Nutusia Posted November 4, 2014 Author Posted November 4, 2014 Wreszcie usnął ten agresor! Można zerknąć co to za stwór... E, lepiej nie będę patrzeć, bo się obudzi i mnie... zje! Kreśka oczywiście jest najodważniejsza i zaryzykowała spotkanie nos w nos z potworem! :) Quote
Nutusia Posted November 4, 2014 Author Posted November 4, 2014 I Lilunia, wreszcie wyluzowana po zabraniu agresora do sypialni :) Wczoraj podczas naszej nieobecności agresor zrzucił doniczkę z hibiskusem z parapetu na podłogę, pozrzucał rzeczy ze stolika i napoczął opakowanie chusteczek higienicznych. Za to kupa była na podkładzie (siuśki obok ;)) Gdy ją wypuściłam z aresztu tak się cieszyła, że aż piszczała! ;) Do spania jest jedyna - pada w locie i można ją przekładać jak się chce. Całą noc spała "na jamnika", czyli beztlenowo. A rano wstała... ostatnia! :evil_lol: 16 lipca 2014: Są też wieści od Iki! W poniedziałek dostałam smsa od p. Danusi, że po raz pierwszy... zaszczekała, czyli już w pełni czuje, że jest U SIEBIE :) Dom jest teraz pełen ludzi, więc zawsze się znajdzie jakaś ręka do głaskania. Ikunia jest grzeczna, zapatrzona w p. Danusię, bardzo się pilnuje i nie sprawia najmniejszych kłopotów - tak zeznaje nasz specjalny wysłannik ;) Chyba już się trochę zaokrągliła ;) Quote
Nutusia Posted November 4, 2014 Author Posted November 4, 2014 19 lipca 2014: Powiem Wam, że się... wzruszyłam... Rozmawiając z Panią za każdym razem zapominałam spytać jak Ej Ty będzie miała na imię. Przyjechałyśmy i Państwo od razu zaczęli do niej mówić... Tosia! I tak oto tymczasowanie zatoczyło koło - pierwsza była Tosia, a teraz jubileuszowa czterdziestka też Tosia. I żeby tego było mało, wczoraj przyjechała kolejna tymczasowiczka... też Tosia :) Chyba ją przerobię na Tolę albo Torę... A Ej Ty Tosia ma chałupę,że klękajcie narody! Odnalazła się tam w sekundzie, oczywiście najpierw "agresorując" rezydentki, czyli uroczą czekoladową Labkę Melanię zwaną Melonem oraz wilkowatą sunię Korę, zwaną Korkiem lub Kornikiem. Kora miała 2 miesiące temu operację biodra i jeszcze trochę utyka, ale goniła za naszą Maleńką równo. Tośka kompletnie bez krępacji odbierała dużym zabawki, urządzała galopady po trawniku i nic sobie nie robiąc z groźnej miny Pana - dziarsko kopała dołki w rabatkach! Wracając do domu, pomyślałam sobie jakie to szczęście, że ten kretyn ją wyrzucił - dzięki temu trafiła do PRAWDZIWEGO DOMU! 20 lipca 2014: Dzwoniła p. Renata - Tośka RZĄDZI ;) Wczoraj po moim odjeździe miała jakieś... pół minuty zawahania, a potem... ruszyła do zabawy i gonitwy. Szalała do 21 w ogrodzie, potem padła (oczywiście w łóżku Państwa) i spała aż do 8.15 :) Rano wybrała się z Panią na zakupy wyprawkowe - wróciły ze smyczką, szeleczkami, adresatką, posłankiem (bo każdy piesek posłanko mieć powinien - nawet jeśli śpi w łóżku) oraz furą gryzaków i zabawek (bo wczoraj Melania oddała Tośce wszystkie bez wyjątku swoje zabawki!). Po drodze do domu wstąpiły do Przyjaciół Państwa, którzy mają czekoladowego labka wielkiej łagodności.Tośka o dziwo go nie zaagresorowała, ale buchnęła mu kość prasowaną i zadekowała się pod ławką. Wystarczyła jej 15 minutowa drzemka w samochodzie i wróciła do domu gotowa do dalszych zabaw. Za wszelką cenę chce się zaprzyjaźnić z Korą, ale... bez wzajemności. W desperacji Tośka postanowiła dziabnąć Kornika w ogon, by zwrócić na siebie uwagę. Kora tego nie zdzierżyła i napyskowała małemu natręciuchowi, który... obraził się na nią na całe... 10 minut! Ale w końcu dopięła swego. Na popołudniową drzemkę wmeldowała się Korci na posłanko i nie została bezceremonialnie wyproszona ;) A, i jeszcze wczoraj Tosia była z p. Renatą w stajni, bo p. Tadeusz zapomniał jakichś kluczy. Oczywiście była na rączkach u p. Renaty, ale z bliska widziała konia. Koń ją niuchnął i zrobił wrażenie na małym agresorze, którzy jednak zachował resztki instynktu samozachowawczego i nie napyskował koniowi. A Tora... coraz bardziej wyluzowana. Najchętniej bawi się z Lili - szaleją, aż dom dudni! Upominamy ją za skakanie i łapanie zębami za co popadnie. Daje się już pogłaskać, a nawet wziąć na kolanka. Noc była spokojna, Torka spała grzecznie w posłanku. Niestety, z zachowaniem czystości są problemy. Mała wychodzi do ogrodu, wraca i... na moich oczach leje w domu :( Mam nadzieję, że to tylko kwestia mokrej trawy... 21 lipca 2014: Torcia na nią wołam (Tora tylko wtedy, gdy leje na moich oczach :evil_lol:). Trzecia Tosia (w tym druga pod rząd) wprowadziłaby zamieszanie, a jako tako na "To..." reaguje, więc nie chciałam zmieniać całkowicie. Mam nadzieję, że to sikanie w domu "zawdzięczam" tylko mokrej trawie. Ostatnie sikanie było praktycznie na moje stopy, w momencie, gdy kładłam się do łóżka :crazyeye: - a chwilę wcześniej była na dworze! Za to w nocy sucho. A teraz pokażę najpierw agresora Tośkę w jej raju... Tak się zachowywała już w chwilę po przybyciu DO SIEBIE! Tu z Melanią - coś je zaintrygowało ;) No, nachyl się - złapię Cię za fafla albo za ucho! A tu kica Kora vel Kornik - jest po usunięciu główki kości udowej i skacze jeszcze trochę jak kangur... Oczywiście goni Antoninę! :evil_lol: Tu wszystkie trzy panienki z p. Renatą :) Quote
Nutusia Posted November 4, 2014 Author Posted November 4, 2014 Aaaaaa.... poddaję się!!!!! Lubię Cię, wiesz?... No i buchnęła mi zabawkę ta mała agresorka, buuuuuu..... Mały pies i jego wieeeeeeeelki RAJ :) Oddałabyś mi tę zabawkę, moja... była... Quote
Nutusia Posted November 4, 2014 Author Posted November 4, 2014 A tu jeszcze jako EjTy - u nas, w kociej budce ;) Quote
Nutusia Posted November 4, 2014 Author Posted November 4, 2014 Pirania!!!! I agresor!!!!!! A teraz Torcia: Pierwszego wieczoru, jeszcze bardzo niepewna - nie ruszała się z korytarza... Quote
Nutusia Posted November 4, 2014 Author Posted November 4, 2014 I z Lesławem :smile: A dziś z domu Tośki napłynęły takie wieści: Przesyłam kilka zdjęć Tośki, które zrobiłam podczas wczorajszych szaleństw z Melą (z Korą z wiadomych względów nie ma, ale dziś przyłapałam je razem na posłaniu, więc idzie ku dobremu). Są też zdjęcia w posłanku pożyczonym od.. kota koleżanki, bo kot nie korzysta, a Tosia i tak zaraz wyrośnie.. I też nie korzysta.. znaczy w nocy, bo w dzień jej się zdarza :smile: Teraz znalazła swoje miejsce na ziemi czyli śpi za moimi plecami na krześle biurowym jak pracuję... Myślę, że moja praca na tym ucierpi, kręgosłup też :smile: Pozdrawiam serdecznie i będę przesyłać najnowsze zdjęcia i informacje, Renata O, takie fotki dostałam od p. Renaty :) Z buchniętą Melci zabawką ;) Taka jestem dumna, że MAM DOM! :) A tu w kocim posłanku "tymczasowym" ;) Quote
Nutusia Posted November 4, 2014 Author Posted November 4, 2014 Torcik wątku nie ma, bo ma być tymczasem chwilowym. Jak będzie - życie zweryfikuje i pokaże czy jestem baloniarą z krwi i kości czy nie ;) Wraz z nastaniem właściwej pogody, skończył się (tfu, tfu!!!) problem z sikaniem w domu. Od nocy z niedzieli na poniedziałek ani jednej wpadki. Trochę już zaczyna załapywać, że "nie" oznacza niezadowolenie z łapania zębami (gorzej ze skakaniem :cool3:). Każdy ruch musi być... szybki! Nie ma mowy o spokojnym podejściu do człowieka, psa czy kota. Fajnie się bawi zabawkami sama albo z Lili (odbierają sobie "pokojowo"). Natomiast zabawa z psem (czy - o zgrozo - z kotem) zdaniem Torki polega na waleniu przednimi łapami o podłogę :crazyeye: Wczoraj mi się komp zawiesił i nie zdążyłam wstawić wszystkich zdjęć Tośki od p. Renaty. Nadrabiam więc: No, takie już prawie akurat to kocie wyrko - rosnę jak na drożdżach :eviltong: Pańcia mi kupiła w sobotę furę zabawek, ale ta zdobyczna na Melce jest zdecydowanie najfajniejsza :) Quote
Nutusia Posted November 4, 2014 Author Posted November 4, 2014 22 lipca 2014: Komentarz p. Renaty do powyższej fotki: "Czy widzi Pani tu gdzieś miejsce dla mnie?" Odpisałam: "Sama jest sobie Pani winna, trzeba było nie wstawać. Może szezlong by się sprawdził?" I dostałam odpowiedź: "Poważnie myślę o dwuosobowym krześle biurowym" A tę fotkę dostałam w niedzielę, z komentarzem: "Chyba nastąpiło ocieplenie stosunków :)" Torci udało się wczoraj namówić do zabawy Hopkę. Niestety, po chwili tak się rozkręciła, że Hopcik nawiał pod ławę :( Krecha niby się chce bawić, ale nie do końca jej odpowiada taki "napadowy" charakter zabaw proponowanych przez Torę. Nawet Lili potrafi wyprowadzić z równowagi :crazyeye: Torka bardzo przypomina mi z zachowania Alutkę - kompletnie nieogarnięta, nie umiejąca się ani na moment na niczym skupić, wyciszyć. Na szczęście (przynajmniej póki co) nie ma tak wielkich zapędów niszczycielskich (tfu! tfu!!!!). Do jedzenia musi być zamykana, bo chwilę je ze swojej miski, a potem się wtranżala do Gapci, ja interweniuję zdecydowanym "fe", na co niestety Gapcia ucieka i potem nie daje się namówić, żeby podejść do miski i kończy się jedzeniem na fotelu :shake: To samo jest z podchodzeniem na wołanie (zresztą obojętnie którego psa, co akurat w moim domu jest... normalne). Zjawia się w ułamku sekundy i zanim zdążę jakkolwiek zareagować, już ją mam na sobie. Staram się uspokajać, sadzać, żeby dopiero wtedy ją pogłaskać, ale przy tych usiłowaniach jestem łapana zębami za ręce, głowa się odwraca z prędkością światła tak, że trudno mi wcelować dłonią w łepetynę! Gdy wołam psy do spania, wpada do sypialni i wypada z 10 razy, zanim uda mi się zamknąć drzwi :diabloti: Dziś w nocy znów była wpadka. Ostatni raz psy były na dworze po 23-ciej. O 2.30 wstałam zamknąć okno, bo chłodno mi się zrobiło - oczywiście Torka i Hopka się obudziły (reszta ani drgnęła). Położyłam się z powrotem, Hopcia wskoczyła na łóżko i od razu zwinęła się do spania, a po chwili usłyszałam, że... się leje :crazyeye: Krzyknęłam, zapaliłam światło, pogroziłam palcem (na co zostałam zaskakana i zakąsano-zalizana) i wypuściłam na dwór, a w tym czasie wytarłam kałużę. Myślę, że Torka powinna być w DT, gdzie jest mniej psiaków i prowadzić bardziej regularny tryb życia. Ja nie mogę jej poświęcić wiele czasu, bo choć teraz będę na urlopie, to czeka nas remont. No, ale jest jak jest, czyli ciiiisza :shake: Jeszcze wierzę, że tym razem nie zostanę zrobiona w balona, ale też się noszę z zamiarem założenia wątku i umówienia sterylki, bo za chwilę może nas cieczka "nawiedzić" :cool3: 27 lipca 2014: Z domu dla Torci nic nie będzie. Może będzie z innego, może jutro coś będzie wiadomo, ech... Bez sensu, bo już by przynajmniej była zaszczepiona, a może i nawet wysterylizowana... Są natomiast stałe wieści od małej Tośki. Mały agresor niebawem spowoduje konieczność wywieszenia na płocie tabliczki z napisem "Uwaga zły pies"! Wczoraj podjęła wysokie ryzyko, kpiąc w ogrodzie dół na oczach Pana Tadeusza!!! Pan siedział w fotelu, czytał gazetę i widząc zbrodnię na rabatce zamachnął się gazetą na agresora. I co zrobił agresor?... Złapał zębami za gazetę, wyrwał Panu z ręki i w nogi! Z Korą stosunki coraz bardziej się zacieśniają, gdyż Tośka nie ustaje w wysiłkach zaskarbienia sobie Kornikowych względów. Kora jest jedynym domownikiem, przed którym Tosia czuje respekt. A, i jeszcze przed koniem. A właśnie przed chwilą dostałam smsa o treści: Nie wiem czy wspominałam, że Tośka dokonała przełomowego odkrycia, że rolka papieru toaletowego zaczynająca się w łazience wystarcza do garażu..." 28 lipca 2014: Torcik miał dziś wizytację. I wygląda na to, że z tego pieca będzie chleb - znaczy dobry domek :) Teraz tylko decyzja po stronie p. Moniki czy sterylizujemy za 150 zł w naszej lecznicy czy Tortowa jedzie na chatę i za jakiś czas sterylka (jak już się trochę zadomowi). Chodzi o to, by jak najszybciej poszła do siebie i korzystała z wakacji młodej Pańci Miry. Jutro powinna zapaść decyzja i możne nawet w środę-czwartek Panna T. zamieszka na warszawskiej Saskiej Kępie. Oczywiście ani trochę się nie cieszę, dopóki nie zamieszka ;) 30 lipca 2014: Tort jutro wyrusza do Warszawy. Jesteśmy umówione z p. Moniką i z Mirą tak 13-14... Kciuki wskazane! Podróż na szczęście niedaleka... A p. Renata od Tośki przeżyła dziś chwile grozy!!! Tosina bawiła się obok niej w ogrodzie i nagle kłapnęła ząbkami na coś przelatującego (obsesyjnie poluje na muchy, często z sukcesem), pisnęła i po chwili zaczęła się dziwnie zachowywać. P. Renata się zerwała z fotela i tuż obok psa znalazła jeszcze ruszającą się osę. Obejrzała Tosię - nigdzie nie było widać miejsca ukąszenia, nigdzie nie puchło, ale Tosia zaczęła się... zataczać! Złapała ją więc na ręce, w samochód i do lecznicy. Całą drogę do lecznicy Tosia leżała bez ruchu. W lecznicy się okazało, że Tośka jest uczulona na jad os i wpadła we wstrząs anafilaktyczny, który objawiał się zmianami neurologicznymi. Dostała zastrzyk, po którym miała być senna... Ale gdzie tam! Zastrzyk zadziałał i Tośka natychmiast wróciła do swej codziennej aktywności. P. Renata dostała dwa zastrzyki "odczulające" na wynos - na wszelki wypadek. Quote
Nutusia Posted November 4, 2014 Author Posted November 4, 2014 31 lipca 2014: Tort u siebie! :) Oczywiście została załączona wersja eksportowa i p. Monika nie bardzo mogła uwierzyć, że to ten sam pies, który szalał i biegał jak opętany podczas wizyty u nas! W samochodzie jechała bardzo grzecznie. Tylko przesiadła się z przedniego siedzenia na tylne, bo na przednie bardzo operowało słońce. W Warszawie, po wyjściu z auta obwąchała dwa trawniczki i bez problemu weszłyśmy do klatki i po schodach. Do mieszkania weszła jak do siebie (chyba poznała p. Monikę i Mirę). Zachowywała się swobodnie i bardzo grzecznie. Po dłuższej chwili wyszłyśmy na podwórko na krótki spacerek. Podwórko jest ogrodzone, dużo krzaczków, drzewka. Wszystko zostało zwiedzone. Gdy wróciłyśmy do domu, położyła się pod stołem i zasnęła! Właśnie dzwoniłam do p. Moniki. Po moim wyjściu chwilę piszczała, ale nie było paniki i łatwo udało się odwrócić jej uwagę. Dostała jedzonko i Dziewczyny wyruszyły na dłuuuuugi spacerek. Trochę ciężko z załatwianiem się (tylko jedno siusiu było - ale było, więc jesteśmy dobrej myśli). Myślę, że po dniu tak pełnym wrażeń, Tort oklapnie jak... zakalec :) Super domek się Torci trafił. Mira jest bardzo rozsądną, spokojną i zwierzolubną dziewczynką. Dziś mi mówiła, że nie potrafi zrozumieć jak można skrzywdzić psiaka. Gdy będzie pełnoletnia, planuje zostać wolontariuszką w schronisku. Będzie dogomaniaczka I klasa! :) A p. Monice chwała za to, że się zgodziła na psa. 2 sierpnia 2014: Na razie uprzejmie donoszę, że Tort ma się bardzo dobrze - jest grzeczna, ładnie się pilnuje, duuuuuużo spaceruje i w domu zachowuje się bez zarzutu. Przyplątała jej się biegunka - stawiam na stres jednak (plus zmiana karmy - p. Monika ugotowała jej ryż z mięskiem), ale sytuacja już jest opanowana. Jedyny "problem" to taki, że Torcia chciałaby rozpoczynać dzień już przed 5 rano! Mira uznała, że skoro Mama zgodziła się na psa, ona musi sprostać zadaniu i dzielnie wychodzi z Torkiem o świcie. Rozmawiałam dziś z moim "guru", czyli Agą i uznałyśmy, że trzeba spróbować zignorować rannego ptaszka. Mam nadzieję, że zadziała, bo wakacje wakacjami, ale pobudki w środku nocy nie należą do najmilszych ;) Natomiast z frontu Tośkowego donoszą, że mały agresor jest wielbicielem... malin! Od kilku dni p. Renata zauważyła, że znikają maliny z dolnych gałązek. Sądziła, że to sprawka ptaków, choć zachodziła w głowę dlaczego zbierają owoce z dołu, a nie z góry krzaków. Aż tu nagle przyuważyła Tosicę jak się częstowała malinkami prosto z krzaczka ;) 14 sieprnia 2014: Niestety, Tośka miała drugą przygodę z osą (nic ją ta pierwsza nie nauczyła rozumu). Tym razem została użądlona w ramię i spuchła jak balon - aż jej oczu nie było widać! Zadnim p. Renata dojechała do lecznicy, mała już miała problemy z oddychaniem. Rozpacz z tymi osami! Tosia jest maleńka, a owady, nie wiedzieć czemu, siedzą w trawie... Z dobrych wiadomości - Tośka przestała być agresorem - jest teraz absolutnym miłośnikiem całego świata! Uwielbia gości, jest bardzo miła, super bawi się z dziećmi - najchętniej w berka, przy czym raz jest goniona, raz to ona goni. Została po raz drugi zaszczepiona na wirusówki i będzie mogła wreszcie samodzielnie (nie na rączkach) wystawić nos poza swój ogród. Po pierwszym spotkaniu z koniem ma wyraźny respekt do tych wielkich zwierząt i nie szczeka nawet na te, u sąsiada za płotem, co bardzo p. Renatę cieszy, bo będzie mogła ją zabierać do stajni bez obaw, że wszystkie konie wypłoszy ;) Oczywiście nadal kopie dziury, a p. Tadeusz dzielnie je zakopuje i tylko czasami złorzeczy pod nosem... Muszę zadzwonić do Torta... Mam nadzieję, że brak wiadomości oznacza, że wszystko jest OK... No dobra, zadzwoniłam do p. Moniki. Torcik nadal utrzymuje wersję eksportową! :) Jest grzeczna, ustał problem z pobudkami nad ranem. P. Monika wychodzi z nią późno wieczorem i do rana nie ma problemu i żadnych wpadek. Zostaje też sama w domu na coraz dłuższe okresy - parę dni temu dwa razy po godzinie. Trochę piszczy zaraz po zamknięciu drzwi, ale potem się uspokaja (sąsiedzi się nie skarżą). Czeka grzecznie na powrót Pani, niczego nie rusza i nie niszczy. To, co już u nas było zauważalne - nie lubi deszczu! Na spacerze zaciągnęła wręcz p. Monikę pod daszek, zaparła się i nie chciała iść, choć było już niedaleko do domu. Na spacerkach super się pilnuje. Czasami wręcz za bardzo! Pani chce, żeby sobie odeszła dalej i pobiegała, a ona idzie tuż przy nodze. Pięknie daje się odwoływać, przychodzi i czeka na nagrodę ;) Teraz jest trochę smutna, bo Mira wyjechała na kilka dni z Dziadkami na wakacje. Za to jaka będzie obopólna radość po powrocie! 20 sierpnia 2014: Tort ma teraz na imię... Brydzia i nadal sprawuje się bez zarzutu :) Tośka prowadzi światowe życie - w niedzielę była w Bogusławicach, gdzie na zawodach hipicznych kibicowała zaprzyjaźnionym jeźdźcom startującym w konkurencji wkkw. Niestety już uznała, że konie są jej dobrymi znajomymi i świetnie by było złapać je za ogon! Jeśli chodzi o znajomości, Tocha zdążyła się już także zapoznać z dwiema krowami i całkiem sporą kozą! Teraz trochę ciężki czas dla Tosiny nastał, bo p. Renata wyjechała służbowo na 5 dni i osierociła psinkę. Wyraziłam nadzieję, że Tośka zachowa resztki zdrowego rozsądku i przez ten czas nie narazi się p. Tadeuszowi kopaniem dziur na tyle, że odda ją do budy na łańcuch. Odpowiedź brzmiała: "Tadeusz wie, że prędzej on wyląduje w budzie niż którykolwiek z naszych psów". Tosina będzie też pod opieką Mamy p. Renaty, którą już parę razy zdążyła potraktować jako "chwilowe zastępstwo", np. gdy p. Renata szła do toalety ;) Może dlatego, że obie panie mają podobny głos. Już sobie wyobrażam powitanie - Tośka z pewnością pobije rekord świata w skoku wzwyż. 23 sierpnia 2014 Amiga relacjonowała swoją, Agamiki i Nuśki wizytę u nas: A tu spanie grupowe: Nie tylko Lili przybiera różne pozycje... Czyż te oczka nie złamią każdego serca?? = wieczna przytulanka Gapiszonek Quote
Nutusia Posted November 4, 2014 Author Posted November 4, 2014 Król haremu - Lesio I "mój" Krechulec - też uwielbia przytulanki https://lh4.googleus...aA=w640-h480-no Ale i pędzic lubi Quote
Nutusia Posted November 4, 2014 Author Posted November 4, 2014 27 sieprnia 2014: Miała do nas trafić ta sunia: Ale szczęśliwie DS znalazła - i dobrze, bo się okazała być szczeniorem z mlecznymi ząbkami, a u mnie - jak wiadomo - trudno o właściwą opiekę nad dzieciakami. Żebym nie była stratna, wczoraj dostałam info, że "na podmiankę" ma trafić do mnie inna psina. A dziś dostałam info, że wybiera się do mnie pies-ideał! Chyba w nagrodę za 8 miesięcy z Alutką ;) 29 sierpnia 2014: No, to proszę ocenić czy przez te 6 tygodni Tośka się zmieniła (i jak) ;) Quote
Nutusia Posted November 4, 2014 Author Posted November 4, 2014 Pani Renata prosi, by zwrócić uwagę na tę powagę w oku oraz nadzwyczajny talent z dziedziny modellingu :smile: A tu zdjęciowy dowód na to, że Tośka była w restauracji i była grzeczna ;) Quote
Nutusia Posted November 4, 2014 Author Posted November 4, 2014 1 września 2014: Dowód na to, kto jest naszą nadworną koparką! Ostatnio... nie do opanowania!!!!! W sobotę zasypała nam wejście do domu!!!!! Książę Lesław I :) I z księżniczką Heleną :) Quote
Nutusia Posted November 4, 2014 Author Posted November 4, 2014 I jeszcze odnalezione w aparacie fotki z wizyty Nuśki, Amigi i Agamiki :) Quote
Nutusia Posted November 4, 2014 Author Posted November 4, 2014 16 września 2014: Nadeszły długo oczekiwane wieści od Bobsleja :) Bobisław ma całkiem nieźle. Od stycznia znów jest mieszkańcem Warszawy i - jak widać na zdjęciach - wszędzie mu dobrze, jeśli ma przy sobie p. Agnieszkę :) Bobek wydoroślał, nie jest już taki uległy do wszystkich napotkanych psiaków, ma swoje sympatie i antypatie. Ale nie stwarza jakichś poważnych problemów, jest zdrowy. W lipcu był na koloniach, gdzie jego Państwo pracowali jako opiekunowie, więc i Bobiś też "pracował" ;) i sprawdził się w tej roli doskonale :) W stosunku do ludzi to pies marzenie - do wszystkich podchodzi z ufnością i radością. Stresują go jedynie niezidentyfikowane dźwięki i obiekty poruszające się z pewnej odległości:) A oto nasz Bobslej w całej psiej krasie :) Quote
Nutusia Posted November 4, 2014 Author Posted November 4, 2014 19 września 2014: Na razie pokażę Tośkę - ta to się umie urządzić :) Pani Renata pisze, że patrząc na to zdjęcie można powiedzieć, że wszelkie granice zostały przekroczone, co nie oznacza, że Kornik przestał burczeć i szczerzyć zęby na małego Agresora. Wie Korunia co robi - gdyby nie to, małe by spało jej na... głowie! Tośka przeszła właśnie na etap siania zniszczenia i p. Tadeusz mówi o niej, że jest "strasznie szkodliwa" :) Niby się złości i w wygaworach nie szczędzi niecenzuralnych słów, ale potem p. Renacie udaje się podsłuchać jak mówi "no co, malutka, chodź do Pana na rączki" ;) Tymczasujące się u nas koty z lecznicy - Mia i Miłosz - będą miały DS u naszych Przyjaciół :laugh2_2: Miłosz bez oczka... I zjawiskowo piękna Mia Quote
Nutusia Posted November 4, 2014 Author Posted November 4, 2014 I koty już NA SWOIM :) 9 października 2014: A przed chwilą włos mi dęba stanął, ale też uśmiałam się do rozpuku, czytając wieści od Tośki. Mail był zatytułowany "Tośka i jej kolorowy świat"... W ramach regularnych informacji o Tośce, donoszę co następuje: Wyjechałam w delegację do Rzymu, na cztery dni. Tośka została z moimi Rodzicami. W tym czasie: - zjadła klapki mojej Mamy.. ulubione.. w kolorze czerwonym.. - podarła 17!!! żółtych worków na odpady plastikowe… (przy czym nie tknęła nawet zielonych ani czarnych worków) i 17 razy rozniosła po CAŁEJ działce śmieci z tychże worków.. w sprzątaniu nie pomagała.. - ukradła okulary do czytania mojego Taty i wyniosła w najdalszy kąt działki… znalazły się ostatniego dnia.. szczęśliwie nie były obgryzione.. - wskoczyła do samochodu znajomych moich Rodziców, którzy wpadli z wizytą, poplamiła błotem wszystkie siedzenia oraz deskę rozdzielczą, zjadła ciasteczka z tylnego siedzenia i pogryzła klamkę od wewnątrz… - po raz 758 zjadła ze stołu ciastka Tadeusza.. - podarła poszewkę na poduszkę w łóżku mojej Mamy (gdy ta na moment wyszła do łazienki)..oraz - urwała falbanę od sukienki mojej pięcioletniej Siostrzenicy - różową. 2. Tadeusz przeprowadził z Tośką poważną rozmowę. Brzmiała ona następująco: Przychodzi Jaś do Taty i pyta: „Tato, czy ja byłem adoptowany”, na co Tata: „Tak, ale Cię oddali”… Tośka uśmiała się do łez :):) :) I moja odpowiedź "dla pokrzepienia serc" ;) Padłam!!!! Szczególnie po przeczytaniu ostatniego akapitu, w którym to miałam nadzieję przeczytać "ale i tak ja kochamy" ;) :) O matko, co to za psuj jest!!!! A może to był bunt spowodowany Pani wyjazdem?... Chciejmy w to wierzyć, proszę :) Moje psidła to już dawno nie są szczeniaczki, a: - żadnemu workowi na śmieci nie przepuszczą - z japonek zostały tylko podeszwy - z całego dużego opakowania wyciąganych z kartonika chusteczek higienicznych zostało ich (chusteczek znaczy) 5 szt. - wszystkie poszewki na poduszki na kanapie zostały pozbawione maszynek do suwaków (w tym poległo też już kilka poszewek) - NIC, co zostanie na stole nie ujdzie uwadze i znika w tzw. tri miga! Postawiony na stole talerz z gorącym żurkiem nie przetrwał 2-minutowej próby zostawienia go samotnie - została tylko mokra plama na obrusie, a talerz nadawał się do wstawienia do szafki bez mycia, a położone wczoraj na stole guziki do garnituru mojego męża (w sobotę jedziemy na weselw), zostały w ostatniej chwili wydarte z pyska, na szczęście przed porwaniem foliowej torebeczki, w której były... No... Jak mówi moja Przyjaciółka "chciałaś, to masz". No, fakt - chciałam, to mam! :) Quote
Nutusia Posted November 4, 2014 Author Posted November 4, 2014 31 października 2013: A skoro już tu jestem, to doniosę, że Tośka wzięła udział w Hubertusie, zorganizowanym przez Państwa w ich stajni. Był ponoć pomysł, żeby zrobić z niej zająca, ale szybko doszli do wniosku, że impreza może trwać tylko 1 dzień, a Tośka do wiosny nie dałaby się złapać! :megagrin: :eviltong: Dlatego musiała poprzestać na innych rozrywkach ;) Quote
Mattilu Posted November 4, 2014 Posted November 4, 2014 o rany, znalazłam, przebrnęłam...Nutusiu, a co słychać u Chmurki i Motka? Quote
Nutusia Posted November 4, 2014 Author Posted November 4, 2014 Za chwilę (7 listopada) pierwsza rocznica "adopcin" Chmurzastej - zadzwonię ;) Do Izy spróbuję napisać... W ogóle ostatnio się opuściłam w molestowaniu domków, ale cierpię na chroniczny brak czasu :( Quote
Marysia R. Posted November 4, 2014 Posted November 4, 2014 Dotarłam :) Zapiszę sobie żeby nie zgubić :) Quote
Nutusia Posted November 5, 2014 Author Posted November 5, 2014 Bardzo dziękuję :) A dziś już trzecie "adopciny" Majki/Bajki! Zaraz piszę do Asi pytając w jakim smaku będzie tort. ;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.