Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

dziękuję wszystkim za zainteresowanie i pomoc - sunię w lecznicy odnaleźli właściciele, jest już po operacji i ma się bardzo dobrze ;) tak szczęśliwe zakończenia utwierdzają w przekonaniu, że warto pomagać, zawsze :)

---------------------------------------------------------------------

część z Was czytających to zna historię Bella:
http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=9044863

dzisiaj mija tydzień odkąd go znaleźliśmy rozjechanego na drodze. zaledwie godzinę temu znalazłam kolejną taką bidę :-( mała sunia potrącona NA PASACH (!) przez jakąś prującą babę. sunia naprawdę maluteńka, jeszcze żyła, oddychała, ostatnimi siłami doczłapała się na trawnik i tam ją zobaczyłam... podobno dostała bardzo mocno, bo samochód baby jechał z jakąś straszną prędkością :placz: baba zobaczyła co się stało i nic nie zrobiła... odjechała!

zawiozłam suńkę do lecznicy, powiedziałam żeby ratowali choćby nie wiem co, że pieniądze się nie liczą. podłączyli kroplówkę, zrobili usg i sunia na pewno ma jakiś krwotok, prawdopodobnie będzie miała również strzaskaną miednicę jak nasz Belluś... :placz: więcej będę wiedziała za jakieś 2 godziny, jak wyjdzie z szoku i zrobią jej rentgen, ale stan jest ciężki i szanse niewielkie :-( jak będe wiedziała coś więcej to napiszę. nie mam niestety zdjęć, wszystko działo się tak szybko. ale bardzo w nią wierzę i Wy też wierzcie...

piszcie od czasu do czasu na tym wątku, może to jej pomoże... może im więcej osób będzie o niej myślało, tym silniejsza będzie...









MOŻESZ POMÓC ŁEZCE! Wystarczy kupić cegiełkę na aukcji:
http://www.allegro.pl/show_item.php?item=284221833

albo wpłacić na konto Fundacji:

FUNDACJA NIECHCIANE I ZAPOMNIANE - SOS DLA ZWIERZĄT
BANK PKO BP
22 1020 3408 0000 4902 0174 2246

(w tytule przelewu: dla potrąconej Łezki)

Każda złotówka się liczy!

  • Replies 110
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

masakra :( ja widziałam kilka dni temu ( wyszłam na spacer z rottkiem ) jak samochód kombi potrącił Kikiego ze schroniska ,to takie średni wilkowaty pies ,który przebywa głownie na kociarni,co prawda auto nie jechało szybko ale Kiki wył strasznie i podkulał łapę, ta kanalia nawet sie nie zatrzymała,myślę ,że zrobiła to specjalnie :placz:

Posted

dlaczego to tyle trwa? :/ dzwonię co 20 minut, ale robią zdjęcia w różnych projekcjach i jeszcze nic mi nie mogą powiedzieć...

dziękuję za Wasze dobre słowa, to bardzo dużo... i zdaję sobie oczywiście sprawę z ogromu zwierzęcego cierpienia na drogach... czasem zdarza mi się gdzieś śpieszyć, jadę za szybko, a po chwili wyobrażam sobie, że mógłby wylecieć mi na drogę jakiś zwierzak... i wtedy zwalniam...
ale co z tego, jak inni sadyści rozjadą specjalnie, albo nawet nie zauważą... :(

Posted

to niesamowite, ale sunia wstała sama na nogi! zaczęła chodzić! zbadali już ją dokładniej, na razie wiadomo na pewno, że w płucach jest trochę płynu, no i jest bardzo potłuczona. o ewentualnym urazie miednicy jeszcze nie można powiedzieć, bo rentgen robi się pod znieczuleniem, bo trzeba wyciągnąć łapki na specjalnej szynie... a sunia oczywiście na narkozę czy nawet głupiego jasia jest za słaba. jutro tam będę, zrobię małej zdjęcia, dowiem się więcej...

Posted

skoro już są szansę, że mała przeżyje, to nadałam jej imię... nazwałam ją Łezka.
sytuacja Łezki będzie się rozwijała na dniach, ale już teraz potrzebuje Waszej pomocy. nasze konto zostało w tym miesiącu bardzo ostro nadszarpnięte (7 psów w hotelu, kastracje, sterylki...), dlatego będziemy wdzięczni, jeśli wspomożecie finansowo leczenie Łezki... wpłat można dokonywać na konto:

FUNDACJA NIECHCIANE I ZAPOMNIANE - SOS DLA ZWIERZĄT
BANK PKO BP
22 1020 3408 0000 4902 0174 2246


(w tytule przelewu: dla potrąconej Łezki)

jutro będą zdjęcia, więcej informacji... tylko podnoście wątek, proszę

Posted

JEDYNE CO NASUWA MI SIĘ NA MYŚL TO SAME NIECENZURALNE SŁOWA:angryy::angryy::angryy::angryy::angryy:
Przypomina mi się sytuacja w której znalazłam moją kotkę- z daleka widziałam jak baba zatrzymuje się przed "czymś" maleńkim, pełznącym po ulicy, bierze na ręce.. Przenosi na pobocze po czym wsiada w samochód i jedzie dalej..:angryy: Może nie mogła jej zabrać, może nie miałaby warunków.. Tylko że jak dobiegłam na to miejsce, zastałam na trawie małą, mniejszą niż dłoń, kocią kulkę, cała we krwi, w kupie, z otwartym pyszczkliem łapiącym ostatnie oddechy..:shake: U weta okazało się- poza "typowymi" rzeczami typu koci katar- brzuch rozerwany, wnętrzności na wierzchu, tylna łapka w dwóch miejscach złamana.. :-(
Na szczęście kicia (nazwana Myszą) przeżyła i została z nami..
Ale ile jest zwierzaków którym nikt nie pomoże, nie zauważy, nie zwróci uwagi... :angryy:
NIE ROZUMIEM I NIE POJMUJĘ OGROMU LUDZKIEGO BESTIALSTWA.:angryy::-(

Miejmy nadzieję że maleńka Łezka WYJDZIE z tego..
Nata od jadzi- czekamy z niecierpliwością na wieści co z maleństwem...

Posted

słuchajcie, więc sunia przeżyła noc i już z tego należy się cieszyć. na razie nie stwierdzono żadnych poważniejszych uszkodzeń po wypadku :multi: mówię na razie, bo niektóre urazy mogą być widoczne po kilku dniach... ale sunia wstaje, trochę chodzi, załatwia się... ;) no, krótko mówiąc już raczej nie będzie gorzej ;)
jedyna przykra wiadomość w tym momencie, to że Łezka ma ropomacicze :/ więc jak tylko się wzmocni, będzie potrzebna sterylka.
cały czas też nie zrobiono rtg miednicy, ale jeśli wstaje, to nie powinno być problemu.
:loveu:
jedziemy do niej z moriaaa po 12.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...