Tigraa Posted December 16, 2007 Author Posted December 16, 2007 red, wejdź na wątek Lilki i podaj więcej informacji. Tomku, wystaw Lilkę na miejsce Lenki, dobrze? Quote
mar.gajko Posted December 17, 2007 Posted December 17, 2007 Camara napisał(a):Właśnie odnalazłam wątek Lenki... chciałam sprawdzić, czy udało się jej znaleźć dom po ogłoszeniu... a tu takie wiadomości :shake: tak strasznie mi przykro :-( Tak Małgoniu, udało się ten domek znaleźć. Miała do niego jechac w sobotę o 16. Quote
Camara Posted December 17, 2007 Posted December 17, 2007 mar.gajko napisał(a):Tak Małgoniu, udało się ten domek znaleźć. Miała do niego jechac w sobotę o 16. nie znałam Lenki, a i tak boli :-( żeganaj malutka ['] Quote
red Posted December 19, 2007 Posted December 19, 2007 mar.gajko napisał(a):Tak Małgoniu, udało się ten domek znaleźć. Miała do niego jechac w sobotę o 16.:-(:-(:-(:-(:-( Chyba nigdy się nie pogodzę z jej odejściem. :placz: Lenko zostaniesz na zawsze w moim sercu. Quote
mar.gajko Posted December 20, 2007 Posted December 20, 2007 Aniu, nikt nie pogodzi się ze śmiercią młodego psa. Pełnego życia, energicznego. Zaczynającego dopiero nowe życie. Jak tu zaglądam - w oczach łzy. Rozmawiałam dlugo z moją wetką. Ponury zbieg okoliczności. Lena była immunologicznie jak 8 tyg. szczenię. Całe życie zamknięta, bez kontaktu z psami, odchodami psów, nie uodporniła się biernie; priorytet sterylki; osłabienie po zabiegu i ten nieszczęsny wirus - śmiertelny dla niej - przywleczony do hotelu. Pani, która miała dać dom Lence już ma psinkę - Milusię. We wtorek w gazecie było ogłoszenie Milusi, tej od Tamb. Pani zadzwoniła. Pytała, czy to ta ze strony Amicusa. Tamb powiedziała, że tak. Pani się przedstawiła, że ona jest ta Panią co miała wziąć Lenkę. Płakała. I, że ona jest zdecydowana. Od wczoraj Milusia jest w nowym domku, domku, który razem z nami jeszcze opłakuje Lenę. Mała cudna psinka, która skradła tyle serc. Którą tyle ludzi pokochalo. Leneczko, biegaj sobie szczęśliwie za TM. Myśli o tobie dużo ludzi. Żyjesz w naszych wspomnieniach i myślach. Nigdy cię nie zapomnimy. Nigdy. Quote
red Posted December 20, 2007 Posted December 20, 2007 mar.gajko napisał(a):Aniu, nikt nie pogodzi się ze śmiercią młodego psa. Pełnego życia, energicznego. Zaczynającego dopiero nowe życie. Jak tu zaglądam - w oczach łzy. Rozmawiałam dlugo z moją wetką. Ponury zbieg okoliczności. Lena była immunologicznie jak 8 tyg. szczenię. Całe życie zamknięta, bez kontaktu z psami, odchodami psów, nie uodporniła się biernie; priorytet sterylki; osłabienie po zabiegu i ten nieszczęsny wirus - śmiertelny dla niej - przywleczony do hotelu. Pani, która miała dać dom Lence już ma psinkę - Milusię. We wtorek w gazecie było ogłoszenie Milusi, tej od Tamb. Pani zadzwoniła. Pytała, czy to ta ze strony Amicusa. Tamb powiedziała, że tak. Pani się przedstawiła, że ona jest ta Panią co miała wziąć Lenkę. Płakała. I, że ona jest zdecydowana. Od wczoraj Milusia jest w nowym domku, domku, który razem z nami jeszcze opłakuje Lenę. Mała cudna psinka, która skradła tyle serc. Którą tyle ludzi pokochalo. Leneczko, biegaj sobie szczęśliwie za TM. Myśli o tobie dużo ludzi. Żyjesz w naszych wspomnieniach i myślach. Nigdy cię nie zapomnimy. Nigdy.Dobrze, że Milusia ma domek. Tamb już miała zbyt wiele psiaków w swoim domu. W lutym tego roku odeszła moja sunia, miała 14 lat, bolało i boli nadal, że jej nie ma. Ale ona przez te kilkanaście lat była szczęśliwa. Z tą śmiercią musiałam się pogodzić, pieski żyją mniej więcej tyle lat. Ale Lenka................tylko czas goi rany, dla tego samego chciałabym być 5 lat do przodu.Maleńka kochamy Cię, nie umierałaś samotnie, były koło Ciebie gorące serca, :-( wiele piesków i kotków odchodzi samotnie w betonach schroniska, miejscach, które nie powinny istnieć (dla mnie to obozy koncentracyjne, powolne wykańczalnie). Kiedyś się spotkamy Lenko, musi tak być..:placz: Quote
tamb Posted December 20, 2007 Posted December 20, 2007 Bardzo cierpię z powodu Lenki. Pierwszy raz nie wpadam w entuzjazm z powodu udanej adopcji mojej tymczasowiczki, bo czuję, że to było miejsce Lenki. Szkoda, że czasu nie da się cofnąć. Quote
red Posted December 25, 2007 Posted December 25, 2007 Lenko to dla Ciebie kochanie, mam nadzieję, że jesteś szczęśliwa..... Quote
red Posted December 28, 2007 Posted December 28, 2007 Lenko, ciągle myślę o Tobie... jak można mieć w życiu takiego pecha? Kiedyś Cię odnajdę..... Quote
Tigraa Posted December 29, 2007 Author Posted December 29, 2007 tak widocznie było jej pisane...:-( Mam nadzieję, że TAM jest szczęśliwa. Paulina się nią zaopiekowała, tak myślę. Są razem. Wierzę w to głęboko. Dobrze, że choć krótko, to jednak zdążyła poznać miłość Człowieka, ciepło ludzkiej ręki, spacerki... Krakowianki, jestem Wam całym sercem wdzięczna. Quote
Natussiaa Posted December 31, 2007 Posted December 31, 2007 Lenko bądź szczęśliwa za TM ....:-( Quote
Psiutka380 Posted January 29, 2008 Posted January 29, 2008 Zalewam klawiaturę łzami:cry::cry: a w głowie mam tylko jedno pytanie "dlaczego"? :placz:Przecież domek już był. Miałabyś swój kącik, materacyk, zabaweczki, smycz i obrózkę, pełną miskę i dużo miłości!:-( Dlaczego akurat ty? Inne pieski zdrowe a ty już jesteś w Krainie Wiecznych Łowów.:-( Dopiero poznawałaś życie, lepsze życie. Tyle osób w ciebie wierzyło! Boże czy ty istniejesz? Jeśli tak to czemu nie ochroniłeś swoją wielką łapą malutkiej Lenki? Ona tak chciała żyć! Boże ty:angryy::angryy:!! Zawsze szczęśliwa Lenko ['] pamiętaj o nas... My o tobie nie zapomnimy i kochać będziemy wiecznie. Lenko ['] [SIZE=2]:candle::candle::candle::candle::candle::candle: Quote
red Posted January 29, 2008 Posted January 29, 2008 I znów wszystko powróciło.....nigdy się nie pogodzę z jej bezsensowną śmiercią, nie zawiozłyśmy jej do schroniska z interwencji, żeby uchronić ją przed tym co najgorsze, pojechała do najwspanialszych dziewczyn - otworzyła się przed nią wspaniała przyszłość.. i wszystko na nic :-(:-(:-( Nadal mam rozdarte serce Lenko i nadal nie mogę zaglądać do Ciebie, moje łzy nie mają końca....:-( Quote
red Posted February 22, 2008 Posted February 22, 2008 Wczoraj byłam blisko posesji, gdzie była więziona Lenka. Nie miałam możliwości dotrzeć do tego miejsca, bo zakład zamknięty zimą, a tylko od strony zakładu można tam zajrzeć. Chciałam sprawdzić, czy ten skur... nie wziął kolejnego psa. Facet, który stał przy jego domu powiedział mi, że ten skur... to sadysta,zakatował niejednego psa, jednego za kurę. Oczywiście chłopa nie było w domu, mam niedosyt i muszę mu nabluzgać. Lenka uniknęła bestialskiej śmierci..... umarła kochana, otoczona opieką. Szkoda, że tak długo musiała cierpieć w tym swoim więzieniu :-( Ile jest jeszcze takich miejsc cierpienia, o których ciągle nie wiemy??? Lenko, nigdy cię nie zapomnę, śpij aniołeczku spokojnie... Quote
dorota1 Posted February 23, 2008 Posted February 23, 2008 Miałam adoptować Lenkę. Byliśmy cała rodziną na to przygotowani i nie mogliśmy się doczekać, kiedy ją weźmiemy, a tu przyszła taka tragiczna wiadomość, że Lenka nie żyje. Chciałam jej wynagrodzić te krzywdy, jakie w życiu doznała, jakie zgotował jej ktoś, kogo trudno nazwać człowiekiem. Że też takich bydlaków Święta Ziemia nosi!!! Mamy teraz Milę, cudowną i kochaną sunię, ale bardzo często myślę o Lenie i zastanawiam się, dlaczego Polska jest zaściankiem Europy jeżeli chodzi o traktowanie zwierząt. Nigdzie w Europie nie ma takiego bestialstwa jak u nas. Kary są zbyt niskie i na dodatek sądy karzą w zawieszeniu. A to co dzieje się na wsiach, przechodzi ludzkie wyobrażenie. Mieszkam w mieście, ale mam kontakty z różnymi osobami mieszkającymi na wsi i widzę, że trudno tu liczyć na zmiany w lepszym kierunku, bo trzeba by zacząć od wychowywania dzieci i mlodzieży w szkołach, a kto to ma zrobić, skoro nauczyciele też najczęściej pochodzący ze wsi sami nie szanują zwierząt. Słyszałam o psie nauczycielki (absolwentki Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego), której psu łańcuch wrósł w szyję, bo nawet mu nie kupiła obroży. Nic dodać, nic ująć. Wygląda na to, że na wsi jeszcze długo nic się nie zmieni. Cudownie, że są tak wspaniałe osoby, jak wolontariusze z dogo i nie tylko z dogo, którzy ratują te biedne zwierzaki, dają im tymczasowe domy i szukają stałych. Podziwiam Was wszystkich, jesteście Wielcy. Robicie coś wspaniałego!!!:lol::lol::lol: Quote
gallegro Posted February 23, 2008 Posted February 23, 2008 Mam zaszczyt jako pierwszy Cię przywitać, co czynię z ogromną przyjemnością. Bardzo mi przykro z powodu Lenki :-( Doskonale rozumiem, co musisz czuć... Dobrze, że masz teraz Milę i na nią przelewasz swoje uczucia... Problemy o których zechciałaś napisać, wszystkim nam leżą na sercu... Od jakiegoś czasu sam mieszkam na wsi, dlatego jak mało kto, dostrzegam opisane przez Ciebie problemy. No cóż... pozostaje nam mieć nadzieję, że doczekamy takich czasów, kiedy to wszystko znormalnieje... Quote
Dinka Posted February 23, 2008 Posted February 23, 2008 [*] Lenka.... Dobrze, że masz Mile, bo to jej dałaś domek... Quote
red Posted February 23, 2008 Posted February 23, 2008 Mnie również miło poznać przyszłą i niedoszłą panią Lenki. Boli mnie bardzo to co się jej przydarzyło, a czekał na nią taki wspaniały domek.............Dopiero poznawała człowieka z dobrej strony, była szczęśliwa, choć jeszcze nie w domu.... nigdy nie pogodzę się z jej odejściem i niestety, ZAWSZE kiedy o niej mówię, nie potrafię opanować łez. Miała pecha, dlaczego los był dla niej taki okrutny??? Pani Doroto, ma Pani na pewno wspaniałą sunię, która też potrzebowała domu i miłości. Dziękuję, że wybrała Pani Lenkę i przygotowała jej szczęście, to szczęście Lenka przekazała Mili....:-( Quote
dorota1 Posted February 23, 2008 Posted February 23, 2008 Coś w tym jest, co napisała Red, że Lenka szczęście przekazała Mili. Gdy otrzymałam smutną wiadomość o śmierci Lenki, byłam właśnie w pracy, a moja koleżanka, która widziała, jak bardzo to przeżywam, pocieszała mnie, żeby potraktować to jako znak, że gdzieś jest inny piesek, który mnie potrzebuje. I rzeczywiście za kilka dni była z nami już Mila. Dobrze, że do wątku Leny dotarłam na dogo dopiero teraz, bo gdybym wtedy zobaczyła te zdjęcia Leny opuszczającej to okropne więzienie, gdzie tyle czasu spędziła i ten jej wzrok, w którym było chyba tyle samo lęku, co i nadziei na lepsze życie, to chyba by mi serce pękło. Teraz po pewnym czasie, gdy ten żal trochę okrzepł jest lżej, ale i tak bardzo, bardzo smutno, że Lena miała takiego pecha. Przez kilka pierwszych dni pobytu Mili u nas łapaliśmy się na tym (nie tylko ja, ale i mój mąż i dzieci), że wołamy na Milę Lena. Bo Lena miała być z nami. Teraz kochamy Milę chyba podwójnie mocniej, bo jeszcze za Lenę. Quote
gallegro Posted February 23, 2008 Posted February 23, 2008 dorota1 napisał(a):(...)Teraz kochamy Milę chyba podwójnie mocniej, bo jeszcze za Lenę. Wrażliwi ludzie tak mają... Quote
mar.gajko Posted March 11, 2008 Posted March 11, 2008 Jutro minie 3 miesiące jak Lena odeszła. A tak trudno zapomnieć. Zrozumieć. Quote
mar.gajko Posted December 12, 2008 Posted December 12, 2008 Tak. Po południu. Będzie rok. Dalej myslę, że to jedna z bezsensowniejszych śmierci, które spotkałam. Śpij Aniołeczku. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.