enia Posted March 25, 2008 Posted March 25, 2008 Charly napisał(a):dziekuje Eniu, ale to nie wypali. Doktor "wcisnąl" nas miedzy operacje, z racji odleglosci ktora musze pokonac. Potem najblizszy termin o 17:00. Zajechalabym do domu o 6 rano;) Przespimy sie w pociagu. Bedzie dobrze. Ale wiecie, czy koniecznie musze miec kaganiec? nie chce mi sie tego a) kupowac b) malemu zakladac:shake: musisz miec kaganiec i zaśw. o szczepieniu p\wściekliźnie i bilet dla niego. wkladać nie muszisz, no chyba że kanar lub ludziska sie przyczepią..... Quote
Charly Posted March 25, 2008 Author Posted March 25, 2008 no to bede go musiala zaszczepic. chcielismy poczekac az calkiem wydobrzeje, skonczy antybiotyki itd. Kurcze, ile razy widzialam male pieski w pociagu bez kaganca. Ale to pewnie zalezy od dobroci konduktora. A na tym polegac nie chce. W takim razie szczepionki i kaganiec. Quote
Miki Posted March 25, 2008 Posted March 25, 2008 Wkładać kagańca to mu raczej nie musisz tylko mieć, gdyby się ktoś przyczepił. Taki szmaciany czy parciany chyba? Quote
asiamm Posted March 25, 2008 Posted March 25, 2008 do braku kagańca na 99% nikt się u takiego malucha nie przyczepi, ale w torbie musisz mieć a co do szczepienia przeciwko wściekliźnie to jeśli niewskazane teraz go szczepić może pożycz od kogoś książeczkę z aktualnym szczepieniem na wściekliznę (ja tak kilka razy robiłam wożąc pociągiem psy z ulicy np. ;) ) a tak na marginesie to nigdy jeszcze ani konduktor ani nawet renoma nie chcieli ode mnie książeczki szczepień, wystarczyło że bilet psa w łapę dostali Quote
Charly Posted March 25, 2008 Author Posted March 25, 2008 :evil_lol::evil_lol: bosz ciapowata ciapa jestem... Asiamm:loveu::loveu: Quote
oktawia6 Posted March 26, 2008 Posted March 26, 2008 hop! napisał(a): Charly, podałam Ci stronę internetową dr Garncarza - http://www.garncarz.pl/. Najpierw ustal termin wizyty. Potem zajmij się resztą. Najlepiej, żeby ktoś zmotoryzowany z Wawy odebrał Cię z dworca i pojechał z Tobą do dr Garncarza, bo to jest dość daleko. Przejazd komunikacją miejską nie jest najlepszym pomysłem, a taksówka to spory wydatek. dokładnie tak-wiem gdzie to jest i bardzo trudno tam trafic-szczególnie osobie spoza W-wy-jednak innego wyjście nie ma jak ktoś Cię nie zawiezie i odwiezie na dworzec-nie ciągac psa taki kawał kilkoma autobusami z dworca i potem hektar iśc do samej kliniki najlepiej byś miała transporter dla niego-zaoszczędzi się masę stresu podczas drogi. P.S. nie szczepi się psa w trakcie podawania leków-po skończonym leczeniu pies musi byc zdrowy i odcekac należy co najmniej 2/3 tygodnie! Quote
Miki Posted March 26, 2008 Posted March 26, 2008 Umówiłam się z Charly, że z nią tam pojadę. Jeszcze nie wiem czym, ale liczę na to, że coś się znajdzie.;) Quote
enia Posted March 26, 2008 Posted March 26, 2008 Miki napisał(a):Umówiłam się z Charly, że z nią tam pojadę. Jeszcze nie wiem czym, ale liczę na to, że coś się znajdzie.;) no to uffffff, nie chcemy żeby nam sie Filip z Charly zgubili......:p Quote
Charly Posted March 26, 2008 Author Posted March 26, 2008 Dzieki Miki. Z Toba sie nie zgubimy:lol: Quote
Charly Posted March 26, 2008 Author Posted March 26, 2008 Filip 10 min. temu schowal sie pod stół. Spał na swoim leżanku i nagle wszedl pod stól. nigdy tego nie robił, wiec podeszłam do niego. A on wygladal jakby tracil kontakt ze swiatem. caly sie trzasl. nie umial wstac. głowka sie kolysala na szyi niekontrolowanie. w ogole nie kontaktowal. po kilkunastu sekundach mu przeszlo. ja myslalam ze on umiera. Teraz normalnie sobie lezy i zasypia. TZ mnie uspokaja, że to moze byc "tylko" padaczka. Jutro pojde go zbadac. Czy to moze byc padaczka? i czy on moze z tym zyc? Quote
oktawia6 Posted March 26, 2008 Posted March 26, 2008 [quote name='Charly'] Filip 10 min. temu schowal sie pod stół. Spał na swoim leżanku i nagle wszedl pod stól. nigdy tego nie robił, wiec podeszłam do niego. A on wygladal jakby tracil kontakt ze swiatem. caly sie trzasl. nie umial wstac. głowka sie kolysala na szyi niekontrolowanie. w ogole nie kontaktowal. po kilkunastu sekundach mu przeszlo. ja myslalam ze on umiera. Teraz normalnie sobie lezy i zasypia. TZ mnie uspokaja, że to moze byc "tylko" padaczka. Jutro pojde go zbadac. Czy to moze byc padaczka? i czy on moze z tym zyc? [/quote] Charly czy miał robione badania krwii oraz był konsultowany przed dobrego weta? co to jest i na jakim tle może powiedziec tylko weterynarz po dokładnym zbadaniu oraz zapoznnaiu się z całą dok. medyczną oraz biorąc pod uwagę to co wcześniej przeszedł i w jakim karygodnym stanie się znajdował, jakie leki przyjmował-cały wywiad. nigdy go nie zapomnę-tak jak nigdy nie zapomnę tych k.rewskich Krzyczek i umierających tam psów:angryy:całego tego syfu. Quote
Charly Posted March 26, 2008 Author Posted March 26, 2008 [quote name='oktawia6']Charly czy miał robione badania krwii oraz był konsultowany przed dobrego weta? co to jest i na jakim tle może powiedziec tylko weterynarz po dokładnym zbadaniu oraz zapoznnaiu się z całą dok. medyczną oraz biorąc pod uwagę to co wcześniej przeszedł i w jakim karygodnym stanie się znajdował, jakie leki przyjmował-cały wywiad. nigdy go nie zapomnę-tak jak nigdy nie zapomnę tych k.rewskich Krzyczek i umierających tam psów:angryy:całego tego syfu.[/quote] Ja mam teraz naprawde fajnego wet. odwiedzilam 5 z Filipem. U 4 pierwszych po kilka razy. Ale to nie było to. Ten piaty to juz ostatni. Od miesiąca chodzę tylko do niego. Jest stanowczo najlepszy. Pytalam ludzi, pytałam taksowkarzy. I wszyscy jego polecaja. Jego pierwsze wyniki krwi wskazywaly anemie, bialaczke...co tylko.Tak mowili weci przynajmniej. Nowe wyniki sa ok. Byl badany na wszystko. Serce, USG. Skóra, kał. Juz nie wiem co dalej. Ja cała zesztywnialam, bo myslalam ze go trace. A teraz? teraz wrocilismy z ostatniego siku i maly biegal i szalał jak mlody szczeniak. Wiecie ja nie pracuje. I odkad mam Filipa nigdzie, absolutnie nigdzie nie wychodze. Raz byłam u Basi. Na zakupy z Filipem do kiosku chodze. A duze robi TZ sam. Spedzam z malym kazda sekunde. To doswiadczenie z Filipem jest moje pierwsze w tej dziedzinie. Myslalam, ze to juz koniec. Ze on umiera. A on jest moim całym szczesciem. Quote
oktawia6 Posted March 26, 2008 Posted March 26, 2008 ja Cię rozumiem bo mam takiego Dyziunia-z Krzyczek Charly-powiedz to wetowi, co dziś się stało. każa chwila bez niego stracona-mam to samo-rozumiem to świetnie, również jestem stale w domu-przy psach-a mój wypad to tylko do weta lub w tę sobotę do fryzjera-psy oczywiście będą strzyżone. ucałuj Filipka:loveu: jutro do weta idź śpisz z nim w łóżku? jak nie możesz to może rozłóż sobie materac i śpij koło niego dzisiaj Quote
Charly Posted March 26, 2008 Author Posted March 26, 2008 Dzieki Oktawia. Ja nie wiem jak to bedzie ze snem. Zeby juz bylo jutro Quote
GreenEvil Posted March 26, 2008 Posted March 26, 2008 Charly, z tego co opisujesz moze byc to lagodna forma padaczki. Psy zyja sobie z tym bez wiekszego klopotu ;) Jedyne co jest grozne, to dlugi - kilkugodzinny atak. Jesli ataki sie nie powtarzaja, to nawet lekow sie nie podaje. Obserwuj malucha i kciuki trzymam :lol: pzdr GreenEvil Quote
Charly Posted March 26, 2008 Author Posted March 26, 2008 dzieki. zawsze to jakas nadzieja. oby oby. Filip to moj piewszy bidulek. a wygladalo to okropnie. zobaczymy co wet powie. Quote
GreenEvil Posted March 26, 2008 Posted March 26, 2008 [quote name='Charly']dzieki. zawsze to jakas nadzieja. oby oby. Filip to moj piewszy bidulek. a wygladalo to okropnie. zobaczymy co wet powie.[/quote] ataki padaczki wygladaja okropnie :( wiem cos o tym. pociesz sie, ze moze byc to jedyny w jego calym zyciu ;) pzdr GreenEvil Quote
Miki Posted March 26, 2008 Posted March 26, 2008 A tak sobie dzisiaj pomyślałam - cisza na wątku Filipka - wreszcie Filipek zdrowy, szczęśliwy, nic się nie dzieje. Trzymaj się się Filipku, kochana psineczko i nie strasz więcej swojej pani. Quote
Diana S Posted March 26, 2008 Posted March 26, 2008 Trzymam mocno kciuki za zdrówko maleńkiego.... Quote
oktawia6 Posted March 26, 2008 Posted March 26, 2008 pamiętaj Charly-to nie jest rozkoszny maluszek-to pies po traumie, schorowany, wzięty w stanie niemal agonalynm z tego pierd..nika Krzyczek:angryy:-to cud że żyje, tam są specjaliści by z psów robic wraki zombie w sumie-nie wstawię tutaj ";)" to nawet nie na miejscu-troszczysz się o niego super, pójdziesz do weta-pamiętaj po tym co przeszedł jego zdrowie jest zniszczone-mój Dyzio na koksie, nie zapominaj skąd jest-co przeszedł-dokonałaś cudu, pamiętaj. Quote
Charly Posted March 27, 2008 Author Posted March 27, 2008 na poczatku myslalam o tym cały czas. ale teraz..juz nie. chcialabym, zeby byl z nami jak najdluzej. Wierze ze bedzie. Wrocilismy własnie ze spaceru. Wyglada na to, ze moge isc spac. Trzymam kciuki za Dyzia. Quote
enia Posted March 27, 2008 Posted March 27, 2008 Koniecznie powiedz wetowi o tym zdarzeniu, my miałyśmy Monę w węgrowskim schronie duża, piękna czarna sunia, oddana przez rodzinę jej pana( ponoć umarł ) i to biedactwo tkwiło w Węgrowie, na łańcuchu, bez budy , w upały to cierpiała okrutnie, zero daszku nad glową, masa futra itp. Za każdym razem jak byłyśmy w schronie wydawała sie zdrowa i nic jej nie dolegało, oprócz tęsknoty za swoim człowiekiem, wchodziliśmy do jej boksu, mój syn sie z nią bawił itp. wyobraźcie sobie ,że jak znalazła dom w Warszawie, okazało sie ,że miała atak padaczki, dostała zdaje sie luminal...... a w schronie pracownicy i my ( a bywałyśmy często) nigdy nic takiego nie zauważyli..... szczegóły zna Ania W - trzeba odkopać wątek bo dawno tam nikt nie zaglądał...... Quote
Charly Posted March 27, 2008 Author Posted March 27, 2008 mały spał bardzo krociutko. byl bardzo pobudzony i wstawal co chwila, biegal po mieszkaniu. poszlismy w koncu nad ranem na dlugi spacer. potem spal do 8. potem znow nerwowy byl. wlasnie wrocilismy ze spaceru. dostal jesc i wreszcie chrapie jk niedzwiedz. po tym zdarzeniu jest jeszcze bardziej przytulalski i placzliwy. spi na moich kolanach, czego nie robil odkad przytył;) na 12sta jedziemy do weta. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.