Jump to content
Dogomania

SZNAUCEROWNIA czyli PIEPRZNA GALERYJA. Cóż za Ekstrawagancja!


-  

36 members have voted

  1. 1. -

    • -
      20
    • -
      7


Recommended Posts

Posted

malawaszka napisał(a):
ale potem ktoś by musiał sprzątać ten piach więc chyba idą na łatwiznę

Sól też nei wyparuje. To i tak wsio spływa do kanalizy w czasie roztopów i są potem problemy na oczyszczalni. O wiele łatwiej pozamiatać.

  • Replies 12.9k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Tak, wiocha ma zalety niewątpliwe pod tym względem.
Ale i czasem trudne przynosi momenty.
Sezon polowań ostatnio w pełni i wciąż coś moje psy wynajdują. W niedzielę ostatnią wytropiły dogorywającą, ranną sarnę (któręj chyba myśliwi szukali w przeddzień ściemnając, że szukają rannego dzika, bo sarenka to dzieciak, na którego polować nie mogli). Próbowała ostatkiem sił uciekać, ale była wykrwawiona i nie uciekła zbyt daleko.
Po telefonach różnych (wet, leśniczy itp.) zdecydowaliśmy ją wziąć na nasz teren, żeby jej żywcem nie zjadły nocą lisy czy wałęsające się wygłodniałe psy. Na kocu przenieśliśmy kilkaset metrów, okryliśmy, podjęliśmy dalsze kroki, żeby ulżyć jej cierpieniom. Niestety, żyła niedługo.

Posted

A tak w ogóle, weszko, to karta krycia już w szufladzie, cieczka od poniedziałku, więc chyba klamka zapadła. Tylko zima szalona i nie sprzyja długim podróżom, w dodatku akurat na wigilię i święta. Ale jeszcze nie mamy 100% pewności, jak pewne sprawy się potoczą, więc trzymaj kciuki za moją (starą) pannę, żeby progesteron nie skoczył jej za wcześnie (muszę być w pracy co najmniej w poniedziałek do 21:00, a wskazane byłoby też we wtorek).

Posted

marako napisał(a):
Tak, wiocha ma zalety niewątpliwe pod tym względem.
Ale i czasem trudne przynosi momenty.
Sezon polowań ostatnio w pełni i wciąż coś moje psy wynajdują. W niedzielę ostatnią wytropiły dogorywającą, ranną sarnę (któręj chyba myśliwi szukali w przeddzień ściemnając, że szukają rannego dzika, bo sarenka to dzieciak, na którego polować nie mogli). Próbowała ostatkiem sił uciekać, ale była wykrwawiona i nie uciekła zbyt daleko.
Po telefonach różnych (wet, leśniczy itp.) zdecydowaliśmy ją wziąć na nasz teren, żeby jej żywcem nie zjadły nocą lisy czy wałęsające się wygłodniałe psy. Na kocu przenieśliśmy kilkaset metrów, okryliśmy, podjęliśmy dalsze kroki, żeby ulżyć jej cierpieniom. Niestety, żyła niedługo.

Nosz.... same brzydkie słowa się cisną... Ale jak człowiek idzie z psem luzem (grzecznym psem, nei takim jak moja ;) ), to szumu co niemiara, bo pewnikiem zagoni sarnę czy zająca na smierć.

Posted

Moje psy jeszcze nikogo nie zagoniły; duże sarny są 2 x szybsze, a małą jak kiedyś dogoniły, to Grace usiłowała się z nią bawić tak jak z pieskami, a Tajga stała i szczekała, ale w odległości kilku metrów. Inna sprawa, że zakładam dziewczynom kagańce. Tak bezpieczniej i dla ludzi, bo nie zejdą na zawał widząc takie 2 bestie pędzące w ich kierunku, i dla nich, bo podobno myśliwy do takich nie będzie strzelał, no i nie uszkodzą jakiejś zwierzyny przypadkiem. A i jedzenie padliny jest utrudnione (choć chyba nie niemożliwe).

Posted

Mogę to wiedzieć, bo nie oddalają się ode mnie na więcej niż kilkadziesiąt metrów (w porywach, właśnie jak zaczynają biec w stronę człowieka lub zwierzaka), to jedyna sytuacja, kiedy nie dają się odwołać w pierwszych 5 sekundach, ale już po kilkunastu sekundach są przy mnie. Poza tym przez cały czas je widzę (wyjątek = ciemność, ale wtedy są tuż tuż bo nie lubią ganiać w ciemności - same się boją oddalać).
Wiem, że przemawia przez Ciebie troska o sarny, czy zające, ale Twój ton brzmi zaczepnie, więc kończę na tym odpowiedzi (i czuję się niekomfortowo, bo nie lubię być trakowana jak nieodpowiedzialny sztubak. Akurat lubię opócz psów też inne zwierzaki, do tego stopnia, że ich nie jadam).

Posted

marako napisał(a):
Mogę to wiedzieć, bo nie oddalają się ode mnie na więcej niż kilkadziesiąt metrów (w porywach, właśnie jak zaczynają biec w stronę człowieka lub zwierzaka), to jedyna sytuacja, kiedy nie dają się odwołać w pierwszych 5 sekundach, ale już po kilkunastu sekundach są przy mnie. Poza tym przez cały czas je widzę (wyjątek = ciemność, ale wtedy są tuż tuż bo nie lubią ganiać w ciemności - same się boją oddalać).

Ale co sie dalej dzieje z sarną nei wiesz. Może zgoniona umrze na zapalenie płuc, moze wpadnie pod auto, może złamie nogę. Ton mam normalny, po prostu piszę jak jest.

Posted

Jaka tu poważna dyskusja rozgorzała. Każdy ma swoje racje ale fakt jest taki, że wielu myśliwych nadużywa swoich uprawień - ostatni przypadek zastrzelonego ONa w Alwerni raczej mówi sam za siebie :(

marako - trzymam kciuki!!!

A was proszę o kciuki dziś wieczorem. Jadę z Sympą do weta bo urosło jej coś brzydkiego... oby to nie było to o czym wszyscy myślimy...:shake::roll:

Posted

eria napisał(a):
Doginka- pewnie że fajna Twoja fotka!!! Kolory prześliczne,cieplutkie!!

Ja mówiłam,że mi się to głosowanie na PP wybitnie nie podoba bo tam się dziwne rzeczy dzieją, także jak moja fotka jest w gazecie to się po prostu cieszę a głosowanie olewam bo jest niesprawiedliwe....

Nawet jak przegram, to przynajmniej jestem teraz pewna, że fotka jest dobra. Z Twojej klawiatury takie pochwały, to dla mnie zaszczyt :multi::multi::loveu:
weszka napisał(a):
...A was proszę o kciuki dziś wieczorem. Jadę z Sympą do weta bo urosło jej coś brzydkiego... oby to nie było to o czym wszyscy myślimy...:shake::roll:

:crazyeye: Trzymam kciuki i z niecierpliwością czekam na wynik badania:razz:
Nie strasz nas zanim nie poznasz diagnozy:mad:

Posted

I ja trzymam kciuki (Tajga już ponad pół roku po wycięciu paskudnego guza czuje się wspaniale). Szybka reakcja to połowa sukcesu - będzie dobrze!
My jedziemy na Litwę jutro zaraz po pracy - nocna podróż. Ale chcemy być u chłopaka już w środę, bo boję się spóźnić, a wolnego w pracy nie udało mi się wziąć. Oby tylko nie było gołoledzi.

Posted

Bardzo wam dziękuję za kciuki i dobre myśli :loveu:
Po pierwszej wstępnej diagnozie nie ma optymizmu :shake::-( Będziemy próbować jeszcze przed świętami zrobić dodatkowe badania i konsultacje zlecone przez naszą wetkę żeby mieć już pewność co to za cholerstwo. Może uda się pojechać dziś lub jutro jeśli będzie lekarz, a jak nie to będziemy działać na miejscu bo nie ma czasu :roll:

Posted

weszka napisał(a):
Bardzo wam dziękuję za kciuki i dobre myśli :loveu:
Po pierwszej wstępnej diagnozie nie ma optymizmu :shake::-( Będziemy próbować jeszcze przed świętami zrobić dodatkowe badania i konsultacje zlecone przez naszą wetkę żeby mieć już pewność co to za cholerstwo. Może uda się pojechać dziś lub jutro jeśli będzie lekarz, a jak nie to będziemy działać na miejscu bo nie ma czasu :roll:


Jesteśmy z Wami!!! Oby wszystko było dobrze!!!!Musi być!!!!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...