joaaa Posted May 18, 2007 Posted May 18, 2007 O mamo!!!!!!!!!! :placz: Nie poddawajcie się tak szybko!!!!!!!!!!!!!! Zawsze przy nowym psie, szczególnie po przejściach bywa różnie. I trzeba czasu, żeby wszystko się unormowało. I przy każdym psie przygarnietym będzie tak samo, moze byc trochę lepiej, lub gorzej, ale zawsze trzeba dać mu czas. I to minimum miesiąc. A z tymi gosćmi, to tak jak pisze Karolina. Absolutnie nie trzymać na smyczy i w dodatku jeszcze pewnie krótko ściągnietej. Takie skracanie smyczy i sztywne, krótkie trzymanie od razu ustawia psa na pozycji do ataku. A jeszcze przy wejściu na jej teren! Tak samo na spacerze, nie mozna skracać smyczy i ściągac psa jak widzimy drugiego psa, czy człowieka. A wracajac do gosci, to jak przychodza najlepiej ją zamknać, jeżeli nie można odesłać na miejsce. I wypuścić dopiero jak gość usiadzie, ale wypuścić luzem, ewentualnie z przypietą smyczą, za która mozna szybko złapać, ale dopiero w momencie rzeczywistego zagrożenia, a nie np. powarkiwania. I pozornie nie zwracac na nią uwagi, rozmawiać spokojnie. I najlepiej jak gość poda jej jakiś smakołyk, tak mimochodem, jak ona do niego podejdzie, ale na początku niech nie próbuje jej głaskać, chyba, że sama chce. Jak się zapozna z gościem, to może iść na miejsce. I na początku jak najmniej gości i lepiej pojedynczo, a nie gromadami. I ćwiczyc posłuszeństwo, ileś razy dziennie, nie długo na raz, tylko często w ciągu dnia. Nie specjalenie, tylko w trakcie czynności domowych- np. nagle siad- i nagroda. Quote
MonikaP Posted May 18, 2007 Author Posted May 18, 2007 Joasiu, nie wiem, czy nowi opiekunowie Bony czytają Dogo, może gdybyś im to wytłumaczyła...Czy masz z nimi jakiś kontakt? Bo wydawało mi się, że gdzieś pisałaś, że tak.... joaaa napisał(a):O mamo!!!!!!!!!! :placz: Nie poddawajcie się tak szybko!!!!!!!!!!!!!! Zawsze przy nowym psie, szczególnie po przejściach bywa różnie. I trzeba czasu, żeby wszystko się unormowało. I przy każdym psie przygarnietym będzie tak samo, moze byc trochę lepiej, lub gorzej, ale zawsze trzeba dać mu czas. I to minimum miesiąc. A z tymi gosćmi, to tak jak pisze Karolina. Absolutnie nie trzymać na smyczy i w dodatku jeszcze pewnie krótko ściągnietej. Takie skracanie smyczy i sztywne, krótkie trzymanie od razu ustawia psa na pozycji do ataku. A jeszcze przy wejściu na jej teren! Tak samo na spacerze, nie mozna skracać smyczy i ściągac psa jak widzimy drugiego psa, czy człowieka. A wracajac do gosci, to jak przychodza najlepiej ją zamknać, jeżeli nie można odesłać na miejsce. I wypuścić dopiero jak gość usiadzie, ale wypuścić luzem, ewentualnie z przypietą smyczą, za która mozna szybko złapać, ale dopiero w momencie rzeczywistego zagrożenia, a nie np. powarkiwania. I pozornie nie zwracac na nią uwagi, rozmawiać spokojnie. I najlepiej jak gość poda jej jakiś smakołyk, tak mimochodem, jak ona do niego podejdzie, ale na początku niech nie próbuje jej głaskać, chyba, że sama chce. Jak się zapozna z gościem, to może iść na miejsce. I na początku jak najmniej gości i lepiej pojedynczo, a nie gromadami. Quote
joaaa Posted May 18, 2007 Posted May 18, 2007 Z tego co wiem to czytają. :cool3: Ale masz rację, wyslę im też maila. Quote
kaLOlina Posted May 18, 2007 Posted May 18, 2007 wlasnie nie wolno sie poddawac... Micho tez broni terenu w nowym domu-i nie wpuszcza ludzi na podworko...ale pracuja nad nim i juz wyrobili ze przychodzi na komende-siada i patrzy...nie rusza sie tylko obserwuje...jak widzi ze wlasciciele sie normalnie zachowuja i ze nie ma zagrozenia to jest spokojny:) do tego Michu nie lubi bardzo dzieci malych...i jak sa goscie z dziecmi-i siedza np na ogrodzie-to nauczyli Micha ze wlazi do kojca-tam ma zawsze zabawki, smakolyki-i bardzo lubi ten kojec-nigdy nie idzie tam za kare;) w domu tez siedzi za drzwiami z ktorych ma widok na zgromadzenie i jak widzi ze wszystko jest dobrze sam tez sie uspakaja i moze byc puszczony... tyle... Quote
caroolcia Posted May 18, 2007 Posted May 18, 2007 Czytają raz po raz. To co ja wiem, Joaa potrafi w słowa ubrać. My tak właśnie jak piszesz postępowalismy z Bońkiem i kompletnie obcy człowiek mógł wejść, Bonka go pilnowała, ale bez agresji. Ja ciągle powtarzam, że potrzeba czasu, żeby pies się w domu zaadaptował i zaczał przestrzegać reguł w nim panujących. i dokładnie ściąganie smyczy przynosi zupełnie odrotny efekt Quote
caroolcia Posted May 18, 2007 Posted May 18, 2007 kaLOlina napisał(a):wlasnie nie wolno sie poddawac... Micho tez broni terenu w nowym domu-i nie wpuszcza ludzi na podworko...ale pracuja nad nim i juz wyrobili ze przychodzi na komende-siada i patrzy...nie rusza sie tylko obserwuje...jak widzi ze wlasciciele sie normalnie zachowuja i ze nie ma zagrozenia to jest spokojny:) do tego Michu nie lubi bardzo dzieci malych...i jak sa goscie z dziecmi-i siedza np na ogrodzie-to nauczyli Micha ze wlazi do kojca-tam ma zawsze zabawki, smakolyki-i bardzo lubi ten kojec-nigdy nie idzie tam za kare;) w domu tez siedzi za drzwiami z ktorych ma widok na zgromadzenie i jak widzi ze wszystko jest dobrze sam tez sie uspakaja i moze byc puszczony... tyle... czytałam kiedys artykuł behawiorysty, gdzie problemem było, że pies nie chciał wpuszczac gosci i adresywnie w stosunku do nich się zachowywał. Było to po cześci ina właścicieli, którzy już na dźwięk dzwonka do drzwi reagowali nerwowo, bojąc się co za chwilę zrobi pies i tak nakręcali błedne koło. Szkolenie polegało na nauczeniu właścicieli reagowanie bez emocji na gości i bez poprzedniej paniki i to już samo w sobie ogromnie zredukowało problem. Pieski doskonale potrafią wyczuć nasze nastroje... Quote
kaLOlina Posted May 18, 2007 Posted May 18, 2007 dokladnie!!!! masz swieta racje...:) mi sie bardzo podoba ze nowi wlasciciele Micha nie panikuja- nie spanikowali nawet jak skoczyl na dziecko..nawet jak cos psa niepokoi przy nich sie uspakaja... i tak powinno hbyc...najgorzej jak pojawi sie strach... Quote
caroolcia Posted May 22, 2007 Posted May 22, 2007 Mam niestety złe wiadomości. nasza Bonka wraca w piątek :-( Nowi Państwo sobie nie poradzili przez brak doświadczenia. Pan był kompletnie na nie i już nie było dalszych szans na jego przekonanie. Niwe wiem dla mnie to brak doświadczenia, bo my nie mieliśmy z Boną takich problemów. Pan twierdzi, że boi się z nia sam zostawac w domku (on tak generalnie boi się psów, jak się okazało). jednak trzeba się w takich przypadkach kierowac doświadczeniem osób ddo których pieski trafiaja. Teraz mamy mały problem, bo mam jeszcze u siebie maksi rodziców, z którą bona się gryzie, ehh jak nie urok... Musimy się zastanowić co dalej.... Quote
la_pegaza Posted May 22, 2007 Posted May 22, 2007 :( trzeba zmienić temat i napisać do moda o przeniesienie. Quote
caroolcia Posted May 22, 2007 Posted May 22, 2007 Dzięki Karola, tylko nie wiem czy Bonkę teraz narażac na kolejną zmianę, czy jakos przepękać do wtorku/srody. Mam taka opcję, żeby zabrać Burbona i Maksi do sremu do rodziców domu i tam zostać do ich przyjazdu a pon-środy jakoś dojeżdzać do Poznania, a w moim domu zostanie TZ z Boną. Cały czas intensywnie myślę co robić. Bałabym się tez troszkę o twoje kociaki. Dam Ci znać jeszcze dzisiaj co i jak, ok? Quote
kaLOlina Posted May 22, 2007 Posted May 22, 2007 oczywiscie...dla Bonki bylby to stres to pewne... trudnego;) pieska sie nie boje z zapedami dominatora;) koty najwyzej beda odizolowane...ale lepiej dla Bonki-to pewne wrocic do miejsca ktore juz zna... Quote
la_pegaza Posted May 22, 2007 Posted May 22, 2007 naiwnie zapytam - na szkolenie czy do behawiorysty nie chcą się wybrać ?? Quote
caroolcia Posted May 22, 2007 Posted May 22, 2007 Nie to jest definitywna decyzja. Pan przekonał sie że boi sie psów plus podpusciła go jego rodzina nie lubiaca psow i twierdzaca że dopoki pies jest u nich to nie beda przyjezdzac, szkoda tylko że wcześniej tego nie ustalili, tylko kosztem Bony. Jedyny plus, że Joasia się starała i miała dobre checi, ale coz trzeba się albo kierowac wola całej rodziny. Poza tym wiemy już więcej - nie ma problemow z dziecmi i fretkami. no i lepszy taki tymczas z opcją oddania, niż gydby miałą trafic ponownie do schronu. Myślę ze to nie problem dla behawiorysty czy szkoleniowca, tylko człowieka z doświadczeniem z psami i cierpliwością - my tzn. ja (osoba, która z zadsady za bardzo folguje psom) i moj TZ (ktory wczesniej bał się psów i Burbon to jego pierwszy pies w życiu) sobie poradzilismy przy odrobinie dobrej woli, wytrwałości i dyscyplinie plus porady donvitow i dogo kadr z "charakterkiem" Bony, więc myślę, że to kwestia pokazaniu psu swoich oczekiwan i jego miejsca w rodzinie (a jak widac przy Bońce silna ręka jest potrzebna). U nas po 1,5 mca stawała sie coraz grzeczniejszym psem, a mojego Tz-a słuchała absolutnie i on wcale nie używał smyczy na spacerach (czasami nawet kagańca zapominał). Powtarzam, że moim zdaniem zabrakło doświadczenia i może więcej dobrej woli Quote
la_pegaza Posted May 22, 2007 Posted May 22, 2007 no , to szkolenie to raczej dla nich niż dla Bonki ;) Sami widzicie ile wam dało spotkanie ze szkoleniowcem :) Quote
joaaa Posted May 22, 2007 Posted May 22, 2007 :placz: :placz: :placz: Kurcze, za mało czasu jej dali, a właściwie pan! Ale jeżeli się jej boi, to pewnie nie ma sensu dalej próbować. Jak w ogole boi sie psów, to pewnie nie powinni mieć na razie żadnego. Wielka szkoda, bo wydawało mi się, że to bardzo dobry dom. Karolina, to co dalej? Szukamy dla niej domu, czy zostanie u Ciebie? Quote
caroolcia Posted May 22, 2007 Posted May 22, 2007 Joasia była tak optymistycznie nastawiona i nie mogę jej zarzucić że się nie starała, ale nie wszystko do przeskoczenia. Jej mąż stwierdził, że tylko na psa od szczeniaka się zgodzi, ale joasia chyba zupełnie ten temat odpuści, no sie nie dziwie, nie kazdy jest stworzony do posiadania psa. Co teraz joaa? sami nie wiemy - strasznie by mi przykro jesze raz ja gdzieś oddawać z perspektywą że też jej nie pokochają, nie chce z niej zrobić wariata, a z drugiej mamy wtedy ogromny problem z jakimkolwiek urlopem.No i w mojej pracy dziwne klimaty i nie wiem czy w lipcu z dnia na dzień nie wyląduje w innym mieście be zmożliwości zabraniu piesiaków. Na spokojnie musimy pomyśleć co robić i co będzie najlepsze dla Boni Quote
joaaa Posted May 22, 2007 Posted May 22, 2007 No ja wierzyłam, że Bona zostanie tam na zawsze. :placz: A Joasia ma rację, jeżeli odpuści, bo nawet przy psie wziętym od szczeniaka moze cos wyjść, szczególnie jezeli będzie nieodpowiednio prowadzony. Bardzo żałuję i współczuję Joasi, bo ja nie wyobrażam sobie domu bez psa. Karolina, jak wymyslisz co z Bonka, to daj znać. Na razie zostaje na stronie adopcyjnej tak jak jest. Quote
caroolcia Posted May 22, 2007 Posted May 22, 2007 [quote name='joaaa']No ja wierzyłam, że Bona zostanie tam na zawsze. :placz: A Joasia ma rację, jeżeli odpuści, bo nawet przy psie wziętym od szczeniaka moze cos wyjść, szczególnie jezeli będzie nieodpowiednio prowadzony. Bardzo żałuję i współczuję Joasi, bo ja nie wyobrażam sobie domu bez psa. quote] no ja też, tym bardziej, że miała pieski za mołodu. ja nie wyobrażam sobie zycia bez merdającego ogonka (ków) :razz: Poważna sprawa i musimy się naradzić. Jak tylko będzie decyzja dam znać,ok Quote
boksiedwa Posted May 22, 2007 Posted May 22, 2007 Dla pana mam radę niech kupi sobie pluszowego pieska bo takiemu nie zrobi krzywdy. I zyczę mu żeby ktoś kiedys też go oddał :angryy: Sory, ale nie cierpię takich kretynów, wziął psa i nagle przypomniał sobie, że sie boi :mad::angryy: Quote
MonikaP Posted May 22, 2007 Author Posted May 22, 2007 boksiedwa napisał(a):Dla pana mam radę niech kupi sobie pluszowego pieska bo takiemu nie zrobi krzywdy. I zyczę mu żeby ktoś kiedys też go oddał :angryy: Sory, ale nie cierpię takich kretynów, wziął psa i nagle przypomniał sobie, że sie boi :mad::angryy: A ja proszę, żebyś zmodyfikowała swoją wypowiedź, bo ten pan od początku nie ukrywał,że z psami nie miał za dużo do czynienia. Zaakceptował decyzję swojej żony o wzięciu psa, ale najwyraźniej go to przerosło i chyba lepiej,żeby Bona wróciła, bo nie dość, że mieszkałaby w domu, gdzie jest osoba, która jej nie akceptuje, to w dodatku najpewniej jej zachowanie by się pogarszało. Quote
caroolcia Posted May 22, 2007 Posted May 22, 2007 To musze Monice przyznać rację, próbowali przełamać obawy, ale się nie udało, szkoda, że z Bonią, ale i tak w tym czasie miała byc u Karoliny (czyli dla niej kogoś obcego), więc sytuacja byłaby podobna, a wtym przypadku była szansa, że zostanie, nie udało się i jest nam bardzxo przykro, ale przynajmniej przyznali się do tego otwarcie i w miarę szybko, dzięki czemu pies tak bardzo nie ucierpi. pani Joasi było z resztą z tego powodu bardzo przykro i ma wyrzuty sumienia, ale nie można robić niczego na siłe i czasami pomimo dobrych chęci nic z tego nie wychodzi...i jeszcze raz powtarzam, że dzięki tej przygodzie wiemy, że Boniek jest pozytywnie nastawiony do dzieci i zwierzatek futerkowych, a to też plus w przypadku ewentualnych dalszych poszukiwań domku. Podjęłąm decyzję. Kiedy Bona przyjedzie, ja się wyprowadze z domku z maksi i pojade do Sremu, a TZ zostanie z Boną. dzieki Karola za "rezerwę", ale to już niedługo więc jakos przepękamy Quote
kaLOlina Posted May 22, 2007 Posted May 22, 2007 oki jak co jestem do dyspozycji;) z Michem u mnie byla podobna syt-i jak juz tracilam nadzieje znalazl sie iealny dom ktory sie nie boi jego zachowan- a pies przy nich jest b.usluchany ibardzo bardzo szczesliwy-co widac:) czasem ludzie chca pomoc i ich to przerasta-kazdy ma do tego prawo-jestem jak najdalej od pietnowania... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.