Jump to content
Dogomania

Bo...Lu...To...Jo - Diabły Tasmańskie i Koty w Butach


Recommended Posts

  • Replies 737
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Tosiulek powoli dogania piłeczkowego mistrza :razz: Bardzo się cieszę, że udało mi się ją tak fajnie nakręcić na piłeczkę :loveu:
Dla mnie natomiast spacery stały się bardzo męczące ;) Jest co robić z dwoma wulkanami energii :lol:








Posted

PaulinaT napisał(a):
No Marta to wymiata - poziom dla mnie nieosiągalny... :shake:
Trzeba Jej ukraść aparat :evil_lol:
Aha, no i wziąć jako zakładniczkę, że by jeszcze tajniki zdradziła ;)

Posted

[quote name='GoniaP']Trzeba Jej ukraść aparat :evil_lol:
Aha, no i wziąć jako zakładniczkę, że by jeszcze tajniki zdradziła ;)

Gonia, Twój aparat jest o wiele lepszy od mojego :evil_lol:
A Twoje fotki z Diabłami Tasmańskimi - super :p

To mi się podoba:
http://img148.imageshack.us/img148/6215/febr17xp3.jpg
Jaka mina! :lol:
http://img509.imageshack.us/img509/3034/febr26sk3.jpg
Ta Tosia super - ogonem równowagę utrzymuje ;)
http://img509.imageshack.us/img509/5642/febr4ex7.jpg

Posted

Marta i Wika napisał(a):
Gonia, Twój aparat jest o wiele lepszy od mojego :evil_lol:
Mówisz, że "dużo sprzętu, ale brak talentu", tak?? :evil_lol::evil_lol::evil_lol:

Posted

GoniaP napisał(a):
Mówisz, że "dużo sprzętu, ale brak talentu", tak?? :evil_lol::evil_lol::evil_lol:


To nie jest kwestia talentu, tylko rozpoznania możliwości sprzętu ;)

GoniaP napisał(a):
http://img246.imageshack.us/img246/2156/joguzlusimc7.jpg


Ja chcę więcej zdjęć tego rudego! :loveu:

Posted

To może przedstawię moje kocurki :)
Lucha (nie żadna Lusia), to rodowodowy kot orientalny, po Albercie Śmiałym, Długozębym (:evil_lol:), urodzona w marcu 2000 roku. Jej rodowodowe imię to Bazylia, Józefina
(a fuj!)
Ze mną jest od czerwca 2000, więc prawie 8 lat. Tak, już 8 lat...
Gruba Lucha (cały czas się odchudza z miernym skutkiem) przeżyła już dwie towarzyszki "niedoli".
Kocmołucha (to była kotka), która została zatruta wodą z kranu :angryy:
oraz
Zuzula, która to kicia zmarła w wieku 2,5 roku z powodu wady serca :-(

Lucha ze mną śpi, zawsze "wali mi się" na nogi... I lubi drapanie po brzuszku :loveu::loveu::loveu: Umiem z nią rozmawiać :loveu: Czasami sobie miałkamy... Lucha zawsze mi odpowiada :loveu: I lubi chodzić ze mną siedząc mi na ramieniu :loveu:

Jogurt (Jogo-Joguś) to jeden z dwóch pierwszych kotów, który trafił do mnie na tymczas, i zwyczajnie się zasiedział :evil_lol: To moja żywa pamiątka po Fundacji FCEF... Przyniosła mi go MonikaP (jego, i siostrę), w kartonie, prosto ze schroniska poznańskiego... Szkoda, że nie mam jego zdjęć z pierwszych tygodni bytności u mnie... Joguś, i jego siostra Bella, miały bowiem wszystkie grzyby świata... Walczyłam z tymi grzybami 4 miesiące...Myślalam, że nigdy, przenigdy tej walki nie wygram...
Joguś miał łysy pyszczek, łyse łapki i boki. Wyglądał jak karykatura kota, a nie kot. Miesiące smarowania, kąpieli, wreszcie środki doustne, i z pokraki przeobraził sie w lorbasa, którym jest do dziś :loveu:
Joguś jest kotem podwójnej natury. Z jednej strony niesamowity pieszczoch i przytulanka, z drugiej zaś, dziki ulicznik i łajza. Jako pierwszy i jedyny z moich kotów, sforsował specjalne anty-kocie ogrodzenie, i ku mojej rozpaczy, wałęsa się swobodnie po okolicy, podczas gdy Lucha grzecznie siedzi w ogrodzie....
Joguś zawsze towarzyszy mi przy kąpieli... Nie opuści łazienki, póki ja bezpiecznie nie wyląduję suchą stopą na posadzce ;)
To kot, który kwili... Z takim okrzykiem biegnie po pieszczoty i wpycha (no dosłownie wpycha) łepek pod rękę by go głaskać... Niejednokrotnie przynosil mi prezenty... Niekiedy jeszcze żywe, czasem już martwe :shake:

Posted

Ja też dołączam się do miłośników. Cudowna jest!! Wygląda jak ryś, a nie kot.
Ja poproszę jeszcze jakąś fotkę gdzie widać te zielone oczyska :loveu:

Jako pierwszy i jedyny z moich kotów, sforsował specjalne anty-kocie ogrodzenie, i ku mojej rozpaczy, wałęsa się swobodnie po okolicy, podczas gdy Lucha grzecznie siedzi w ogrodzie....


Bo Lucha to arystokratka, co się będzie włóczyć. A Jogurt to rasowy dachowiec - musi się włóczyć ;)
Dla mnie kot musi się włóczyć, taka jest natura kota - wiem, że to niebezpieczne, i dla kota, i np. dla ptaków na które poluje - ale jakoś szkoda mi tych kotów "wewnętrznych"...

Posted

[quote name='PaulinaT']Piękne to zdjęcie Luśki i Jagurta :loveu:
Jestem miłośniczką Luśki wiesz?
Taki najprawdziwszy kot z niej. Lady Lu :evil_lol:

[quote name='Marta i Wika']Ja też dołączam się do miłośników. Cudowna jest!! Wygląda jak ryś, a nie kot.
Ja poproszę jeszcze jakąś fotkę gdzie widać te zielone oczyska :loveu:
Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem ;)



[quote name='Marta i Wika'] Bo Lucha to arystokratka, co się będzie włóczyć. A Jogurt to rasowy dachowiec - musi się włóczyć ;)
Dla mnie kot musi się włóczyć, taka jest natura kota - wiem, że to niebezpieczne, i dla kota, i np. dla ptaków na które poluje - ale jakoś szkoda mi tych kotów "wewnętrznych"... Jak wiecie, Lady Lu poluje tylko na gotowane piersi kurczaka :evil_lol::evil_lol::evil_lol:

Posted

[quote name='bumerang']ale sprawiłas radość Goniu fotkami kotkow mojej drugiej gorszej połowie Markowi:lol: piał z zachwytu:multi::multi: A co Wy tak cichaczem nas obserwujecie i się tak mało odzywacie???:mad:
Buziaczki dla Was i mojej Cezarkowej miłości :loveu:

To specjalnie dla Was jeszcze jedno zdjęcie ;)

Posted

Piekne:loveu:
a u nas zagościł smutek:shake: Cezarka synek wczoraj miał skręt jelita:placz:
jest po operacji i cały czas czekamy by jelita podjeły pracę bo jak nie to czeka go rozcinanie żoładka:placz:

Posted

bumerang napisał(a):

a u nas zagościł smutek:shake: Cezarka synek wczoraj miał skręt jelita:placz:
jest po operacji i cały czas czekamy by jelita podjeły pracę bo jak nie to czeka go rozcinanie żoładka:placz:
Ojej, a jak to się stało???
Trzymam kciuki, żeby wszystko się dobrze skończyło...

Posted

samoistnie ale wpierw było podejrzenie że ma jakąś szmatę w żołądku,
miał badania zdjęcia z kontrastem ale dopiero dokładnie bylo widać przyczynę że jest skręcone jelito i to powodowalo że wymiotował i nie mogł jeść i nawet przestał pić bardzo schudł. Na szczeście jelito nie było zapalne ani nie było martwicy, wet rozplątał wymasował wszystko i czekamy czy dziś jelita podejmą pracę.Ma od wczoraj gulgotanie i puste odbijania co świadczy że
praca podjeta ale dzis pierwszy maleńki posiłek no i czekamy:-o

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...