Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

To samo miałam napisać, co Poker... Czuję się, oczywiście, za Maszę odpowiedzialna, cały czas o tym myślę, ale w takim układzie to kto inny sobie z tą głupią suką poradzi?

  • Replies 314
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Nie ma co nazywać Maszy- głupia suka.Nie ma psów głupich,psy są mądre tylko każdy ma inny charakter.Od człowieka zależy w dużej mierze jego wyprostowanie.Masza zakochała się w swojej przybranej Pańci i chce być wciąż przy niej.Maszy trzeba dać trochę czasu i nauki aby przystosowała się do nowych warunków.Wyrwana z innego otoczenia do nowych dla niej nieznanych warunków skutkuje takim wynikiem.W tym wszystkim najgorsze jest to,że Elza nie może sobie pozwolić na to aby pies zakłócał spokój współlokatorom w bloku.
Kiedyś byłam na wątku suni starowinki pudelki,została zabrana z Palucha w Warszawie i w DT przebywała w Lublinie.Były identyczne problemy wraz ze złożeniem skargi do administratora budynku o zakłócanie spokoju.Obyło się bez kary a sunia po pewnym czasie uspokoiła się.Na początku miała zakładany kaganiec na moment nieobecności pańci w domu i to skutkowało.Też przychodziła jedyna zaprzyjaźniona do domu sąsiadka,która rozumiała problemy i z sunią przebywała.Tak to jakoś pamiętam.Sunia znalazła wspaniały domek w Kępnie,który pokochał sunię na umór.

Posted

Spokojnie :) Swoje zwierzaki określam znacznie gorszymi nazwami, ale jeżeli któremuś z nich coś się dzieje, pierwsza wpadam w histerię :) Głupia suka to pieszczotliwe :)

Posted

Dzisiaj rano, zawiozłam malucha,moją sunie i Maszkę do moich rodziców bo miałam dzisiaj dzień biegania po urzędach i masę papierkowej roboty, wiec nie miała wyjścia. Piszczała,wyła,szczekała przez cały czas jak mnie nie było czyli jakieś 6h.Nawet nic nie zjadła, czym mnie bardzo zaskoczyła, bo ona jest strasznym łakomczuchem. O 11 mój synek chodzi spać, wiec mój tata, przez godzinę z nią spacerował bo inaczej nie było by szans żeby mały mógł się wyspać. Ja już nie mam siły do tego psa. W piątek będzie musiała zostać z moim mężem z 4h aż się boję myśleć co się będzie działo.Dostałam dzisiaj leki Dziękuję;-)To chyba już moja ostatnia nadzieja...

Posted

Elza to może spróbuj z kagańcem takim materiałowym? W przypadku pudelki jak wynikało z wątku działało.
Ja mam kaganiec materiałowy tylko nie zaciskany na rzep.U nasady nosa ma 10cm a długość pod pyskiem 11,5cm.Nie wiem czy nie będzie za duży,nie ma jak zmniejszyć obwodu.Rozmiar 4 tak pisze.Jeżeli by był dobry to pożyczę i wyślę Tobie albo możesz wpaść do mnie na kawkę i odebrać.

Posted

sa takie kagance antyszczekacze -eliminuja szczekanie na zasadzie powodowania nieprzyjemnych bodzcow gdy pies probuje szczekac ,potem samo nakladanie powoduje skojarzenie -szczekanie = przykrosc.nie uzywalam czegos takiego ale widzialam robiac wizyty pa

Posted

Anula napisał(a):
Elza to może spróbuj z kagańcem takim materiałowym? W przypadku pudelki jak wynikało z wątku działało.
Ja mam kaganiec materiałowy tylko nie zaciskany na rzep.U nasady nosa ma 10cm a długość pod pyskiem 11,5cm.Nie wiem czy nie będzie za duży,nie ma jak zmniejszyć obwodu.Rozmiar 4 tak pisze.Jeżeli by był dobry to pożyczę i wyślę Tobie albo możesz wpaść do mnie na kawkę i odebrać.
Mam kaganiec, jeszcze przed przyjazdem Maszki pożyczyłam od koleżanki bo nie wiedziałam jak będzie reagowała na moją sunie. Dziękuje za dobre chęci;-) Jednak to co jednemu psu pomoże,drugiemu może zaszkodzić. Wydaje mi się ona jest za bardzo przestraszona żeby zakładać jej kaganiec.

Posted

Zuza35 napisał(a):
Cały czas tu jestem, zaglądam i się martwię. Ale kaganiec można wypróbować. Wszystkie warto spróbować...


Tylko, że przez te próby, tak na 90%, zacznie znowu się kulić i sikać ze strachu.

Posted

Poker napisał(a):
Ale jak ona dzisiaj?
Bez zmian,niestety. Dzisiaj była grzeczna, bo prawie cały dzień byłam w domu, jak wyszłam do sklepu to oczywiście wyła. Dzisiaj zrobiła siusiu ze strachu,no ale to z mojej winy bo już nie wytrzymałam i spryskałam ją frontline. Mam leciutkiego bzika i lepiej mi się śpi jak psy które są u mnie są spryskane. Nie myślałam że aż tak ją to zestresuje no bo przecież to nic takiego tak mi się przynajmniej wydawało jakoś do tej pory nie stresowało to żadnego psa.

Posted

Ją coś musiało ztraumatyzować na odcinku Warszawa-Głogów. Coś poszło nie tak, ale nie miałyśmy żadnych sensacji poza chorobą lokomocyjną, która objawiła się po 4 godzinach podróży chyba. Leżała grzecznie na tylnym siedzeniu. Tutaj nie było żadnych oznak, żeby ten pies się tak bardzo bał! Zakładania szelek nie lubiła, ale bez przesady, przy zastrzykach panikowała jak większość psów, ale nie histerycznie, tylko po prostu. Upadanie (w tym domu też jest dziecko małe) nie robiło na niej żadnego wrażenia. Dała się wykąpać, odrobaczyć.
Rozważam to wszystko, gdyż faktycznie może się bez behawiorysty nie obyć, na którego w razie czego jakoś fundusze wytrzasnę. Jakiś mały myk się musiał zadziać w tej biednej małej głowie i ten myk trzeba by było znaleźć.
Generalnie psa z przejściami potrafię rozpoznać, mam takiego w domu, skrajny przypadek, gdzieś tu jeszcze się pałęta wątek. Musiałam dwa lata czekać, aż się dała dotknąć w ogóle. Mam też dwa inne psychiki, Masza kompletnie nie zdradzała żadnych oznak bycia taką wariatką. Szczerze pisałam, że jest idealna. Na taką wyglądała.
Może się też przydać takie coś. Jak wspomniałam łapałyśmy ją 3 dni. Nie było mowy, żeby dała do siebie podejść na odległość 50 m, uciekała w las. Wołałam, nęciłam, cmokałam, zamierałam w bezruchu, co kto chce i wszystkie metody na łapanie dzikusa. Jedzenie zostawiane na ogrodzeniu (śnieg był, więc miska musiała wisieć) znikało, ale nawet nie było pewności, że to ona, w lesie na wsi to cokolwiek mogło je zeżreć. Na naszych oczach nie podchodziła. Psów się bała śmiertelnie, no ale one na nią ujadały zza ogrodzenia. Któregoś ranka moja sąsiadka starsza odśnieżała przed bramą. Warunki kompletnie nie sprzyjające zaufaniu - łopata w ręku, wykonuje gwałtowne ruchy, dwie osoby w pobliżu też się miotają z łopatami, pies (sąsiadów) biega luzem, a ta nagle zdecydowała podejść się do sąsiadki i rozpłaszczyła się pod jej nogami. Dała się wziąć na ręce, do domu. Ledwo wniesiona, zaczęła dokazywać, bawić się, łasić, a było nas 4 osoby. Co to się nagle stało? Nie przychodzi mi do głowy.
Ale to, pozornie bez związku, może mówić dużo o jej psychice.

Posted

Faktycznie trudna sprawa do rozgryzienia.Może nie czekać na dalsze utrwalanie takich zachowań, bo i ona tez się męczy tylko poprosić behawiorytę o pomoc.

Posted

Poker napisał(a):
Faktycznie trudna sprawa do rozgryzienia.Może nie czekać na dalsze utrwalanie takich zachowań, bo i ona tez się męczy tylko poprosić behawiorytę o pomoc.


Oczywiście też o tym myślałam,tylko że w Głogowie nie ma nikogo takiego. W Lubinie jest szkoła dla psów,jednak nie powierzyłam bym im żadnego psa. Moi znajomi korzystali jakiś rok temu z pomocy behawiorysty aż w Poznaniu...

Posted

[quote name='Poker']A masz możliwość nagrania filmu z jej zachowaniem? Moze by się udało spytać jakiegoś behawiorysty zaocznie.[/QUOTE] Mogę nagrać filmik tylko nie wiem dokładnie co mam nagrać to jak ona piszczy wyje?

Posted

[quote name='Poker']Jak sunia? Wyje??[/QUOTE] Nie wiem czy mam nagrać jej reakcje na to jak ja wychodzę? Wtedy będę musiała poprosić kogoś o pomoc, czy jak się przestraszy, kuli się i sika ze strachu?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...