wiosenka Posted February 2, 2015 Posted February 2, 2015 I dzięki takim opiniom zamiast skupiać się na ratowaniu kolejnego psiaka pieniądze pójdą w nicość... Mam jednak nadzieje, że Dorcia podejmie słuszną decyzje i nie podda się presji...zupełnie nic nie dającej :(, Rozumiałabym, żeby za tą ciekawością stała konkretna propozycja finansowa! 3 Quote
mala_czarna Posted February 2, 2015 Posted February 2, 2015 I dzięki takim opiniom zamiast skupiać się na ratowaniu kolejnego psiaka pieniądze pójdą w nicość... Mam jednak nadzieje, że Dorcia podejmie słuszną decyzje i nie podda się presji...zupełnie nic nie dającej :(, Rozumiałabym, żeby za tą ciekawością stała konkretna propozycja finansowa! Co więcej, rozumiem, że w razie jakichkolwiek uchybień względem leczenia psa, po sekcji zostaną wyciągnięte konsekwencje wobec weterynarza. Bo ot tak sobie pokroić psa, na zasadzie żeby się dowiedzieć co się stało, no to sory, ale na Dogomanii raczej milionerów nie ma. Quote
wiosenka Posted February 2, 2015 Posted February 2, 2015 Raz robiłam sekcje, odszedł nagle 3 letni pies, to miało sens, sekcja nic nie wniosła... dziś to wiem. Karlos miał darowane kilka cudownych miesięcy, za co jestem wdzięczna osobą które podjęły się pomocy jemu. Quote
Elisabeta Posted February 2, 2015 Posted February 2, 2015 Aga, Twoje posty są dla mnie klarowne i jasne. Wszystko się układa w całośc. To nie jest przyjemne uczucie, ale czasem trzeba przejrzec na oczy. To nie jest pierwszy watek, na który wchodzisz i na którym się wypowiadasz na te trudne tematy. Często, gdy pies odchodzi albo go już nie ma. Trudno mi będzie teraz wchodzic na naprawdę piękne wątki Twoich psiaków. Ty nic na tym nie stracisz. Nie mam złudzeń. Mi jest z tym ciężko, ale czasem lepiej coś zrozumiec... 2 Quote
Maruda666 Posted February 2, 2015 Posted February 2, 2015 Idealna opieka, to przy finansach jakimi dysponujemy niestety utopia :( Dla mnie mądrą opieką nie jest ciąganie po kolejnych gabinetach na siłę starego, ledwo chodzącego psa, który do tego wszystkiego miał takie a nie inne podejście do wetów i wszystkiego co się przy nim robi. Wyciągając Karlosa wszyscy liczyliśmy na to, że pożyje jeszcze jakiś czas w godziwych warunkach, w cieple, z pełną miską i przy człowieku - i to Karlos dostał. Był leczony, przez te kilka miesięcy nie cierpiał. Stare psy,tak jak i starzy ludzie, niestety odchodzą. Skupmy się na tym, aby odchodziły tak jak Karlos - w cieple, syty i zadbany. Psów które na to czekają są tysiące. Najczęściej niestety nie stać nas na kosztowne terapie, badania czy sekcje , które nic nie wniosą, te pieniądze lepiej przeznaczyć na zapewnienie tego minimum kolejnym psiakom. 3 Quote
Maruda666 Posted February 2, 2015 Posted February 2, 2015 Aga, Karlos miał stałych deklaracji ostatnio sto zł, wcześniej 80zł. To tak naprawdę starczało na tabletki i może miskę karmy na tydzień. Mimo to cały czas jadł dobrą karmę, był zadbany, leczony, miał na bieżąco świeże podkłady. Nie miał w ostatnim czasie robionych wyników - nie, niestety na to nazbierało się tylko 5zł :( Dziękuję wszystkim, dzięki którym udało się zapewnić mu przynajmniej tyle to do samego końca. Quote
asiuniab Posted February 2, 2015 Posted February 2, 2015 zawsze bałam się wchodzić na wątek Karlosa, wiadomo z jakich względów, wiem w jakim stanie Karlos wydostał się ze schroniska, ale ostatnio nieco się przyzwyczaiłam do tego, że jest, miałam nadzieję, że to potrwa dłużej, ale podświadomość zawsze była czujna...... Większość osób, które były z Karlosem na wątku od początku raczej nie jest za sekcją. Wszyscy wiemy w jakim stanie Karlos był wyciągnięty ze schroniska, co działo się w schronisku, poniekąd cudem było to, że w ogóle dotarł do Makilii. On już dość się nacierpiał, bo co jeszcze go kroić? Co to ma dać? Dla osób znających jego historię to co się wydarzyło jest smutne, wszyscy życzyliśmy mu jeszcze wielu dni życia, ale też chyba liczyliśmy się z tym, że to nie potrwa wiecznie.. podpisuje się wszystkimi swoimi kończynami I dzięki takim opiniom zamiast skupiać się na ratowaniu kolejnego psiaka pieniądze pójdą w nicość... Mam jednak nadzieje, że Dorcia podejmie słuszną decyzje i nie podda się presji...zupełnie nic nie dającej :(, Rozumiałabym, żeby za tą ciekawością stała konkretna propozycja finansowa! podpisuje się wszystkimi swoimi kończynami Aga, Twoje posty są dla mnie klarowne i jasne. Wszystko się układa w całośc. To nie jest przyjemne uczucie, ale czasem trzeba przejrzec na oczy. To nie jest pierwszy watek, na który wchodzisz i na którym się wypowiadasz na te trudne tematy. Często, gdy pies odchodzi albo go już nie ma. Trudno mi będzie teraz wchodzic na naprawdę piękne wątki Twoich psiaków. Ty nic na tym nie stracisz. Nie mam złudzeń. Mi jest z tym ciężko, ale czasem lepiej coś zrozumiec... tego wpisu nie bardzo rozumiem? Idealna opieka, to przy finansach jakimi dysponujemy niestety utopia :( Dla mnie mądrą opieką nie jest ciąganie po kolejnych gabinetach na siłę starego, ledwo chodzącego psa, który do tego wszystkiego miał takie a nie inne podejście do wetów i wszystkiego co się przy nim robi. Wyciągając Karlosa wszyscy liczyliśmy na to, że pożyje jeszcze jakiś czas w godziwych warunkach, w cieple, z pełną miską i przy człowieku - i to Karlos dostał. Był leczony, przez te kilka miesięcy nie cierpiał. Stare psy,tak jak i starzy ludzie, niestety odchodzą. Skupmy się na tym, aby odchodziły tak jak Karlos - w cieple, syty i zadbany. Psów które na to czekają są tysiące. Najczęściej niestety nie stać nas na kosztowne terapie, badania czy sekcje , które nic nie wniosą, te pieniądze lepiej przeznaczyć na zapewnienie tego minimum kolejnym psiakom. Marudku jak zawsze masz rację; Makila Tobie bardzo dziękuję, że byłaś przy Karlosku w tej najtrudniejszej podróży; najważniejsze, żegnaj Karlosku:( Quote
Olena84 Posted February 2, 2015 Posted February 2, 2015 Celem dogomanii nie jest jak mi się wydaje spokój użytkowników, lecz dobro psów. Zgadzam sie w zupełności, tylko psa juz nie ma i robienie sekcji ma na celu udowodnienie cos komuś tylko po co. Quote
elficzkowa Posted February 2, 2015 Posted February 2, 2015 Dlaczego my ludzie tak sobie nie ufamy ? Dziewczyny były z Karlosem do końca, One go widziały i podjęły bardzo trudną decyzję o pożegnaniu. Czy stosy dokumentów , analiz, wyników mają zastąpić empatię ? Gdzie miejsce na dobroć, odruch serca ? Przecież tego nie da się zmierzyć. Jeżeli będziemy szli w tym kierunku to biada nam. 2 Quote
Beat2010 Posted February 2, 2015 Posted February 2, 2015 Karlos.....pies, którego kochałyśmy mimo, że go znałyśmy tak krótko....... PIes, który miał bardzo długie, podłe życie w schronisku, wielokrotnie pogryziony przez inne psy, przeszedł 3 nieudane operacje uchyłka, z drugiej ledwie udalo się go wyprowadzić na prostą. W schronisku było mu i zimno, bywał głodny, mieszkał w smrodzie i brudzie. Dopiero ostatni rok jego pobytu był lepszy, bo zaczęły następować zmiany na lepsze.Nie kochał opiekunów, nie kochał lekarzy. Ale do wolontariuszy miał zaufanie.i do Dorci. Pierwsze spotkanie Karlosa i Dorci- pies, którego się wszyscy pracownicy bali, bo ich gryzł, siedział spokojnie przez 2 godz przy Dorci, był głaskany, przytulany, czesany. Na koniec ciężkiego życia dostał prezent od losu, pól roku u Makili. W końcu był PANEM PSEM. Był wśród ludzi, w ciepłym domu, miał dobre jedzenie i bardzo dobrą opiekę. Był w końcu kochany. I za to wszystko dziękuję z całego serca osobom , które mu pomagały. Dziękuję Dodzie, która podjęlą decyzję o jego adopcji, dziękuję Dorci za nieustanne telefony do schronu, co doprowadziło w końcu do wydania zgody na adopcję,Dziękuję Marudzie za to, że przyjęła na siebie opiekę nad finansami Karlosa. Dziękuję Makili za dobrą i czułą opiekę nad Karlosem. Dziękuję deklarowiczkom, bez Was Karlos by już dawno odszedł w schronie. 1 Quote
Beat2010 Posted February 2, 2015 Posted February 2, 2015 Ale nie wiem, co miało na celu żądanie przez Agę G przedłużanie czasu jego umierania i cierpienia poprzez zwoływanie konsylium lekarskiego. Jedyne co przychodzi mi do głowy -to znęcanie się nad umierającym Karlosem. Wczoraj zafundowałyście nam horror. Zamiast spokojnie troszczyć się o odchodzącego godnie Karloska, razem go opłakiwać, trzeba było wyczytywać sterty głupstw. A teraz nie dacie nawet spokoju umęczonemu ciałkowi Karloska, jeszcze żadacie jego sekcji, żeby tylko zaspokoić własne, nędzne ego. Nigdy nie dbałyście o Karlosa, dopóki nie zacząl umierać ....Nigdy nie wspomogłyście go ani grosikiem....ani ciepłym słowem.... AgaG - skoro chcesz sekcji- to zapłac za nią. I będziemy też żądać sekcji każdego twojego psa. Dla dobra weterynarzy, twojego i całego świata. 3 Quote
Beat2010 Posted February 2, 2015 Posted February 2, 2015 Taki był Karlos, którego kochałyśmy i takim go zapamiętajmy. Quote
Panna Marple Posted February 2, 2015 Posted February 2, 2015 Aga, Twoje posty są dla mnie klarowne i jasne. Wszystko się układa w całośc. To nie jest przyjemne uczucie, ale czasem trzeba przejrzec na oczy. To nie jest pierwszy watek, na który wchodzisz i na którym się wypowiadasz na te trudne tematy. Często, gdy pies odchodzi albo go już nie ma. Trudno mi będzie teraz wchodzic na naprawdę piękne wątki Twoich psiaków. Ty nic na tym nie stracisz. Nie mam złudzeń. Mi jest z tym ciężko, ale czasem lepiej coś zrozumiec... Elisabeto, ja, niestety, rozumiem Twój post i czuję tak samo :( AgaG-chwała Ci za to jak opiekujesz się swoimi psami, ale - przykro mi to pisać - wchodząc na wątki psów, z którymi nie byłaś od początku, w niczym im nie pomogłaś, na sam koniec, ad hoc, nie robisz nic innego tylko wywołujesz zamęt :( I - wiem, że teraz poruszę bardzo bolesny temat - w moim odczuciu to, co było najważniejsze dla Fenomenka i za co z całego serca Ci dziękuję, to fakt, że był kochany, otoczony miłością i troską przez Ciebie, ale nie to, że został zdiagnozowany od podszewki, bo tak i tak umarł :( Umarł, bo był bardzo stary i bardzo chory. A w moim odczuciu lepiej jeśli stary i bardzo chory pies odchodzi na rękach, w miłości niż z kroplówką, szwami i cierpieniem. Ale to była Twoja decyzja i nigdy nie dałam Ci odczuć, że się z tym nie zgadzam. Uszanuj też inne podejście, proszę. I zrozum, że czasem miłość, pełna miska, ręka, która nie bije, ale głaszcze i obecność do samego końca jest ważniejsza niż rezonans magnetyczny. I nie obrażaj wetów innych niż wybrani przez Ciebie, bo sugerujesz, że kupili dyplom na bazarku 4 Quote
kolejna kobietka Posted February 2, 2015 Posted February 2, 2015 Nie było mnie na wątku Karlosa to prawda. Nie wiem ile osób z tego wątku śledzi wątek innego dziadeczka Maksa, który jest również u Makili. Gdyby nie nacisk niektórych osób na to, żeby Maksa zdiagnozować, pewnie i mu byśmy stawiali teraz wirtualne świeczki. Makila chciała go przykryć kocykiem i niech się dzieje co chce, bo według niej pies chudnie ze starości. Dzięki rozsądkowi niektórych osób Maks został przebadany, wyszły choroby, w tym chore serduszko. Dzięki badaniom i lekom czuje się już lepiej i co najważniejsze Żyje. 2 Quote
dziuniek Posted February 2, 2015 Posted February 2, 2015 W schronisku było mu i zimno, bywał głodny, mieszkał w smrodzie i brudzie. Przekażę to Agnieszce, na pewno się ucieszy. Quote
dorcia2 Posted February 2, 2015 Posted February 2, 2015 Kochani, po rozmowie z patologiem z ZHW w Krakowie podjęłam decyzję o nie przeprowadzaniu sekcji Karloska, nie chodzi tu bynajmniej o pieniądze bo sama sekcja to 70zł , spodziewałam się minimum 300zł , patolog powiedziała mi, iż nie może mi zagwarantować zdiagnozowania przyczyny jego stanu , użyła określenia iż "opiekunowie zwierząt oczekują po sekcji zwłok cudów w diagnozie a niestety nie zawsze przyczyna śmierci jest do ustalenia" to moja decyzja , o tym żeby go nie okaleczać bardziej ,niż okaleczyło go życie 2 Quote
dziuniek Posted February 2, 2015 Posted February 2, 2015 Drogie cioteczki, czy nie rozumiecie, że nie wystarczy oddać psa do hoteliku, robić bazarki i zbierać na niego pieniądze, ale jeżeli dba się o dobro psa to powinno się monitorować jego życie? Ten wątek jest wątkiem psa, na którego dobro składało się wiele osób. Karlos nie był w DT, był w hotelu, gdzie jest duzo psów i wszystko powinno byc jasne i klarowne. Ani razu nikt nie napisał, czy rzeczywiście Karlos przebywał w domu, przecież nie lubił innych psów. Nawet jeśli był w boksie, można to było napisać, zrobić zdjęcie. Wysyła się psy na drugi koniec Polski, płaci za nie ciężkie pieniądze i nie można żądać sprawozdania? Do mojego domu może wejść każdy, wiele osób z dogo było, mogły zajrzeć do każdego kąta. A nie biorę pieniędzy za tymczas. Hotel to hotel-nikt tam łaski nie robi, że trzyma psa, nawet jeśli jest to opieka szczególną, której Karlos wymagał. Gdyby były zdjęcia, sprawozdania dokładne, nikt by się nie czepiał. Nie ma dymu bez ognia. Makili powinno zależeć na jawności swojej pracy. To, że nic nie pisałam, nie oznacza że nie czytałam na bieżąco wątku od początku. Przecież to też pies z Palucha, rozmawiałam z Dorcią, kiedy był wyciągany ze schronu. 3 Quote
mala_czarna Posted February 2, 2015 Posted February 2, 2015 Tak szczerze powiedziawszy, patrzac na wydatki i na deklaracje stałe to hotelik się raczej kokosów nie dorobił. 1 Quote
Panna Marple Posted February 2, 2015 Posted February 2, 2015 Nie było mnie na wątku Karlosa to prawda. Nie wiem ile osób z tego wątku śledzi wątek innego dziadeczka Maksa, który jest również u Makili. Gdyby nie nacisk niektórych osób na to, żeby Maksa zdiagnozować, pewnie i mu byśmy stawiali teraz wirtualne świeczki. Makila chciała go przykryć kocykiem i niech się dzieje co chce, bo według niej pies chudnie ze starości. Dzięki rozsądkowi niektórych osób Maks został przebadany, wyszły choroby, w tym chore serduszko. Dzięki badaniom i lekom czuje się już lepiej i co najważniejsze Żyje. Zapomniałaś dodać, że po jednym badaniu ten staruszek dostał zapaści z powodu lekkiej narkozy... 2 Quote
elik Posted February 2, 2015 Posted February 2, 2015 Pomimo uznania, jakie mam dla AgaG za niektóre Jej decyzje i poczynania, w całej rozciągłości podpisuję się pod wypowiedzią Elisabeta i Panna Marple. Dodam więcej. Stawiane zarzuty są tendencyjne, a biorąc pod uwagę wypowiedzi na różnych wątkach psów będących pod opieką Makili (tak, pod opieką, bo jedne są w hotelu, a inne w BDT) ciągle tych samych osób w takim samym napastliwo-nakazującym tonie, odnoszę wrażenie, że jest to zmasowany atak. Makila w razie potrzeby informuje opiekunów o stanie ich psów, ale to opiekunowie podejmują decyzje, co do diagnozowania i ewentualnego leczenia ich podopiecznych, bo to Oni ponoszą finansowe konsekwencje każdego działania. Jednych stać na wiele, innych na znacznie mniej i to niestety głównie decyduje o rodzaju podjętych decyzji. Jeśli ktoś tego nie rozumie, albo nie bierze pod uwagę, to sam wystawia sobie świadectwo. Ja rozumiem i popieram działanie na miarę możliwości, bo tak postępują ludzie odpowiedzialni za swoje czyny. ...Dzięki rozsądkowi niektórych osób Maks został przebadany, wyszły choroby, w tym chore serduszko. Dzięki badaniom i lekom czuje się już lepiej i co najważniejsze Żyje.Dla nas ludzi najważniejsze, choć nie w każdym przypadku. A czy my wiemy, co dla psa jest najważniejsze ???? Znane mi jest natomiast, że niejednokrotnie ludzie dotknięci jakąś chorobą, kalectwem, choć dawniej byli bardzo aktywni chcą umrzeć. Eutanazja na życzenie w naszym kraju jest niedopuszczalna, ale są kraje, w których się to robi. To prawda, zwierze samo nie powie, że chce umrzeć. Ale jeśli lekarz weterynarz stwierdza stan agonalny, to co jest bardziej humanitarne - czekać jak męcząc się umrze, czy pomóc mu odejść oszczędzając cierpień ? Przekażę to Agnieszce, na pewno się ucieszy.Co to miało znaczyć ??? O co tu chodzi ??? Drogie cioteczki, czy nie rozumiecie, że nie wystarczy oddać psa do hoteliku, robić bazarki i zbierać na niego pieniądze, ale jeżeli dba się o dobro psa to powinno się monitorować jego życie? Ten wątek jest wątkiem psa, na którego dobro składało się wiele osób. Karlos nie był w DT, był w hotelu, gdzie jest duzo psów i wszystko powinno byc jasne i klarowne. Ani razu nikt nie napisał, czy rzeczywiście Karlos przebywał w domu, przecież nie lubił innych psów. Nawet jeśli był w boksie, można to było napisać, zrobić zdjęcie. Wysyła się psy na drugi koniec Polski, płaci za nie ciężkie pieniądze i nie można żądać sprawozdania? Do mojego domu może wejść każdy, wiele osób z dogo było, mogły zajrzeć do każdego kąta. A nie biorę pieniędzy za tymczas. Hotel to hotel-nikt tam łaski nie robi, że trzyma psa, nawet jeśli jest to opieka szczególną, której Karlos wymagał. Gdyby były zdjęcia, sprawozdania dokładne, nikt by się nie czepiał. Nie ma dymu bez ognia. Makili powinno zależeć na jawności swojej pracy. To, że nic nie pisałam, nie oznacza że nie czytałam na bieżąco wątku od początku. Przecież to też pies z Palucha, rozmawiałam z Dorcią, kiedy był wyciągany ze schronu.Żałosne, aż brak słów żeby to skomentować. Skopałaś wszystkie osoby, które dbały, troszczyły się o Karloska. Piszesz tak, jakbyś wiedziała, że nikt nic nie wiedział, nic nie widział, wszyscy wszystko zaniedbali wskutek czego Karloskowi działa się wilka krzywda i dlatego był w agonii. Z Twojego postu widać, że wskoczyłaś na ten wątek na ostatnią stronę, choć twierdzisz, że czytałas na bieżąco. Makili powinno zależeć na jawności, piszesz. Tak, powinno i zależało. Wielokrotnie zapraszała osoby czyniące Jej różne zarzuty, aby przyjechały i na własne oczy zobaczyły co i jak się ma. Nie, nikt nie pojawił się u Makili w hotelu, czy BDT, bo i taki tam jest. Ja w tej sytuacji nie miałabym cywilnej odwagi czynić jakiekolwiek zarzuty, bez obawy, że zostanę posądzona o bezzasadne szkalowanie. Myślę, że najwyższy czas skończyć te bolesne dywagacje i osobom prawdziwie troszczącym się o psiaka, pozwolić w spokoju oswoić się z myślą, że go już nie ma. 2 Quote
kolejna kobietka Posted February 2, 2015 Posted February 2, 2015 Elisabeto, ja, niestety, rozumiem Twój post i czuję tak samo :( AgaG-chwała Ci za to jak opiekujesz się swoimi psami, ale - przykro mi to pisać - wchodząc na wątki psów, z którymi nie byłaś od początku, w niczym im nie pomogłaś, na sam koniec, ad hoc, nie robisz nic innego tylko wywołujesz zamęt :( I - wiem, że teraz poruszę bardzo bolesny temat - w moim odczuciu to, co było najważniejsze dla Fenomenka i za co z całego serca Ci dziękuję, to fakt, że był kochany, otoczony miłością i troską przez Ciebie, ale nie to, że został zdiagnozowany od podszewki, bo tak i tak umarł :( Umarł, bo był bardzo stary i bardzo chory. A w moim odczuciu lepiej jeśli stary i bardzo chory pies odchodzi na rękach, w miłości niż z kroplówką, szwami i cierpieniem. Ale to była Twoja decyzja i nigdy nie dałam Ci odczuć, że się z tym nie zgadzam. Uszanuj też inne podejście, proszę. I zrozum, że czasem miłość, pełna miska, ręka, która nie bije, ale głaszcze i obecność do samego końca jest ważniejsza niż rezonans magnetyczny. I nie obrażaj wetów innych niż wybrani przez Ciebie, bo sugerujesz, że kupili dyplom na bazarku Nie wiem nawet jak twoją wypowiedź Panno Marple skomentować :mellow: Agnieszka chociaż ma jaja, jakkolwiek to zabrzmi, ma odwagę powiedzieć to co myśli, tu i teraz. Nie napisałaś wtedy co myślisz, za to napisałaś teraz, i to w jakiej formie, szkoda tylko, że wtedy tego nie zrobiłaś :mellow: Każdy ma prawo do swojej opinii. Mi się też ostatnio dostało za to, że opowiedziałam się za sekcją innego psa, który był również u Makili, a co było w tym najlepsze? że temat sekcji był nawet podejmowany przez opiekunkę i konsultowany z głównymi darczyńcami, ale że większość opowiedziała się przeciw, to mi się oberwało, czy to nie aby hipokryzja?. Agnieszka jest może bezkompromisowa, ale gdy w grę wchodzi dobro zwierząt. Nie zadowala się półśrodkami, aaa bo lepsze to niż schron, aaa bo w schronisku już by nie żył. U niej pies wyciągnięty ze schronu jest od momentu opuszczenia murów schroniska należycie zaopiekowany. Nie na tyle na ile starczy czasu, nie na tyle na ile starczy pieniędzy. Dodam na koniec, odnośnie wyników badań, faktur, zdjęć itp. itd. mnie nie rażą wpisy dopominające się o nie, bo u mnie samej się dopominać o nie nie trzeba. Tak szczerze powiedziawszy, patrzac na wydatki i na deklaracje stałe to hotelik się raczej kokosów nie dorobił. Za darmo nie był. Stąd pewnie ilość kilkudziesięciu psów, w końcu hotel to biznes, a nie przytułek. Zapomniałaś dodać, że po jednym badaniu ten staruszek dostał zapaści z powodu lekkiej narkozy... Bo niekompetentny wet nie potrafił zrobić badań bez środków uspokajających, gdzie innemu się udało, cuda? 2 Quote
Panna Marple Posted February 2, 2015 Posted February 2, 2015 Tu mnie rozśmieszyłaś...kwestia sekcji Megi omawiana z głównymi darczyńcami i większość była na nie...Deklaracje stałe były dwie, resztę za Megi płaciła ewu (260zł), a temat sekcji wyniknął nie ze strony ewu, tylko ze strony tych co nagle wyskoczyli z kapelusza i pojawili się na wątku. Tak, niekompetentny wet nie potrafił zrobić RTG szalejącemu ze stresu psu...podczas którego nie należy się ruszać... 1 Quote
elik Posted February 2, 2015 Posted February 2, 2015 Argumenty będą różne, kwadratowe i podłżne, Panno Marple, bo tu nie o psa chodzi ! Quote
mala_czarna Posted February 2, 2015 Posted February 2, 2015 Kolejny wątek psa, który nie żyje, kolejne przepychanki. 6 lat na Dogo jestem i nadal się nie przyzwyczailam. Oskarżenia, zarzuty, i po co?? Kurde. Dla mnie liczy się jakość życia psa, i jeśli nadchodzi moment, ze tego schorowanego staruszka nie powinno się już ciagac po wetach, to należy mu ulzyc. A niektorym chyba na jakimś chorym poklasku zależy, bo kolejny wet, kolejna kroplowka, kolejne prochy. No litości!! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.