Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Alpina napisał(a):
Z tą sunią to nie jest tak prosto...
byłam u sąsiadów....
Jednak nie zastałam sąsiadki - był tylko jej mąż...
Okazało się że ją pobił i ta z trojgiem dzieci uciekła do swojej matki...Będzie w pobniedziałek bo najstarsza chodzi do szkoły..
On oczywiście mi tego nie powiedział tylko drugi sąsiad...
Nie chciał pieniędzy ani pół litra darł się że to nie jego suka tylko "kobity" i z nią mam wszystko załatwiać bo to "kobita" za nią zapłaciła...

Szczeniak najprawdopodobniej nie żyje i Ali też nie widzę chociaż zakradłam się z tyłu ich domu i wołałam ale nie przychodziła...
Do szopy nie mogłam się dostać bo dwie pozostałe suki tak się darły że sąsiad zaraz wyszedł ale mnie nie zauważył...Nawet karmy nie zdążyłam im sypnąć...
Dzisiaj jak tylko mogłam wyglądałam i wołałam Alę ale jej nie było - nie słyszałam nawet jak szczeka...
Boję się że jest za póżno nawet dla niej..Ale mam nadzieję że i ona i szczenię jednak żyją..
Dzisiaj nie mogłam tam pójść bo sąsiad tłukł się coś w tej szopie pomimo niedzieli...
:placz::placz::placz:
Watek założę jak się dowiem czy oboje jeszcze żyją...
Malagos wybacz ze ja znowu u Majeczki to piszę...

a pisz sobie do woli, kobieto, byle nie takie okropne rzeczy !! :angryy:
To postepowanie jest tak normalne, ze aż chce sie powiedzeć "wiedziałam, ze tak bedzie"...

Posted

malagos napisał(a):
a pisz sobie do woli, kobieto, byle nie takie okropne rzeczy !! :angryy:
To postepowanie jest tak normalne, ze aż chce sie powiedzeć "wiedziałam, ze tak bedzie"...


I ja myślę, że ludzie są okrutni :angryy:. Na naszym dworcu od dwóch tygodni koczował prześliczny, duży psiak - jestem przekonana, że ktoś go wywiózł i miał problem z głowy. Psina podchodziła do każdego , błagalnie merdała ogonem i patrzyła w oczy w nadziei, że ktoś go weźmie, lub chociaż da coś do zjedzenia. Wszyscy go odganiali i wygrażali pięściami - wychudzony, nędzny psiak :-(. Zaczęłam go dokarmiać codziennie i już po tygodniu udało mi się znaleźć mu domek, ale to akurat cud. Dobrze trafił, ma super domek, bardzo się cieszę, ale tak w ogóle to ogarnia mnie taki smutek, żal. Nie wiem, jak można w ten sposób pozbyć się psiaka i nigdy tego nie zrozumiem, nigdy :shake:.


Alpinko, ja jednak mam nadzieję, że psinki żyją, daj Boże.

Posted

tomcug napisał(a):
I ja myślę, że ludzie są okrutni :angryy:. Na naszym dworcu od dwóch tygodni koczował prześliczny, duży psiak - jestem przekonana, że ktoś go wywiózł i miał problem z głowy. Psina podchodziła do każdego , błagalnie merdała ogonem i patrzyła w oczy w nadziei, że ktoś go weźmie, lub chociaż da coś do zjedzenia. Wszyscy go odganiali i wygrażali pięściami - wychudzony, nędzny psiak :-(. Zaczęłam go dokarmiać codziennie i już po tygodniu udało mi się znaleźć mu domek, ale to akurat cud. Dobrze trafił, ma super domek, bardzo się cieszę, ale tak w ogóle to ogarnia mnie taki smutek, żal. Nie wiem, jak można w ten sposób pozbyć się psiaka i nigdy tego nie zrozumiem, nigdy :shake:.


Alpinko, ja jednak mam nadzieję, że psinki żyją, daj Boże.


Brawo Tomcug:loveu: Jesteś Wielka!

Posted

Ciężko mi teraz myśleć o tym wszystkim...
Boję się co przyniesie jutro...
Dopóki u sąsiadów nie pojawiło się niemowlę, to psina mieszkała w sieni i przynajmniej miała tam względnie ciepło....Często bywała głodna - jak z resztą wszystkie pojawiające się tam psy - więc przychodziła do mnie po coś do jedzenia i picia(bo wodę tutaj rzadko kto psom daje...:shake:)- przy okazji dawałam tabletki od robaków i kropelki od pcheł... Ogólnie biorąc nie była w tak kiepskiej kondycji jak teraz...No a teraz jest okropnie przerażona i wygłodniała, przerażliwie wygłodniała... No i dostała kopa do komórki...
Szczenną sukę wywalili do komórki...:-(
Astra ja jutro do Ciebie zadzwonię jak sunia jeszcze żyje.
Bo nawet jak ją odkupię z tym szczeniakiem, to muszę ją zaraz gdzieś ulokować...Może uda mi się ją na parę dni upchnąć w sprawdzonym domu tymczasowym, choć tam już jest full komplet ...Ale może się zgodzą ją przetrzymać...
Napisz mi czy jest szansa żeby ktoś po nią przyjechał...
Wiem, że masz małe dziecko ale ja nie wiem, czy wydolę podwieść ją do Ciebie...
Do siebie jej wziąć na prawdę nie mogę (nie chce pisać na forum o szczegółach ale wierzcie mi nie mogę)

Brawo tomcug...

Posted

Mojej mamy sąsiadka miała przez 18 lat sunie pekinke , ktorą zabrała pobitą - sunia niestety juz nie żyje - moja mama ma dzisiaj rozmawiać z nią na temat tej psinki i jeśli pani sie zgodzi to trafiłaby już do docelowego domku - ale musze poczekać do wieczora i zobaczymy - nic nie gwarantuje ale może się uda :-) Do mnie sunia trafic nie bardzo moze bo tak jak pisalam mam 5 miesięczne niemowle , 2 psy i blok bez windy i juz teraz ledwo wyrabiam ale pogadam jeszcze z moją mamą. Co do transportu to ja ewent. moge dołożyć sie na paliwo - mąż pracuje całe dnie a ja mojej Zuzi nie mam z kim zostawić.

Posted

Gdyby udało się potwierdzić po zabraniu jej u weta ze nie jest chora na wirusówkę żadną to moja mama da jej dom tymczasowy - mojej mamy sunia jedna jest identyczna jak kopia przez kalkę!

Posted

[quote name='Alpina']
Z tą sunią to nie jest tak prosto...
byłam u sąsiadów....
Jednak nie zastałam sąsiadki - był tylko jej mąż...
Okazało się że ją pobił i ta z trojgiem dzieci uciekła do swojej matki...Będzie w pobniedziałek bo najstarsza chodzi do szkoły..
On oczywiście mi tego nie powiedział tylko drugi sąsiad...
Nie chciał pieniędzy ani pół litra darł się że to nie jego suka tylko "kobity" i z nią mam wszystko załatwiać bo to "kobita" za nią zapłaciła...

Szczeniak najprawdopodobniej nie żyje i Ali też nie widzę chociaż zakradłam się z tyłu ich domu i wołałam ale nie przychodziła...
Do szopy nie mogłam się dostać bo dwie pozostałe suki tak się darły że sąsiad zaraz wyszedł ale mnie nie zauważył...Nawet karmy nie zdążyłam im sypnąć...
Dzisiaj jak tylko mogłam wyglądałam i wołałam Alę ale jej nie było - nie słyszałam nawet jak szczeka...
Boję się że jest za póżno nawet dla niej..Ale mam nadzieję że i ona i szczenię jednak żyją..
Dzisiaj nie mogłam tam pójść bo sąsiad tłukł się coś w tej szopie pomimo niedzieli...
:placz::placz::placz:
Jedzenie jest na śniegu bo mała jest przerażona i nie umie lub nie chce jeść z miseczki - pewnie w miseczce nigdy nie jadła albo się boi, nie wiem..

Watek założę jak się dowiem czy oboje jeszcze żyją...
Malagos wybacz ze ja znowu u Majeczki to piszę...

ja poradziłam i dałam rady i wskazówki Alpinie-również z osobistego doświadczenia-bo sama stanęłam oko w oko z patologią i nie cofnęłam się:shake:w konfrontacji-ani w jednym ani w kolejnym przypadku....
Alpinie dałam swoją komórkę na wszelki wypadek-czekam na informacje-w razie co

P.S. ASTRA jak ją weźmiesz to od razu jadę ją zobaczyc! sama mam 2 Pekińczyki adoptowane w tym jeden z Krzyczek.

Posted

MOja mama na 100% ją weżmie na domek tymczasowy musze miec tylko pewność ze ni ma wirusówki ale mam nadzieje ze nie ale pewnie i tak pojedziemy do weta najpierw - oby ją wydobyć a moja mama i ja zginąć jejnie damy!!!

Posted

Dzwoniła do mnie Alpina i prosiła , żebym napisała co następuje .

Dziecko sąsiadów przepytane w kwestii szczeniaka , powiedziało że szczeniak żyje , i jest w domu .
Wcześniej Alpina chciała go odkupić , ale pan zawołał za niego 300zł.
Powiedziałam Alpinie , coby się potargowała i jak się zgodzą , to mogę go zabrać na DT jak nikt nie zechce . Transport może by się udało tą samą drogą co moją Kropkę .

Co do Ali , to dalej jej nie widać i dziecko nic nie powiedziało na jej temat . W razie jak Ala się pojawi , to Alpina ją capnie .
Ciotki , może się zdeklarujmy w razie co ile kto by dał na szczeniaka i kto by go potrzymał gdzieś bliżej .
On jak trochę podrośnie , to podzieli los mamusi :shake:

Posted

BIANKA1 napisał(a):
Dzwoniła do mnie Alpina i prosiła , żebym napisała co następuje .

Dziecko sąsiadów przepytane w kwestii szczeniaka , powiedziało że szczeniak żyje , i jest w domu .
Wcześniej Alpina chciała go odkupić , ale pan zawołał za niego 300zł.
Powiedziałam Alpinie , coby się potargowała i jak się zgodzą , to mogę go zabrać na DT jak nikt nie zechce . Transport może by się udało tą samą drogą co moją Kropkę .

Co do Ali , to dalej jej nie widać i dziecko nic nie powiedziało na jej temat . W razie jak Ala się pojawi , to Alpina ją capnie .
Ciotki , może się zdeklarujmy w razie co ile kto by dał na szczeniaka i kto by go potrzymał gdzieś bliżej .
On jak trochę podrośnie , to podzieli los mamusi :shake:

Wujek się może dorzucić oczywiście

Posted

ewadr napisał(a):
Jak bedzie taka potrzeba to wsrod moich przyjaciól znajdzie dom i mama i szczeniak. Alpina wie, ze jak cos to moze dzwonic.

To przynajmniej jeden kłopot z głowy :loveu:
Alpina obiecała odezwać się wieczorem .

Posted

Soprawa ma się tak.
Szczeniaka chcą sprzedać za trzysta:-o:-o:-o PLN
Ja na to nie idę...Zaproponowałam 100PLN i pół litra...
Dzisiaj dowiedziałam się, że w niedzielę szczeniak idzie na giełdę...A jak go nie sprzedadzą za te trzysta zeta, to zostawią dla siebie...Bo chcą prowadzić "hodowlę"...:shake:
Ala jest najprwdopodobniej u babci - jak się dowiem gdzie ta babcia mieszka, to pójdę do niej i zaproponuję 100PLN za sukę...
Boję się żeby to tylko nie była wymówka ...
Oby Ala żyła...
Ali nie widziałam- co prawda mnie nie ma teraz w domu ale i TZ też jej nie widział...
Dziura w płocie zabita paletą tak, że nie mam jak podejść bliżej szopy żeby sprawdzić czy tam jest Ala..
Ala też się teraz nie ma jak do mnie wydostać -choćby i tam była..
Suma sumarum czekam aż zmiękną w sprawie szczeniaka a Ala jak się tylko pojawi to...No wiecie co...
O rany...

Posted

Alpina napisał(a):

Soprawa ma się tak.
Szczeniaka chcą sprzedać za trzysta:-o:-o:-o PLN
Ja na to nie idę...Zaproponowałam 100PLN i pół litra...
Dzisiaj dowiedziałam się, że w niedzielę szczeniak idzie na giełdę...A jak go nie sprzedadzą za te trzysta zeta, to zostawią dla siebie...Bo chcą prowadzić "hodowlę"...:shake:
Ala jest najprwdopodobniej u babci - jak się dowiem gdzie ta babcia mieszka, to pójdę do niej i zaproponuję 100PLN za sukę...
Boję się żeby to tylko nie była wymówka ...
Oby Ala żyła...
Ali nie widziałam- co prawda mnie nie ma teraz w domu ale i TZ też jej nie widział...
Dziura w płocie zabita paletą tak, że nie mam jak podejść bliżej szopy żeby sprawdzić czy tam jest Ala..
Ala też się teraz nie ma jak do mnie wydostać -choćby i tam była..
Suma sumarum czekam aż zmiękną w sprawie szczeniaka a Ala jak się tylko pojawi to...No wiecie co...
O rany...


dla mnie sprawa jest umoczona od początku:shake:-skoro Wiesz ALpina, że to patologia włącznie z biciem dzieci przez ojca oraz żony, wódka leje się strumieniami, widzisz widziałaś sunię wycieńczoną z oczami zaklejonymi ropą, szkieletem z ogonem szczura-czemu od razu jej nie wzięłaś-po prostu za bluzę i do domu-teraz jest za późno-
teraz zaczyna się śpiewka: to oni Ci zaśpiewają a jak widzą, że Ci zależy to jak powyżej....
to był błąd-na swoim koncie mam również sąsiada z zielonymi papierami, który powybijał suce przednie zęby, mieszkanie bez gazu, syf i melina i tak pies został mu odebrany.....ale nieważne-z takimi są krótkie negocjajcje albo wcale-zabierasz i koniec tematu-

formalnie akcje są 2: z policją i TOZ-em albo nieformalne......jedna i druga odnosi skutek.
Cienko widzę na obecny moment powodzenie tej akcji:shake:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...