jednym wielkim kłębkiem nerwów.
A sunię Ania jakoś nazywa, tylko zapomniałam jak... :oops: Jak sobie przypomnę lub zostanie mi przypomnione, to napiszę.

Posted

Mój pies też jest z tych lękliwych... co prawda nie aż tak jak opisujecie, ale jednak.
Dla mnie najtrudniejsze było to "nie cackanie się" z psem... musiałam sobie wytłumaczyć, że rozczulanie się nad nim i chronienie go przed wszystkim to właśnie ślepy zaułek... Kiedy to naprawdę przetrawiłam, to z psem poszło już z górki...

Trzymam kciuki, nie będzie łatwo, ale na 100% się opłaci.

Guest Jacol123
Posted

dunia77 napisał(a):
musiałam sobie wytłumaczyć, że rozczulanie się nad nim i chronienie go przed wszystkim to właśnie ślepy zaułek... Kiedy to naprawdę przetrawiłam, to z psem poszło już z górki...

Trzymam kciuki, nie będzie łatwo, ale na 100% się opłaci.

Dokładnie tak jest. Jeśli okazujesz psu uczucia w momencie gdy się boi - wzmacniasz strach. Jeśli współczujesz mu gdy przeżywa negatywne emocje - wtedy wzmacniasz te emocje. Dlatego bardzo ważne jest budowanie stabilnego zaufania i spokoju. Pies czując, że przewodnik się nie boi i nie wzmacnia jego strachu - zaczyna normalnieć. :) Trzymam kciuki za "
kolinkę".

Posted

Słuchajcie, mam całkiem dobre wieści.
Sunia powoli się oswaja. Na podwórku w obecności innych psów potrafi się nawet bawić i zachowuje się dość swobodnie. Choć nadal, gdy usłyszy jakiś hałas, trzask itp. to ucieka w popłochu do domu. W pomieszczeniu nadal najchętniej siedzi w kąciku, ale po chwili spokojnego przemawiania i zachęty ze strony opiekunki, sunia podchodzi nieśmiało do głaskania.
Myślę, że można już zacząć ją ogłaszać. Czy ktoś mógłby skomponować ładny tekst do ogłoszeń? Z zastrzeżeniem, że suka będzie wysterylizowana, odbiór najlepiej osobisty w Kaliszu, dom najlepiej z doświadczeniem w związku z collie. Należy zaznaczyć też, że to pies po przejściach i trzeba postępować wobec niej bardzo delikatnie, spokojnie, a przede wszystkim cierpliwie. Mile widziane są też inne psy w nowym domu, bo w ich obecności sunia staje się trochę pewniejsza siebie.

Posted

Zranione ciało i duszyczka maleńkiej colli...Błagamy o szansę dla niej...

Łzy zawsze płyną w najmniej odpowiednich chwilach. Dają upust emocjom, wyrażają nasze uczucia, nawet te, które usiłujemy skrzętnie skryć. Czasem zadziwiają, nas samych i innych wokół.
Ostatni potok naszych łez, łez bólu, litości, niezrozumienia, gniewu, zdumienia, popłynął, gdy w schronisku w Kaliszu natrafiliśmy na żywe, dygoczące ciało, wbite w kąt. Tylko logika nakazała nam w tej kupce nieszczęścia rozpoznać psa, bo cóż mogło to być innego.
Naszym oczom ukazała się sunia, drobna collie, rozsypująca się na kawałeczki z przerażenia. Łudziliśmy się, że to psię jest zestresowane wyłącznie otoczką miejsca, w którym się znalazło. Niestety, to domniemanie było nadzwyczaj mylne.
Sunieczka drżała jak liść klonu, zdradzając wszelkie oznaki psa, wobec którego stosowano ciężką rękę, a kolejne dni obcowania z nim pokazały, że na ręce nie poprzestano. Długo potwór w ludzkiej skórze musiał pracować nad sunią by doprowadzić jej psychikę do takiej ruiny, złamać dumę i godność, zostawić rany nie tylko na jej ciele. Tych, wrytych w duszę nic nie zagoi, będą paliły żywym ogniem, gdy cokolwiek uruchomi wspomnienia piekła na ziemi. W nim ogień podsycał człowiek.
Skóra cierpnie na myśl jaka panika musiała ogarniać to zwierzę, gdy oprawca zamykał drzwi, odcinał drogę ucieczki, a spadające na psa razy wybijały rytm jakiejś demonicznej muzyki cierpienia.
Nie wiemy jakim cudem drogi suni i jej kata się rozeszły. Dołożymy
wszelkich starań by by nie spotkali się na powrót.
Wielkim sukcesem stało się znalezienie dla suni domu tymczasowego.
W nim wykonano kawał żmudnej roboty, by oswoić colleczkę z widokiem
człowieka, który nie wyciąga ręki by skrzywdzić, a pomóc. Zadziwienie
w oczkach suni było nam zarówno nagrodą jak i palącym świadectwem jej przeszłości.
Collusia okazała się niezwykle łagodnym, inteligentnym psiakiem.
Choć wciąż tuląca się w kącik, jej mini azyl normalności, podjęła dialog
z człowiekiem. Nie ucieka już od znanych jej twarzy, choć obcych nadal
boi się panicznie. Wciąż o drżenie przyprawia ją gwałtowny ruch,
widok dowolnej rzeczy, która w jej mniemaniu nadaje się do zadania
bólu. Mimo tego bagażu doświadczeń nie izoluje się, ba można rzec,
dogaduje, z innymi psami, kotami. Warta podkreślenia jest i delikatność
w obcowaniu z dziećmi. Widać, że w niej samej pojawiła się i wola
życia i zmierzenia z wyzwaniami dnia codziennego.
Czas nadszedł by poszukać domku docelowego, w którym kolejne, spędzone lata zatrą wspomnienia i na zawsze zamkną drzwi kaźni przeszłości.
Jeśli Pan, Pani, Państwo uznacie, że jesteście skłonni podarować temu skrzywdzonemu stworzeniu nowe życie, prosimy o kontakt.
O jakim domu dla niej marzymy? Nie musi mieć złotych klamek lecz złote serca domowników. Pragniemy, by już nigdy, przenigdy
nikt i z żadnego powodu, nie podniósł ręki na sunię. Ona zebrała złą
lekcję o człowieku w nadmiarze. Czas pokazać, że może być
kochana taka, jaką jest. Czas najwyższy by pozwolić i jej się pokochać.
Sunia wymaga wiele troski, cierpliwości i ciepła. Proszę nam wierzyć,
że sunia się zmienia, w takt bijącego, życzliwego serca i aksamitu głosu opiekuna, krok po kroku dokonuje się w niej postęp. Nie wolno tego zaprzepaścić!!!

Naszym apelem o pomoc odwołujemy się do serc i liczymy, że znajdzie się choć jedno, które zechce podzielić swój los z sunią, a my wtedy drżąc ze wzruszenia przekażemy smycz życia tej jednej, jedynej dłoni.

Posted

majqa, bardzo dziękuję za tekst! :loveu: Jest super.
Mała nadal bez domu, bo chcieliśmy, aby się trochę oswoiła. Teraz zamieścimy ogłoszenia i zobaczymy jaki będzie rezultat.

Posted

niufek napisał(a):
Ona jeszcze domu nie ma??
Boze :placz:.

A do czego sie spieszyc? Wydac psa na sile, zeby sie pozbyc klopotu?

Sunia ma dobry dom tymczasowy, w ktorym moze dojsc do siebie. POnownie uwierzyc w czlowieka, nauczyc sie normalnego zachowania.

A chetnych na collie jest zawsze kilka osob minimum z kazdej aukcji allegro.
Mozna wybrac najlepszy dom. Jesli trzeba dom sprawdzic przed adopcja, to milosnikow collie i nie tylko mamy w prawie kazdym miescie.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...