Jump to content
Dogomania

Czy czyszczenie zębów ultradzwiekami jest bezpieczne i skuteczne ?


gizdek
 Share

Recommended Posts

[quote name='Martens']Surowe kości to niekoniecznie zaraz syf w domu... Zamykasz psa np. w łazience, na folii, dajesz kość i potem sprzątasz... Moje jedzą normalnie na posłaniu, co kilka dni wymieniam poszewkę. Moim zdaniem bardziej się brudziło przy gotowanym, kiedy pies potrafił nachrechtać ryżu na pół metra wokół miski :evil_lol: Po kości zwykle wszytsko jest wylizane do czysta. Jeśli chodzi o czyszczenie zębów to powiem z doświadczenia, że żadne pedigree, specjalne karmy antykamieniowe ani kości z prasowanej skóry nie dają takiego efektu co regularnie podawane surowe gnaty.[/QUOTE]
a od którego miesiąca można je podawać? Bo zdania są podzielone...

Link to comment
Share on other sites

Ja mam 11-tygodniowego szczeniaka, który samodzielnie i z radością wcina w całości kurze łapki i obgryza większe kości.
Grunt, żeby nie karmić psa samymi kośćmi; po kościach jakiś czas później powinno się podać jakiś kefir, jogurt naturalny czy posiłek z dużą zawartością warzyw, żeby wspomóc trawienie. Polecam dietę BARF ;)

Link to comment
Share on other sites

[quote name='Grey']Co sądzicie o tej metodzie co pisała Canis1,bo ja za darmo nie dałbym psu oczyścić zęby.
Po co narażać na stres psa ,kiedy są łagodniejsze metody.[/QUOTE]
Ja osobiście uważam, że to całkiem nierealne, to zupełnie co innego niż ściąganie mechaniczne skalerem ręcznym (większość psów, tak na moje oko ok 60-70%, sobie daje).
Próbowałyśmy z koleżanką na swoich psach (super spokojnych i dających z sobą zrobić wszystko) - jak tylko włączałyśmy, wpadały w niepohamowaną panikę - trzeba pamiętać, że psy mają inny próg słyszalności niż ludzie i pewnie słyszą te dźwięki "inaczej" niż my.
Nawet zwierzęta w płytkiej narkozie zdradzają niepokój gdy zaczyna się pracować ze skalerem ultradźwiękowym - do tego trzeba dodać, że konieczne jest schładzanie zębów (z końcówki skalera rozpylany jest na bieżąco płyn) , aby nie doszło do przegrzania zębów.
W dodatku zdejmowanie kamienia ultradźwiękami wymaga większej precyzji ruchów niż mechaniczne (zbyt długie przytrzymanie skalera w jednym miejscu może prowadzić do martwicy miazgi zęba, a nawet martwicy wyrostków zębodołowych kości - i nie są to wcale, rzadko opisywane powikłania, nawet przy zabiegach w narkozie).
Wielkim plusem metody ultradźwiękowej jest możliwość precyzyjnego oczyszczenia całej korony zębą we wszystkich nierównościach, również od strony j. ustnej oraz możliwość usunięcia kamienia również z kieszonek poddziąsłowych. Po usunięciu kamienia tą metodą, dokonuje się zwykle dodatkowo polerowania koron zębów, aby opóźnić ponowne odkładanie się kamienia. Moim zdaniem te wszystkie plusy znikają gdy próbujemy stosować tą metodę u zwierzęcia nieznieczulonego (nie oczyścimy kieszonek poddziąsłowych bo przy minimalnym nawet ruchu uszkodzimy dziąsła, działanie od strony jamy ustnej jest bardzo trudne nawet przy technice mechanicznej, gdzie niemal całe narzędzie możemy "schować" w dłoni minimalizując ryzyko uszkodzenia podniebienia lub języka, polerowania specjalną pastą z jej usunięciem i spłukaniem bez połykania przez psa też nie umiem sobie wyobrazić "na żywca".
Oczywiście jestem sobie w stanie wyobrazić, że ktoś ustawia urządzenie na minimalne wibracje, bez chłodzenia i stosuje je podobnie jak skaler mechaniczny ... i wtedy znajdzą się pewnie psy które to wytrzymają tylko to już nie będzie zdejmowanie ultradźwiękami.
Ja osobiście uważam: w narkozie: zdecydowanie ultradźwięki, "na żywca" tylko mechanicznie.
Pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

Jak usłyszałam o mozliwości czyszczenia zębów bez narkozy też wydawało mi sie to niemożliwe ale zaintrygowało mnie to na tyle żeby sie przekonać osobiście jak psy będą reagować. Za granicą tego typu zbiegi są przeprowadzane od kilku lat i cieszą sie ogromnym zaintersowaniem. Wielokrotnie spotykałam się z pytaniami klientów co mają zrobić i jak sobie poradzić z kamieniem nazębnym u psa, który niestety nie może zostać poddany narkozie. Następna sprawa to ile razy możemy poddawać psa narkozie jeżeli kamień odkłada mu sie w zastraszającym tempie?
Oczywiście nie wyszystkie psy pozwolą sobie przeprowadzić taki zabieg ale zdecydowana większość. Jeżeli chcecie to za jakiś czas mogę wam dokładnie podać jaki odsetek psów pozwolł sobie wykonać ten zabieg.
Zapewniam, ze zabieg jest w pełni bezpieczny i nie bardziej stresujący niż strzyżenie. Jeżeli chodzi o polerowanie zębów to też bez problemu można to zrobić bez narkozy.
Wiem, ze większość weterynarzy powie, ze niemozliwe jest usuwanie ultradźwiekami kamienia bez narkozy. Ja wiem, że jest

Link to comment
Share on other sites

[quote name='Muszelka']
trzeba pamiętać, że psy mają inny próg słyszalności niż ludzie i pewnie słyszą te dźwięki "inaczej" niż my.[/quote]Dokładnie.
Mam w pracy urządzenie ultradźwiękowe. Moje psy na nie zupełnie nie reagują i tak było od szczeniaka (pierwszy raz włączyłam w ich obecnosci gdy miały trzy miesiące.) Z tym że one nigdy nie przejawiały obaw podczas sylwestrowych kanonad, burzy, strzałów itd.
Do grzebania w mordkach je przyzwyczaiłam więc bez problemu pozwoliłyby na czyszczenie ultradźwiekami "na żywca".

Sprawdziłam tez reakcję kilku znajomych psów na odgłos tego urządzenia. Część "zaliczyła test" ale były takie które odczuwały silny dyskomfort a dla jednego ten dźwiek okazał sie tak bolesnym przezyciem, ze spanikował tak, że chcąc uciekać na oślep trafił w futryne zamiast w drzwi.


[QUOTE] Moim zdaniem te wszystkie plusy znikają gdy próbujemy stosować tą metodę u zwierzęcia nieznieczulonego (nie oczyścimy kieszonek poddziąsłowych bo przy minimalnym nawet ruchu uszkodzimy dziąsła, działanie od strony jamy ustnej jest bardzo trudne nawet przy technice mechanicznej, gdzie niemal całe narzędzie możemy "schować" w dłoni minimalizując ryzyko uszkodzenia podniebienia lub języka,[/QUOTE]Dlatego własnie nie poddałabym swoich psów takiemu zabiegowi "na żywca".
Mam świadomosc ze gdyby to miało byc zrobione naprawde dokładnie, to niemal na pewno to byłby pierwszy i ostatni raz. Przy dużej ilosci kamienia nie ma szans na bezbolesne czyszczenie a wtedy pies zraziłby sie do wszelkich zabiegów w okolicach pyska.
Z kolei jezeli kamienia jest niewiele to nie widze koniecznosci stosowania ultradźwieków...
[QUOTE]polerowania specjalną pastą z jej usunięciem i spłukaniem bez połykania przez psa też nie umiem sobie wyobrazić "na żywca".[/QUOTE]Nie sprawdzałam ale sądzę ze z moimi psami to byłoby wykonalne. Warunek - moja obecnosc przy zabiegu
[QUOTE]
Ja osobiście uważam: w narkozie: zdecydowanie ultradźwięki, "na żywca" tylko mechanicznie.[/QUOTE]No ale po usunieciu mechanicznym tez wypadałoby wypolerować. Inaczej zęby zostana takie..."poskrobane" i kamien bedzie sie łatwiej odkładał...


[quote name='canis1'] Następna sprawa to ile razy możemy poddawać psa narkozie jeżeli kamień odkłada mu sie w zastraszającym tempie?[/quote]Tu akurat sprawa nie jest specjalnie skomplikowana aczkolwiek mam świadomośc że dla znacznej częsci posiadaczy psów przyzwyczajenie pupilka do zabiegów pielegnacyjnych i bieżaca dbałośc o stan jego paszczy jest zadaniem ponad siły. :angryy:
Zanim powstanie kamien najpierw zaczyna sie tworzyć cieniutki żółtawy nalot który odpada ruszony paznokciem czy wykałaczką.
Mam dwie prawie siedmioletnie siostry miotowe. Jadają to samo ale u jednej z nich kamien ma ochote tworzyc sie własnie w zastraszającym tempie. Ma ochote, bo jeszcze nigdy sie nie utworzył. Mój paznokiec jest szybszy...
[QUOTE]Oczywiście nie wyszystkie psy pozwolą sobie przeprowadzić taki zabieg ale zdecydowana większość. Jeżeli chcecie to za jakiś czas mogę wam dokładnie podać jaki odsetek psów pozwolł sobie wykonać ten zabieg.[/QUOTE]
Ja byłabym bardziej ciekawa na ile dokładnie mozna przeprowadzic taki zabieg bez narkozy i jaki odsetek psów pozwolił dobrowolnie na powtórke.
Podkreslam słowo "dobrowolnie" bo rozumiem że mozna i nalezy psa przytrzymac ale nie powinno to być wiązanie jak baleron tak aby nie mógł drgnać...:cool1:

Link to comment
Share on other sites

Muszelka szczegółowo opisała,skalerem ręcznym można do 80% usunąć kamień.Kamień u psów inaczej się osadza jak u ludzi ,bo nie jest systematycznie czyszczony.Przy usuwaniu ultr.napewno wystąpią podrażnienia dziąsła, co nie występuje przy ręcznym.Uważam,że żaden pies nie da sobie zrobić tą metodą i mają racje.

Link to comment
Share on other sites

Trzeba odróżnić kamień od osadu.
Profilaktycznie kości/gryzaki to bardzo skuteczny sposób na osad właśnie i niedopuszczenie aby zaniedbany z czasem przekształcił się w kamień.
Ale niestety gdy kamień juz jest a zwłaszcza gdy doprowadził do stanu zapalnego dziąseł i obejmuje także tę część zęba która nie jest osłonięta szkliwem ( kamień obsuwa dziąsła, powoduje tworzenie się tzw. kieszeni dziąsłowych - wylęgarni bakterii na pożywce wchodzących tam resztek jedzenia) to niestety konieczne jest gruntowne i radykalne oczyszczenie zębów.
I NIE MA LEPSZEJ i BEZPIECZNIEJSZEJ METODY jak ULTRADŹWIĘKI.
Ta metoda pozwala bez ryzyka pokaleczenia dziąseł i rozchwierutania zęba( czyli zupełnie bezboleśnie) oczyścić dokładnie wszystkie zakamarki z tymi kieszeniami dziąsłowymi o których pisałam wyżej włącznie. Żadne "skrobaczki" i dłutka tego nie zrobią - na dodatek w niewprawnych rękach są wręcz niebezpieczne ( zwłaszcza gdy robi się to na przytomnym psie).
Nie jest to zabieg w najmniejszym stopniu bolesny( ultradźwięki), może byc jedynie stresujący i wywoływać protesty u psa który nie jest przyuczony do zabiegów pielęgnacyjnych w obrębie pyszczka. Znam niestety wiele psów które nawet włascicielowi nie pozwalają dotykać się w "newralgicznych" miejscach
Szacun więc dla Canis1 że zamiast po prostu walnąć narkozę chce się podjąć wykonania tego zabiegu 'na żywca" - czyli będzie to robić w znacznie mniejszym komforcie dla siebie ale za to psiakom oszczędzi solidnej porcji chemii.

Niestety jeszcze raz kłania się stara prawda, że odpowiedzialny i przewidujący właściciel od szczeniaka powinien przyzwyczajać psa do różnych zabiegów choćby takich jak zaglądanie do uszu, zębów, przycinanie pazurów itd aby gdy będzie to konieczne można było wykonać to i owo przy psie bez potrzeby usypiania go tylko dlatego ,że panicznie boi się dotyku

Link to comment
Share on other sites

zapomniałam dodać, że jedna z moich suk miała juz 2 x czyszczone ząbki tą metodą i bez żadnej narkozy czy nawet środków uspakajających - zachwycona nie była ale cały zabieg ( ok 15-20 min) spokojnie wytrzymała - zero paniki.

Link to comment
Share on other sites

[quote name='agenciara']o raju, ja na widok serc w rzeźniku "mdleję", a co dopiero kurze łapki mam kupować ;) tak, mam problem ze sobą, ze swoim wegetarianizmem hehehe[/QUOTE]
Można przywyknąć :evil_lol: Ja wege nie jestem ale surowego mięsa zawsze się brzydziłam - klepanie kotletów, dzielenie kurczaka, formowanie klopsów, to była zawsze domena mojego męża, ja surowego nie dotykałam. Po dwóch miesiącach barfowania z psem - odkrajania szyjek, skrzydeł, rozdrabniania kurzych żołądków - zabrałam się za robienie szynki dla nas. I zrobiłam - piękną, w siateczce, jak baleronik z czasów śp. babci. TZ zrobił takie oczy :crazyeye:
Z barfem zaczęłam eksperymentować właśnie z powodu stanu ząbków psa - efekty są rewelacyjne.

Link to comment
Share on other sites

[quote name='filodendron']
Z barfem zaczęłam eksperymentować właśnie z powodu stanu ząbków psa - efekty są rewelacyjne.[/QUOTE]

U nas to samo - już robiłam rozeznanie po cenach zabiegów usuwania kamienia, a tu przypadkowo pomógł barf: kamień i osad szlag trafił i jestem szcześliwą posiadaczką 10-letniej suki, która ma ząbki jak 3-latka ;)

Link to comment
Share on other sites

  • 4 weeks later...

Niestety u psów małych ras(ja mam yorki)systematyczne usuwanie kamienia jest koniecznością,ponieważ odkłada sie im w ilościach kosmicznych.Oczywiście systematyczne mycie zębów gwarantuje,że rzadziej będziemy odwiedzać weterynarza w celu zdjęcia kamienia.
Skrobanie różnymi zdzierakami jest tylko z pozoru skuteczne.Usuwa kamień częściowo(bo już spod dziąsła się go bezboleśnie nie usunie)Poza tym pozostaje niewidoczna płytka bakteryjna,która odpowiada min za zapachy z pyska,ale tez przede wszystkim za psucie się zębów.
Poza tym te zdzieraki potwornie niszczą szkliwo.
No,ale tak wychodzi taniej...
Ja swoje yorki co roku lub co dwa lata(to sprawa indywidualna) wożę do lekarza i płaczę płacąc rachunki...

Link to comment
Share on other sites

Parkridge po co pisać ,jeżeli nie zna się tematu i samemu tego się nie robiło.
Ręcznym skalerem,jest to metoda bezbolesna,można twardą, zmineralizowaną płytkę bardzo łatwo usunąć, nawet z pod dziąsła.Tu nie używa się żadnych "zdzieraków", a szkliwo nie ma prawa być uszkodzone.
U yorków rok czasu to bardzo dużo.To tak ogólnie, jeżeli interesują szczegóły to mogę opisać.
Ja stosuję tą metodę od 15 lat u bardzo wielu psów i u yorków też.

Link to comment
Share on other sites

[quote name='Grey']Joly,może konkretne pytania ,będzie łatwiej odpowiedzieć.[/QUOTE]

Mój weterynarz czasem czyści zębyi przy okazji przeglądu . O ile w przypadku beardetów czyszczenie ręczne się sprawdza to przy yorkach tragedia.Owszem coś tam obłupie ale niewiele. Z kolei do narkozy mam( po ostatnim czyszczeniu zębów ) ogromną niechęć.Jedna z moich dziewczynek o mało co nie odjechała. To była jej druga narkoza w życiu (ma 5 lat) Prawdopodobnie uczulenie na składnik. narkozy. Jak w miarę oczyścić zęby? coby pies nie dostał zawału i nie za bardzo pokaleczyć dziąsła. A może masz jakiś czarodziejski przyrząd do tej niemiłej roboty:evil_lol:

Link to comment
Share on other sites

Na odładanie kamienia ma wpływ kilka czynników i zaczyna się już od roku, sprzyja też zły zgryz,(u yorków).
Faktycznie u yorków jest trudno ,ale można robić.Narkozę do czyszczenia zębów to można tylko raz.
Profilaktycznie czyścić osad,bo jak będzie twardy to trzeba usuwać.Ja usuwam ręcznym skalerem dentystycznym, metodą odpryskową.Wymaga to dużej koncentracji,trzeba reagować na każdy ruch, dla psa jest to całkowicie bezbolesne.
Jak tylko wyjdą stałe zęby już trzeba zacząć przyzwyczajać psa do pielęgnacji zębów.
Ciekawa sprawa, panie u yorków pielęgnują kukuryku, a w zębach jest bagno.

Link to comment
Share on other sites

Ciekawa sprawa, panie u yorków pielęgnują kukuryku, a w zębach jest bagno.[/QUOTE

No cóż, dzięki za odpowiedż.Moje oprócz kukuruku mają też zęby. 9 letnia weteranka ma je wszystkie. Jak na yorka to rzadkośc.A to że zęby się myje to chyba ogólnie wiemy. Metodę o której piszesz to stosuje też mój wet. Tak że wiem już o co chodzi.
Odkładanie się kamienia to cecha osobnicza.Samo przecieranie czy szorowanie zębów nie wystarczy. Natomiast jeśli chodzi o czyszczenie zębów w narkozie to nie słyszałam o ograniczeniach w ilości. Niektórzy właściciele dość często korzystają z tego cuda.:lol:

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...