Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Pozdrawiam serdecznie :)

 

Witamy serdecznie - odpisywałam wcześniej, ale widzę, że mój post zaginął w przestworzach dogomanii.

 

Dziękujemy za wpłatę od Gusiaczka - uzupełnienie bazarku. Dziękujemy za wpłatę Agnieszka103 oraz Mattilu. Zaraz uzupełnię rozliczenie.

 

U nas cisza na liniach telefonicznych, nikt nie chce znajdy kota i nikt nie chce Poli, Beti, Rozy, Jordiego, Gacka. Wegetacja na całej linii.

Do rozliczenia dodaję 100 zł - 50 zł to pieniądze na wyżywienie Jordiego, a 50 zł to pieniądze na wyżywienie Gacka. Latem zadano mi pytanie czy mogłabym gotować Jordanowi jedzenie  aby było taniej i wyliczyć ile on jada. Niestety wyliczyć się nie da gdyż Jordi jada i gotowane i chrupki, a gotuję dla wszystkich na zmianę z chrupkami. Nie wyliczam psiakom jedzenia bo często jak jedzą rano gotowane to po południu dojadają sobie chrupki i jak trzeba to korzystają z worka karmy naszych psów: Fiźki i Lady (bywa, że zamówienie dochodzi po kilku dniach). Nie mam też możliwości i czasu na kupowanie ryżu czy mięsa oddzielnie dla Jordiego i Gacka bo robimy zakupy raz w tygodniu hurtowo. Także Jordi i Gacek od tego miesiąca otrzymują po 50 zł na jedzenie. 

Potem doliczę worek mięska - 5 kg bo nie pamiętam ile kosztowało.

 

 

 

005.JPG

 

016.JPG

 

010.JPG

 

010.JPG

Posted

Witaj Iwonko, ja uwielbiam taki pigwowiec ze słoika jako dodatek do herbatki.

 

U nas bardzo pochmurno i okropna mgła od rana. Wczoraj jak wyjeżdżaliśmy z posesji, nagle wyskoczył nam przed samochód jak oparzony szary kociak i z przerażeniem pobiegł do naszego ogrodu. Pomyślałam sobie, że to ten, którego kiedyś spotkałam u nas w krzewach jak wracałam z zakupów, no ale widziałam go tylko raz wtedy. Dziś rano po spacerze stałam przed domem i zauważyłam, że nasz Leoś - kot, pilnie obserwuje coś pod paletami drewnianymi, po chwili usłyszałam warczenie kota. Zagoniłam towarzystwo do domu i postawiłam miskę. Do miski wyszedł szarak. Widocznie zwierzak kręci się w naszym ogrodzie i korzysta z wystawianej karmy. Od dziś będę mu wystawiała jedzonko w jednym miejscu i spróbuję go złapać do sterylizacji. Kociak nie pozwala do siebie podejść więc zakupiona klatka łapka się przyda. Musze kastrować cokolwiek do nas przyjdzie bo jakaś masakra będzie potem. Kicia była strasznie głodna, z pewnością jest to młodziak, ale trudno mi ocenić wiek. Wydaje mi się, że ma troszkę uszkodzony pyszczek od noska w dół.

 

Ot takie u nas wiadomości tylko.

 

Dziękujemy Gusiaczkowi za próbki karmy oraz za plastikowe legowisko - kociakom bardzo się podoba, jak wszystko co nowe. Taka kocia natura.

048.JPG

Posted

Z radością przekażę podziękowania Pani, od której otrzymałam w/w   :)

Serdeczności :).

 

Mgła sobie poszła i wyjrzało w końcu na 2 godzinki słońce. Poszliśmy więc poprzesadzać domowe kwiatki. psiaki mają frajdę orzechową i wyszukują sobie wśród liści smakowite orzechy, co ciekawe - nie pasują im te, które widać gołym okiem. Najlepsze są te wywęszone z zakamarków.

Posted

Tak, koty też warczą i to całkiem groźnie jak się czują osaczone przez inne zwierzaki. Potem prychają i walą łapami z wyciągniętymi pazurkami po oczach i zwiewają.

Posted

 Pięknie dziękujemy!!! Zaraz lecę.

 

Mattilu, wszystko przed Tobą :-).

 

Trochę się dziś zdziwiłam chwilę temu bo rano postawiłam na paletach temu koteczkowi do złapania miskę z jedzonkiem, a wyszłam z psami na drugi poranny przebieg po ogrodzie i miski nie ma. Nie wiem co z nią zrobił koteczek, nie widzę żeby spadła.

 

Na porannym spacerze wybrałam się w kierunku bramy bo widziałam, że listonosz coś w skrzynce zostawił. No i idę sobie, a psiaki ze mną, a tu nagle do bramy podbiega wielki husky, a ulicą jedzie baba na rowerze i tylko coś tam do niego zawołała. Nasza Lady ruszyła jak wściekła do bramy i łbem uderzyła jak szalona, aż się odbiła. Nie wiem co by było gdyby brama była otwarta - czasami TZ zostawia otwartą jak wyjeżdża do pracy i potem ja ją zamykam jak wychodzę na poranny spacer z psami. Pies się przestraszył i pobiegł w stronę swojego domu, a po drodze na skrzyżowaniu podczepił się do niego kolejny pies sąsiadów, no ale później jak jakaś pańcia durna zobaczy takie psy lecące od mojej strony to znowu będzie, że to moje. A Pani właścicielka huskiego udała głupią i sobie pojechała dalej do miasta. 

 

A ja znowu jestem chora, coś mnie pokręciło i otwieram sezon jesienny z bolącym gardłem i temperaturą, zaczyna się też cudowny katar - miałam weekendowe plany więc cóż.

Posted

a nalewki z czarnego bzu i te inne, oraz lipowe herbaty z miodem itp?

Już się leczyłam miodami w herbatce cały zeszły rok, aż zakończyło się zapaleniem oskrzeli i coś tam z płucami się już działo. Miałam nadzieję, że po pół roku bycia zdrową po kuracji antybiotykowej to już tylko wspomnienie, ale widzę, że starość nie radość. 

Chwilowo się herbatkuję i mam jakieś do ssania od gardła tablety i znalazłam jedną przeciwgorączkową :). Mam nadzieję, że gorzej nie będzie.

Posted

Prychającego kota widziałam i to naprawdę groźnie wygląda, ale warczącego jeszcze nie ;)

Adoptuj kota, to się przekonasz. :D

Zdrówka życzę mestudio.

Posted

Dziś spędziliśmy na rozjazdach itp. prawie dwie godziny ze złapanym kotkiem szarakiem. W nocy udało się go odłowić do klatki łapki więc podjechaliśmy do lecznicy sprawdzić co i jak. Kotek okazał się panem kotkiem w dodatku dość dzikim. Kastrować go jeszcze nie można, wypuścić szkoda bo siedzi to to w krzakach albo pod paletami, nawet do domku gospodarczego nie wchodzi aby się schronić. Zamieszkał więc w dużej klatce na werandzie i będzie się oswajał z ludźmi i zwierzami wszelakimi. Chwilowo jest na etapie warczenia, rzucania się, syczenia itp. Jak znormalnieje to zamieszka w domku gospodarczym i będziemy szukali domku. Wykastrujemy też stworzenie w odpowiednim czasie. Chwilowo wsypałam mu rozkruszona tabletkę odrobaczającą, co do odpchlenia to myślę jak to zrobić. 

Ja dalej zakatarzona, z temperaturą i w ogóle beznadziejna.

Posted

No trudno mi nie latać. Pomijając kota i wyjątkowa sytuację z nim, to jestem tu sama od 11 dziś do około 20 jutro i tak w koło. Psy się same nie wyspacerują, wychodzę z nimi kilka razy dziennie - nie trzy, cztery, a więcej. Nic nie poradzę. Kot to najmniejszy problem w wypadku choroby. 

 

Dzikusek siedzi w kąciku klatki, sparaliżowany i nawet jedzonka nie skubnął za bardzo, no ale zobaczymy. 

003.JPG

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...