betel Posted May 7, 2007 Posted May 7, 2007 Od wczoraj Inka jest sandomierzanką. Na razie jest spłoszona , ale docenia domowe wygody. Wybiera sobie osoby , na towarzystwo których ma w danej chwili ochotę - wczoraj to byłam ja, a dziś Monia nasza 15- letnia córka. Chętnie kładzie się koło nas , ale nie zawsze chce być dotykana. Jeszcze nie szczeka , za to jest ciekawska i wszystko musi sprawdzić , zobaczyć. Dzisiaj usiłowała mi ściągnąć ze stołu kotleta, przygotowanego do smażenia. Apetyt ma średni, to znaczy najchętniej jadłaby samo mięsko, a przygotowana karma - płatki owsiane ugotowane na resztkach wędlin -kłują ją w ząbki- musi się przyzwyczaić. Mamy nadzieję , że stopniowo nasza dzikuska nabierze zaufania do nas i naszego rudzielca, a Bri - bri ( rudy, mały pieszczoszek) nauczy się z nią bawić, a przestanie warczeć- tak, żeby stanowiły prawdziwą psią rodzinę (taką jak z naszą ukochaną Mikusią, która niedawno odeszła za tęczowy most) Inka potrafi chwycić za serce , jest bystra choć uparta. Bawi nas,kiedy po cichutku skrada się , za którymś z nas.Ma w sobie spryt dzikiego zwierzątka , ale powoli pozwala sie oblaskawiać. Dzisiaj była mała katastrofa czyli "potop", nasza psinka ochrzciła mieszkanie, zrobiła to z pełną kulturą, bo w łazience na gumowy dywanik. No cóż, tak to jest z pupilami , trochę czasu i takie wpadki odejdą w niepamięć. Tyle o Ince dziś , odezwiemy się za jakiś czas jak nasza psinka lepiej pozna nas, dom i okolicę. 10 września 2008 do naszego grona dołączył jeszcze Biszkopt oto jego stary wątek http://dogomania.pl/forum/showthread.php?p=10870922#post10870922. Od dziś czyli od 21 werześnia jest już naszym domownikiem na stałe, więc także i jego fotki pojawią się na tym watku :) Quote
Iv Posted May 7, 2007 Posted May 7, 2007 Sliczna psinka:loveu: . Niech sie jej wiedzie w nowym, dobrym domku:multi: Quote
Pat.rycja Posted May 7, 2007 Posted May 7, 2007 Wow:crazyeye: Ile kolorów ma Inka, a łapska ślicznie nakrapiane:p Powdzenia:multi: Quote
Od-Nowa Posted May 7, 2007 Posted May 7, 2007 witamy!!:multi: cieszymy się że kudłato-ogoniasta Inka tak dobrze trafiła. i że z tego nieba w kolorze inki, lub turka jak kto woli, będą relacje :razz: trzymaliśmy za nią kciuki a kieleckie ciotki to chyba wstrzymały oddech jak pojawiła się szansa. Inka nie tylko kolorowa na zewnątrz. w środku tych kolorów na pewno miliony:loveu: miłego poznawania a tymczasem dobranoc zapomniałam: na zdjeciach to trudno odgadnąć jaka ona jest duża.na kanapie taaaka malutka a przy taboretach wielgachna. ale to pewnie te stołeczki takie malutkie... Quote
Ulka18 Posted May 8, 2007 Posted May 8, 2007 Tak dlugo czekala Ineczka na wlasny, az wreszcie sie doczekala....:multi: Quote
erka Posted May 8, 2007 Posted May 8, 2007 Witamy i cieszymy się betel ogromnie, że Ineczka do Was trafiła.:loveu: :loveu: :loveu: Naprawdę badzo martwiłyśmy się o los Inki. Ciężko jest nam znaleźć domu dla bezproblemowych, ufnych psiaków, a Inka , chociaż przekochana, to jednak wymaga jeszcze pracy, cierpliwości , aby stała się radosnym , normalnym psem. Chociaż i tak teraz było o niebo lepiej w porównaniu z tym , jak do nas trafiła, wystraszone , dzikie zwierzątko, miała już wtedy ok.4 mies. Jej matka koczowała koło szpitala położonego w lesie pod Kielcami. Mimo starań osoby, która ją karmiła nie udało się jej oswoic. Nie udało sie też jej złapać do sterylizacji, mimo wielokrotnych prób, uciekła nawet kiedyś z wbitą strzykawką ze środkiem usypiającym. Z tego miotu, z którego pochodzi Inka udało sie tym ludziom wydać pieski, zostały dwie sunie. Później ta opiekunka dotarła do nas i prosiła o pomoc . Ale sunie były juz duże i udało się tylko złapac Inkę. I tylko ona przeżyła, bo ostatnio miałysmy wiadomość, że mama Inki i jej siostrzyczka nie żyją, ta pani znalazła je martwe, prawdopodobnie zostały otrute przez okolicznych mieszkańców.:-( Inka czekała na swoje szczęście kilka miesięcy, nabierała zaufania do ludzi, ale z pewnościa ten proces przebiegał by szybciej, gdyby miała stały kontakt z człowiekiem. Niestety u nas była na działce i nie mogłysmy jej poświęcić zbyt duzo czasu. Ale myślę, że teraz otoczona miłością, błyskawicznie nadrobi zaległości.:lol: Czekamy na relacje z postępów sunieczki.:p Quote
saga_86 Posted May 8, 2007 Posted May 8, 2007 To zdjęcie robi na mnie największe wrażenie:loveu: Nikt przez 10 mies nie chciał jej nawet do budy, a tu takie luksuksy ma:lol: Quote
saga_86 Posted May 8, 2007 Posted May 8, 2007 Przypomniało mi się, czy imię Inka zostaje?:cool3: Bo bardzo do niuni pasuje, sama wymyslałam:lol: Quote
betel Posted May 8, 2007 Author Posted May 8, 2007 Imię Inka zostało, podoba sie rodzinie , a dodatkowo psinka juz trochę na nie reaguje , więc nie na sensu mieszać jej w głowie.:multi: Inna sprawa,że różnie je interpretujemy- Inka bo kawa lub Inka od Inków. Ja osobiście wybieram to drugie rozwiąznie, ponieważ nasze psie szczęście zachowuje sie jak wytrawny indiański tropiciel, to znaczy skrada sią.:lol: A teraz trochę nowin. Dziś Inka dostała porządną smycz taśmową rozciąganą do długości 5 metrów. Daje jej to sporą swobodę , a jednocześnie zapewnia pełną kontrolę , co przy jej płochliwosci jest bardzo ważne. Dzięki temu wreszcie zrobiła na dworze siusiu.:oops: Poza tym nasz mały diabełek:diabloti: usiłował wyciagnać spod akwarium bieżniczek,( który zabezpiecza urzadzenie przed potłuczeniem , pełni rolę amortyzatora). Na szczęście w pokoju był Marcin - mój mąż- i zapobiegł katastrofie. W ogóle przedsiębiorcza psica zaczyna wszystko obgryzać, zjadła Moniki trepa, usiłowała nadgryźć fotel bujany i wiklinowy stojak na gazety. Musimy więc na nią uważać. Dostała sztuczną kość do gryzienia ( z którą rozprawiła się w 5 minut), kołeczek i maskotkę, żeby miała na czym ostrzyć swoje ząbki. teraz po spacerku śpi słodko na kanapie u boku swojego pana.:multi: . Tyle na dziś , pozdrowienia dla wszystkich psich fanów.;) Quote
Od-Nowa Posted May 8, 2007 Posted May 8, 2007 też mamy taką smyczke ;) a poza nią zakwasy na kciuku :evil_lol: stop, luzuj stop luzuj... :lol: Quote
saga_86 Posted May 8, 2007 Posted May 8, 2007 Inka było od kawy;) W ogóle mam takie upodobania napojowe, bo moja suczka to Saga(herbatka):lol: Niesamowicie się cieszę,że tak dobrze się Inka czuje w nowym domku:p A dodam też że domek dla Inki wyśnił mi się kilka dni wcześniej:lol: Obym więcej miała takich proroczych snów Quote
Od-Nowa Posted May 10, 2007 Posted May 10, 2007 Jak tam Inka dzisiaj?? co zostało nadgryzione "zębem czasu"?:razz: Quote
betel Posted May 10, 2007 Author Posted May 10, 2007 Dzisiaj Inka jest u nas 5 dzień. Tak się składa ,że chwilowo cały czas ma opiekę , bo Monia jest chora , a Marcin ma urlop. Ja za to co dzień chodzę do pracy i co dzień po powrocie jestem "obca", dopóki psina nie przekona się ,że nic jej z mojej strony nie grozi. Przed chwilą właśnie Monika stwierdziła ,że nasz dzikus ustalił następujące pory dnia w towarzystwie każdego z nas: "wachta" poranna należy do Moni , popołudnie do Marcina , a późny wieczór i noc do mnie. Aha, od dziś Inka nosi drugi imię - Destrukcja, bo wszystko usiłuje zjadać: rogi poduszek , kółka od fotela, brzegi prześcieradeł, trepy, kwiaty, itp. Jest także zbieraczem , namiętnie wynosi z pokoju Moniki wszystkie maskotki, a w moim łóżku w nocy robi sobie skład skarbów. Kiedy budzę się rano , znajduję obok siebie różne dziwne rzeczy : fragmenty przeżutych sztucznych kości, węzełek do gryzienia , zdobyczne skarpetki, trepy Moniki i takie tam różne. Nie powiem, żeby to było szczególnie miłe, ale jakoś się dogadujemy. Przed chwilką byliśmy z naszymi obydwoma suczkami na długim spacerze. Chwile spędzone na dworze to jedyne , kiedy Bri - bri nie dąsa się na Inkę. Niestety w domu ciągle się na nią złości. Obydwie też chciałyby jeść z tej samej miski. Bryłka z zazdrością zerka na większą michę Inki , a ta natomiast uparcie zagląda do malutkiej miseczki rudzielca. Mamy wiec sporo zajęć , ale przynajmniej nie możemy narzekać na nudę. Tyle na dziś, pozdrowienia Beata Quote
erka Posted May 10, 2007 Posted May 10, 2007 Mam nadzieję, że jej te destrukcyjne zapędy miną:cool3: . Czy ona to robi w waszej obecności? Postaram sie dowiedziec , co mozna robić z tym fantem. A jaka śliczna na tych zdjęciach:lol: . Zawsze mnie zadziwia, jak te wszystkie psiaki z różnych przecież warunków od razu wiedzą do czego służy kanapa, czuja się i wyglądaja na nich , jakby spędziły tak całe życie:lol: . Quote
saga_86 Posted May 11, 2007 Posted May 11, 2007 Betel a może spytasz się co z tym zrobić na dziale wychowanie? Na dogo działa bardzo dobry szkoleniowiec psiaków Mrzewińska, sama mam jej kilka książek, może ona coś mądrego doradzi. Ja takich problemów z Sagą nigdy nie miałam to pomóc nie potrafię:roll: Ale jedno wiem zmęczony, wybiegany pies to pies usłuchany i żadne głupoty mu w głowie;) Ja wiem,że sobie tak mogę mówić, bo na pewno nie spuścicie jeszcze Inki ze smyczy na spacerze , ale częste wypady na działeczkę dlaczego nie? No i mam też nadzieję, że Bri odnajdziej przyjaciółkę w Ince a wtedy będą szalały wspólnie i Inka nie będzie szukała przygód na własną ręke. Inka w ogóle uwielbia szaleństwa z innymi psami, na działce każdego zaczepiała do wspólnych gonitw:razz: Quote
kika22 Posted May 11, 2007 Posted May 11, 2007 Ineczka wygląda slicznie! Poprostu kwitnąco!:crazyeye: Ciesze się, że do Was trafiła!:multi: Quote
Eruane Posted May 11, 2007 Posted May 11, 2007 Betel, podeślę Ci na priva link do informacji, jak można postępować w przypadku, gdy psiak niszczy różne rzeczy w domu. W razie potrzeby wyjaśnię o co dokładnie chodzi. Tak się składa, że psy, które kiedyś były dzikie, zachowują się nieco inaczej niż domowe pupile, które od początku żyły wśród ludzi. Taka Inka to mały wilczek. A takie istotki mają tendencję do niszczenia, rozpracowywania rożncyh nowych przedmiotów, przenoszenia rzeczy na swoje legowisko. Rozwiązanie problemu nie jest proste i zajmuje dużo czasu. Dlatego pierwsze, co trzeba zrobić to zabezpieczyć drogocenne i niebezpieczne przedmioty w domu. u mnie na przykład były to między innymi kontakty, które są nisko nad ziemią, a które podczas mojej nieobecności zostały rozbrojone, a kable powyciągane. Cud, że nic sie nie stało. Oduczanie psa niszczenia polega na działaniu na wielu płaszczyznach. Po pierwsze, należy psa nauczyć pozostawania z samym sobą i w tym pomogą informacje, które prześlę (link). Po drugie, wejdź sobie na strony o wilczakach - tak, tak - tam jest sporo o niszczeniu :cool3: Z tych stron czerpałam nieco informacji do pracy z moimi dzikusami. :p Psu należy zapewnić maksymalną dawkę ruchu. Zabawki - nie wszystkie, tylko te rewelacyjne dla psa (niech to będą bardzo różne rzeczy z różnych materiałów, ale niegroźne dla psa) pies powinien dostawać tylko w momencie, kiedy zostaje sam (w niedosłownym znaczeniu tego słowa, bo może to być kwestia tego, że w danym czasie nikt nie będzie sie nim zajmował). Moje psy miały pudło różnych zabawek, skarpetek, poduszeczek, piłek napełnianych jedzeniem itd. i gdy wychodziłam, wszystko lądowało na środku pokoju. Wcześniej usuwałam wszystkei zrcezy, które mogłyby zainteresować psy, szczególnie moje ubrania. Wszystkei moje dzikusy kradły moje ubrania i jeśli ich nie darły, to na nich spały. Co mogę dodać jeszcze to to, że nie pozwalam już dzikusom spaćna łóżkach do momentu, kiedy zachowują sie już jak cywilizowany pies. Robię tak dlatego, że próbowały znaczyć łóżko. Na pocieszenie powiem, że moje dzikuski w liczbie 3, bo czwarty to cylwilizowany niby, nie niszczą, nie siusiaja już w domu, zostaja same na wiele godzin, ale...nie od razu Rzym zbudowano :p Quote
Eruane Posted May 11, 2007 Posted May 11, 2007 Dodam jeszcze jedną rzecz. Bri -bri ma teraz prawo ustawiać Inkę i lepiej, żeby w domu dyrygował ten bardziej cywilizowany psiak :p Warkot w stadzie psów nie jest czymś złym dopóki nie dochodzi do walk. Proszę zbytnio nie ingerować w relacje między psami (oprócz powstrzymywania jakichś bardziej zdecydowanych akcji Bri-bri), bo można tylko niechcący coś popsuć. Z tego, co tu przeczytałam, psiaki są na dobrej drodze do stworzenia fajnego stadka :p Quote
betel Posted May 11, 2007 Author Posted May 11, 2007 Dziękuję za rady, mamy spore doswiadczenie z psami - dzikusami , bo wszystkie nasze dotychczasowe czworonogi pochodziły ze schronisk , lub przyplątały się do nas, to też powoli uporamy sie z tym problemem. Inka ma sporo ruchu , ale na razie nie mogę jej spuscić ze smyczy, nawet na działce , bo jest zbyt płochliwa i mogłaby sobie zrobić krzywdę. Dlatego kupiliśmy dla niej długą, rozciagana smycz. Ma też sporo maskotek , poduszek, zabawek tylko dla siebie, a rzeczy wartościowe zostały zabezpieczone. Jednak nie zawsze przynosi to efekty , bo psica jest bardzo ciekawska i wszedzie wsadza swój nosek. Dzis na przykład wywróciła ogromną igławę (areokaria- roślina doniczkowa)- na pewno sobie z nia poradzimy , ale na to trzeba czasu. Pozdrowienia Beata Quote
Eruane Posted May 11, 2007 Posted May 11, 2007 Bardzo podoba mi się to podejście - że na to wszystko potrzeba czasu. To gwarantuje sukces :p Ucząc Inkę chodzenia bez smyczy i zarazem testując jej płochliwość, doradzałabym nie smycz wyciąganą, ale zwykła, leciuteńką i bardzo długa linkę z bardzo lekkim zapięciem. Na smyczy wyciąganej jest dużo trudniej, bo pies czuje smycz i inaczej reaguje. Pisząc "dzikus", miałam na myśli psiaka z dziczy, żyjącego wcześniej na dziko, bez odpowiendiej socjalizacji :p , nie koniecznie schroniskowego czy znajdę. Bo zachowania ich się znacznie różnią. Psy schroniskowe czy te z ulicy to często, wbrew pozorom, doskonale socjalizowane zwierzaczki. Życzę z całego serca powodzenia i jakby co służę pomocą. Inka długo czekała na szansę na nowe życie i teraz bardzo się cieszę, że tą szansę otrzymała. :multi: Quote
betel Posted May 11, 2007 Author Posted May 11, 2007 Dziś Incia mogła wyszaleć się luzem na działce, była przeszczęśliwa, tarzała sie , szczekała, biegała jak szalona. I wykąpała się w oczku wodnym. Trochę się obawialiśmy, jak będzie z powrotem do domu , ale bez problemów dała się zapiąc na smycz. Wszyscy mieliśmy dużo radości. To zdjęcia z działki -trochę niewyraźne, bo psica jest w ruchu. PS. Pierwszy raz machała ogonem!!!!!!!:lol: Quote
Od-Nowa Posted May 11, 2007 Posted May 11, 2007 :loveu: Inka w buszu :multi: i zwodowana jeszcze piękniejsza. oj macie ucieche! a teraz jak tam śpi?? a po co ta kolczatka :razz: Quote
erka Posted May 11, 2007 Posted May 11, 2007 Od-Nowa, Inka na razie zupełnie nie umie chodzić na smyczy, tak ciągnie,że się chce udusić, więc to chyba tak na początek, nic jej się nie stanie.:lol: Ciekawe, czy jak sie tak wyszalała, to już nie miała ochoty, aby coś zmajstrować w mieszkaniu?:cool3: Quote
betel Posted May 11, 2007 Author Posted May 11, 2007 To tylko półkolczatka, jest zupełnie luźna, a kolce są cały czas do góry. Normalnie Inka jej nie czuje , ale przydaje sie wtedy, gdy wpada w panikę a czasami troszkę ją dyscyplinuje. Zwykłą obrożę ściagnęłaby sobie przez głowę , albo musiałaby ona być tak mocno zapięta , że psina by się dusiła. Wbrew pozorom to nie jet złe rozwiązania i mniej dokucza niż skórzana zaciśnięta i wycierająca sierść obroża. :lol: Luz i kolce do góry!!!!! Inka zaakceptowała półkolczatkę od początku i nigdy nie próbowała jej ściągać. Nie dzieje jej się krzywda;) Do jutra- Beata Quote
Od-Nowa Posted May 11, 2007 Posted May 11, 2007 dziekujemy za obszerne wytłumaczenia:cool3: nawet Inka ma mine jakby chciała powiedzieć : a tej o co chodzi??!! :lol: dobranoc kolorowa rodzino:loveu: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.