Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Panna Marple napisał(a):
taki misiak kochany skrzywdzony przez życie był...Ludziu dobry, zadzwoń...


Oto kto był dobrym aniołem Kangusia:loveu: Najpierw wyłożył kasę na wyróżnienie ogłoszenia,potem wyszeptał prośbę i.... Ludź dobry zadzwonił!
Mówisz i masz;)

Ale bez czaru osobistego Kangurzątka nic by się nie udało!

ps.Jeszcze tylko dwa dni,jeszcze dwa dni iiiiiii.... się przytulę do Cielaczka :laugh2_2:Mam już prezenty: wędzoną kość cielecą,kurze łapki i ...coś co będzie zagadką dla Rici,więc póki co nie zdradzę:cool3:

Posted

Mazowszanka2 napisał(a):
Przyznajcie się Cioteczki, która czarów użyła, że Kango taki dom znalazł ?

Tu faktycznie jakieś czary były użyte.
Kibicowałam po cichutku Kangusiowi!!!

Tak się cieszę, że ma wspaniałą Panią:multi::multi::multi:

  • 2 weeks later...
  • 2 weeks later...
Posted

Przepraszam,już zdaję relację:)U mnie wciąż brak czasu,ale wiem ,że to niewybaczalne,więc proszę oto relacja:)

Jak przyszłam Kanguś przywitał mnie i owszem.Ze stoickim spokojem.Zresztą chyba bardziej przypominał sobie swego kumpla-mojego psa i na nim skupił całe obwąchiwanie,a radosne powitanie z uściskami wzięły w łeb jak tylko wyczuł prezenty,jakie mu przyniosłam. Zwęszył penisa wołowego przez siatkę i nie było przebacz.Sam prawie go wydobył z reklamówki i zniknął z nim na dobre pół godz. na swoim legowisku pochłonięty obrabianiem smakołyku. I tak to znów człowiek przegrał z jedzenem:diabloti:







Posted

A to przepiękna kangusiowa obróżka i śliczne,wielgachne miski.Wreszcie dopasowane do jego pysia.







I ukochana Pańcia:loveu:





Ups! Pańcia uplasowana tuż za śliczną obrożą i miskami-mam nadzieję,że się nie obrazi:oops: wszak uplasowała się na trzecim miejscu,więc i tak ma miejsce na pudle;)

Ale prawda jest taka,że bez takiej cudownej osoby,nie byłoby kangusiowego happy-endu. Dziękujemy Riciu:loveu: I wybacz ,kiepski reporter ze mnie.

Posted (edited)

I przed spacerkiem



No przestań wreszcie pstrykać te zdjęcia i otwórzcie wreszcie te drzwi!





Na psiej łączczce



I uśmiech specjalnie dla kochanych Cioć z Dogo :p

Edited by gosia7
Posted

I śliczny płotek przed blokiem,którego nie wolno obsiusiwać,więc Kango musi szybciutko biec na psią łączkę.Ale podobno szybko się tego nauczył,bo to zdolny chłopak. I na szczęście mieszka na parterze,więc nie musi chodzić po schodach:)



A jak Kolega Rici podpowiedział,żeby po deszczu przejść się garażem do klatki schodowej,coby pies się tam otrzepał z wody deszczowej (u psa Kolegi ten system działa),to Kango owszem przeszedł się.Ale na górę po schodkach ani myślał wejść:eviltong:

Posted

A to członkowie rodziny Kangusia- bardzo przyjazny kocurek Rokosz



I śliczna piaskowa szylkretka koteczka -imię ma b.oryginalne,ale zapomniałam-cóż starość nie radość.



Ogólnie wizyta b.udana.Przesiedziałam u Rici kilka godzin,bo ja to nachalna bywam :oops: , a i stęskniona byłam przeogromnie. Kiedyś jeszcze to powtórzę,bo Ricia jest tak miła,że zaprosiła nas na kolejny raz :Rose:

Posted

Ale najpierw muszę ogarnąć te stwory.To nowe tymczasy,które to są sprawcami mojej spóźnionej relacji.



I tą maleńką sierotkę z kocim katarem,wyciągniętą spod maski samochodu,gdzie wlazła po kole i siedziala 2 doby płacząc niemiłosiernie:(
Pół osiedla ją słyszało i... nic nie zrobiło. A SM jednego dnia przyjechała i odjechała,bo kocię uciekło spod jednego samochodu pod drugi.




Tak więc narazie mam kupę szczęścia. Z przewagą kupy. Dosłownie.
Ale to już temat na nowy wątek.

Posted

Gosiula, dzięki wielkie za obszerną relację z pięknymi zdjęciami Kangulca i jego nowej rodziny :loveu:
Widać, że mu tam bardzo bardzo dobrze i chyba już Cię zdradził, bo tam miłośnie patrzy na swą nową Panią ;)

Kotki rude śliczne, a ten z kocim katarem też przeuroczy. Czy lepiej mu już? Zaatakowanemu oczku nic nie grozi?
Wszystkie z Twojego podwórca?

Posted

Kochani, jak tylko się dorobię fotopstryka to i ja coś od siebie dorzucę.
Póki co zajęta byłam zdawaniem egzaminów, w czym Maniek mi dzielnie pomagał (Masz egzamin jutro o 8.00? Koniecznie powinnaś przejść się o północy na spacerek! Wstawaj, wstawaj, dotleń mózg w środku nocy!)
Pozdrawiam serdecznie :)


ps. kocica to Rebelia ;)

Posted

No i wyniki miał niezłe - egzaminy pozdawałam na najwyższych notach :)
Śmiech śmiechem, przechwałki przechwałkami, ale czarno na białym służę za przykład - da się poukładać i zorganizować życie tak, żeby wszystko było porobione jak trzeba. Pies w niczym nie przeszkadza, przeciwnie, wprowadza konieczność lepszego gospodarowania czasem, da się i poimprezować i gości zaprosić i w pracy trzeba się migiem ogarnąć, bo na nadgodziny zostać nie wolno. A teraz w czasie urlopu możemy wrzucić na stan-by i np. cały boży dzień robić restart akwarium :) Albo cokolwiek przyjdzie nam do głowy. Nie, nie wolałabym wyjechać gdzieś bez psa :)

Posted

Ricia napisał(a):
No i wyniki miał niezłe - egzaminy pozdawałam na najwyższych notach :)
służę za przykład - da się poukładać i zorganizować życie tak, żeby wszystko było porobione jak trzeba. Pies w niczym nie przeszkadza, przeciwnie, wprowadza konieczność lepszego gospodarowania czasem, da się i poimprezować i gości zaprosić i w pracy trzeba się migiem ogarnąć, bo na nadgodziny zostać nie wolno.(...). Nie, nie wolałabym wyjechać gdzieś bez psa :)


I można? Można!
:pKocham takie mądre wypowiedzi :loveu:


Rebelia! Dzięki za odświeżenie umysłu:) to zaćmienie przez to,że mnie już Maniuś/Kanguś nie dotlenia na spacerkach nocą ;)

Choć uwielbiałam jego konkretność i rzeczowość na dworzu o np.2 w nocy.Jak chciał wyjść,nie było rady.Zwlekałam się z łożka z ledwością,ale potem szybko jego siku,kupa w oddali (bo to kulturalny chłopak i odbiega na stronę daleko) i zaraz szybciutko powrót pod klatkę. A jak przysypiałam czekając na niego na ławce, patrzył na mnie z politowaniem "No co tak siedzisz,wracamy Kobieto,ile będę tak stał pod tą klatką...?"

Riciu póki nie wrzucasz zdjęć, rób opisy Waszych przygód,masz świetne pióro:) Na początek proponuję mrożący krew w żyłach horror z rowem melioracyjnym Szkoda tylko,że nie będziesz mogła pokazać jak leżałaś po wszystkim na brzegu:grab: Tylko uważaj,bo tu wrażliwe Ciotki są,uprzedzam zatem już teraz,że wszystko dobrze się skończyło.

Ps.agat21 ,była ostra walka o oczko koteczki.Wrzód na rogówce,zmętnienie oka w kolejnym etapie takie,jakby ktoś nalał do niego mleka.Pobiegłam do okulisty (lecznica Garncarza)i pomału,pomału wychodzimy na prostą.Gdyby ktoś szukał kociaka,dajcie znać proszę.

Posted

AAAA, rów odwadniający to była poezja!!!

Ponieważ Maniek ładnie się słucha na spacerach a ja mam do dyspozycji wielkie pola oddalone od ruchu ulicznego, to dość szybko zaczęłam go spuszczać ze smyczy na spacerach.
Późnym wieczorkiem wyszliśmy sobie na ostatni spacerek (dodam, że tego dnia wysprzątałam mieszkanie na błysk, bo następnego miałam mieć gości).
Wychodzimy sobie furteczką, spuszczam go ze smyczy, on sobie idzie na swoje psie ważne sprawy, ja czekam. On się kręci, coś tam wącha, coś tam patrzy i nagle - BUM SZAST PRAST! pies siedzi w rowie odwadniającym!!! Wody jest w nim co prawda tyle, że łapami sięga do dna, ale sam rów ma z 3 metry głębokości i ma cholibnie strome spadki!!! Połaził, potaplał się, myślę sobie - wlazł to i wylezie. Wołam. Maniek próbuje wyjść, ale stromo i ślisko!!! Zlazłam kawałek, złapałam go za obrożę i ciągnę te 40 kg - nie daję rady!!! A Maniek - jak to Maniek, po prostu zwiotczał. Włażę do tego rowu, zapadam się od razu po pas, i próbuję wypchać te 40 kilo wiotkiego, lejącego się przez ręce psa za tyłek. Nie. Tu zostanę. Tak będę leżał. Cholibka, ciemno. Zimno. Jakoś go po kawałku do rana wytoczę. Na szczęście jakiś miły Pan szedł jeszcze na spacer ze swoim pieskiem i zobaczył, że coś się szamoce w rowie (mógł pomyśleć, że to bobry i sobie iść dalej), wyciągnął z rowu za kark najpierw Mańka a potem niestety i mnie, bo było mu żal patrzeć jak się czołgam po stomiźnie. I o ile Maniek natychmiast się zerwał i zaczął ganiać jak mały szczeniaczek to ja Panu podziękowałam i stwierdziłam, że jeszcze sobie tak chwilę poleżę... Na ścieżce... Poleżałam, wylałam bagno z kaloszków, wzięłam zaszlamionego psa i wróciłam do czyściutkiego, dopiero co wysprzątanego mieszkanka. 3 godziny minęły mi na kąpaniu psa, sprzątnięciu łazienki i przedpokoju i próbach domycia siebie. Co do własnej osoby byłam już tak zdesperowana, że rozważałam użycie psiego szamponu, bo jego domyłam bez problemu a ze mnie szlam nie chciał zejść.
Fakt, trochę czułam się jak nieodpowiedzialna świnia, powinnam mu była pokazać ten rów, że tam stromo i nie wolno, bo on takie rzeczy rozumie (odróżnia ścieżkę rowerową od chodnika dla pieszych to i kanał by odróżnił), ale trudno, stało się, mam nauczkę.

Posted

Generalnie Maniek do rzeczy nowych podchodzi z dużą rezerwą i ma swoje fobie. Schody. Autobusy. To zrozumiałe. Ale porzucony dziecięcy rowerek? I hit dzisiejszego dnia: stary licznik prądu zdjęty właśnie przez elektryka! Pan elektryk musiał go schować, bo Maniu nie chciał koło tego czegoś przejść.
Powoli przyzwyczajam go do takich rzeczy i zazwyczaj jestem wyrozumiała. Schody powoli oswajamy, nie są nam co prawda potrzebne do niczego, ale jak zostaje na dole a ja na górze wyniosę mu michę, to włazi. Na autobus może jeszcze przyjdzie czas. Na ten dziecięcy rowerek to prawie wsiadłam i pojechałam, żeby zobaczył, że to nic strasznego. Ale licznik? Skąd ja wezmę stary licznik? Jakieś ogłoszenie dać? Potrzebny stary licznik prądu, możliwe jak najbardziej przerażający, do wtórnej socjalizacji psa.

Posted

No to ja miałam podobną przygodę z Franką-wpadła do rowu melioracyjnego. Było to 4 lata temu, wiosną 2010 podczas powodzi. W rowie melioracyjnym było wszystko. Ściany rowu z betonu, prawie pionowe, zero szans na wdrapanie się... Niewiele się namyślając wskoczyłam do rowu i wydobyłam Frankę. A potem trzeba było wrócić do domu...Szłam i zastanawiałam się kogo wyczyścić w pierwszej kolejności: Frankę czy mnie? Szłam i zastanawiałam się, a mijający nas ludzie odsuwali się od nas z obrzydzeniem...Niektórzy mieli tzw. cofkę, czyli odruch wymiotny:diabloti:. Franka szczęśliwa, bo ocalała, ja też szczęśliwa, że Franiuchna cała i miziamy się całą drogę, a smród ciągnie się za nami jak welon...:diabloti:

Posted

Królestwo za obejrzenie obrazka zaszlamionej Rici leżącej bez tchu na środku ścieżki spacerowej na psiej łączce!A bardziej za zobaczenie miny tego pana,kiedy mu oświadczyła,że nie zamierza jeszcze wrcać do domu i tak sobie tu jeszcze poleży:grin: :grin: :grin: Dobrze,że nie wezwał erki psychiatrycznej:evil_lol:.

Numer z licznikiem do resocjalizacji też świetny:jumpie:

A widok odjeżdżającej na dziecięcym rowerku Rici też byłby bezcenny.Już to widzę kolanka pod brodą,grochy lejące się z oczu dzieciaka i znaki zapytania nad wciąż zdezorientowaną łepetyną Mania:laugh2_2:.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...