Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Inka i Bri zachowuja się wzorowo, niczego nie zniszczyły a własciwie zniszczyła, choć teraz częsciej opuszczamy dom , bo jezdzimy do Moni do szpitala, wczoraj po raz pierwszy doświadczalnie zamknęlismy je w przedpokoju ( tylko wynieslismy buty ), wszystko było ok, dzis podczas spaceru tez grzecznie słuchała i wracała spuszczona ze smyczy. Po pobycie w Kielcach miała 2 dni totalnego nieposłuszenstwa , ale juz wszystko wróciło do normy. Je za 3 i chyba powoli bedę jej ograniczac racje, żeby nie zrobiła sie okragła.
To tyle, Monia czuje sie dobrze , ale jeszcze jest przed badaniami, w poniedziałek może będziemy wiedzieli wiecej i mam nadzieje ,że będziemy mogli wkrótce zabrać ja do domu. Prosze o ciepłe praomyczki dobrych myśli dla Moni:oops:
Z machnieciem dwóch troszke zasmuconych psich ogonków Beata

  • Replies 3.3k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Monia niestety jeszcze w szpitalu, i pobędzie tam na pewno do konca tygodnia , bo trzeba ją przebadać.Wyniki z grubsza OK , ale czekamy na inne. Czy wiecie ,że w tym kraju,żeby zrobic EEG we śnie morduje sie delikwenta - chorego :cool1: przez całą noc po to , by rano pan doktor przyszedł i zrobił badanie pacjentowi , który ma zasnąć o określonej porze ( to znaczy , kiedy to pasuje doktorowi).:mad: :mad: :mad: Dlatego w nocy asystowałam jej do 3 , by nie zasnęła, potem wróciłam do domu i dzwoniłam , a teraz zmienia mnie Marcin , bo badanie jest o 10!!!!! Jesli nie wyjdzie to powtórka z rozrywki , czyli kolejne nocne czuwania. Czy to jest leczenie , czy znęcanie sie nad chorym???? :razz: Paranoja!!! A, i dziecku w szpitalu może w nocy asystować tylko matka , ojcom nie wolno!!!:diabloti:

Posted

nie bój nic, ten przepis pewnie wymyślił mężczyzna dając drogę do wysypiania się tatusiom :diabloti: no ale watpie zeby Moni Tatuś mógł spokojnie teraz zasnąć. POzdrawiamy serdecznie i trzymamy kciuki za szybki powrót Moni do zdrowia;) jeżeli to leczenie jej nie zaszkodzi!

Posted

Nasz kochany pieseczek znowu ma zapędy niszczycielskie, zjadła 2 poduszeczki i z lekka nadgryzła buty, ale tak, że dało się je uratować ( tylko takie zapiętki z nazwą firmy). Jeśli chodzi o buty, to ma dobry gust, bo wybrała jedyne markowe jakie były w domu - oczywiscie należące do Moni.
Dziś za to , ponieważ Marcin jechał z Moniką ( ze szpitala) na rezonans magnetyczny do Kielc, a ja mimo wakacji, musiałam pójść do pracy, obydwie sunie zamknęłam w kuchni , odpowiednio ją zabezpieczywszy. Kiedy wyszłam z bloku, jeszcze po drugiej stronie ulicy, słyszałam ( mieszkamy na III piętrze) przeraźliwe wycie na 2 głosy). Już miałam wrócić, obawiając się reakcji sąsiadów, ale na szczęście psice ucichły. Odczekałam jeszcze parę minut , na wszelki wypadek , pod blokiem , a ponieważ była cisza, poszłam do pracy.
Incia choć łotr, jest kochana , zupełnie się nas nie boi , zaczepia , podgryza, łapie nas za ręce i nogi ,gdy chce sie bawić. Można ją "tarmosić" na wszystkie strony i zupełnie się tym nie przejmuje , mało... ona to bardzo lubi. Za to, jak dostanie burę , to robi minę niewinątka i nie sposób się na nią gniewać. :evil_lol:
Ps. Trzymajcie kciuki ,żeby Monia "na sobotę" wyszła wreszcie ze szpitala!!!

Posted

Przy deszczoweej pogodzie Incia postanowiła poasystować mi w kuchni ,śpiąc wyjatkowo w swoim "koszyczku", a nie na fotelu.


Prawda ,że to istny aniołek :evil_lol:

Posted

Incia po powrocie Moni do domu dostała totalnej korby, najpierw szczekała i wariowała , potem znęcała się nad swoją owieczką , a kiedy Monisia zmęczona wrażeniami, położyła sie do łóżka po prostu "wrapoliła" się na nią domagając sie uwagi i pieszczot. A wszystko to z zazdrości o Bri - Bri, która od razu zajęła wygodne stanowisko obok swojej ukochanej panienki.













A tak Incia rano stawiała bierny opór, kiedy chciałam poscielić swoje łóżko:





A tu razem z Incią "walczymy" o tę samą zdobycz, jak przypuszczałam , moje zęby okazały się słabsze:evil_lol:



A w ogóle, doszłam dziś do wniosku, że Kawusia , to szpieg z Krainy Deszczowców - karramba. W czasie spaceru, na który wyszłyśmy w ulewnym deszczu, czuła sie wyśmienicie , szalała, szczekała, skakała po kałużach, zaczepiała Bryłcię, która zniesmaczona z podkulonym ogonem szła za mną, marząc wyłącznie o powrocie do domu.


CUDOWNIE JAK RODZINA JEST W KOMPLECIE!!!!:loveu:

Posted



Jak boska minka:loveu:
Ale Monia musiała byś szczęsliwa z powrotu jaki zrobiły jej Incia i Bribri;)

A Inka chyba nie była zazrdrosna o Bri tylko tak cieszyła się,że zobaczyła Monię:p

Posted

Incia, jest niepoprawnym micuchem, uwielbia być pieszczona , a to, że jest taka pogodana i łobuzerska, poprawia nam wszystkim nastrój. Po prostu nie spsób być smutnym , gdy się patrzy na taki żywiołek.
Oto dzisiejsze zdjecia Inci, Moni i Bri-Bri:


( razem na kuchennym fotelu)



( Incia prezentuje jaszczurzy jęzor)

( mała drzemka)

( Gdzie te uszY???!)



( No , wróciły na miejsce)


Pozdrowienia:loveu: , Drogie Ciocie, odezwijcie sie do nas , bo nam smutno:-( ;)

Posted

przepiękny słodki cieżar :loveu: no i powiedzcie jak można chorować w szpitalu jak w domu przy takich radościach można wyzdrowieć w trymiga!!
cieszymy sie z powrotu Moni i kciuki oczywiście za wyniki!!

Posted

Betel a co znaczy słowo micuch:lol: :razz: Mo.że to jakaś gwara sandomierska, ale kojarzy mi się z pieszczochem;)

Na zdjęciach widać jak bardzo Incia kocha Monię, nie opuszcza jej chyba na krok:loveu:

Posted

Na pewno nie jest to słowo ze słownika ogólnopolskiego i masz rację, rzeczywiście oznacza pieszczocha , ale takiego do kwadratu. Incia z Monią spedza sporo czasu, ale najbardziej chyba lubi przebywać z Marcinem. Poniewaz jednak Monia Bri- bri i Incia to zdecydowanie najbardziej wdzięczne obiekty do fotografowania w rodzinie, dlatego tyle zdjęć z Monią. Choć wczoraj, po powrocie Moniki do domu, rzeczywiście Inka okazywała jej "wielką miłość" wszystkimi mozliwymi psimi sposobami.:lol:

Natomiast dziś rano budziła Marcina ( który był zakopany z głową w śpiworze), waląc go łapą w głowę . Poczuł dwa udzerzenia odsłonił głowe i ujrzał Incię z łapą zastygłą w powietrzu tuż nad jego łepetyną.:evil_lol: :evil_lol: :evil_lol:

Posted







Tak Incia odpoczywa (po spacerze) na mojej kanapie. Kiedy ja siedzę przy kompie i "wrzucam" na allegro jej kolegów, ona tu sobie spokojnie drzemie i nawet nie wie, jak jej dobrze;)


Dziś, gdy chciała wyjść na dwór najpierw mnie obszczekała, a potem , kiedy w łazience czesałam sie przed lusterm, podeszła cichutko od tyłu i uszczypała mnie zębami w pupę:evil_lol:. Jest taka zabawna:lol: , mam wrażenie że teraz odbija sobie okres lęku i niepewności, dalatego zachowuje sie jak rozbrykany szczeniaczek, co przy jej wielkości czasami bywa troszkę niebezpieczne. Dziś szalała z Marcinem po całym domu, a ja tylko z niepokojem obserwowałam, żeby przypadkiem w szalonym pędzie ( wypisz, wymaluj obraz rozbrykanego tygryska z "Kubusia Puchatka") nie uraziła Moni w chorą nogę. Na szczęście nic takiego się nie stało.
Pozdrowienia betel z Rodzinką:loveu:

Posted

Lenistwo Inci siegnęło szczytu, oto zdjęcia pokazujące, w jakiej pozie nasza psinka je na drugie sniadanie suchą karmę. W ogóle to doszła do etapu ,kiedy jest stale głodna i chyba niedługo trzeba bedzie przed nia zamykac na klucz lodówkę:evil_lol:





Pozdrowienia z Sandomeirza B.M.M.I.B

Posted

Incia - nasz łotrzyk , zdecydowanie przybrała na wadze , dziś kiedy brałam ją na ręce, odczuwałam już pewną trudność , a to znaczy , że przestała mieć wagę piórkową. Znowu rozrabia - w nocy, pewnie pod wpływem nudy nadgryzła szafkę w przedpokoju :diabloti: , próbuje też ( mimo licznych własnych zabawek , kołeczków i kostki) kraść różne maskotki Moni. Jej "napady" niszczycielstwa przychodzą falami , albo nic nie broi przez dłuższy czas , albo rozrabia jak przysłowiowy pijany zając. To nic przeczekamy!!!;) Sądze ,że ona po prostu cały czas przeżywa okres szczenięctwa ( troszkę wydłużony ), bo dopiero teraz czuje się bezpieczna i odbija sobie za dawne czasy. Niedługo będzie miała więcej ruchu , bo u mamy Marcina ( a tam się wybieramy) jest duży ogród i będzie mogła pobrykać. Ostanio niestety , troszkę ją "zaniedbaliśmy" z powodu choroby Monisi ( krótsze spacery) i złej pogody( ciągle pada). Może stąd ten przypływ piraniowej aktywności. :evil_lol:

Ale są też duże plusy - na spacerze zachowuje się idealnie , jest zdysyplinowana, reaguje na polecenia czekaj , wróć , do nogi i można ją dość swobodnie spuszczać ze smyczy ( oczywiście z dala od jezdni). Jedyną pokusą "nie do odparcia" bywa dla niej zając, którego spotykamy podczas wędrówek, wtedy niestety zapomina o dobrych manierach i goni za nim jak szalona ( na szczęście po chwili sama wraca).
W domu też słucha poleceń i przychodzi na każde zawołanie i zdecydowanie mniej boi się obcych. A kiedy ma chęć do zabawy ( a to często sie zdarza) rozśmiesza nas swoimi pomysłami do łez.
No , ale się "nagadałam" to chyba tak przed wakacyjną przerwą .
Pozdrowienia dla Cioć Dogomanek :loveu: trzymamy kciuki za wszystkie kieleckie sierotki B.M.M.I.B:hand:

Na koniec 2 fotki ( Inka , po raz kolejny, stanowczo protestuje przeciwko składaniu łóżka)



Rób co chcesz , a ja i tak nie zejdę!!!

Posted

No to miejmy nadzieję,że po wakacyjnych szaleństwach niespożyta energia Ineczki tochę dozna uszczerbku:cool3: i suczydło trochę sie uspokoi.

Życzymy Waszej gromadce przyjemnego wypoczynku, no i dużo zdrówka dla Moni.:iloveyou:

Posted

Z tak zwanych "przyczyn obiektywnych" wyjazd opóżnił nam sie o 2 dni, więc jeszcze wrzucę jakieś fotki. Obydwa zdjęcia wykonane zostały w moim pokoju, popatrzcie jak fajnie sunie dopasowały sie kolorystycznie do miejsca , jakie wybrały sobie na chwile błogiego lenistwa.





Na koniec parę słów o Ince . Wczoraj byłam z suniami na spacerze i wyobrażcie sobie , że ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, Incia razem z Bri z zapałem bawiła się z jakimś niedużym kundelkiem. Mało tego o kilka kroków ode mnie stał właściciel pieska, a Inucha zupełnie nie zwracała na niego uwagi. Dodam, że cały czas była spuszczona ze smyczy!!! Na prawdę robi się coraz mniej płochliwa!!!

Jakoś nie mogę skończyć- dziś wieczorem, podczas spaceru, na tej samej łące, Inka ganiała się z Bri- bri . Mały rudzielec pomykał jak zajączek , a mimo krótkich łapek jest wyjatkowo szybka i robi kapitalne zwody , tak,że Inka musiała się nieźle naganiać , żeby ją dogonić. Żałowałam , że nie mamy aparatu , bo świetnie to wyglądało.
Pazdrowienia :loveu:

Posted

Brysia ma skończone 5 lat i nie jest taka skora do zabawy , to troszkę taka psia mimoza- nie rusz, oj boli , nie dotykaj to moje!!!!! Kocha ciepełko, kocyki, kołderki i potrafi dbać o swoje interesy. Incia, choć duża, na szczęście jej sie podporządkowała. Dawniej Bri pięknie bawiła się z Mikcią, ale z nią chowała sie prawie od szczenieka, bo jak ją przygarnęlismy Bri miała 7 miesięcy , a Mika 4 lata . A ponieważ Mikcia była wyjatkowo opikuńczą sunią prawie od razu wzięła małego ryudzielca " pod swoje skrzydła" i nie zgłaszał sprzeciwu, że przestała być "jedynaczką" Jednak teraz nasze psice też całkiem dobrze sie dogadują , a czasem, gdy Bryłka jest w szczególnie dobrym nastroju, całkiem fajnie bawią.:lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...