Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 1.6k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

On w sumie jest teraz całkiem oglupiały, więc trudno nam po takim dniu wypowiadać się co do jego charakteru. Ale jak go nie wsadzać do samochodu, ani nie kłuć u weta, to był bardzo spokojny. Do hotelu jak go wprowadzałyśmy, to tak zaczęły wszystkie psy ujadć, że on uż całkiem zgłupiał. Nie wydał z siebie dźwięku. Do boksu sam nie chcial wejść, trochę się zapierał, ale nie był wcale agresywny do mnie. Ja go po prostu wepchnęłam za doopkę.
Jak na psa średniaka jest dośc niski, powiem nawet - drobny, bo waży ok 19,6 kg.
A w sobotę obiecujemy zdjęcia i takie "do uzytku własnego" łysinek i takie "wyjściowe" do ogłoszeń. Weszka obiecała go poogłaszać gdzie tylko się da. mam nadzieję, że jej szczęśłiwa ręka i tu się sprawdzi:p

Posted

monita napisał(a):
A mnie dręczy fakt, że go oddali ( wyrzucili ) jak śmiecia :-(


no ja też sobie nie wyobrażam jak mogą teraz patrzeć sobie w oczy :shake:

boszzz tak bardzo mi Bolusia przypomina bo jego też "właściciele" oddali na Paluch jak się zestarzał i pochorował :placz::placz::placz:

Posted

monita napisał(a):
AMIGA a możemy jechać po 12 ??

Był agresywny, jak go wsadzałam do bagażnika ;)



Był agresywny, bo się paniczne bał.!! To nie była agresja jako taka, tylko obrona przed tym, czego on strasznie nie chciał!
Nie wiem, wolałabym jechac wcześniej, bo potem mam dość dużo zajęć. Po drugie weszka chciała jechać ze mną i też była raczej nastawiona na wyjad do południa.

Posted

Teraz dopiero zauważylam, że Bendżi - Benjamin (tak ma wpisane w książeczkę zdrowia) pochodzi z jakiejś słowackiej hodowli bo książeczka jest nie polska i pierwsze szczepienia są z jakiejś "komory veterinarnych lekarov SR

Posted

Biedaczek przynajmniej już bezpieczny choć to żadne warunki dla domowego psiaka :(
Myślę że musimy go zabrać do wet i pobrać krew na hormony tarczycy, a potem ew. zeskrobinę ze skóry.
Mnie się niestety plany nieco wywaliły i sprawa wygląda tak że w sobotę o godz. 10.30 muszę być w centrum. Zajmie mi to ok. godz. Możemy więc jechać całkiem rano przed (ale to chyba kiepski pomysł ;)) albo po (nie wiem jak p. Tomek jest). No albo w niedzielę do południa. Dobrze by było go od razu zabrać do weta - nie ma na co czekać...

Posted

weszka napisał(a):
Możemy więc jechać całkiem rano przed (ale to chyba kiepski pomysł ;)) albo po (nie wiem jak p. Tomek jest). No albo w niedzielę do południa.


Jak będziecie tak jechać ( w niedzielę ) to się z Wami zabiorę.

Posted

Własnie wracam od Bendżiego. Był ze mną na spacerku. Szłyśmy z drugim psem - bo Karusiap wyprowadała Maxa. I wiecie co? Max do niego podbiegał, spotykały się na spacerze "ramię w ramię" i Bendżi nawet nie warknął na Maxa. Mijał go obojętnym bykiem.
Pan Tomek twierdzi, że to bardzo grzeczny pies. To, że on teraz taki jest to pewnie wynik tego, że on jest jeszcze bardzo ogłupiały z powodu tych wszystkich ostatnich przeżyć.
Bez konsultacji z Wami :oops::oops: poprosiłam pana Tomka, żeby - jak będzie wet w hoteliku pobral Bendżiemu krew w kierunku tej tarczycy, a zresztą w kierunku wszystkiego, bo Bendżi dzisiaj zrobił na spacerze dosć rzadką koo w dodatku lekko zabarwiona krwią. Nie wiem, czy to efekt zmiany pokarmu, czy stresu, czy tez jeszcze czegoś innego A pomyślałam sobie, że skoro to taki okropny stres dla niego - jazda samochodem, to chociaż tego trzeba mu oszczędzić. Mam nadzieję, że mnie nie oklniecie za tą samowolkę. Wet ma być w poniedziałek w hotelu.
A żebyście na mnie strasznie nie krzyczały, to Wam w nagrodę wstawię za chwilkę parę fotek Benżdiego:p

Posted

Mam nadzieję ,ze Bendżi się uspokoi na dobre. Jak go odbierałam ze schroniska to wszystko było OK, był naprawdę spokojnym psem. Dopiero jak zobaczył samochód to dostał szału, a w samochodzie to już nie mówię:evil_lol:

Posted

maggie1971 napisał(a):
Dopiero jak zobaczył samochód to dostał szału, a w samochodzie to już nie mówię:evil_lol:

No popatrz, a u mnie w samochodzie był nawet dość spokojny. Co jakiś czas popłakiwał i pojekiwał - chyba był już całkiem zrezygnowany i pogodzony z sytuacją. Tylko wkładanie go do samochodu było sztuka. Zresztą podziwiałam Monite jak jej to wspaniale poszło. Na szczęśćie wpadło jej do głowy żeby zabrać ze sobą kaganiec, więc nasza odzież i nasze palce pozostaly nie podziurkowane

Posted

A tu obiecane zdjęcia. Niestety fotograf e mnie jak z koziej d.... trąbka, ale przynajmneij tak na początek niech będzie wiadomo, jak on w ogóle wygląda






Posted

Dobrze zrobiłaś z tymi badaniami krwi! Po co małego stresować dodatkowo...
Krew w kupce może bierze się z hemoroidów. Amstaffka, którą brałyśmy z Katowic miała to samo i to były właśnie hemoroidy. Dostała czopki i po sprawie :).

Posted

monita napisał(a):
Ale grzecznie pozował :p


Bo jak narazie to on naprawdę jest bardzo grzeczny. Pan Tomek stwierdził, że jakby psa nie było - nie wył, nie płakał. Ja myślę, że on jest narazie całkiem otępiały.
BDo boksu biedak nie chciał wracać, musiałam go znowu wpychać. A jak go już tam zostawiłam to do mnie popłakał zza kratki :shake:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...