Jump to content
Dogomania

Przyjazny oddzial ZKwP


Recommended Posts

[COLOR=black] Sprobujmy pokusic sie o ocene oddzialow. [/COLOR]
KIlka dni temu odwiedziłem oddzial w Katowicach. Wrazenie niezbytnio. Pani sekretarka uprzejma, ale z nakazem milczenia, nie odwazyla sie samodzielnie odpowiedziec na zadne z moich pytan,/ bardzo prostych i regulaminowych/ zawolala inna pania. Wyszla blondynka i czapa. Poczulem sie jak rekrut przy kapralu. Blondynka wladczym ostrym tonem w 3 sek pokazala mi gdzie moje miejsce , kto rzadzi i kto ma prawo pytac i oceniac. Tok rozmowy na " nie" Tego nie wolno, tamtego nie wolno, tego sie nie robi, tego nie praktyklujemy itd itp. Blondynka " szkolila "mnie na stojaco mimo,ze obok staly krzeselka a w oddziale poza mna nie było nikogo. Przyjechalem z odleglosci 70 km , mam swoje lata / srednio suma blondyny i sekretarki ale zaproponowanie krzesla i herbaty / grzecznosciowo !/ zdecydowanie nie miescilo sie w pejzazu ani pani sekretarki ani wladczej blondynki. Oczywiscie mowy nie bylo o podaniu reki i przedstawieniu sie. Ja sie przedstawilem. Blondyna nie.
Przed rokiem byłem w odziale w Lodzi. Wrazenie niesamowite. Ludzi masa, widac ,ze oddzial zyje. Od razu zaparzyli kawe , kazali usiasc i odpoczac.Dali nawet ciasteczka. Dalej dwie pani przysiadlyz wlasnej inicjatywy obok mnie i z zyczliwym zainteresowaniem prozmawialy o sprawie z ktora przyjechalem. Bylem tam jeden raz i nie wiem czy trafilem na jakis wyjatkowy dzien, czy tez naprawde panuje tam specyficzna atmosfera szacunku do szarego czlonka.
Proponuje mala sonde na temat oddzialow. Klimatu, zyczliwosci, kultury i wiedzy, tzn wiedzy merytorycznej zarzadu/ bo z tym w malych terenowych oddzialach jest bardzo zle/ ale i mozliwosci nabywania wiedzy, tzn pod katem pracy sekcji , pracy edukacyjnej zwiazku, szkolen, prelekcji itd..

Link to post
Share on other sites

nigdy nie byłam w jakimś obcym oddziale :oops:

Jestem w warszawskim mimo, że wszyscy namawiali mnie na Legionowo;)
Na razie cieszę się z tej decyzji, bo nigdy nie było większych kłopotów, ale było też jakiś większych spraw nietypowych. Nigdy nie prosiłam o jakieś warunkowe krycia czy coś takiego.

Raz chciałam, żeby suczka, która zostaje z miotu miała tatuaż wybrany z przyznanej puli mimo, że kolejnością był dla samczyka-nie było problemu

Drugi raz poszłam na sekcję wbić hodowlankę. Liczyłam się, że nie wbiją, bo jedna z kart była kopią i to z zagranicznej wystawy-uznali. No i zaczęły się schody-gdzie jest jej karta sztywna? Szukałam razem z przemiła Panią, najpierw w sukach beagle (tam powinna być) potem w reproduktorach, potem w pozostałych rasach 6 grupy. Bałaganik mają niezły, trzeba było wydrukować nową.
Jakby ktoś szukał karty sztywnej samca pekińczyka, to jest (jak się można domyślić) w sukach basseta, a karta oceny sznaucerki mini p/s w sukach beagle (pierwsza teczka):eviltong:

Link to post
Share on other sites

[quote name='mojek'][COLOR=black] Sprobujmy pokusic sie o ocene oddzialow.[/COLOR][/quote]

Hmmm - ryzykowny temat zapodałeś. To tzw. włożenie kija w mrowisko... ;-)

My jesteśmy w oddz. rzeszowskim. No i co by tu napisać.?... Otóż przewodnicząca - Pani Rogowska baaardzo miła i sympatyczna osoba. Zawsze chętnie porozmawia, uprzejma i kulturalna. My mamy jeszcze do czynienia z kierowniczką sekcji owczarków - Panią Tuleją - też złego słowa nie można powiedzieć. Chętnie pomoże, porozmawia na wystawach, zapyta jak się ma suka, jak szczeniaki. Nasze kontakty z ZK ograniczamy do minimum, bo nie lubimy atmosfery tam panującej. Ci którzy się znają i tam siedzą cały czas są jedną paczką, która niezbyt chętnie przyjmuje nowych a my jesteśmy poza tym i chwalimy to sobie. Omijają nas nerwy związane z polotkami (wiemy od innych hodowców co tam się mówi), pomówieniami itp, itd.
Bardzo miła była tam też taka młoda dziewczyna, która odbierała telefony i wypełniała kwity itp. Niestety nie ma jej już i jest kto inny :-( Na ten temat nic nie napiszę, bo jak się nie ma nic dobrego do napisania to lepiej nic nie pisać....

Opiszę za to sytuację jaka nam się przytrafiła. W styczniu tego roku złożyliśmy wniosek o rejestrację przydomka w FCI. Miało to trwać jakieś 3-4 miesiące. Minęło poł roku i składając wniosek na rod. exportowy zapytałam w związku co z naszym przydomkiem. Hmmm - nic! Wsiąkł! Nie wysłali go wogóle do Warszawy!!! Z lekka się wkurzyłam. Wniosek wypisałam jeszcze raz i pani obiecała wysłać go jak najszybciej. Oczywiście żadnego słowa przepraszam, to nasza wina, załatwimy to jak najszybciej - nieee skąd!?! 2 tygodnie później zadzwoniłaa aby się dowiedzieć co z tym przydomkiem a ona mi bezczelnie mówi że tego jeszcze nie wysłała!!!! No myślałam że mnie szlag trafi!!! I jeszcze mi palnęła, "że jednego wniosk[B]a [/B]jej się nie opłaca wysyłać". Przez grzeczność nie skomentuję tego. W końcu chyba wysłała bo rodowód już przyszedł ale z przydomkiem wciąż cisza.

Link to post
Share on other sites

Przez kilka lat byłam w Katowicach i raczej ograniczałam sie do zapłacenia składki i ewentualnie zgłoszenia psa na wystawy. Niczego złego nie moge powiedzieć, aczkolwiek wiem, ze mogłobyć lepiej. Przy kazdej wizycie w ZK towarzyszył mi pies, który zawsze dostawał psie smakołyki i miskę z wodą, co kończyło się totalnym zalaniem podłogi. :evil_lol: Na szczęście nigdy nie kazano mi sprzatać po psie. :evil_lol:

Teraz jestem w ZK w Będzinie i chociaż widzę różnicę, jak młody oddział prężnie działa. :D :lol:

[b]Mojek[/b], w jaki dzień tygodnia byłeś w ZK w Katowicach, bo chyba sie domyślam co to za blondynka była. :lol:

Link to post
Share on other sites

Mojek, chyba jak żeś w Łodzi do oddziału zawitał to pani z okienka na urlopie była... Poznałbyś jak wygląda traktowanie petentów. Wyciagniesz stówkę żeby składkę zapłacić i jesteś zrównany z ziemią bo PANI Z OKIENKA musi resztę wydawać przez Ciebie...

Link to post
Share on other sites

Witam. Nie spotkałem widocznie panienki z okienka w Łodzi. Spotkanie z Łodzią wspominam jak ładny sen . Nie psuj mi wrazenia.. BYli mili, usmiechali sie, kazali usiasc, dali kawe i ciasteczka, sprawe z ktora przyjechałem potraktowali zyczliwie i złatwili .

Link to post
Share on other sites

A ja kiepsko wspominam waszawski oddział, tzn ten na Nowym Świecie.
Wybrałysmy się ze znajomą po materiały do naszych prac magisterskich. Ok. pół godziny stałyśmy przy "ladzie", zanim ktoś zdążył nas zauważyć. :shake: Ale i tak nie udało nam się uzyskac żadnych informacji- wszystko na NIE. Hmm, zastanowiło mnie to , jak będąc członkiem ZK, płacąc składki, nie mam dostępu do żadnych informacji Związku, które akurat notabene tajemnicy żadnej stanowić nie powinny. Na szczeście, był tam z nami nasz promotor, który nadszedł we właściwym momencie. Parę uśmiechów i miłych słów w stronę pań i niemożliwe stało się WYKONALNE:roll:
Miało to miejsce jakis czas temu, więc MOŻE coś się zmieniło od tamtej pory:cool1:
Co do Łodzi, to faktycznie już parę głosów słyszałam, ze fajny oddział mają.:p

Link to post
Share on other sites

[quote name='Goshka']A ja kiepsko wspominam waszawski oddział, tzn ten na Nowym Świecie.
Wybrałysmy się ze znajomą po materiały do naszych prac magisterskich. Ok. pół godziny stałyśmy przy "ladzie", zanim ktoś zdążył nas zauważyć. :shake: Ale i tak nie udało nam się uzyskac żadnych informacji- wszystko na NIE. Hmm, zastanowiło mnie to , jak będąc członkiem ZK, płacąc składki, nie mam dostępu do żadnych informacji Związku, które akurat notabene tajemnicy żadnej stanowić nie powinny. Na szczeście, był tam z nami nasz promotor, który nadszedł we właściwym momencie. Parę uśmiechów i miłych słów w stronę pań i niemożliwe stało się WYKONALNE:roll:
Miało to miejsce jakis czas temu, więc MOŻE coś się zmieniło od tamtej pory:cool1:
Co do Łodzi, to faktycznie już parę głosów słyszałam, ze fajny oddział mają.:p[/QUOTE]
na Nowym Świecie jest główny oddział,warszawski jest na Pradze i muszę powiedzieć że jak byłam załatwiac rodowód to była bardzo miła pani[właśnie czekam sobie na wyrobienie, zobaczymy jak dalej będzie]

Link to post
Share on other sites

Atmosfera w warszawskim oddziale zależy od "składu" który akurat ma zmianę. Sa 3 bardzo miłe panie, kompetentne, które czasami, kiedy trzeba było poczekać prpopnowały nawet herbatę (to było jeszcze w dawnej siedzibie na Bagateli, bo w nowej nie ma na to warunków). Ale są też takie, że bez kija nie podchodź. Kiedyś kwitłam przy kasie z 10 minut, bo pani paliła sobie w przedsionku papierosa. Na dodatek drzwi były uchylone i cału smród wlatywał do pomieszczenia.
Podejrzewam, że podobnie jest w większości oddziałów, wszystko zależy na jakiego pracownika się trafi.
Aha, na Nowym Świecie jest nie oddział a Zarząd i ja akurat kontakt z nimi dosyć miło wspominam.

Link to post
Share on other sites

Ja jestem z oddzialu szczecińskiego. Chodzę raz w tygodniu. Wlaśnie jestem od udzielania rad. :) I wydaje mi się, że wszystko zależy od osoby. Oczywiście w oddziale może panować taka lub inna atmosfera. Ale to co u nas widzę, to rożni ludzie bardzo rożnie traktują przychodzących do związku. Bywają osoby nadęte, które wszystkich pouczają ale też bywają osoby miłe, z którymi fajnie porozmawiać.

Pozdrawiam Hania

Link to post
Share on other sites
  • 2 weeks later...

ja na razie malutko załatwiam, więc trudno powiedzieć
ale zawsze milo i panie same mi przypominają czy np. numer rej. potrzebny itd
szybko wystawiono Paco rodowód, przyszło potwierdzenie
teraz czekam na rodowód małej i na przydomek, zobaczymy jak to będzie

choć złatwiałam jedną bardziej skomlikowana sprawę, nie dotyczącą mojego psa (heheh -tak, tak) i dostałam wszelką konieczną pomoc i pełna informację

miejmy nadzieję, że współpraca będzie się tak dalej ukladała

Warszawski na Pradze

Link to post
Share on other sites

[quote name='mojek']Witam. Nie spotkałem widocznie panienki z okienka w Łodzi. Spotkanie z Łodzią wspominam jak ładny sen . Nie psuj mi wrazenia.. BYli mili, usmiechali sie, kazali usiasc, dali kawe i ciasteczka, sprawe z ktora przyjechałem potraktowali zyczliwie i złatwili .[/quote]

W okienku nie siedzi panienka a zgryźliwa i bardzo....niegrzeczna(delikatnie powiem) dojżała kobieta. Zachowanie tej pani można porównać do czasów sklepikarki lat 80-tych kiedy była na równi z Panem Bogiem. Poza tym oddział miły, atmosfera fajna. Ja mam do oddziału 60 km i zawsze na prośbę otrzymuję metryczki w dniu przeglądu miotu, nigdy nie odeszłam bez załatwienia wszystkich spraw. Nie bywam zbyt często z racji odległości ale zawsze mam z kim i o czym porozmawiać :)

Link to post
Share on other sites

[quote name='mojek']Witam. Nie spotkałem widocznie panienki z okienka w Łodzi. Spotkanie z Łodzią wspominam jak ładny sen . Nie psuj mi wrazenia.. BYli mili, usmiechali sie, kazali usiasc, dali kawe i ciasteczka, sprawe z ktora przyjechałem potraktowali zyczliwie i złatwili .[/quote]
fajnie, ze ZK w Lodzi ci sie podobal :loveu:

Link to post
Share on other sites

Ja jestem z Bytomskiego ZK i muszę powiedzieć, że podoba mi się nawet:) Znalazłam tam swoje miejsce, praktycznei z każdym rozmawiam na różne tematy, moja najlepsza znajoma jest tam codziennie (Pani sekretarka) i wogóle jest super. Inni, którzy przychodzą- zależy, ale nie ma ustawiania, nakazów, zakazów itd. Raczej miła i pryzjazna atmosfera. Jestem tam baaaardzo często, czasem odbieram telefony- zwłaszcza przed wystawą). Dla mnie wszyscy są mili, a jakk wrażenie innych- czekam na komentarze:)

Link to post
Share on other sites

Ja warszawski oddzial nawet lubie.
Zawsze rzeczowo, sprawnie. Przez telefon tez bardzo dobry kontakt, chetnie panie pomagaja, podadza numery itd.
Raz byla wpadka, jak pies dostal rodowod na wyzla niemieckiego, a nie weimarskiego, ale szybko wyrobiono nowy bez zadnych problemow.

Link to post
Share on other sites
  • 2 years later...

[quote name='Guciek']Radom też przyjazny :) Formalności zapisania sie do związku+zarejestrowanie szczeniaka+zgłoszenie na wystawę, szybko, miło i bez problemowo :) Polecam :cool3: Fajni ludzie, fajna atmosfera... :)[/QUOTE]

Czy ktoś jest tu jeszcze z oddziału Radom ? Chciałabym jeszcze poznać inne opinie na jego temat :lol:.

Link to post
Share on other sites

No i znów w innym wątku powraca sprawa oddziału katowickiego, którego byłem kiedyś tam członkiem., Niestety ale tam panuje (a przynajmniej kiedyś panował) wojskowy dryl i tam to właśnie się dowiedziałem, że w Związku jest jak w wojsku... Nie wspominam go zbyt dobrze poza jednym wyjątkiem, którym był kierownik sekcji rottweilera i molosów znany sosnowiecki hodowca rottków i staffików, który potrafił być uprzejmy i ujmujący, zawsze pełen ciepła i otwarty na ludzi. To właśnie ten pan mi pokazał dla kogo jest ZkwP i jaką ma pełnić funkcję co chyba nie było zbyt popularne bowiem musiał się przenieść do oddziału w Bielsku Białej ale uważał on, że to Związek ma funkcję służalcza w stosunku do innych członków a nie inaczej i to mi się bardzo podobało. To był naprawdę kierownik sekcji z pasją i szacunkiem do innych i podejściem do młodych, często zagubionych ludzi czego nie mogę powiedzieć o reszcie towarzystwa, które traktowało człowieka z góry. Nigdy nie zapomnę jak rozmawiałem na temat mojego psa, który był nierodowodowym dobermanem i zamiast jakoś mi to wszystko wytłumaczyć, objaśnić na czym polega to rasowość to usłyszałem tego typu hasło: "Pan ma kundla a jak się nie podoba to masz Pan mieszańca" nie do końca tłumacząc dlaczego jest tak anie inaczej. I gdzie tu jest znów mowa o rzetelności ZkwP?

Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Announcements

×
×
  • Create New...