Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Umowę wydrukowałam tą krótszą obawiam się jednak że będą problemy z odebraniem pieska ,ponieważ mama nie odbiera tel wcale , ten mały odbiera i nic nie wie gdzie są i kiedy będą rodzice:roll: podejrzewam że kłamie .Będę jeszcze próbować się kontaktować bo wolała bym tą sprawę załatwić polubownie ale chyba się nie uda obym się myliła:shake::roll:.
Mam nadzieję że pies gdzieś nie zniknie

  • Replies 738
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Na chwilkę odpuszczam bo mi się białko ścina ze złości :angryy::angryy::angryy: w chwili obecnej to jestem w stanie tam pójść i zabrać małego siłą :mad::mad::mad:ale wiem że to nie najlepsze rozwiązanie .Dlatego idę trochę sie odstresować

Posted

Kurcze... najlepiej by było zabrać go od razu, jeśli już zaczęłaś z nimi rozmowy na ten temat. Boję się, że mogą go gdzieś "upłynnić".... i po problemie... :(

Atlantydo, jak będziesz odezwij się do mnie na gg (jest pod avatarkiem, jestem, mimo czerwonego słoneczka :) ).

Posted

Udało mi sie skontaktować z ta panią tel .Pani była zbulwersowana jak ja w ogóle mogę dzwonić i pytać o cokolwiek ,jak mogę dzwonić do jej syna (jedyny nr na jaki można się dodzwonić :roll:).Co mnie to obchodzi o której wracają i do jakiego weta chodzą ,byłam na wizycie poadopcyjnej i to ma wystarczyć. Ja pełna kultura i spokój choć mnie aż telepało ze złości .Mówię że nie pokoi mnie stan psa że jest wychudzony no i ta łapka .I zadzwoniłam tylko dlatego że ten mały powiedział ze nie byli w lecznicy,czy Pani zna treść umowy która mnie właściwie upoważnia do pewnych posunięć i że chcę tylko porozmawiać i wyjaśnić .Stanęło na tym że pies podobno był u lekarza ale nie moja sprawa jakiego bo Pani nie ma obowiązku mi się tłumaczyć ,a umowę podpisał mąż więc treść tej umowy pani nie interesuje .No i łapka to świeża sprawa dlatego tak wygląda ,że lekarz łapkę nastawił i za jakiś czas będzie dobrze a piesek nie ma prawa być grubszy bo jest cały czas w ruchu. Nawet nie wspominałam o tym że chciała bym pieska zabrać .Umówiłam się że za dwa tygodnie zadzwonię zapytać o stan pieska o ile to nie stanowi większego problemu,może uda mi się umówić na spotkanie .Szkoda że dziś mnie tak chętnie nie zapraszano na kawę jak przy adopcji Pan zapraszał kiedy tylko mam ochotę wstąpić:shake:
Jestem w kropce ,bo dla mnie piesek jest zaniedbany ,z drugiej strony gdyby nie przypadkowe spotkanie to na pewno nie przyszło by mi do głowy sprawdzać ten dom teraz może kiedyś za jakiś czas .No i czy można ludzi nachodzić na ile ?Nawet nie mamy go gdzie ulokować choć podejrzewam że dobrowolnie go nie oddadzą.A ja prawdę mówiąc nie czuję się na siłach żeby z nimi toczyć boje .

Posted

Hmmm... Ciężko się wypowiadać. Nie widzieliśmy psiaka. Ty wiesz najlepiej w jakim on jest stanie. Jeśli w takim, że nie świadczy to dobrze o domku, to trzeba go zabrać. Kto wie co go tam jeszcze spotka?
Spróbuj zadzwonić raz jeszcze i pogadać z panem, skoro to on podpisywał umowę. Spróbuj umówić się na spotkanie. Masz prawo do rozmów, do spotkań, do nachodzenia ich (oczywiście w granicach rozsądku, ale przecież nie biegasz tam codziennie) - podpisali umowę, muszą się na to godzić. A z panią nie rozmawiaj, skoro to nie ona podpisywała umowę, nawet jej ta umowa nie interesuje i w świetle prawa to nie ona jest właścicielem psa (to bym jej powiedziała).
Ciężka sprawa.
Trzeba pomyśleć co będzie najlepsze dla psa, to on jest tu najważniejszy...

Posted

Atlantyda pamiętasz Finkę i jej sprawę z odbiorem?
Przez telefon również Pan nie był zbyt uprzejmy i miły, odgrażał sie ale wiadome było że psa musimy odebrać. Pojechalismy bez zapowiedzi jako wizyta poadopcyjna bo obawialiśmy sie czy informujac ich o wizycie wpuszczą nas czy nie.
Wpuścili ale z początku psa oddać nie chcieli, Pan był bardzo nerwowy i krzykliwy, nawet nas próbował wyrzucić :cool1:
Przedstawiliśmy punkty umowy którą podpisali że sie z nich nie wywiązuja i psa odebraliśmy.
Nie było lekko i przyjemnie, nie trwało to krótko ale się udało - wyszlismy z Finką.
Oczywiście naskarżył się na nas do AFN i zwymyślał (Finka była psem AFNu), że siłą i awanturą mu psa odebrałyśmy co akurat prawdą nie było ale co tam, najwazniejsze że sie udało!

Posted

Tak pamiętam ,tylko jakoś tu nie ma wielu chetnych żeby piesk zabrać choć na DT pozatym nie byłaś sama,jadąc po Finkę ja niestety nie posiadam zabardzo wsparcia ,a mój mąż co tu kryc nie chce się wto mieszać i jeszcze jest na mnie zły .Pozatym ja proponując DT szczeniakom wspomniałam BoUnTy że wolę żeby adopcjami one się zajeły z Anią. Ponieważ pokoplikowała się sprawa Dorki dziewczyny nie bardzo miały czas. I tak spadło to na mnie .Spróbuję po niedzieli podejść do tego Pan do pracy i może znim się da bardziej konkretnie pogadać. No i Finka miała inna sytuację bo to właściciela zasygnalizowali chęć jej oddania.

Posted

Niby stwierdzili, że mamy ja zabierac ale tylko przez telefon. Na 'żywo' była inna gadka, psa nie chcieli oddać a nas wyrzucali za drzwi.
Owszem sama nie byłam, byłam z Beatą wiec moze z Toba niech też ktos pójdzie. Któraś z dziewczyn nie mogłaby?

Posted

Dobrze by było, gdyby pojechał z Atlantydą ktoś z doświadczeniem, może ktoś z jakiejś fundacji. Może Amikat?
Atlantydo, będziesz na Dniach Psa? Porozmawiałybyśmy i poprosiły o pomoc Amikat.

Posted

maciaszek napisał(a):
Dobrze by było, gdyby pojechał z Atlantydą ktoś z doświadczeniem, może ktoś z jakiejś fundacji. Może Amikat?
Atlantydo, będziesz na Dniach Psa? Porozmawiałybyśmy i poprosiły o pomoc Amikat.

Wsobotę nie dam rady ponieważ idziemy do znajomych którzy zapraszaja nas już po raz kolejny i naprawdę nie wypada mi odmówić:oops:.
Może w niedzielę tylko do której trwata impreza?
Wolała bym żeby ktoś ze mna tam podszedł bo ja powiem szczerze reaguje bardzo emocjonalnie a nerwy to nie zawsze dobry doradca.

Posted

maciaszek napisał(a):
Hmmm... Ciężko się wypowiadać. Nie widzieliśmy psiaka. Ty wiesz najlepiej w jakim on jest stanie. Jeśli w takim, że nie świadczy to dobrze o domku, to trzeba go zabrać. Kto wie co go tam jeszcze spotka?
Spróbuj zadzwonić raz jeszcze i pogadać z panem, skoro to on podpisywał umowę. Spróbuj umówić się na spotkanie. Masz prawo do rozmów, do spotkań, do nachodzenia ich (oczywiście w granicach rozsądku, ale przecież nie biegasz tam codziennie) - podpisali umowę, muszą się na to godzić. A z panią nie rozmawiaj, skoro to nie ona podpisywała umowę, nawet jej ta umowa nie interesuje i w świetle prawa to nie ona jest właścicielem psa (to bym jej powiedziała).
Ciężka sprawa.
Trzeba pomyśleć co będzie najlepsze dla psa, to on jest tu najważniejszy...

Daleka jestem od tego żeby robić niepotrzebnie zamiesznie ,piesek psychicznie nie budził większych zastrzeżen wesoły ciekawski ,bardzo kontaktowy ,nie lękliwy .Natomiast wygląd fizyczny nie najlepszy matowy włos doopka chudziutka że można kostki liczyć no i dyndajaca łapka .więc dla mnie szok pierwsze wrażenie:-o.Rozmawiając przed adopcja udzieliłam wskazówek dot .pielęgnacji i opieki nad szczeniakiem,może mamy różne pojęcie dobrostanu zwierzęcia bo co dla mnie jest zaniedbaniem dla nich jest normą:roll:

Posted

Trudno mi tak precyzyjnie opisać łapka nie naturalnie podniesiona no i wcale zniej nie korzysta więc chyba boli nie znam się na tym ale dla mnie to powinno być unieruchomione .Pani twierdzi że lekarzto widział nastawił i że to jest świerze dlatego tak wygląda ,że nie ma złamania .

Posted

ATLANTYDA napisał(a):
Tak pamiętam ,tylko jakoś tu nie ma wielu chetnych żeby piesk zabrać choć na DT poza tym nie byłaś sama,jadąc po Finkę ja niestety nie posiadam zabardzo wsparcia ,a mój mąż co tu kryc nie chce się wto mieszać i jeszcze jest na mnie zły .Pozatym ja proponując DT szczeniakom wspomniałam BoUnTy że wolę żeby adopcjami one się zajeły z Anią. Ponieważ pokoplikowała się sprawa Dorki dziewczyny nie bardzo miały czas. I tak spadło to na mnie .Spróbuję po niedzieli podejść do tego Pan do pracy i może znim się da bardziej konkretnie pogadać. No i Finka miała inna sytuację bo to właściciela zasygnalizowali chęć jej oddania.


Atlantydo, ale my teraz nie mozemy nic zrobić, bo umowa jest na Ciebie, a ty nawet nie wspomniałas o tym, zebyśmy dały Ci wzór naszych umów z moimi danymi i podpisem - ja bym wtedy to wzięła na siebie...Poza tym ja sama też nie wiele bym zrobiła - sama nie mam z tym dużego doświadczenia. Fajnie by było poprosić Amikat o pomoc, moze się zgodzi.... Ja nawet nie wiem jak wygladała ta twoja umowa...

Posted

ATLANTYDA napisał(a):
Trudno mi tak precyzyjnie opisać łapka nie naturalnie podniesiona no i wcale zniej nie korzysta więc chyba boli nie znam się na tym ale dla mnie to powinno być unieruchomione .Pani twierdzi że lekarzto widział nastawił i że to jest świerze dlatego tak wygląda ,że nie ma złamania .


Nie podoba mnie sie to i pies MUSI szybko z tamtą odejść! Jesli Shila znajdzie na Dniach Psa DS to wtedy mozę uda mi się go wziaść do siebie... Narazie chyba i tak przez łikend nic nie zrobimy...

Posted

BoUnTy ja nie mam żadnych pretensji do Ciebie ,po prostu tak wyszło ,najbardziej mam żal do siebie ponieważ miałam pewne wątpliwości i nie posłuchałam głosu intuicji :oops::shake:.Teraz jest i tak po fakcie nauka dla mnie na przyszłość szkoda tylko że kosztem szczeniaka:oops::oops:.

Posted

Sluchajcie, nie moge tego czytac. Jak sie mialo plan A to i trzeba bylo miec plan B. Czyli co robimy gdyby bylo trzeba odebrac psa czy tez wlasciel oddaje.

Ja poprosze o nr. tel do tych Panstwa, wszystkiego sie dowiem-wlacznie z nazwiskiem lekarza wet. ktory widzial szczeniaka, podobno. Poprosze tez chociazy wzor tresci umowy adopcyjnej, ktora Ci panstwo podpisywali:mad::mad::mad:Przypominam, ze Wy tez, ciagle, jestescie odpowiedzialne i bylyscie, za te wszystkie szczenieta, za ich dalsze zycie i los.:shake::shake:

Cos sie dzieje NIE TAK i trzeba szybko REAGOWAC!!!!

Posted

ARKA napisał(a):
Sluchajcie, nie moge tego czytac. Jak sie mialo plan A to i trzeba bylo miec plan B. Czyli co robimy gdyby bylo trzeba odebrac psa czy tez wlasciel oddaje.

Ja poprosze o nr. tel do tych Panstwa, wszystkiego sie dowiem-wlacznie z nazwiskiem lekarza wet. ktory widzial szczeniaka, podobno. Poprosze tez chociazy wzor tresci umowy adopcyjnej, ktora Ci panstwo podpisywali:mad::mad::mad:Przypominam, ze Wy tez, ciagle, jestescie odpowiedzialne i bylyscie, za te wszystkie szczenieta, za ich dalsze zycie i los.:shake::shake:

Cos sie dzieje NIE TAK i trzeba szybko REAGOWAC!!!!



Staramy się, ale mamy niestety troszke wiecej informacji, których jednak nie mozemy tutaj mówić, bo są to informacje cudem zdobyte i powinny być one poufne....
Ale ja powiedziałam, ze jak się go weźmie to się go gdzies ulokuje i to nie jest przeszkodą, bo coś sie wymyśli, ale nie będzie łatwo im tego psa odebrać, a w takich sytuacjach nawet mając plan zapasowy (który zawsze jest, nawet mimowolnie), to wszystkiego przewidziec sie nie da, bo kazda sytuacja jest odrębna i inna, wszystkiego przewidziec się nie da ;|
I my doskonale zdajemy sobie sprawę ARKO z tego, ze nadal jestesmy odpowiedzialne za tego psa, ale własnie, zeby nie pogorszyć to wolimy wszytsko dograć szczególnie, ze to czego się dzisiaj dowiedziałysmy zmroziło nam krew w żyłach i nie powiem, że szczerze się boimy...


Dowiesz się wszytskiego i co z ta wiedza zrobisz? Oświadczam Ci, że wielkie NIC, tylko ich wypłoszysz o ile już tego same nie zrobiłyśmy...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...