Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

U Freda dalej bez zmian.
Nikt o niego nie pyta, nikt nie dzwoni, mimo właściwie koło setki ogłoszeń w internecie, prasie, kawiarni, lecznicy.....
Ktoś z was ma może pomysł jak jeszcze zainteresować poszukujących psiaka Fredzikiem?
Może jakieś ciekawe i oryginalne rozwiązania??
Może jakieś patenty co do tekstu ogłoszeń, jakieś chwytliwe zdania?

  • Replies 414
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

A może jeszcze program Kundel Bury i Kocury -ogłoszenie w nim?
Co o tym myślicie? Jak myślicie jest szansa, żeby w nim udało się ogłosić malucha?
Może to by zwiększyło zainteresowanie psiakiem?

Posted

Widziałam śliczne ogłoszenie Fredzika w Gwarku dzisiaj . Może mu się poszczęści i ktoś malucha wypatrzy. Dowiem się czy ma szansę wystąpić w kundlu .

Posted

Miałam dziś jeden telefon o Fredka od pani z Krzeszowic. Pani namawia swoją koleżankę na małego psiaka, dom bez dzieci. Mówiła, że przekaże informacje tamtej pani i będzie ją namawiać. Ma się zastanowić i dać mi znać. Oby jeszcze zadzwoniła, bo brzmiała bardzo sensownie.

Posted

keria napisał(a):
Miałam dziś jeden telefon o Fredka od pani z Krzeszowic. Pani namawia swoją koleżankę na małego psiaka, dom bez dzieci. Mówiła, że przekaże informacje tamtej pani i będzie ją namawiać. Ma się zastanowić i dać mi znać. Oby jeszcze zadzwoniła, bo brzmiała bardzo sensownie.

no to zaciskamy:)

Posted

Dzwoniła jeszcze jedna pani o Fredzia :lol:
Podobno mieszka w Krzeszowicach i podała podobną lokalizacje jaką ta wcześniejsza. Może to ta jej znajoma? Ale ona twierdzi, ze żadna jaj koleżanka ją nie namawiała na psiaka.
Pani twierdzi, że już na niego zdecydowana, ze zakupiła już miseczki, nie ma w domu dzieci, pies ma być kanapowcem. Pani mówi że nieważne jak wygląda, chce go na 100%. Nawet jak powiedziałam, że bardzo pilnuje misek wcale ją to nie zraziło i jest na niego zdecydowana.
Sama zaprosiła żebym przyjechała zobaczyć jak się będzie miał w domu. Powiedziałam, że będzie musiała poczekać bo po pierwsze chcę pojechać sprawdzić warunki i po drugie chcę go wykastrować. Pani się również z kastracji ucieszyła.
Powiedziała, że przeczytała jego historię w gazecie i chce mu dać dom żeby nie musiał już się tułać i cierpieć głodu.
HHHHmmm co sądzicie?
Jadę w sobotę lub niedzielę sprawdzić domek. wezmę Freda żeby go pani zobaczyła ( wtedy będzie mogła sobie wszystko przemyśleć) ale go nie zostawię. Na początku tygodnia będzie kastrowany ( jeśli domek okaże się ok), wyczyści się mu zęby przy okazji i dopiero pod koniec tygodnia byłby gotowy do adopcji.
Trzymajcie kciuki!

Posted

bahlsa napisał(a):
keria, wspaniałe wiadomości :)
Mocno trzymam kciuki.
Czy potrzebujesz pomocy finansowej przy Fredzie?


Jeszcze cenowo nie wiem ile mi pani doktor powie za zabieg, liczę na jakąś zniżkę ale nie wiem jak to będzie w efekcie. Dopiszę do rozliczenia jego wydatków szczepienie. Nie pamiętam jego ceny ( bo był szczepiony już dość dawno) jutro jak siostra będzie to mi powie i zobaczę ile mi pieniążków Fredziowych zostało. Prosze o kciuki ;)

Posted

keria, myślę,że dobrze prześwietlisz ten domek i panią, aby nie było tak, że pani miała kaprys się rozczulić nad biednym psiakiem, a potem...Wiadomo,że do końca się nie jest w stanie ustalić tego, ale oczy szeroko otwarte na: fałsz w głosie, nadmierną egzaltację i przygotuj zestaw "ogniowych pytań"...

Posted

zachary napisał(a):
keria, myślę,że dobrze prześwietlisz ten domek i panią, aby nie było tak, że pani miała kaprys się rozczulić nad biednym psiakiem, a potem...Wiadomo,że do końca się nie jest w stanie ustalić tego, ale oczy szeroko otwarte na: fałsz w głosie, nadmierną egzaltację i przygotuj zestaw "ogniowych pytań"...

Nie ma obaw będą podchwytliwe pytania :eviltong:
Mam też swoich szpiegów:evil_lol: w tym terenie także będzie jakby co monitorowany :lol:

Posted

Fredek jutro lub pojutrze jedzie do nowego domku!
Jeszcze nie chcę się cieszyć, dopóki pani nie pobędzie z nim kilka dni i wtedy będzie można powiedzieć, że to pełny sukces.
Uaktualniłam wydatki Fredzia w pierwszym poście.
Jeszcze tylko jutro pojadę go zaczipować i jedzie do nowego domu

Posted

Anula napisał(a):
A jak po kastracji czuje się Fredzio? Ma ubranko,ponieważ na pierwszej stronie jest prośba o nie?

Fredzik po kastracji ma się bardzo dobrze. Ubranko jest mu niepotrzebne. To na pierwszej stronie, to stara prośba o wdzianko, kiedy Fred był jeszcze łysolem i marznął.:cool3:
Usunęłam tą starą prośbę bo to faktycznie trochę mylące.

Posted

Długo kibicowałam Fredzikowi i współczułam serdecznie kerii, że jest obciążona opieką nad nim. Wchodzę po długiej przerwie i serce szaleje z radości. Fredzik pójdzie do domku! Mocno trzymam kciuki za szczęśliwy finał.

Posted

keria juz z pewnoscia zapomniala o trudach opieki :) dla takich chwil warto sie poswiecac dla tych czworonogow biednych - kiedy sie znajduje wreszcie domek. wtedy sie juz nic nie liczy ;)

Posted

Z jednej strony bardzo się cieszę, że Fredzik będzie miał dom, z drugiej jest mi przykro, że jego świat znów się zawali. Ja nie mogę go zatrzymać, widzę jednak jak on się przywiązał, jak się cieszy kiedy wracam do domu.
Bycie domem tymczasowym jest najcięższe w momencie rozstania :-(
Przykro będzie widzieć w jego oczach niepewność, kiedy będę musiała go zostawić :-(, strasznie mnie ta myśl dobija. Kiedy w końcu znalazł swoje miejsce w stadzie, poczuł się pewnie i poczuł, że ma po co żyć :placz:
Rozsądek jednak mówi, że nie może u mnie zostać ale patrząc oczami Freda, znów zawiedzie go człowiek i tym razem będę to ja :-(

Posted

keria napisał(a):
Z jednej strony bardzo się cieszę, że Fredzik będzie miał dom, z drugiej jest mi przykro, że jego świat znów się zawali. Ja nie mogę go zatrzymać, widzę jednak jak on się przywiązał, jak się cieszy kiedy wracam do domu.
Bycie domem tymczasowym jest najcięższe w momencie rozstania :-(
Przykro będzie widzieć w jego oczach niepewność, kiedy będę musiała go zostawić :-(, strasznie mnie ta myśl dobija. Kiedy w końcu znalazł swoje miejsce w stadzie, poczuł się pewnie i poczuł, że ma po co żyć :placz:
Rozsądek jednak mówi, że nie może u mnie zostać ale patrząc oczami Freda, znów zawiedzie go człowiek i tym razem będę to ja :-(



rozumiem Cię i podziwiam wszystkich, którzy biorą zwierzaki na dt; ja nie mogłabym się z takim podopiecznym rozstać; zostawałyby na stałe pewnie...

Posted

Rozstania są bardzo trudne, potem już zawsze myślimy o podopiecznych i ich nowym życiu, zostaje to w nas i to jest też niełatwe.
Ale tak trzeba. Dzięki Tobie i Eli Fredzio przeżył i wyszedł na prostą, uratowałyście go - pięknie się nim opiekowałaś - i dałyście szansę na ten kolejny etap - dom stały. To jest jego czas - trzymam za tę adopcję kciuki, życzę Fredziowi najlepszego domu na świecie :).

Posted

keria napisał(a):
Z jednej strony bardzo się cieszę, że Fredzik będzie miał dom, z drugiej jest mi przykro, że jego świat znów się zawali. Ja nie mogę go zatrzymać, widzę jednak jak on się przywiązał, jak się cieszy kiedy wracam do domu.
Bycie domem tymczasowym jest najcięższe w momencie rozstania :-(
Przykro będzie widzieć w jego oczach niepewność, kiedy będę musiała go zostawić :-(, strasznie mnie ta myśl dobija. Kiedy w końcu znalazł swoje miejsce w stadzie, poczuł się pewnie i poczuł, że ma po co żyć :placz:
Rozsądek jednak mówi, że nie może u mnie zostać ale patrząc oczami Freda, znów zawiedzie go człowiek i tym razem będę to ja :-(

Pomyśl , że to będzie jego dom , lepszy niż u Ciebie bo nie będzie jednym z wielu ale jedynym psem . Ty muszisz czas , uwagę i uczucia rozdzielić na całe stadko , tam Fredzio bedzie miał wszystkich dla siebie na wyłączność ...... no prawie ;) Mam nadzieje , że nie zwiejesz jak ja , gdy bałam się spojrzeć w oczy Daisy aby się nie rozbeczeć .
Jakoś Fredio został u mnie na 2 dni i bynajmniej nie był nieszczęśliwy :cool3: wpakował się do łóżka , wychodził na zewnątrz pożreć moje psy :evil_lol: i dumny wracał na górę . Będzie miał spacery , psiolubną rodzinę i co najważniejsze - własny , już taki na zawsze , dom . A łzy , bo one zawsze będą , to tak trochę pół na pół - jedno oczko z żalu:-( a drugie z radości:multi: sobie popłacze ;)

Posted

kakadu napisał(a):
to kiedy ten szczęśliwy dzień?
keria - trzymaj się, wiem co czujesz, ale nie martw się, będzie dobrze;

Jak wszystko będzie dobrze tzn zejdzie mu lekka opuchlizna jajek, jutro po 20 jestem umówiona na przekazanie Fredzia. Oczywiście pani podpisze umowę adopcyjną.
Dziś jeszcze jadę go zaczipować, nie zrobiłam tego podczas kastracji bo u mnie w gminie czipowanie jest za darmo ale do miejscowego weta na kastrację to bym Freda nie dała :roll:
Fredzik będzie oporządzony "full wypas" - odżywiony, odrobaczony, odpchlony, zaszczepiony, wykastrowany, zaczipowany, z wyczyszczonymi ząbkami, będzie miał swoje szeleczki, smycz, obróżkę i identyfikator.
Choć nie jest moim tymczasowym ulubieńcem, to jednak te par miesięcy zrobiło swoje i teraz będzie mi go troszkę brakowało, tego małego dominanta, zadziore i stróża.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...