Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 263
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Niestety Mojżesz nie czuje się lepiej. Musieliśmy wczoraj odstawić luminal (oczywiście po konsultacji z weterynarzem) i bromek, które go wykańczają...

Jeden lekarz nie chce go widzieć, drugi nie może... Dziś zabieramy go do do weterynarza na kroplówkę i obserwację.

Mo wciąż leży, wciąż czasem na drgawki... reaguje na nas, je i pije, jest bardzo słaby, ale jest dzielny i nie jest sam.

Posted

jak się czuje dzielny kudłacz? zmieniająca pogoda mogła na niego źle działać, moje Zuzanka niestety na skoki ciśnienia reagowała... jak sie pogoda ustali napewno on też będzie sie czuł lepiej

Posted

Wczoraj zabraliśmy go na kroplówkę (zmieniliśmy lekarza, bo ten nasz powiedział przedwczoraj, że Mo może umrzeć, a tyle sami widzieliśmy i chcieliśmy go jakoś ratować). Chciał aż się po niej podnosić. Jadł normalnie prawie bez żadnej pomocy (na leżąco oczywiście, jadł ale nie wydalał...)

Dziś cały dzień miał ciągłe ataki.
Badania krwi wyszły bardzo źle, nastąpiły takie zmiany, że podejrzewali raka.
Zrobiliśmy mu wszystko, co mogliśmy - dziś jeszcze raz kroplówka, USG i rentgen klatki piersiowej. Szukaliśmy przyczyny tego wszystkiego aby móc go postawić na nóżki. Nic.

Oczywiście nerki, żołądek i jelita praktycznie przestały działać.

Nie udało się. Mo właściwie stracił świadomość, trząsł się okropnie, nieprzerwanie, jęczał... Nie było szans na to, żeby mógł znów funkcjonować

Byłyśmy z nim do końca i miziałyśmy go za uszkiem. I do końca wyglądał pięknie z tą swoją siwą grzywą i wielkim nosem.

Mojżesz śpi, ale teraz już nie cierpi i na pewno chodzi... mam nadzieję, że choć przez chwilę był u nas szczęśliwy.
Bardzo będzie nam brakowało tego, jak gramoli się nam na łóżka i trąca nosem jak chce jeść... i tego jak chrapie w nocy, i tego jak kicha kiedy się ekscytuje, i tego jak na spacerku nie schodzi ludziom z drogi...

Nie wiem, co powiedzieć...

Posted

mru...
nie wiem co powiedzieć, bardzo mi smutno... nie spodziewałam się...
napewno zrobiliście dla niego wszystko co można było zrobić, biega teraz z moją Zuzą za TM i nic go nie boli... trzymajcie się

[']

Posted

Mojzesz na pewno jest wdzieczny za cieply dom,mogl poczuc jak to jest byc kochanym,tym jednym jedynym...jest mi strasznie przykro ale lzej na sercu gdy wiadomo ze nie odszedl bedac jednym z wielu

Spij Kochanie[']

Posted

My też cały czas mieliśmy nadzieję, że to się inaczej skończy. Chociaż ostatnimi dniami Mo nie był już sobą... piszczał, walił głową w co popadnie bez kontroli i kłapał zębami. I leżał, siusiał pod siebie i patrzył takimi przerażonymi oczkami.

Był u nas krótko, ale dla nas to tak, jakby był u nas od zawsze.
No i będzie z nami już na zawsze na pewno.

Posted

Ciężko mi uwierzyć w to,że Mojżesz odszedł. :-( Zawsze będę pamiętać tego wspaniałego psa.Dobrze,że już kochany nie cierpi.Szkoda tylko,że jego szczęście musiało trwać tak krótko.Tak dużo dla niego zrobiliście za co bardzo Wam dziękuję.

Ja również jestem z Wami całym sercem.

Posted

Nie ma za co dziękować, my go kochaliśmy! I gdyby można było zrobilibyśmy więcej...

Tak, lekarz powiedział, że to zmiany neurologiczne i że wyniki np. krwi różnią się diametralnie od tych zrobionych te 4 miesiące temu.
I że właśnie dlatego wszystko sie tak nagle nasiliło - padaczka (która rzadko zupełnie ustępowała), nerki, to jego niechodzenie...

Najgorsze jest to, że to go tak dopadło. Z właściwie zdrowego i aktywnego psa, Mojżesz w przeciągu tygodnia stał się psem leżącym i zupełnie nie funkcjonującym normalnie...

Biedak, mam nadzieję, że bardzo nie cierpiał. Zawsze ktoś z nim był.

Posted

Och, Mo :-( Tyle lat czekałeś a kiedy się w końcu doczekałeś to...
Dziewczyny, na szczęście odszedł kochany przez Was i z Wami obok siebie do końca... Cudny nochalku, biegaj po niebieskich łąkach... (')
Ściskam Was, trzymajcie się, wiem jakie to jest trudne...
F.

Posted


śpi mój biedak kochany

oh, Mojżeszku, brakuje mi Ciebie w nocy. Że mnie nie budzisz i że Cię nie głaszczę... I naszych spacerków o 6 rano też mi brakuje...

Posted

Łzy same lecą gdy zaglądam do tematu Mojżeszka i jeszcze te zdjęcia. :( Dlaczego życie musi być tak niesprawiedliwe?

Dobrze wiem,że go kochaliście.Jest za co dziękować,ponieważ odmieniliście życie starszego psa schroniskowego a wiadomo,że dla nich znaleźć fajne domki jest najtrudniej.Dobrze,że są jeszcze na tym świecie tak wspaniali ludzie jak Wy.

Posted

:( jestesmy Wam bardzo wdzieczni, że te ostatnie miesiące mógł spędzić w najprawdziwszym domu, a nie w schronisku...
Strasznie mi przykro że już tak szybko odszedł :(

Posted

:) dziękujemy
i że jeszcze ktoś tu zagląda także!

Mojżesz nauczył nas dużo. choroba psa zawsze uzmysławia jak inne problemy są nieważne, małe i przygotowuje na wiele. także trudne decyzje jakie trzeba przy takim chorym przyjacielu podejmować wiele dają nam, ludziom.
bez zwierząt nic byśmy nie znaczyli
one uczą nas dobroci, współczucia, ale także zdecydowania i odpowiedzialności

godziny spędzone przy legowisku Mo
i nieprzespane noce
są niczym przy tym, czego się nauczyliśmy

dlatego, dziękuję Ci, Mojżeszku. Byłeś wspaniały, chociaż tak krótko mogliśmy z Tobą być, a teraz dzięki Tobie inne bidaki ze schronisk znajdą w naszym domku ciepło i to wszystko, czego im brakuje.

I będziemy je miziać myśląc także o Tobie.

Posted


No, jak sie podoba to oto foty jeszcze żeby było do kompletu :)

też tęskni, nie bardzo rozumie to wszystko
kiedyś był piesek, potem nie było pieska, potem znów był piesek, teraz znów go nie ma

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...