Edi100 Posted January 4, 2008 Author Posted January 4, 2008 Dinko, jak tylko będzie żyła to napewno napisze. Była niewielka i czarna i miała kudłate końcówki uszek:( Quote
Dinka Posted January 4, 2008 Posted January 4, 2008 Edi jesteś aniołem... Ja poprostu poczułam coś dziwnego jakbym była z nią związana i dlatego tak się nią interesuję... Pokochałam ją... :loveu: Quote
Edi100 Posted January 4, 2008 Author Posted January 4, 2008 Kochana nie jestem aniołem:oops: Z babą walczę juz ponad dwa lata i szkoda że nie ma już wątku żmigrodzkiego. Quote
Goldek Posted January 4, 2008 Posted January 4, 2008 Trzymam kciuki z całej siły... Ona musi żyć.. Quote
basia0607 Posted January 4, 2008 Posted January 4, 2008 Dinka , ze mną jest tak samo. Dogo jest pelne podobnych przypadkow ale ta psinka spowodowala , że rano siadam do komputera i prosze Boga o dobre na tym watku wieści. Tak jest tu jakaś magia , ktora nas jednoczy , czuję to i bardzo bym chciała aby malutka żyła .Jest nam to bardzo potrzebne ! Quote
basia0607 Posted January 4, 2008 Posted January 4, 2008 Edii, u nas proby zrobienia czegoś dla bezdomnych psow byly robione kilka razy i wszystko konczylo sie na planach. Wladze skutecznie walczyly nawet z planami , zawsze mówiono ,że nie ma pieniędzy na dzieci a co dopiero na psy.Ja do tego przymierzalam sie rok. Obserwowalam ludzi mających i kochajacych swoje zwierzęta. Zaprosilam ich na spotkanie . Przedstawilam problem,zgodzili sie. Na rejestracje w sądzie czekalam 3 m-ce. Potem powysylalam wszedzie pisma , że powstalismy i już zaczęto z nami sie liczyć. Na bezdomne zwierzeta musza byc zapewnione pieniądze w budzecie , to jest zapewnione ustawo ! łaski nie robią. Zaiteresuj sprawą 3-4 osoby , one znajdą innych , potem pojdzie latwo. Sprawe azylu walkowalam prawie rok i udalo się Trzeba zrobić ten pierwszy krok. Z osobami fizycznymi nikt sie nie liczy ale jak już jest grupa zorganizowana ,rozmowa jest zupelnie inna ! Quote
Edi100 Posted January 4, 2008 Author Posted January 4, 2008 basia0607 napisał(a):Edii, u nas proby zrobienia czegoś dla bezdomnych psow byly robione kilka razy i wszystko konczylo sie na planach. Wladze skutecznie walczyly nawet z planami , zawsze mówiono ,że nie ma pieniędzy na dzieci a co dopiero na psy.Ja do tego przymierzalam sie rok. Obserwowalam ludzi mających i kochajacych swoje zwierzęta. Zaprosilam ich na spotkanie . Przedstawilam problem,zgodzili sie. Na rejestracje w sądzie czekalam 3 m-ce. Potem powysylalam wszedzie pisma , że powstalismy i już zaczęto z nami sie liczyć. Na bezdomne zwierzeta musza byc zapewnione pieniądze w budzecie , to jest zapewnione ustawo ! łaski nie robią. Zaiteresuj sprawą 3-4 osoby , one znajdą innych , potem pojdzie latwo. Sprawe azylu walkowalam prawie rok i udalo się Trzeba zrobić ten pierwszy krok. Z osobami fizycznymi nikt sie nie liczy ale jak już jest grupa zorganizowana ,rozmowa jest zupelnie inna ! kochana, uwierz znam tych wszystkich psiarzy, którzy mają i wyprowadzają psy na spacery bo to głównie psy wyadoptowane z moim udziałem. Rozmowy takie już sie odbywały w domu kultury i nic a nic się nie udało. Pojedyńczo owszem, zaadoptowali psiaka, mają, kochają i mam oko. Kiedy są chore jade z Nimi i z Panciami do weta bo to głownie osoby starsze. Niestety takie są realia że kadencja tutejszych władz trwa od kąd pamiętam i już naprawdę kilka razy podchodziłam do tematu. Jestem im wdzięczna za to że wydali mi zgodę na zabranie starej psów i stara ma zakaz przetrzymywania psów na działce ale co z tego jak zbiera a ja nie mam gdzie ich zabrać, zaorać tego w chol..... i koniec. Ponieważ niema tu chętnych do czynów społecznych a większość myśli że natura sama sobie poradzi to pozostaje poszukać mi ludzi z okolicznych miejscowości bo nalezymy do jednej gminy. Trzy lata temu rozmawiałam z Burmistrzem Trzebnicy i był otwarty na utworzenie między gminnego schronu ale staneło na tym że reszta niestety...... Żmigród to powiat Trzebnicki i chyba tam poszukam ludzi i tam uderzymy. Czy to jest jakieś rozwiązanie? Quote
Dinka Posted January 4, 2008 Posted January 4, 2008 basia0607 napisał(a):Dinka , ze mną jest tak samo. Dogo jest pelne podobnych przypadkow ale ta psinka spowodowala , że rano siadam do komputera i prosze Boga o dobre na tym watku wieści. Tak jest tu jakaś magia , ktora nas jednoczy , czuję to i bardzo bym chciała aby malutka żyła .Jest nam to bardzo potrzebne ! Dobrze , że na dogo są prawdziwi miłośnicy zwierząt... Ja wiem, że mała żyje, ja to czuję, ona musi żyć... Quote
Goldek Posted January 5, 2008 Posted January 5, 2008 No i jak? Nic nie wiadomo o malutkiej suczce? Ona MUSI żyć... Quote
Dinka Posted January 5, 2008 Posted January 5, 2008 Byl juz ktos u starej? odpowiedzcie... napewno ona zyje... jesli zyje... napewno zyje, ja w to wierze Quote
Ola164 Posted January 5, 2008 Posted January 5, 2008 Taka niepewność jest okropana! Niedawno zginął pies mojej cioci, wszyscy w smutku - nie ma szans, pies był stary, chory i ranny po ostatniej bójce! Po 3 tygodniach w Wigilię okazało sie że Bato wrócił! Był przez kogoś pobity ale wrócił! Tak tez mam nadzieję ża mała do Ciebie wróci! Quote
Edi100 Posted January 5, 2008 Author Posted January 5, 2008 Własnie dostałam telefon od kolegi:( Pół godziny namawiał starą ze chce kupić psa. Nie wpuściła Go!:placz:Darła się że ma w d.... że on chce psa, a ona nie ma do sprzedania:shake: Było jeszcze kilka epitetów:angryy: Kiedyś psiaki latały luzem przed płotem, a teraz ponoć nie ma żadnego.Owszem szczekały ale nic się nie dało zobaczyć:( Jak przypuszczałam, uwiązane z tyłu:() Obawiam się że stara świetnie wie że to moja robota. Quote
Dinka Posted January 5, 2008 Posted January 5, 2008 To może poproś kogoś innego (znowu za kilka dni)... Walcz do końca... Może stara w końcu przestanie myśleć, że to ty... A nie można tego zgłosić komuś...? Trzeba pomóc myszce, ona na to zasłużyła... Walcz też o inne psy, nie poddawaj się.... trzymam kciuki Quote
Edi100 Posted January 5, 2008 Author Posted January 5, 2008 Oczywiście, mam na oku. Jesli stara zapomni ( a mam nadzieję że szybko) i przyprowadzi Małą ( Misia ją nazwała) do piwnicy to sąsiadka starej szybko ma do mnie przyjść ( dzielą nas dwie klatki) i zaraz pędzę. Sama tam nie pójdę bo skończy się to raczej tragicznie ( stara wbrew pozorom silna jest:angryy: ulv, z nią się szarpała bo stara nie przebiera w środkach:mad:) Coś wymyslę jeszcze:roll: Quote
Dinka Posted January 5, 2008 Posted January 5, 2008 Edi, trzymam kciuki... Wydaje mi się, że stara ma problem z głową (psychiczne i to nie jest żart) takie rzeczy były kiedyś na animal planet....Może stara nie rozmumie, że robi krzywdę psom ( Edi jeśli się mylę to przepraszam) Może na swój sposób je kocha i kłamie, bo nie chce ich stracić...Może miała kiedyś 2 psy, a one zaczęły się rozmnażać( nie stać ja było na sterylizację) i nie mogła sobie poradzić... czasem tak bywa... PS. szkoda, ze nie mamy w polsce takiego ASPS... Quote
Goldek Posted January 5, 2008 Posted January 5, 2008 Hm... Nie da się nic wymyślić? Nie wierzę... Jeżeli mała żyje, to trzeba o ną walczyć. Jeśli nie żyje, trzeba walczyć o inne pieski. Ale na pewno żyje. Tylko co zrobić? Postaram się coś wymyślić ale nic nie obiecuje... Quote
Dinka Posted January 5, 2008 Posted January 5, 2008 Goldek da się coś wymyślić, ale wiele osób musi się w to zaangażować, a popatrz ile osób jest w tym temacie... nie dużo... Quote
Edi100 Posted January 5, 2008 Author Posted January 5, 2008 Dinka napisał(a):Edi, trzymam kciuki... Wydaje mi się, że stara ma problem z głową (psychiczne i to nie jest żart) takie rzeczy były kiedyś na animal planet....Może stara nie rozmumie, że robi krzywdę psom ( Edi jeśli się mylę to przepraszam) Może na swój sposób je kocha i kłamie, bo nie chce ich stracić...Może miała kiedyś 2 psy, a one zaczęły się rozmnażać( nie stać ja było na sterylizację) i nie mogła sobie poradzić... czasem tak bywa... PS. szkoda, ze nie mamy w polsce takiego ASPS... Dinko, historia baby jest długa....... Tak w wielkim skrócie ( wątek żmigrodzki gdzieś zniknął): Pomagałam starej długo, święcie przekonana że kocha te psy i ratuje im zycie. Woziłam karmę, zabierałam do weta. Psy były szczepione. Zawsze kiedy jechałam na działkę rano musiałam się zapowiedzieć a kiedy przyjeżdzałam stara je głaskała, dawała jedzenie które przywiozłam.Udało mi się kilka wyadoptować.Potem napisałam wątek na dogo z prośbą o pomoc w zorganizowaniu ludzi by tym psiakom jakoś pomóc funkcjonować.Chodziło o pomoc w transporcie bud, słomy, zmiany obroży, szczepień itd. Udało mi się kupić materiały i tutejszy stolarz zrobił pięć podwójnych bud, czyli razem dziesięć. Budy były solidne, ciepłe i ciężkie.Kupiłam nowe łańcuchy, obroże.Przyjechali dogomaniacy z wrocka ( i kilka cioteczek z z miau) i zaczeliśmy robotę... W zasadzie nie było xle choć stara miała Nas już dosyć.( Wspomnę tylko że dziewczyny poszczepiły psiaki, przywiozły styropian, by ocieplić te budy które się nadawały.Przywiozły starej garnki, ciuchy, miski itp) No nic, jakoś to wyglądało. Psy miały zrobione fotki ( kilka zdjęć mam) i zabrały jednego przemarzniętego szczeniaka. Plan był taki żeby pomału wyadoptować psiaki. To była chyba sobota. Była tam jedna suczka w bardzo lichej budzie, która miała być szczenna ( a było -20) i ta najbardziej nie dawała mi spokoju:( W poniedziałek pojechałam po Nią, a przy okazji chciałam zobaczyć jak się psom żyje w nowych budach. I o zgrozo, ujrzałam.... psy uwiązane do płotu, beczek i pod chmurką a w nowych budach zamieszkałay kury!:angryy:Szlag mnie trafił no i się zaczeło:angryy: Tą suczkę ( Foka,która jest u mnie do dziś ) zabrałam w asyście policji i jak się okazało nie była wciąży tylko zagazowana z głodu:placz: Na drugi dzień wystąpiłam do gminy o pozwolenie zabrania psów ( na podstawie zebranego materiału i zdjęć) i poprosiłam o pomoc na dogo w szukaniu domków i DT.Kiedy były już czekające domki ( po ok dwóch tygodniach) wkroczyliśmy z asystą policji i była wielka wojna ze starą:angryy: Potem jeszcze raz byliśmy po psiaki. Zostały jej dwa dorosłe i suńka której za chiny nie dało się złapać. Po całej akcji stara chodziła po okolicy i prosiła o psy, które rzekomo ja jej zabrałam na kiełbase i żeby robić doświadczenia:angryy: Ludzie uwierzyli i tak zebrała znów gromadkę:angryy: A ja jestem ta zła co jej zabiera a ona tak kocha:mad: Stara jest agresywna, wulgarna ale jest tutejsza.... Ja tu przyjechałam i wg niektórych się panoszę....... Nic dodać nic ująć...... Quote
Dinka Posted January 5, 2008 Posted January 5, 2008 Edi100 napisał(a):Dinko, historia baby jest długa....... Tak w wielkim skrócie ( wątek żmigrodzki gdzieś zniknął): Pomagałam starej długo, święcie przekonana że kocha te psy i ratuje im zycie. Woziłam karmę, zabierałam do weta. Psy były szczepione. Zawsze kiedy jechałam na działkę rano musiałam się zapowiedzieć a kiedy przyjeżdzałam stara je głaskała, dawała jedzenie które przywiozłam.Udało mi się kilka wyadoptować.Potem napisałam wątek na dogo z prośbą o pomoc w zorganizowaniu ludzi by tym psiakom jakoś pomóc funkcjonować.Chodziło o pomoc w transporcie bud, słomy, zmiany obroży, szczepień itd. Udało mi się kupić materiały i tutejszy stolarz zrobił pięć podwójnych bud, czyli razem dziesięć. Budy były solidne, ciepłe i ciężkie.Kupiłam nowe łańcuchy, obroże.Przyjechali dogomaniacy z wrocka ( i kilka cioteczek z z miau) i zaczeliśmy robotę... W zasadzie nie było xle choć stara miała Nas już dosyć.( Wspomnę tylko że dziewczyny poszczepiły psiaki, przywiozły styropian, by ocieplić te budy które się nadawały.Przywiozły starej garnki, ciuchy, miski itp) No nic, jakoś to wyglądało. Psy miały zrobione fotki ( kilka zdjęć mam) i zabrały jednego przemarzniętego szczeniaka. Plan był taki żeby pomału wyadoptować psiaki. To była chyba sobota. Była tam jedna suczka w bardzo lichej budzie, która miała być szczenna ( a było -20) i ta najbardziej nie dawała mi spokoju:( W poniedziałek pojechałam po Nią, a przy okazji chciałam zobaczyć jak się psom żyje w nowych budach. I o zgrozo, ujrzałam.... psy uwiązane do płotu, beczek i pod chmurką a w nowych budach zamieszkałay kury!:angryy:Szlag mnie trafił no i się zaczeło:angryy: Tą suczkę ( Foka,która jest u mnie do dziś ) zabrałam w asyście policji i jak się okazało nie była wciąży tylko zagazowana z głodu:placz: Na drugi dzień wystąpiłam do gminy o pozwolenie zabrania psów ( na podstawie zebranego materiału i zdjęć) i poprosiłam o pomoc na dogo w szukaniu domków i DT.Kiedy były już czekające domki ( po ok dwóch tygodniach) wkroczyliśmy z asystą policji i była wielka wojna ze starą:angryy: Potem jeszcze raz byliśmy po psiaki. Zostały jej dwa dorosłe i suńka której za chiny nie dało się złapać. Po całej akcji stara chodziła po okolicy i prosiła o psy, które rzekomo ja jej zabrałam na kiełbase i żeby robić doświadczenia:angryy: Ludzie uwierzyli i tak zebrała znów gromadkę:angryy: A ja jestem ta zła co jej zabiera a ona tak kocha:mad: Stara jest agresywna, wulgarna ale jest tutejsza.... Ja tu przyjechałam i wg niektórych się panoszę....... Nic dodać nic ująć...... Napisałaś się... ale dziekuje już wiem, że ona jest oszustka... to zgłoś jeszcze raz, zgłoś tyle razy ile trzeba, żeby zareagowali... Quote
Edi100 Posted January 5, 2008 Author Posted January 5, 2008 Dinko, z zabraniem psów nie było by problemu jesli chodzi o gminę. Tyle że ja nie mam ich gdzie zabrać:placz: Schron to tez nie rozwiązanie:shake: Nawet jeśli zabiorę te 15 biedusiów to za tydzień będą nowe i tak w kółko. Tu trzeba innych działań.... Quote
Dinka Posted January 5, 2008 Posted January 5, 2008 Może wywieś ulotki.... napisz kto gdzie i jak.... i fwtedy nikt nie przyniesie już psów do niej Quote
Goldek Posted January 5, 2008 Posted January 5, 2008 A nie można po prostu zabronić starej mieć psów? Przecież jak tak je traktuje... Nawet nie chodzi o jakieś procesy, sądy itd., ale po prostu zakaz posiadania psów ze względu na warunki w jakich mieszkają... I, Edi, czy te pieski są agresywne? Te co ma ta baba? Można ewentualnie powiedzieć że u psów wzmaga agresję...:cool3: Tylko trzeba będzie uważać aby czegoś psom ludzie nie zrobili jakby się dowiedzieli że są agresywne (bo agresję da sie wyeliminować, to chyba oczywiste) i właściwie teraz po przeczytaniu tyle mi do głowy wpadło. Quote
basia0607 Posted January 5, 2008 Posted January 5, 2008 Edii, masz już jedną osobę do pomocy- chlopaka. Pójdżcie wnocy na ranczo starej, nie czekajcie na cud. Ja kradlam z kolezankami onka od niemca , który go nie karmił , miałysmy dusze na ramieniu bo to bylo w miescie ale sie udalo, tylko ,że niemiec po 2 latch przyjechal po psa ! Nie wziął go , bo pies uciekal od niego ! To jest jedyna mozliwośc sprawdzenia sytuacji na miejscu. Czy jest ktos z dogo blisko Ciebie aby ewenrualnie Ci pomóc ? Szkoda , że ja jestem tak daleko , to akcja wsam raz dla mnie. Mozesz tez wejść z policją, bo gdy baba ma zakaz przetrzymywania psów to zlamala prawo ! Edi zrob coś , bo moze nasza dziewczynka czeka na Ciebie !!! Quote
Edi100 Posted January 5, 2008 Author Posted January 5, 2008 basia0607 napisał(a):Edii, masz już jedną osobę do pomocy- chlopaka. Pójdżcie wnocy na ranczo starej, nie czekajcie na cud. Ja kradlam z kolezankami onka od niemca , który go nie karmił , miałysmy dusze na ramieniu bo to bylo w miescie ale sie udalo, tylko ,że niemiec po 2 latch przyjechal po psa ! Nie wziął go , bo pies uciekal od niego ! To jest jedyna mozliwośc sprawdzenia sytuacji na miejscu. Czy jest ktos z dogo blisko Ciebie aby ewenrualnie Ci pomóc ? Szkoda , że ja jestem tak daleko , to akcja wsam raz dla mnie. Mozesz tez wejść z policją, bo gdy baba ma zakaz przetrzymywania psów to zlamala prawo ! Edi zrob coś , bo moze nasza dziewczynka czeka na Ciebie !!! Ten chłopak poszedł tam tylko raz i więcej tego nie zrobi ( przeprosił ale to nie dla niego:( ) Jutro bedę wiedziała ile jest tam Psinek i jakie są. Na wieczornym spacerze spotkałam tę sąsiadkę i ma dokładnie i sprytnie wypytać starą.:angryy: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.