Jump to content
Dogomania

Joszka ma cudowny dom u obiezyswiat75 :)))) !!!


Recommended Posts

Posted

obiezyswiat75 napisał(a):
Dzisiaj pożegnaliśmy się z Gucią. Kocicą - zakapiorem, która ustawiła sobie wszystkie zwierzęta na naszej ulicy.
Kocicą, która przychodziła na dźwięk swojego imienia. Kocicą, której nie podskoczył żaden pies i kot, ale dzieciaki mogły zrobić z nią wszystko.
Przegraliśmy 3 letnią walkę
Boli jak cholera :placz:


Trzymaj się Kochana, bardzo współczuję:-(

Gucia miała najwspanialszy dom na świecie

  • Replies 1.7k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Dziękuję Kochane.
Niby tyle tych zwierzaków, a tak jakoś pusto się zrobiło.

Na poprawę nastroju - głównie mojego :) - chwalę się Fruzią
Tak wygląda w całej okazałości



A resztę zdjęć wstawię jutro, bo imageshack odmówił współpracy

  • 2 weeks later...
Posted

oj jak dawno mnie tu nie było.
U nas wszystko w porządku, Figunia śpi z nami w łóżku, pod kołdrą, rozpychając się w każdą możliwą stronę :)
Ja to uwielbiam, bo śpi buzią w moją stronę i tak mi przyjemnie ciepłem fufa w nogi jak pochrapuje.
I wiecznie się cieszy. Cieszy się jak rano się budzę, jak kładę się do łóżka, jak wychodzę z łazienki, wracam z pracy. Wieczna radość.
Od czasu do czasu przepychamy się w łóżku o jasiek, bo Figunia lubi mieć jasieczek pod główką, ale ja też lubię :evil_lol:
Na spacerach bardzo się pilnuje, co chwilę sprawdza czy ja aby na pewno jestem.

No taka fajna sunia mi się trafiła, że nadziwić się nie mogę. Szczeka tylko jak ogłupiała na moją teściową, ale to mi jakoś w ogóle nie przeszkadza :diabloti:.

Mam do wstawienia sesję zdjęciową Figuli ze świnką morską, ale mam takiego lenia, że nic mi się nie chce. Ale wstawię, obiecuję.

Posted

[quote name='Nutusia']To czekamy! A w sprawie jaśka - napisz do Mikołaja - może Ci przyniesie, bo przecież grzeczna byłaś przez cały rok! :)[/QUOTE]

to bardzo dobry pomysł ,
napisz koniecznie :D ja napiszę o swoją połowę łóżka bo mój figulec jako że większy okupuje całą połowę i tak przepychamy się co noc ;)...

Posted

:multi::multi::buzi: :buzi: Cudne serdunka ciociuniu :buzi: :buzi: cudne :iloveyou: :iloveyou: pisz i kochaj jak tylko mocniutenko można :iloveyou: :iloveyou: sciskkam ogroooomnie :tree1: :tree1:

Posted

Wczoraj odeszła Zuzia.....
Nie miała jeszcze roku
Wydawało mi się, że przechytrzyliśmy śmierć.
Ale jednak to śmierć przechytrzyła nas.
Straciliśmy czujność, bo już wszystko było dobrze...
Pamiętam, jak ją grzałam własnym ciałem, jak przemywałam rany. Tyle czasu walczyliśmy z kocim katarem. Wygraliśmy.
Ale serduszka nie mogłam naprawić.
Przepraszam Zuzia
Może gdybym nie spała tak mocno, to usłyszałabym że coś jest nie tak? I nie pozwoliła Ci się wymknąć...
Przepraszam Zuziaczku...bardzo Cię przepraszam...
Wyrosłaś na piękną, wielką koteczkę. Uczłowieczyłaś się. Nie porobiłam Ci nawet zdjęć, bo przecież miałyśmy tyle czasu.
Maleńka moja - razem z Tobą odeszła cząstka mnie.

Boli....

Posted

Obieżyświat - przytulam najmocniej jak można. Może właśnie dlatego spałaś tak mocno, żeby Zuzinka mogła cichutko, jak to koty mają w zwyczaju, przemknąć się na tamtą stronę. Widocznie tak miało być...

Posted

Za każdym razem obiecuję sobie, że nie wezmę już schorowanego zwierzaka w złym stanie. Albo tak jak Zuziaczek - poszarpanego przez psy, z odmrożeniami na całym ciele, albo starego i schorowanego. A potem przychodzi kolejna bida, którą trzeba ratować i rozum się wyłącza.

Jeszcze wczoraj dałam Zuzi kolację, pobawiłyśmy się, puściła mi bączka prosto w nos, potem udeptała, włączyła katarynkę swoją i poszła spać.Gdybym tylko wiedziała...

Posted

Ale nie wiedzialas... los jest okrutny i mysle, ze co bysmy nie zrobili, jezeli komus jest pisane, to i tak tego nie zmienimy... Strasznie mi przykro, cale zycie bylo przed Zuzia :sad::sad::sad:
[*]... dzieki tobie zaznala co to prawdziwe zycie u boku kochajacego czlowieka... ciesze sie, ze ci sie rozum wylacza, bo dzieki takim ludziom jak ty, te zwierzaki chociaz przez chwile przezyja te zycie tak jak powinny, z miloscia i opieka, a nie ze odejda poznajac tylko cierpienie i bol...

Posted

To jest moja największa porażka. Prawie 8 miesięcy walki. Koci katar, biegunki, szmery w płucach, robale, brak odporności, odmrożenia, zapalenie spojówek, zapalenie uszu, znowu robale i tak non stop coś. Ścisła dieta, antybiotyki, suplementy - zamknięte koło i obłęd. Bo robale - ale jak walczyć z robalami jak zerowa odporność? Zamiast robali zabijemy kota. Ale robale zżęraja ją od środka. To może chociaż poł dawki? Może 1/4? Kot ma jeść - najlepiej karmę suchą. Ale jest za mała. To saszetki. Kot nie chce. To może kaszkę - ale nie na mleku. To może mleko modyfikowane bez laktozy? Można spróbować. I grzać, grzać, grzać. Chusta z prześcieradła spełnia zadanie - noszę ją tak jak się nosi niemowlęta, tylko ja noszę ją pod koszulą, żeby grzała się od mojego ciała.
Dopiero w połowie października wszystkie badania wyszły tak jak trzeba. Zuzia w końcu urosła, zaczęła się bawić - w wieku 8-miu miesięcy, nadrabiając stracony czas.
Niemiarowy rytm serca może być spowodowany agresywnym leczeniem. USG nie pokazuje nic, morfologia piękna - obserwować.

Może to ja ją zabiłam? Może to agresywne leczenie spowodowało zmiany w sercu? A może źle obserwowałam? Może czegoś nie zauważyłam?
Zuzi nie ma. Nie tak miało być. Nie tak....

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...