Jump to content
Dogomania
chounapa

Pies boi się swojego domu.

Recommended Posts

Przeczytałam cały internet, próbowałam wszystkiego.... teorie znam na pamięć, ale przy moim psie, jestem zwyczajnie głupia.

 

Lilo to kundel, zgarnięty z ulicy w wieku 4 miesięcy. Lilo bała się wszystkiego. Trawy, ciemności, motyli, śmieci na trawnikach, psów ... Wszystkiego, poza ludźmi. Ludzi kochała, pierwsza była by się z każdym przywitać. Pierwsze miesiące z nią, to była ciągła walka z lękiem, pracowałyśmy nad lękami, nagradzałam prawidłowe reakcje, śmiałam się do "groźnych" psów ... Lilo nauczyła się żyć, bawić z psami ( choć z większymi od niej, potrzebuje chwile na zapoznanie ), wydawało się, że wszystko idzie w dobrym kierunku.

 

Przyszła pierwsza cieczka, a zaraz po niej zaczęły się problemy. Na początku, zaczęła powarkiwać na mniejszych kolegów w trakcie zabawy, uznałam to za dominacje, bo mimo to bawiły się bardzo ładnie. Później, zaczęła panikować w samochodzie ... nagle i bez powodu, bo samochodem  jeździła codziennie, z nami do pracy. Zaczęła piszczeć, dyszeć, ślinić się.  W grudniu, jechaliśmy 500km do rodziny, podróż to była tragedia, pies ciągle sztywny, miała ślinotok... a na miejscu okazało się, że Lilo boi się domu teściowej. Biegała z kąta w kąt, piszczała, dyszała ... Dom jest drewniany, blisko ulicy. Uznałam, że być może czuje wibracje od samochodów. Lilo zamieszkała na 2 tygodnie w budzie, z suką teściowej a do domu wchodziła tylko na chwile .. tak, była zadowolona, nie zmuszałam jej. 

 

Wróciłyśmy do swojego domu. Tam, jej się poprawiło, ale nie rozluźniła się całkiem. Co jakiś czas zerkała w sufit i nasłuchiwała spięta. Nigdy tak w swoim domu nie robiła. Była tam w pełni wyluzowana i wesoła. W styczniu, miała zabieg sterylizacji a na początku lutego znów pojechaliśmy do teściowej na 2 tygodnie. Nawet nie próbowałam jej trzymać w domu, od razu wróciła do budy. Jednak w połowie lutego, wprowadziliśmy się do własnego domu. 

 

Tak samo jak dom teściowej, dom drewniany i przy ulicy. Różnica polega na tym, że ogrodzenie jest do całkowitej wymiany, nie mogę jej pozwolić mieszkać poza domem. Od połowy lutego, do dziś pies mój żyje w ciągłej panice. Boi się tego domu, dźwięków z ulicy, zaczęła bać się pralki, zmywarki i czajnika ... wszystkich dźwięków jakie towarzyszą jej na co dzień. Próbowałam nagradzać dobre zachowania, jak wcześniej ... ale ciężko takie wyłapać. Idąc za radą "nie zwracaj uwagi na lęk", pozwoliłam psu zamieszkać wciśniętej w rury odpływowe pod zlewem :/ . Pies, wyciągnięty z kąta reaguje paniką. Większość czasu w domu śpi albo się trzęsie. Od czasu do czasu, reaguje łagodniej, wtedy próbujemy ją czymś zająć, zabawą czy sztuczkami ... zwykle udaje się to na kilkanaście minut, po czym Lilo znów dostaje świra :/ .

 

Lilo nie zostaje sama. Z nami jest źle, bez nas tragedia. Zniszczyła już jedne drzwi, zgryzła drewniane okno. Wyszła przez szybę w ganku ( była pęknięta, musiała ją wypchnąć ). Jej życie jest okropne, a ja jestem już zmęczona ciągłymi nieudolnymi próbami pomocy jej.

 

Codziennie chodzi z nami do domu dziadków, tam jest drugi pies, dom jest murowany i dalej ulicy. Tam również się boi. Znalazła sobie jeden pokój i tylko w nim chce przebywać. 

 

Nie boi się jedynie na podwórku. Tam, nie straszne samochody, dźwięki, deszcz, ciemność, fajerwerki. Nic jej nie rusza. Na spacerach jest normalnym, wesołym psem. Jednak każdy spacer się kiedyś kończy. 

 

Próbowałam:

- klatki ( nie udało mi się jej wprowadzić, pies robi wszystko by schować się pod zlewem w kuchni )

- nagradzania dobrych zachowań ( jest ich niewiele w domu, ale się zdarzają, nagradzanie nie przynosi skutku )

- zmęczenia ( jedyny raz, kiedy zmęczyłam ją na tyle, by udało jej się zapomnieć o lękach, wypad do lasu na 10 godzin, nie jestem w stanie powtarzać tego zbyt często )

- odwracania uwagi ( zazwyczaj się nie da, jednak jeśli to się uda, efekt jest chwilowy )

- leków uspokajających ( pomogły, na 4 dni, reakcje były o wiele mniejsze, praca z nią była możliwa, jednak przestała na leki reagować )

- owijania bandażem, a obecnie drugi dzień chodzi w prowizorycznej kamizelce antystresowej.

- zabezpieczyłam wejście pod zlew, zmuszając ją do przebywania w innych miejscach w domu. Przeniosła się pod drzwi wyjściowe i wciska się w ścianę. 

 

Uprzedzając jedyną słuszną odpowiedź "wezwij behawiorystę:

Od przeprowadzki z mężem oboje jesteśmy bez stałych zarobków, pracujemy w domu, jednak w nowym miejscu klientów za wielu jeszcze nie mamy. Wprowadziliśmy się do rudery, bez wody, ogrzewania, gazu, elektryki. Wszystko robimy sami i całe odłożone wcześniej pieniądze, poszły już na materiały potrzebne do wejścia do tego domu. Na dzień dzisiejszy, mogę albo zapłacić rachunek za telefon i zadzwonić po behawiorystę, albo zapłacić za behawiorystę ... dwóch na raz niestety nie. Mam wybraną osobę, próbuję umówić się mailowo, jednak od kilku dni nie odpisuje. Przypływ gotówki powinnam mieć w tym tygodniu ( tak się kończy termin wpłaty ), jednak z ludźmi jest różnie i liczę się z tym, że mogę nie dostać pieniędzy na czas. 

 

Zakładam więc, że do wizyty psiego psychologa, mam jeszcze ze dwa tygodnie. Może macie jakieś pomysły, co do tego czasu mogę zrobić, by ulżyć psu ?

 

Plan dnia psa:

- 6:00 spacer ( 15-20 minut )

- 6:30 śniadanie

- czas wolny ( większość przesypia, albo panikuje )

- 11:00 wyjście do dziadków, tam zabawa z córką, ćwiczenie komend w jej wykonaniu ( mnie w tym czasie dla psa nie ma )

- 15:00 aktywny spacer ( minimum 2 godzin, zabawa, biegi, trening, bez smyczy )

- czas wolny 

- 18:00 kolacja

- czas wolny 

- 22:00 spacer ( 15-40 minut )

 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wciśnij pod zlew jej posłanie, niech tam się chowa jak przesiąknie zapachem psa, zlewu i innymi przełóż do kartonu z wyciętą niewielka dziurą z boku, taką by pies się przecisnął. Na razie karton blisko zlewu, później jak pies go zaakceptuje możesz powoli przeciągnąć w kierunku miejsca gdzie ma pies mieć posłanie. Czasami to działa, najlepiej byłoby, aby karton zmieścił się pod zlewem, byłaby większa szansa na powodzenie. .

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ja bym odwiedziła laryngologa.

Był dawno temu wątek na dogo, chodziło chyba o doga niemieckiego, który nagle zaczął atakować zmywarkę. Właścicielka psa próbowała wszystkiego z behawiorystą i przeglądem sprzętu włącznie. Na koniec okazło się, że psina miała obrzęk w uchu wewnętrznym...

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ja bym odwiedziła laryngologa.Był dawno temu wątek na dogo, chodziło chyba o doga niemieckiego, który nagle zaczął atakować zmywarkę. Właścicielka psa próbowała wszystkiego z behawiorystą i przeglądem sprzętu włącznie. Na koniec okazło się, że psina miała obrzęk w uchu wewnętrznym...


Myślę, ze po takim czasie zauważyłaby objawy bólowe, ucho jest silnie unerwione i niewielkie stany zapalne i występowanie pasożytów, od razu rzucają się w oczy. Podobnie zachowania psa mogą występować także w fazie aury przed padaczką, a czasami atak petit mal jest niemal niezauwazalny, pies po prostu na chwilę zatrzymuje się i nagle jakby się obudził rusza dalej. Mogą to także być początki jakiegoś nowotworu, rozwijającego się w mózgu. Przyczyn chorobowych może byc wiele, ale i tak nie zdiagnozujemy ich przez internet. Na razie potraktujmy to jako ostry przypadek lęku separacyjnego i fobię przed pomieszczeniami.
chounapa napisz z jakiego jesteś miasta, może ktoś poleci dobrego weta, bo trzeba i tak przed behawiorystą wykluczyć zmiany chorobowe u psa.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przyczyną takiego zachowania mogą być np spięcia instalacji w ścianie, dźwięk rozładowującego się telefonu komórkowego. A próbowaliście leków uspokajających?


A przeczytałaś cały pierwszy post ;)?

Share this post


Link to post
Share on other sites

No to tak:

 

- Badania specjalistyczne robione nie były, przed przeprowadzką była pod stałą opieką jednego weterynarza i wspólnie, biorąc pod uwagę jej przeszłość i problemy z lękiem od początku, stawiamy na psychikę jednak. Szczególnie że się psu nie pogarsza, a poza domem jest zdrowa i szczęśliwa.

 

- Obecnie mieszkam na wsi, niedaleko Krakowa. Myślę, że znalezienie dobrego weterynarza to nie będzie problem, jednak wcześniej chciałabym zaprosić behawiorystę. Jak pisałam, lęk występuje TYLKO w zamknięciu ( budynki, samochód ), żadnych objawów chorobowych poza domem nie ma. Nie boi się dźwięków, których boi się w domu. Wystarczy wyjść za drzwi domu, by w ułamku sekundy pies znormalniał. 

 

Wciśnij pod zlew jej posłanie, niech tam się chowa jak przesiąknie zapachem psa, zlewu i innymi przełóż do kartonu z wyciętą niewielka dziurą z boku, taką by pies się przecisnął. Na razie karton blisko zlewu, później jak pies go zaakceptuje możesz powoli przeciągnąć w kierunku miejsca gdzie ma pies mieć posłanie. Czasami to działa, najlepiej byłoby, aby karton zmieścił się pod zlewem, byłaby większa szansa na powodzenie. .

Na to bym nie wpadła, spróbuję, ale ponieważ wejście pod zlew zabudowaliśmy kiedy trzeci raz uszkodziła rury odpływowe, spróbuję położyć jej legowisko tam, gdzie sypia obecnie. 

 

Przyczyną takiego zachowania mogą być np spięcia instalacji w ścianie, dźwięk rozładowującego się telefonu komórkowego. A próbowaliście leków uspokajających?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wiem, że to nie rozwiązanie problemu, ale może jednak warto byłoby zrobić ogrodzenie i pozwolić psu mieszkać w ogrodzie, jeżeli tam czuje się bardziej komfortowo i jest spokojna? 

Może przeprowadzka dodatkowo wspomogła ten lęk? Czy nie ma dużej zmiany w jej zachowaniu w starym domu a nowym? Mój pies - ze mną od szczeniaka, bez lęków, ze stabilnym charakterem - po przeprowadzce przez dwa tygodnie musiał być na lekach uspokajających. Nie spał, nie mógł sobie znaleźć miejsca, cały czas dyszał, kręcił się. Gdzie wydawało się, że powinien się cieszyć - z mieszkania przeprowadziliśmy się do domu z ogrodem. Jest to bardzo terytorialny pies i był silnie związany z 'jego terenem' i chwilę zajęło mu, żeby nowy dom uznał za swój. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

A jak drzwi do domu sa non stop otwarte to ona wybiera dwor czy dom? Jesli dwor to czy przychodzi sama z siebie, zeby sprawdzic czy zyjecie?

 

 

Nie są otwarte, bo ogrodzenia praktycznie nie ma, a dom przy ruchliwej ulicy. U teściowej wybierała podwórko, zaglądała na sekundę i uciekała, tak kilka razy dziennie.

 

 

Wiem, że to nie rozwiązanie problemu, ale może jednak warto byłoby zrobić ogrodzenie i pozwolić psu mieszkać w ogrodzie, jeżeli tam czuje się bardziej komfortowo i jest spokojna? 

 

Tak, chętnie zrobię ogrodzenie, jednak jak pisałam w pierwszym poście, nie mam w tej chwili na behawiorystę, a to w porównaniu do nowego ogrodzenia wraz z podmurówką ( która jest tu konieczna ), to grosze.... Ogrodzenie zrobię prawdopodobnie nie wcześniej jak w następną wiosnę ... I nie przyśpieszę tego, bo nie mam takiej możliwości.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jesli ona wybiera podworko, tam sie dobrze czuje, a w domu sie meczy to ja bym jej mieszkanie na podworku umozliwila. Wiem, ze sie do niej przywiazaliscie i ja kochacie, tak samo jak ona was, ale kieruj sie rozumem. Ona teraz musi bardzo cierpiec przerazona non stop. Nie wszstko da sie wypracowac i czasem zaniedbania z tych najwczesniejszych szczeniecych chwil maja wplyw na cale psie zycie. I zwyczajnie nie da sie tego wypracowac, bo jej mozg jest uksztaltowany tak, a nie inaczej.
Ja bym poczekala na opinie szkoleniowca, ale rownolegle ukladajac plan B obejmujacy oddanie jej np. do tesciowej, na podworko. Tylko tu tez musisz pomyslec, jakie tam bedzie miala warunki i czy w ogole tesciowa zgodzi sie na drugiego psa.

Share this post


Link to post
Share on other sites

U teściowej nie miałaby zadowalających warunków. Począwszy od diety, na wychowaniu kończąc. W ich psa się nie wtrącam, ale swojego im pod opiekę nie oddam.

 

Ona nie wolała podwórka, jej się tak porobiło po cieczce, więc nie sądzę by było to coś, z czym nie da się sobie poradzić. Szczególnie, że w wybranym pokoju w domu dziadków, jest o wiele lepiej. Nagle zaczęła się bać tego, czego nie bała się nigdy wcześniej, nie jest to coś z czym zawsze miała problem. Pralka ? Wcześniej mogła na niej spać. Samochód? Codziennie cieszyła się jadąc z nami do pracy. Zmywarka ? Dopiero tutaj zauważyła że coś takiego istnieje ... a to są te same urządzenia, które mieliśmy ze sobą w starym mieszkaniu. Odmieniło jej się po cieczce, a sama przeprowadzka spotęgowała ten problem.

 

Lilo ma lekko ponad rok. 17 kwietnia będzie rok, jak jest z nami. To nie jest zły wiek by z nią pracować. Zakładam, że behawiorysta, może zmienić leki uspokajające na inne i próbować się nimi wspomagać. Gdyby te, które obecnie przestały działać, działały nadal, praca z nią byłaby dużo łatwiejsza i prawdopodobnie odnosiłaby skutki. 

 

Póki co, łazi wyowijana kocykiem ( prowizoryczna kamizelka antystresowa ), boi się dalej, ale mniej się trzęsie .. nie jest taka napięta non stop. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie możesz jej znaleźć fajnego domu (nie u rodziny, skoro nie są zbyt odpowiedzialni) gdzie mieszkałaby po prostu na zewnątrz?

 

Ja rozumiem że "coś jej się porobiło" ale zważ, że od początku była lękowcem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Obecnie domów szuka w Polsce kilka tysięcy psów, z tego kilkaset szczeniąt i kilkaset w typie jakiejś rasy. Już biegnę i pytam fajne domy, czy nie chciałyby rocznego kundla z problemami do budy... włamywacz uśmieje się jak zobaczy. 

 

Jest możliwość że będę musiała ją oddać. Biorę to pod uwagę. Ale nie ma możliwości bym szukała jej nowego domu teraz. Najpierw behawiorysta, jeśli on nie pomoże, weterynarz i dokładne badania. Dopiero jak będzie wiadomo co, dlaczego i na jak długo psu się przestawiło, będę mogła w ogóle rozważać oddanie psa. Póki co, nie mam zamiaru jej wymieniać na lepszego członka rodziny, bo ona, mimo że szurnięta .. członkiem rodziny jest. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czerwone pudełko, od weta.. nie pamiętam nazwy, jakiś czas temu to już było - nie zadziałały w ogóle.

Później po konsultacji z moim wetem, ludzki Tonaxinum Forte - zaczął działać już na drugi dzień, lekko ją uspokoił, trzeciego dnia było całkiem nieźle, efekt utrzymał się na 4 dni i znikł całkowicie. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kalm-Aid ma podobny skład do tonaxinum, a z tego co się orientuje, oba zawierają pochodne melatoniny. Więc nie jestem pewna czy zmiana na to, coś by pomogła. W każdym razie, wciąż będę kombinować, jeśli behawiorysta każe ją wspomóc farmakologią, mam nadzieję ze będzie wiedział co jej podać. 

 

Póki co, wczoraj udało się jej podać kolację w formie nagród za wykonywanie komend. Późnym wieczorem, kiedy ruch uliczny jest mniejszy, ogólnie jej jest łatwiej. W sytuacjach silniejszego lęku ( odkurzanie czy włączona pralka ), zapinam ją na łańcuch i jest zadowolona. Nie zmuszam jej do przebywania w pomieszczeniach od strony drogi, ale zachęcam by do nich za mną wchodziła i nagradzam słownie zawsze, kiedy się na to zdecyduje. Wyłapujemy kiedy stresuje się mniej i staramy się ten czas spędzać na pozytywnych skojarzeniach i pracy umysłowej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Macie w domu prąd? Wodę bieżąca?

Wyłączcie wszystko (nie urządzenia tylko całość, "korki"), zakręćcie wodę.

Było o psach które słyszały psujący się telewizor itd.

Jak na dworze jest ok to coś musi jej nie pasować w domu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Macie w domu prąd? Wodę bieżąca?

Wyłączcie wszystko (nie urządzenia tylko całość, "korki"), zakręćcie wodę.

Było o psach które słyszały psujący się telewizor itd.

Jak na dworze jest ok to coś musi jej nie pasować w domu.

 

Jak już pisałam, pies zaczął się bać WSZYSTKICH domów i samochodu. Nie tego jednego. Zarówno woda jak i prąd, bojler i inne urządzenia były wyłączane, wszystko tu robimy od nowa. Nic to nie zmienia. Lilo boi się ( a przynajmniej najbardziej reaguje ) dźwięków samochodów z ulicy, przy okazji zaczęła się bać również urządzeń w domu, ale przede wszystkim samochody. Patrzy wtedy w sufit i ucieka, panikuje, chowa się bądź kuli, jakby miał jej na głowę spaść.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przetestujcie dom na innym psie. Wpuść psa teściowej, sąsiada, jakiegokolwiek innego. Zobacz jego reakcję. Jeżeli będzie zachowywał się normalnie zostaw go na jakiś czas (godzina?). Niech zostawi trochę swojego zapachu, może to spowoduje reakcję pt. "to mój dom". 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mogłabym "pożyczyć" psa dziadków... chociaż nie jestem pewna czy umiałabym ją przeprowadzić przez ulice, ma 10 lat, nigdy nie wychodziła poza swoje podwórko i nie zna smyczy ani obroży. Jeśli mi na ulicy wpadnie w panikę, to nie utrzymam :/ . Teściowej psa nie wezmę, pies teściowej ma zakaz wchodzenia do domów i samochodów, również nigdy na smyczy nie chodził a miałabym po niego cały Kraków do przejechania. 

 

Mamy też sąsiadkę z dwoma małymi psami, może z nią pogadam, jakby udało się je zapoznać, to Lilo byłaby chętna do zabaw a i nas mogłyby odwiedzać. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


Announcements

×
×
  • Create New...