Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

malagos napisał(a):
Część Kielce i cześć Błonie :)
U Was też takie słońce? Lipiec, normalnie, lipiec!

U nas tak :) świeci i super ciepełko jest :)

  • Replies 992
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Wiecie, ze wet-siostra znów jest z nami na dogo? Jako marta3 i wcale nie kryje się z tym. Ziutka, będziesz miała kim dziecko straszyć :diabloti:

Posted

malagos napisał(a):
Wiecie, ze wet-siostra znów jest z nami na dogo? Jako marta3 i wcale nie kryje się z tym. Ziutka, będziesz miała kim dziecko straszyć :diabloti:


Widziałam...jak się na CK wypowiada :angryy:

Posted

tanitka napisał(a):
Ja mogę podjechac na Saską Kępę :)

i ten kontakt zwleka z odpowiedzią....
I pani z Wołomina, i pani szukająca pieska dla mamy, i pani z Płocka..........
Ręce opadają choćby człowiek miał ich dwadzieścia (tak mówiła moja pani od historii, ktora miała jedną rękę sztuczną)........

Posted

malagos napisał(a):
Wiecie, ze wet-siostra znów jest z nami na dogo? Jako marta3 i wcale nie kryje się z tym. Ziutka, będziesz miała kim dziecko straszyć :diabloti:


Ziutka napisał(a):
Widziałam...jak się na CK wypowiada :angryy:


Co to za osoba? Domniemuję, że jakaś mądra inaczej.


malagos napisał(a):
Dostałam paczuszke z kocykami! Baaardzo dziękuję!
A na bazarku zakupiłam dwie obróżki.


Cieszę się, że kocyki doszły :)

Posted

Gosiapk, wet-siostra to najczarniejszy horror dogomanii. Kilka psów na dt otrute (ponoć przez jej mężą) "kretem" do rur!! A za rok ta sama kobieta bierze kolejne psy i też uśmierca. I teraz jest na dogo i pomaga psom!!!

Posted

malagos napisał(a):
Gosiapk, wet-siostra to najczarniejszy horror dogomanii. Kilka psów na dt otrute (ponoć przez jej mężą) "kretem" do rur!! A za rok ta sama kobieta bierze kolejne psy i też uśmierca. I teraz jest na dogo i pomaga psom!!!


Rany! Chora psychicznie!
Czy na wątkach na których się wypowiada, już poinformowano o tym?

Posted

Jestem zmęczona.
Niekończące się sprzątanie, odkurzanie, szufelka piachu i sierści co dzień, mycie podłogi po przejściu 6 psów, odkłaczanie narzuty na wersalce, by ktoś mógł usiąść, otrzepywanie z kłaków odzieży, ciągły rejwach, szczekanie, ujadanie przy płocie, pod drzwiami.... Po prostu siadam psychicznie. A to kałuża na podłodze, to pogryziony długopis, to naśmiecone przy donicy z rośliną, wysypana ziemia, to jakaś kupa w salonie. Ciągłe napiecie, gotowość, niewyspanie.
Mam dość.
Nigdy nie miałam 3 dodatkowych psów w domu. I nigdy już nie chcę tego. I tak mam ochotę juz zrezygnować z bycia dt, mieć spokój, i tak mam robotę ze swoimi psami i kotami.

Poprosiłam o pomoc w adopcjach Mikropsy - niestety, dziewczyny mają pod opieką 16 psów plus dwa, które dziś przyjadą. Codziennie wznawiają im ogłoszenia na tablicy, gumtree i codziennie poprzednie kasują. Nie mam na to siły, a żeby choć jedną moją sunię wzięły pod swą opiekę, nie ma mowy.
Poprosiłam tez naszą dogomaniaczkę iwonamaj, by zrobiła wydarzenie na fb, bo ja nie kumata w tym temacie. Obiecała pomóc.
Nie widzę wyjscia z tego impasu. Pchełkę mogę od biedy dac na wieś, ale ... to sunia, i przed sterylką, szkoda. I tak nikt nie zgłosił sie z ogłoszenia w naszej gazetce, bo suka.Szelka? Szkoda jej na podwórko, bo taka domowa. Miska? Chyba ze na łańcuch, bo ucieknie i tyle ją zobaczą.

W środę i czwartek będę na szkoleniu w Krakowie. Tomek zostanie z tym stadem właściwie od wtorku, bo muszę wieczorem być w Warszawie, rano pociąg do Krakowa, powrót do Warszawy wieczorem w czwartek, dopiero w piątek wrócę na wieś. Aż nie chce mi się myśleć.

Posted

Nie załamuj się malagos, na pewno znajdą domy. Tyle już suczek ( i psów także ) wyadoptowałaś :loveu:
Zmęczenie i zniechęcenie miną, a pozostanie satysfakcja z dobrze spełnionego uczynku.
Ale masz rację, trzeba pomagać z umiarem, żeby nie zwariować.
Jak już pozbędziesz się tych trzech ślicznotek to sobie musisz zrobić porządny urlop od tymczasów.
Może Mazowszanka Cię latem zastąpi ;)

Posted

Jutro jedziemy do Warszawy na groby, zabieramy Pchełkę. Umówiłam się z panią, która była chętna na nią, ale nie zmotoryzowana, ze ją dowieziemy. Od razu sprawdzę dom, jak by coś nie tak, to wraca z nami po południu.
Spakowałam juz jej książeczkę zdrowia, smaczki, wędzone uszy, kocyk i zabawki (ten różowy misio i brązowy piesek ze zdjęć)
O Misię tez był sympatryczny telefon, ale... chyba znów ta odległość. Powiedziałam, ze jakby coś, to też dowiozę.

Posted

Znam ból podłamania jak chyba każdy DT. Musisz wytrzymać, odsapniesz i pewnie znowu weźmiesz jakaś sunię do DT.
Ja po Frydze miałam dołek ,ale jak zobaczyłam Kredkę, to mi minął.
Skąd był telefon o Misię? W razie potrzeby można zorganizować transport.

Posted

Tez z Warszawy. Jak pani nie odezwie się, zadzwonię w poniedziałek - bardzo sympatyczne wrażenie zrobiła na mnie, taka osóbka ciepła, w moim wieku, po stracie jamnisi. Na takie telefon właśnie czeka się całymi tygodniami.
Idę z psami na dwór i idę spać. Jakiś dziwny ten dzień był.
Zobaczymy, co przyniesie jutro.

Posted

Malagosku, nie załamuj się. Wiem, łatwi mi pisać... Ale z doświadczenia wiem, że ciężko sobie zrobić urlop - chyba, że na dogo nie będziesz wchodzić i nosa z domu nie wyściubisz, żeby kolejnej bidy w potrzebie nie zauważyć. Po "aferze" z Pchełką, miałam wyadoptować Dumkę i Becię i skupić się na swoich, które też niszczą, brudzą i wnoszą do domu tony piachu. Ale... no właśnie... ale... mam kolejne dwie bidy. I choć mają już zapewnione domki, muszą u mnie zaczekać do końca grudnia, bo dopiero wtedy obie rodziny przyjeżdżają do Polski.
Małgoś,wyślij mi proszę zdjęcia Szelki na maila: [email protected]. Pewna Pani szuka co prawda najchętniej klona mojej Hopki (z podpisu), ale kto wie?... Spróbować nic nie kosztuje ;)

Posted

asiuniab napisał(a):
czyli pierwsza tymczasowiczka Szelka ma najmniejsze branie?:(


A nie wiem dlaczego. Jest najmniej problemowa. Nie dzikuska jak Misia i nie rozrabia jak szczeniak
czyli Pchełka.

Posted

Dopiero wróciliśmy i donoszę:
Pchełkę zostawiliśmy w Warszawie, ale ma docelowo pojechać z pańcią do Szczecina.
Po Misię były dziś 2 telefony (w tym jeden z mikropsów - dzięki, Karolina!) i jedna pani z córką zdecydowały się przyjechać jeszcze dziś po sunię. Szukam na gwałt obroży, bo z Pchłą zostawiłam i czarne szeleczki, i czerwoną obróżkę.
Jak nic to nic, a jak się ruszyło, to dwie na raz?.........
Ale opiszę już po wszystkim, bo nigdy nic nie wiadomo.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...