Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 160
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Camara napisał(a):
Właśnie odnalazłam wątek Lenki...
chciałam sprawdzić, czy udało się jej znaleźć dom po ogłoszeniu... a tu takie wiadomości :shake:
tak strasznie mi przykro :-(



Tak Małgoniu, udało się ten domek znaleźć. Miała do niego jechac w sobotę o 16.

Posted

mar.gajko napisał(a):
Tak Małgoniu, udało się ten domek znaleźć. Miała do niego jechac w sobotę o 16.


nie znałam Lenki, a i tak boli :-(

żeganaj malutka [']

Posted

mar.gajko napisał(a):
Tak Małgoniu, udało się ten domek znaleźć. Miała do niego jechac w sobotę o 16.
:-(:-(:-(:-(:-( Chyba nigdy się nie pogodzę z jej odejściem. :placz: Lenko zostaniesz na zawsze w moim sercu.

Posted

Aniu, nikt nie pogodzi się ze śmiercią młodego psa. Pełnego życia, energicznego. Zaczynającego dopiero nowe życie. Jak tu zaglądam - w oczach łzy.

Rozmawiałam dlugo z moją wetką. Ponury zbieg okoliczności.
Lena była immunologicznie jak 8 tyg. szczenię. Całe życie zamknięta, bez kontaktu z psami, odchodami psów, nie uodporniła się biernie; priorytet sterylki; osłabienie po zabiegu i ten nieszczęsny wirus - śmiertelny dla niej - przywleczony do hotelu.

Pani, która miała dać dom Lence już ma psinkę - Milusię.
We wtorek w gazecie było ogłoszenie Milusi, tej od Tamb.
Pani zadzwoniła. Pytała, czy to ta ze strony Amicusa. Tamb powiedziała, że tak. Pani się przedstawiła, że ona jest ta Panią co miała wziąć Lenkę. Płakała. I, że ona jest zdecydowana.
Od wczoraj Milusia jest w nowym domku, domku, który razem z nami jeszcze opłakuje Lenę. Mała cudna psinka, która skradła tyle serc. Którą tyle ludzi pokochalo.

Leneczko, biegaj sobie szczęśliwie za TM. Myśli o tobie dużo ludzi. Żyjesz w naszych wspomnieniach i myślach. Nigdy cię nie zapomnimy. Nigdy.

Posted

mar.gajko napisał(a):
Aniu, nikt nie pogodzi się ze śmiercią młodego psa. Pełnego życia, energicznego. Zaczynającego dopiero nowe życie. Jak tu zaglądam - w oczach łzy.

Rozmawiałam dlugo z moją wetką. Ponury zbieg okoliczności.
Lena była immunologicznie jak 8 tyg. szczenię. Całe życie zamknięta, bez kontaktu z psami, odchodami psów, nie uodporniła się biernie; priorytet sterylki; osłabienie po zabiegu i ten nieszczęsny wirus - śmiertelny dla niej - przywleczony do hotelu.

Pani, która miała dać dom Lence już ma psinkę - Milusię.
We wtorek w gazecie było ogłoszenie Milusi, tej od Tamb.
Pani zadzwoniła. Pytała, czy to ta ze strony Amicusa. Tamb powiedziała, że tak. Pani się przedstawiła, że ona jest ta Panią co miała wziąć Lenkę. Płakała. I, że ona jest zdecydowana.
Od wczoraj Milusia jest w nowym domku, domku, który razem z nami jeszcze opłakuje Lenę. Mała cudna psinka, która skradła tyle serc. Którą tyle ludzi pokochalo.

Leneczko, biegaj sobie szczęśliwie za TM. Myśli o tobie dużo ludzi. Żyjesz w naszych wspomnieniach i myślach. Nigdy cię nie zapomnimy. Nigdy.
Dobrze, że Milusia ma domek. Tamb już miała zbyt wiele psiaków w swoim domu. W lutym tego roku odeszła moja sunia, miała 14 lat, bolało i boli nadal, że jej nie ma. Ale ona przez te kilkanaście lat była szczęśliwa. Z tą śmiercią musiałam się pogodzić, pieski żyją mniej więcej tyle lat. Ale Lenka................tylko czas goi rany, dla tego samego chciałabym być 5 lat do przodu.Maleńka kochamy Cię, nie umierałaś samotnie, były koło Ciebie gorące serca, :-( wiele piesków i kotków odchodzi samotnie w betonach schroniska, miejscach, które nie powinny istnieć (dla mnie to obozy koncentracyjne, powolne wykańczalnie). Kiedyś się spotkamy Lenko, musi tak być..:placz:

Posted

Bardzo cierpię z powodu Lenki. Pierwszy raz nie wpadam w entuzjazm z powodu udanej adopcji mojej tymczasowiczki, bo czuję, że to było miejsce Lenki. Szkoda, że czasu nie da się cofnąć.

Posted

tak widocznie było jej pisane...:-(

Mam nadzieję, że TAM jest szczęśliwa. Paulina się nią zaopiekowała, tak myślę. Są razem. Wierzę w to głęboko.
Dobrze, że choć krótko, to jednak zdążyła poznać miłość Człowieka, ciepło ludzkiej ręki, spacerki...

Krakowianki, jestem Wam całym sercem wdzięczna.

  • 5 weeks later...
Posted

Zalewam klawiaturę łzami:cry::cry: a w głowie mam tylko jedno pytanie "dlaczego"? :placz:Przecież domek już był. Miałabyś swój kącik, materacyk, zabaweczki, smycz i obrózkę, pełną miskę i dużo miłości!:-( Dlaczego akurat ty? Inne pieski zdrowe a ty już jesteś w Krainie Wiecznych Łowów.:-( Dopiero poznawałaś życie, lepsze życie. Tyle osób w ciebie wierzyło!
Boże czy ty istniejesz? Jeśli tak to czemu nie ochroniłeś swoją wielką łapą malutkiej Lenki? Ona tak chciała żyć! Boże ty:angryy::angryy:!!

Zawsze szczęśliwa Lenko ['] pamiętaj o nas... My o tobie nie zapomnimy i kochać będziemy wiecznie.

Lenko [']
[SIZE=2]:candle::candle::candle::candle::candle::candle:

Posted

I znów wszystko powróciło.....nigdy się nie pogodzę z jej bezsensowną śmiercią, nie zawiozłyśmy jej do schroniska z interwencji, żeby uchronić ją przed tym co najgorsze, pojechała do najwspanialszych dziewczyn - otworzyła się przed nią wspaniała przyszłość.. i wszystko na nic :-(:-(:-( Nadal mam rozdarte serce Lenko i nadal nie mogę zaglądać do Ciebie, moje łzy nie mają końca....:-(

  • 4 weeks later...
Posted

Wczoraj byłam blisko posesji, gdzie była więziona Lenka. Nie miałam możliwości dotrzeć do tego miejsca, bo zakład zamknięty zimą, a tylko od strony zakładu można tam zajrzeć. Chciałam sprawdzić, czy ten skur... nie wziął kolejnego psa. Facet, który stał przy jego domu powiedział mi, że ten skur... to sadysta,zakatował niejednego psa, jednego za kurę. Oczywiście chłopa nie było w domu, mam niedosyt i muszę mu nabluzgać. Lenka uniknęła bestialskiej śmierci..... umarła kochana, otoczona opieką. Szkoda, że tak długo musiała cierpieć w tym swoim więzieniu :-( Ile jest jeszcze takich miejsc cierpienia, o których ciągle nie wiemy??? Lenko, nigdy cię nie zapomnę, śpij aniołeczku spokojnie...

Posted

Miałam adoptować Lenkę. Byliśmy cała rodziną na to przygotowani i nie mogliśmy się doczekać, kiedy ją weźmiemy, a tu przyszła taka tragiczna wiadomość, że Lenka nie żyje. Chciałam jej wynagrodzić te krzywdy, jakie w życiu doznała, jakie zgotował jej ktoś, kogo trudno nazwać człowiekiem.
Że też takich bydlaków Święta Ziemia nosi!!!
Mamy teraz Milę, cudowną i kochaną sunię, ale bardzo często myślę o Lenie i zastanawiam się, dlaczego Polska jest zaściankiem Europy jeżeli chodzi o traktowanie zwierząt. Nigdzie w Europie nie ma takiego bestialstwa jak u nas. Kary są zbyt niskie i na dodatek sądy karzą w zawieszeniu. A to co dzieje się na wsiach, przechodzi ludzkie wyobrażenie. Mieszkam w mieście, ale mam kontakty z różnymi osobami mieszkającymi na wsi i widzę, że trudno tu liczyć na zmiany w lepszym kierunku, bo trzeba by zacząć od wychowywania dzieci i mlodzieży w szkołach, a kto to ma zrobić, skoro nauczyciele też najczęściej pochodzący ze wsi sami nie szanują zwierząt. Słyszałam o psie nauczycielki (absolwentki Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego), której psu łańcuch wrósł w szyję, bo nawet mu nie kupiła obroży. Nic dodać, nic ująć. Wygląda na to, że na wsi jeszcze długo nic się nie zmieni.
Cudownie, że są tak wspaniałe osoby, jak wolontariusze z dogo i nie tylko z dogo, którzy ratują te biedne zwierzaki, dają im tymczasowe domy i szukają stałych. Podziwiam Was wszystkich, jesteście Wielcy. Robicie coś wspaniałego!!!:lol::lol::lol:

Posted

Mam zaszczyt jako pierwszy Cię przywitać, co czynię z ogromną przyjemnością.

Bardzo mi przykro z powodu Lenki :-( Doskonale rozumiem, co musisz czuć...
Dobrze, że masz teraz Milę i na nią przelewasz swoje uczucia...

Problemy o których zechciałaś napisać, wszystkim nam leżą na sercu...
Od jakiegoś czasu sam mieszkam na wsi, dlatego jak mało kto, dostrzegam opisane przez Ciebie problemy. No cóż... pozostaje nam mieć nadzieję, że doczekamy takich czasów, kiedy to wszystko znormalnieje...

Posted

Mnie również miło poznać przyszłą i niedoszłą panią Lenki. Boli mnie bardzo to co się jej przydarzyło, a czekał na nią taki wspaniały domek.............Dopiero poznawała człowieka z dobrej strony, była szczęśliwa, choć jeszcze nie w domu.... nigdy nie pogodzę się z jej odejściem i niestety, ZAWSZE kiedy o niej mówię, nie potrafię opanować łez. Miała pecha, dlaczego los był dla niej taki okrutny??? Pani Doroto, ma Pani na pewno wspaniałą sunię, która też potrzebowała domu i miłości. Dziękuję, że wybrała Pani Lenkę i przygotowała jej szczęście, to szczęście Lenka przekazała Mili....:-(

Posted

Coś w tym jest, co napisała Red, że Lenka szczęście przekazała Mili.

Gdy otrzymałam smutną wiadomość o śmierci Lenki, byłam właśnie w pracy, a moja koleżanka, która widziała, jak bardzo to przeżywam, pocieszała mnie, żeby potraktować to jako znak, że gdzieś jest inny piesek, który mnie potrzebuje. I rzeczywiście za kilka dni była z nami już Mila.
Dobrze, że do wątku Leny dotarłam na dogo dopiero teraz, bo gdybym wtedy zobaczyła te zdjęcia Leny opuszczającej to okropne więzienie, gdzie tyle czasu spędziła i ten jej wzrok, w którym było chyba tyle samo lęku, co i nadziei na lepsze życie, to chyba by mi serce pękło. Teraz po pewnym czasie, gdy ten żal trochę okrzepł jest lżej, ale i tak bardzo, bardzo smutno, że Lena miała takiego pecha. Przez kilka pierwszych dni pobytu Mili u nas łapaliśmy się na tym (nie tylko ja, ale i mój mąż i dzieci), że wołamy na Milę Lena. Bo Lena miała być z nami. Teraz kochamy Milę chyba podwójnie mocniej, bo jeszcze za Lenę.

  • 3 weeks later...
  • 9 months later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...