Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Chciałam tylko poinformować, że od miesiąca listopada dwa psy Jordan oraz Gacek, wracają pod opiekę tego wątku. Dodatkowo ponownie wyjaśniam, że jeżeli któryś z naszych psów odejdzie - NASZYCH - czyli Fiźka lub Lady, to wtedy rozważymy adopcję jednego z psów, które u nas zalegają. Nie wzięłam sobie psów ze schronisk, aby je sukcesywnie przygarniać. Pieniądze jakie zostały zebrane  na dwóch odrębnych wątkach Jordana oraz Gacka proszę przekazać na inne psy pod opieką założycielek tamtych wątków. Za dotychczasowe finansowanie żywienia i innych potrzeb Gacka oraz Jordana dziękuję.

 

 

 

 

Posted

Witam wszystkich milczących i zaglądających. Pozdrawiamy listopadowo.

 

Wstawiam zdjęcia pieska, którego zabraliśmy z ulicy, jest już we własnym domku. Pani nie mogła się doczekać więc przyleciała samolotem i porwała psiaka do Niemiec - zabrała się ze znajomym samochodem.

12188551_501631320011460_1481269584_n.jp

 

12179921_501631343344791_291421891_n.jpg

 

12179676_501631310011461_866517615_n.jpg

 

12178054_501631316678127_1119068100_n.jp

 

12177755_501631313344794_391073394_n.jpg

Posted

Witamy serdecznie gości miłych.

 

Dziękujemy za wpłatę Agnieszka103, zaraz dopiszę do rozliczenia.

 

Był z nowych ogłoszeń ciekawy telefon w sprawie Poli, czy cokolwiek z tego wyniknie okaże się dopiero za jakiś czas - minimum 3 tygodnie. Pożyjemy, zobaczymy. Chwilowo tylko daję znać, że cokolwiek się dzieje.

Posted

Witamy się serdecznie.

 

Powolutku klaruje się sprawa Polci, Musimy odczekać jeszcze 2 tygodnie, ale i tak coraz bardziej możliwe jest, że panna Pola zamieszka w domku z ogrodem pod Warszawą. Te dwa tygodnie musimy się podenerwować. Rozmawiałam już kilka razy  z Panią i z Panem domu, i oboje są na tak, przeprowadzona jest też wizyta pa przez fundację skąd mieli mieć innego psa, ale tamten okazał się agresywny w stosunku do Państwa kotów (a jedna ich kotka jest niewidoma). Państwo jutro wyjeżdżają, a domu pilnuje ktoś z zewnątrz więc jak tylko wrócą to się odezwą. Jest też odzew na kotkę Pychotkę - znajdkę wrześniową. Całkiem możliwe, że jutro dopniemy szczegóły i jeden kot pojechałby w świat. Jak będzie - zobaczymy.

 

Tak sobie optymistycznie muszę coś skrobnąć aby było weselej. Musi być w końcu :). Jestem nastawiona na minus dwa zwierzaki :) i kurczowo się tego trzymam. 

 

Kupiłam worek karmy Josera, jak nie ma Bafiego to potrzeby bardzo zmalały, Bafi był wyjątkowym żarłokiem, lubił sobie podjeść, szczególnie wieczorkiem, no ale jak się tyle biega to i zjeść trzeba. Koszt 119,50.

 

Zdjęcia słoneczne psich i kocich potworów.

059.JPG

 

042.JPG

 

033.JPG

 

031.JPG

 

023.JPG

 

 

Posted

Powiało optymizmem. Przydałby się huragan ,a nie wiaterek.

Uwielbiam widok kotów  wspólnie spożywających posiłek.

A psiutek rewelacyjnie trafił. Śliczny jest .Wygląda na to ,że jako jedynak wyciszył się, nie ma konkurencji.

Posted

Witam Gusiaczka, Marysię i Panią Poker miłą :).

 

Co do huraganu to jedynie mogę próbować bardzo intensywnie ogłaszać Gacka i Beti - choć Gacek wiadomo, lekko dziki, wypłoszony i nawet trudno go pogłaskać po dwóch latach u nas. Co do Beti to masakra na całej linii - leje w domu, szczególnie na legowiska i dywaniki, niczego nie sygnalizuje, nie reaguje prawie wcale na odwoływanie, atakuje ludzi, którzy przychodzą na posesję i w ogóle wtedy nie reaguje na odwołanie tylko ujada jak szalona, biega wokół i próbuje doskakiwać aby ugryźć, w ogóle nie korzysta na spacerze jeśli ma smycz. Jordan i Roza to już w ogóle porażka wiekowa, a Roza dodatkowo ma problemy emocjonalne dość duże.

Te kilka ostatnich lat dało mi dużo do myślenia, wielu rzeczy się nauczyłam, wyciągam wnioski. 

 

Co do pieska to trafił super i mam na niego podgląd tak naprawdę. Jako jedynak sprawdza się rewelacyjnie i jest bardzo lubiany w nowym domku.

Posted

Bardzo dobre wiadomości :)
Polę cały czas ogłaszam i z wielką przyjemnością zamknę jej ogłoszenia. Żeby nie zapeszac trzymam kciuki ????

Posted

Bardzo dobre wiadomości :)
Polę cały czas ogłaszam i z wielką przyjemnością zamknę jej ogłoszenia. Żeby nie zapeszac trzymam kciuki

Elu, bardzo dziękujemy za ogłoszenia :).

 

Ja też jeszcze wolę nie zapeszać, ale mam nadzieję, że ta wdzięczna suczka znajdzie swój domek. Jest bardzo miłym psem, choć nieco autystycznym na spacerach. No i ma ogromne ciągoty ucieczkowe - stare nawyki bytowania w lesie zapewne. Ale najgorszy jest jej lęk przed samochodami - jak tylko wejdzie do samochodu paraliżuje ją strach - automatycznie wręcz zaczyna wymiotować, a nawet załatwia się na siedzenia. To jest koszmar. Kiedy odwoziliśmy ją do Jamora na czas wyjazdu do Świnoujścia, też zrobiła nam w samochodzie cuda. Odległość 40 km, a Pola zwymiotowała i ledwo zdążyliśmy się zatrzymać na poboczu bo zaczynała już się załatwiać w samochodzie. Nawet nie można jej smyczy odpiąć bo w przypadku takich akcji trzeba działać migiem, a wypuszczenie Poli w obcym miejscu = ucieczka z jej strony.

Co do kotki Pychotki to dom odpadł. Kiedy próbowałam się dodzwonić aby potwierdzić datę przywiezienia, nikt nie odbierał, nikt też nie oddzwonił. 

 

Kotka Pychotka jest okropna, koszmarna - nie lubię młodych kotów, potwornie niszczą, bałaganią. Nie mam dnia ani nocy aby coś nie zostało stłuczone, podarte, naddarte, wyrzucone - np. wyrzucane są kwiaty, niszczone są kwiaty bo kot je wyrywa z doniczek, przewraca doniczki i wyrzuca ziemię i kamyki, tłucze te doniczki (mam tylko ceramiczne), zrzuca kubki i inne rzeczy z blatu, stołu, ostatnio nawet zrzucił pokrywkę z cukiernicy na stole i wywalił cukier. Nie wspomnę już o poszarpanych kolejnych firankach - zakupionych całkiem niedawno czy o sikaniu na poduszki, legowiska, kocyki. Po dzisiejszej nocy kiedy to prawie spadła doniczka z mebli (zerwałam się i udało się ją uratować), a kot zwiewając potłukł mi kolejną moją ulubioną rzecz stojąca na komodzie - jestem o krok od wystawienia tej kocicy do domku gospodarczego. Moja litość to jedno, ale naprawdę mam dość. Ten szaraczek jest spokojny i prawie nieszkodliwy, a ta kocica jest straszna. Pychotka zrzuca w nocy nawet telefony, klawiaturę od komputera, potrafi nawet wyrwać gniazdko ze ściany szarpiąc kabel i przegryza kable. 

Jeśli nic się nie zmieni to niedługo ją wysterylizujemy i zamieszka w domku gospodarczym. Ja już nie mam siły na takie akcje. No i ogłaszam ją oczywiście.

Posted

Dolega jej to, że jest małą zarazą kocią i niestety większość młodych kotów tak ma, latają jak wściekłe po domu, a im wyżej tym lepiej. Są koszmarne. Nie bez powodu jeśli biorę jakiegoś kota na stałe to zawsze jest on dorosły.

Zaciskam zęby, ale czasami zęby zgrzytają ze złości i z bezradności bo najlepiej to zamknąć oczy i udawać, że żadne zwierzę pomocy nie potrzebuje, no i utopić się we własnym egoizmie i potrzebie spokoju.

  • Upvote 1
Posted

No ale nam chyba utopienie nie grozi, przynajmniej w egoizmie.

Podejrzewam, że nie :). Pisałam o sobie tylko i wyłącznie, w sensie, że może czas na egoizm absolutny. Co do kotów - tej Pychotki - to jeszcze dodam, że zniszczyła sosnową szafę pazurami i jak wściekła wiesza się pazurami na kanapach. Co z takiego wieszania się ostrymi pazurami wynika to raczej pisać nie trzeba. Ona   fruwa po kanapach w jakimś amoku, zaczepiając się na nich jedynie pazurami. Nie wiem jak mam już chronić meble przed tym kotem. Tamte dwa zeszłoroczne też były koszmarne pod tym względem - wszystko małe i wszystko wściekłe. Brrrrrrrrrrrrrrrrr.

 

mestudio z laptopa TZ-a bo nie chce mi się wylogować i zalogować :)

Posted

Witam serdecznie Mattilu i Agnieszkę, no i każdego zaglądającego do  naszego DT.

 

Co do kotki Pychotki to jest to kotek Pychotek, ale co tam :). Czego kotka Pychotka nie rozwaliła dwa dni temu, to dobiła wczoraj przed północą, zwalając dużą doniczkę  z kwiatem z regału na komodę na inny kwiat i kilka moich ulubionych drobiazgów, z których część znowu została potłuczona.

W nagrodę kotka vel kotek Pychotek pojechał dziś na kastrację - odbieramy go po 16.

Niestety musieliśmy zakupić nowy kontenerek do przewozu kotów, koszt 80 zł. Nasze dwa poprzednie pojechały ze szczeniakami, kolejny z sunią jamnikowatą z przytuliska do lecznicy pod Warszawę i nikt nam już nie zwrócił naszej własności pomimo upomnień. Na przyszłość mam nauczkę - nie ufaj bo będziesz stratna. 

Kolejna sprawa to staruszek Jordi, który ma już 12 lat i zaczyna chorować. Dziś dostał zastrzyki do wtorku, w środę kolejna wizyta + badania krwi i USG. Obecnie leczymy stan zapalny dziąseł - takowy miał jakieś półtora roku temu, ale nie zdecydowano się wtedy na usunięcie psu starych, zepsutych zębów!!! błąd, a błędy się mszczą. Staruszek ma też problemy z chodzeniem - te krzywe łapinki go bolą, bywa że kuleje dość mocno. No i dziś po nocy całe legowisko było nasączone moczem więc zapewne coś dzieje się z pęcherzem - taki hurt w wykonaniu Jordiego. Dzisiejsza wizyta + leki to koszt 70 zł. Zakupiliśmy opakowanie podkładów dla staruszka i czekamy do środy na kolejne badania. Podkłady 7,99 zł. 

Kupiliśmy też mięsko - 20 zł.

Kot kastrowany jest w naszej lecznicy za niewielkie pieniążki, jednak z Jordim byliśmy w innej lecznicy i liczymy, że tam podejmą decyzję o usunięciu mu starych ząbków. Dodatkowo jest tam weterynarz specjalizujący się w kardiologii, mają USG i zerkną też na sprawy moczowe staruszka - czy to pojedynczy incydent ze względu na osłabienie czy coś się dzieje.

To tyle chwilowo u nas.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...