mru Posted March 31, 2008 Posted March 31, 2008 Niestety Mojżesz nie czuje się lepiej. Musieliśmy wczoraj odstawić luminal (oczywiście po konsultacji z weterynarzem) i bromek, które go wykańczają... Jeden lekarz nie chce go widzieć, drugi nie może... Dziś zabieramy go do do weterynarza na kroplówkę i obserwację. Mo wciąż leży, wciąż czasem na drgawki... reaguje na nas, je i pije, jest bardzo słaby, ale jest dzielny i nie jest sam. Quote
malawaszka Posted March 31, 2008 Posted March 31, 2008 trzymajcie się kochani!!! :calus: Mojżeszku bądź dzielny chłopaku!!! Wiosna przyszła!!! :kciuki: Quote
mru Posted March 31, 2008 Posted March 31, 2008 Bardzo chciałabym zabrać go na wiosenny spacer :) Quote
Tilia Posted April 1, 2008 Posted April 1, 2008 jak się czuje dzielny kudłacz? zmieniająca pogoda mogła na niego źle działać, moje Zuzanka niestety na skoki ciśnienia reagowała... jak sie pogoda ustali napewno on też będzie sie czuł lepiej Quote
mru Posted April 1, 2008 Posted April 1, 2008 Wczoraj zabraliśmy go na kroplówkę (zmieniliśmy lekarza, bo ten nasz powiedział przedwczoraj, że Mo może umrzeć, a tyle sami widzieliśmy i chcieliśmy go jakoś ratować). Chciał aż się po niej podnosić. Jadł normalnie prawie bez żadnej pomocy (na leżąco oczywiście, jadł ale nie wydalał...) Dziś cały dzień miał ciągłe ataki. Badania krwi wyszły bardzo źle, nastąpiły takie zmiany, że podejrzewali raka. Zrobiliśmy mu wszystko, co mogliśmy - dziś jeszcze raz kroplówka, USG i rentgen klatki piersiowej. Szukaliśmy przyczyny tego wszystkiego aby móc go postawić na nóżki. Nic. Oczywiście nerki, żołądek i jelita praktycznie przestały działać. Nie udało się. Mo właściwie stracił świadomość, trząsł się okropnie, nieprzerwanie, jęczał... Nie było szans na to, żeby mógł znów funkcjonować Byłyśmy z nim do końca i miziałyśmy go za uszkiem. I do końca wyglądał pięknie z tą swoją siwą grzywą i wielkim nosem. Mojżesz śpi, ale teraz już nie cierpi i na pewno chodzi... mam nadzieję, że choć przez chwilę był u nas szczęśliwy. Bardzo będzie nam brakowało tego, jak gramoli się nam na łóżka i trąca nosem jak chce jeść... i tego jak chrapie w nocy, i tego jak kicha kiedy się ekscytuje, i tego jak na spacerku nie schodzi ludziom z drogi... Nie wiem, co powiedzieć... Quote
Tilia Posted April 1, 2008 Posted April 1, 2008 mru... nie wiem co powiedzieć, bardzo mi smutno... nie spodziewałam się... napewno zrobiliście dla niego wszystko co można było zrobić, biega teraz z moją Zuzą za TM i nic go nie boli... trzymajcie się ['] Quote
Kostek Posted April 1, 2008 Posted April 1, 2008 Mojzesz na pewno jest wdzieczny za cieply dom,mogl poczuc jak to jest byc kochanym,tym jednym jedynym...jest mi strasznie przykro ale lzej na sercu gdy wiadomo ze nie odszedl bedac jednym z wielu Spij Kochanie['] Quote
mru Posted April 1, 2008 Posted April 1, 2008 My też cały czas mieliśmy nadzieję, że to się inaczej skończy. Chociaż ostatnimi dniami Mo nie był już sobą... piszczał, walił głową w co popadnie bez kontroli i kłapał zębami. I leżał, siusiał pod siebie i patrzył takimi przerażonymi oczkami. Był u nas krótko, ale dla nas to tak, jakby był u nas od zawsze. No i będzie z nami już na zawsze na pewno. Quote
malawaszka Posted April 1, 2008 Posted April 1, 2008 mru dziękuję Wam, że pozwoliliście Mojżeszowi odejść w tak cudownym i kochającym domu - to pewnie były jakieś zmiany neurologiczne... Jestem z Wami całym sercem :calus: Quote
siekowa Posted April 1, 2008 Posted April 1, 2008 Ciężko mi uwierzyć w to,że Mojżesz odszedł. :-( Zawsze będę pamiętać tego wspaniałego psa.Dobrze,że już kochany nie cierpi.Szkoda tylko,że jego szczęście musiało trwać tak krótko.Tak dużo dla niego zrobiliście za co bardzo Wam dziękuję. Ja również jestem z Wami całym sercem. Quote
mru Posted April 2, 2008 Posted April 2, 2008 Nie ma za co dziękować, my go kochaliśmy! I gdyby można było zrobilibyśmy więcej... Tak, lekarz powiedział, że to zmiany neurologiczne i że wyniki np. krwi różnią się diametralnie od tych zrobionych te 4 miesiące temu. I że właśnie dlatego wszystko sie tak nagle nasiliło - padaczka (która rzadko zupełnie ustępowała), nerki, to jego niechodzenie... Najgorsze jest to, że to go tak dopadło. Z właściwie zdrowego i aktywnego psa, Mojżesz w przeciągu tygodnia stał się psem leżącym i zupełnie nie funkcjonującym normalnie... Biedak, mam nadzieję, że bardzo nie cierpiał. Zawsze ktoś z nim był. Quote
mru Posted April 3, 2008 Posted April 3, 2008 Bardzo nam brakuje Mojżeszka :( w domu cały czas wszystko stoi tak, jakby on był wciąż z nami. Nic nie ruszamy. Quote
Fasolka Posted April 3, 2008 Posted April 3, 2008 Och, Mo :-( Tyle lat czekałeś a kiedy się w końcu doczekałeś to... Dziewczyny, na szczęście odszedł kochany przez Was i z Wami obok siebie do końca... Cudny nochalku, biegaj po niebieskich łąkach... (') Ściskam Was, trzymajcie się, wiem jakie to jest trudne... F. Quote
mru Posted April 10, 2008 Posted April 10, 2008 śpi mój biedak kochany oh, Mojżeszku, brakuje mi Ciebie w nocy. Że mnie nie budzisz i że Cię nie głaszczę... I naszych spacerków o 6 rano też mi brakuje... Quote
mru Posted April 10, 2008 Posted April 10, 2008 i jeszcze jedno z serii - Mo śni, że lata :) :placz:mój cudak Quote
siekowa Posted April 10, 2008 Posted April 10, 2008 Łzy same lecą gdy zaglądam do tematu Mojżeszka i jeszcze te zdjęcia. :( Dlaczego życie musi być tak niesprawiedliwe? Dobrze wiem,że go kochaliście.Jest za co dziękować,ponieważ odmieniliście życie starszego psa schroniskowego a wiadomo,że dla nich znaleźć fajne domki jest najtrudniej.Dobrze,że są jeszcze na tym świecie tak wspaniali ludzie jak Wy. Quote
pumcia02 Posted April 11, 2008 Author Posted April 11, 2008 :( jestesmy Wam bardzo wdzieczni, że te ostatnie miesiące mógł spędzić w najprawdziwszym domu, a nie w schronisku... Strasznie mi przykro że już tak szybko odszedł :( Quote
Tilia Posted April 11, 2008 Posted April 11, 2008 śpi... ale zasnął spokojny, otoczony SWOIMI ludźmi... mru, trzymajcie się... Quote
mru Posted April 11, 2008 Posted April 11, 2008 :) dziękujemy i że jeszcze ktoś tu zagląda także! Mojżesz nauczył nas dużo. choroba psa zawsze uzmysławia jak inne problemy są nieważne, małe i przygotowuje na wiele. także trudne decyzje jakie trzeba przy takim chorym przyjacielu podejmować wiele dają nam, ludziom. bez zwierząt nic byśmy nie znaczyli one uczą nas dobroci, współczucia, ale także zdecydowania i odpowiedzialności godziny spędzone przy legowisku Mo i nieprzespane noce są niczym przy tym, czego się nauczyliśmy dlatego, dziękuję Ci, Mojżeszku. Byłeś wspaniały, chociaż tak krótko mogliśmy z Tobą być, a teraz dzięki Tobie inne bidaki ze schronisk znajdą w naszym domku ciepło i to wszystko, czego im brakuje. I będziemy je miziać myśląc także o Tobie. Quote
mru Posted April 11, 2008 Posted April 11, 2008 cudowny (cudaczny) piesek - to i fotka cudowna! :) no i kot też niezły całkiem ;) Quote
malawaszka Posted April 11, 2008 Posted April 11, 2008 noo tricolorka też śliczniasta :loveu: jakbym tylko mogła to bym już dawno takową na kolankach miętosiła :loveu: Quote
mru Posted April 11, 2008 Posted April 11, 2008 No, jak sie podoba to oto foty jeszcze żeby było do kompletu :) też tęskni, nie bardzo rozumie to wszystko kiedyś był piesek, potem nie było pieska, potem znów był piesek, teraz znów go nie ma Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.