Jump to content
Dogomania

Nistety ......Nie udało nam się ......:( MIŚ za TM (*) DLACZEGO ?! :(((((((((((((((


Recommended Posts

  • Replies 446
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

witaj Misiu!!! :loveu:
bądżmy dobrej myśli (złe nam teraz nie potrzebne) wiem,wiem każdemu to łatwo powiedzieć.....
ale ja jestem przekonana że wiara czyni cuda, więc......
wierzmy że wszystko dobrze się skończy.....;)
Tiger nie poddawaj się...

Posted

Dzisiaj opercja, trzymamy kciuki za naszego Misia.
Tiger
Misiu dostal szanse o Moniki i od wielu ludzi - nie damy mu zginac.
Czy masz na oku jakis hotelik z warunkami w ktorych Misiu moglby godnie zyc?
Ja deklaruje miesiecznie 150 zlotych.
Nie moglabym spac wiedzac ze to nieszczescie psie nie ma zabezpieczonej spokojnej starosci.
Prosze Ci znajdz Mu hotelik , uzyj swoich wplywow:oops:
Ja nie mam takiej mozliwosci,zeby Misia zabrac, mam juz dwa piesie ze schroniska i przy moich czestych wyjazdach po prostu nie dam rady. Ale jestem gleboko przekonana ze Dziewczyny pomoga.

W skarpecie jest 610 zlotych.

Posted

:placz: :placz: :placz: :placz: :placz:

Jest źle ..........
Operacja się nie odbyła .........bo Miś ma bardzo złe wyniki nerkowe :(

Mocznik 266 przy normie do 40
Kreatynina 3,48 przy normie do 1,7


Monika jak do mnie dzwonła to nie mogła mówić , bo płakała cały czas .......
Tutaj dzieje się podwójna tragedia ...........
- Misia , bo lekarze każa go bezwzględnie uśpić i wciąz są pretensje , że nie pozwoliła go uśpić od razu .......
Każą go zabierać .......
A my nie mamy co z nim zrobić ........
Hotel przy klinice na Stefczyka w Lublinie nie przyjmie psa w takim stanie , tam nikt nie będzie wynosił go na spacerek .........
Poza tym przy takim spadku odporności , ten hotel odpada......

Drugą tragedią jest sprawa Moniki.......chyba mnie zabije , ale nie czyta dogomanii ,bo nie ma na to czasu .........
Monika sama utrzymuje rodzinę w tej chwili, a kolejny dzień nie poszła do pracy (jest przedst. handl.), bo siedzi u Miśa i rozmawia i dyskutuje z lekarzami ...Jakiś czas temu zabroniono jej wprowadzać na chrurgię kogokolwiek, więc cały cięzar opieki nad Miśkiem , wyporwadzanie go, zastrzyki , leki , mycie boksu codziennie i jego samego spadło tylko na nią ......Monika może stracić pracę , bo pies jest dla niej najważniejszy ......

Dzisiejsze wyniki nerkowe Miśka zaskoczyły nas wszystkich .....Monika się załamała, lekarze są jednego zdania i wciąz jej to powtrzają .....
Ale ..............przecież nie po to go ratowałyśmy , nie po to żeby go teraz uśpić , bo nie mamy co z nim zrobić , bo wyniki dwóch parametrów są złe ..........:-(
Misiek czuje się naprawdę dobrze !!!!!! Nie ma już samoistnego wycieku moczu , siusianie odbywa się jak u najzdrowszego psa ......

może przecież b yć tak , że na klinikach został źle dobrany antybiotyk , za słaby, który po prostu nie zadziałał...........

Na głos Moniki ożywia się i MERDA ogonem .....chociaż przecież wciąż cierpi , bo chociażby same oko ze zwichniętą soczewką powoduje u niego dotkliwy ból.......

Ten pies dostał szansę !!!!
Dzięki Monice i dzieki dogomaniakom .....i co ?! Teraz mam mu pozwolić wbić śmiercionośną igłę w serce ???????????!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Istnieje jednak szansa ...szansa, dzięki człowiekowi , do którego zadzwoniłam .......To człowiek , który bardzo pomaga zwierzętom, zna różnież Monikę i zadeklarował kawałek działki u swojej rodziny ........
Trzebaby tam postawić kojec dla Miśka i budę .....To dla niego byłoby najlepsze rozwiazanie .....Niewidomy pies , kojcu będzie się czuł bardzo dobrze......
Opiekować i karmić go musiałybyśmy my, ale miejsce dla niego JEST !!!!!

No i oczywiście stały problem - SKĄD WZIĄĆ PIENIĄDZE NA KOJEC ?

Na AFN jest 610 zł

Na moim prywatnym koncie było 630zł - z czego dałam już 600 zł Monice.
Ale z tych 610 , które są na AFNie włąściwie ponad 100zł jest JUŻ wydane...., zakłądając zostawienie 250 zł na operację oczu .

Więc na dzień dzisiejszy jest na AFN wolne ok. 500 zł, z czego przecież na bieżąco też trzeba będzie kupować karmę no i SKUTECZNE leki na te nerki .......na pewno antybiotyk i znów leki przeciwzapalne ......

Jest jednak jedno ale ........
Monika próbowała dziś uprosić lekarzy na klinikach o USG jamy brzusznej , niestety nie było to możliwe:angryy:

USG będzie można zrobić dopiero w sobotę .......
Jeżeli okazę się , że parametry są złe bo nerki są uszkodzone mechanicznie w wyniku urazu , to to przesądzi sprawę :(:-(

Ja jednak gorąco wierzę , że tak się nie stanie .....

Nawet jeśli uda nam się uzbierać na ten kojec , to jednak wszystko - włąćznie z budową potrwa ........
A jeśli jutro każą go zabrać ? To co z nim zrobimy ? Hotel na Stefczyka go nie przyjmie ,,,,chyba żeby do szpitala , ale to wtedy z kolei będziemy się musiały podporządkować leczeniu tantejszej kliniki , jej cenom (b. wysokim) i OGROMNEMU RYZYKU, że Misiek ze swoją odpornością złąpie tam jakieś śmiertelne dl niego świństwo ...

Brak już sił na to wszystko ....
A znieczulica na klinikach .nawet nie będę tego komentować ..:angryy:

Co radzicie ?
Co robić?

Monika włożyła w Misia tyle pracy, emocji, łez, czasu .....a dziś do mnie mówi , że chyba nie mamy wyjścia ....:-( ,że nie uratujemy go , bo nie mamy co z nim zrobić ....... NIe róbmy jej tego ..............pomóżmy ....

Posted

Zalamalam sie:-(
Musze jakos pozbierac mysli, potrzebuje chwilke czasu.
Naprawde nie wiem, pusto mam w glowie.
Moja Wandziusia miala taki wysoki mocznik, odeszla na uremie.
Trzeba chyba poczekac do soboty , uprosic o mozliwosc pozostania Misia do soboty i zrobic USG.
Zeby wiedziec na pewno co jest z nerkami.
Ile kosztuje taki kojec?

Posted

o matko......:-( :-( :-(

Tak na szybko policzyłam, że z bazarku z biżuterii podarowanej przez Alę mamy deklarowane 184zł. Myslę że tą kwotę można jak najbardziej brać pod uwagę. To całkiem sporo.
Kochani, nie pozwólmy aby coś złego spotkało Misia z powodu kasy. Jestem nawet za tym aby jego przypadek skonsultować z innymi lekarzami. Jednak wiem, że to może być problem-niczego absolutnie nie podważam, żeby nie było że podjudzam. Chodzi o zwykłe porównanie diagnozy, sposobu leczenia. :-(

Posted

Tak..........
Z ostatecznymi decyzjami musimy poczekać do USG........
Żeby wiedzieć na pewno ........

Kojec byłby wykonany z siatki , bo z prętów stalowych wyszłoby koszmarnie drogo , trzebaby wylać fundament , zrobić zbrojenie, kupić też słupki , mocowania , jakieś śruby i deski będą potrzebne .........no i buda ...to też spory koszt , bo Miś jest duży........

Nie mam pojećia jaki to koszt .....
Może jutro się czegoś dowiem ...........
Robocizna na pewno byłaby za darmo - wykonają go panowie z mojego stowarzyszenia (jeszcze o tym nie wiedzą :))

Myślę , że ponad 1000 zł na pewno :(

Posted

[quote name='Beata J.']o matko......:-( :-( :-(

Tak na szybko policzyłam, że z bazarku z biżuterii podarowanej przez Alę mamy deklarowane 184zł. Myslę że tą kwotę można jak najbardziej brać pod uwagę. To całkiem sporo.
Kochani, nie pozwólmy aby coś złego spotkało Misia z powodu kasy. Jestem nawet za tym aby jego przypadek skonsultować z innymi lekarzami. Jednak wiem, że to może być problem-niczego absolutnie nie podważam, żeby nie było że podjudzam. Chodzi o zwykłe porównanie diagnozy, sposobu leczenia. :-(

Beatko , chcemy oddać Miśka pod opiekę naszej wetce, do której ja mam 100% zaufanie !!!!!! (Niestety nie ma jeszcze vszpitalika , ale buduje się włąśnie )
Ona wyciągnęła mnóśtwo zwierzaków już ze stanów , któe wg innych wetów nie rokowały zupełnie ......
Przede wszystkim bardzo wnikliwie bada pacjenta i diagnozuje na podstawie badań , które zleca i wykonuje .....
Obecnie mam na tymczasie 4 kociaki , które przeszły przez panleukopemię powikłaną kalici wirusem , NIKT nie dwał im najmniejszych szans !!!!!NIKT !!!!!
A one żyją !!!!!! Po trzech tygodniach bardzo intensywnego leczenia, nawadniania, kroplówek, podania surowicy, kociego interferonu i całego mnóśtwa innych zabiegów ......Ktoś by się zapytał po co ? PO CO ? Kociaków niechcianych jest za dużo ......Trzeba było pozwolić im umrzeć a nie pchać w każdego z nich po kilkaset złotych ....... ( Kalina jest prezesem funadcji Felis - jedynej organizacji zajmującej się kotami w Lublinie, nawet przez moment nie zawahała się czy je ratować i chociaż po ich leczeniu ma ogromny dług u wetki do spłacenia , bo to ona wszystko finansowała, a pod swoją opieką ma obecnie ponad 80 kotów to wiem , że za kazdym razem podejmuje decyzję o leczeniu )
Jeździłam z nimi do naszej wetki codziennie , a czasami dwa razy dziennie , a mam kilkanaście kilometrów do niej, przez ponad TRZY TYGODNIE , ale naprawdę było warto ............bo one żyją , są szczęsliwe i rozrabiają , a po chorobie nie ma nawet śladu .. Siedziałam z nimi w nocy , w łazience, przytulałam prawie bezwładne i obolałe od zastrzyków ciałka i obiecywałam im ,że będzie dobrze, że nie pozwolę im umrzeć .....( właśnie usłyszałam , że narobiły ogromnego rumoru w łazience , mam tylko nadzieje, że to nie moje perfumy spadł na terakotę ):)
Warto więc ?

WARTO !!!!!!!!

( Nie wiem skąd się wziłą ta emotikonka zielona na górze strony, ale nie potrafię jej usunąc:( )

Posted

To bardzo dobrze, że Misiu ma szansę na takie właśnie leczenie, kamień z serca. Zawsze się boję takich sytuacji kiedy weci nie dają szans.....

Alaa bazarki będę robić z przyjemnością. Chyba dobrana z nas para :evil_lol: Obysmy tylko miały co sprzedawać

Posted

Anashar napisał(a):
Nie mam jak sie przekopac przez caly watek. Czy Mis ma cegielki na allegro?


Ja nie wiem, ale chyba nie...:shake: Ja też całego wątku nie miałam kiedy przekopać...:shake: Tu muszą się Dziewczyny wypowiedzieć, a najlepiej Tiger.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...