Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Co do Szeryfa, to jego zachowanie najbardziej pasuje mi do upadku z drzewa na pyszczycho - te problemy z chodzeniem i wyraźne kłopoty z jedzeniem. Prędkości 100 km najwyraźniej nie osiągnął ;)

W poniedziałek poszła krew do badania - wet obawiał się mocznicy :(. Koło drugiej odebrałam wyniki - mocznicy na szczęście nie ma :) Szeryf już dobrze kica, ale nadal ma problemy z jedzeniem i od wczoraj nic nie pije :( Do południa jest w lepszej formie, wieczorami słabszy, mordka ośliniona, cuchnąca , w ciągu tygodnia zjechał 1/2 kg. Póki co leci antybiotyk, malutki steryd i nadal kroplówki. Jak nie będzie lepiej, to czeka nas diagnostyka w kierunku zapalenia trzustki lub FIPa :(

Ale jestem dobrej myśli i cały czas mam nadzieję, że to tylko skutek urazu.

Posted

Trzymam mocno kciuki za kiciunia.
Jeśli to uraz, a zdarte pazury na to wskazują, to za miesiąc kot będzie jak nowy.
Jak człowiekowi śmierdzi z ust, to albo są chore zęby, albo żołądek, albo zapalenie migdałków.
Nie wiem jak to z kotami ale może podobnie.
Może ma stłuczone jakieś organy z układu pokarmowego i stąd ten cuchnący zapach. Ta piana mi coś nie pasuje.
Ta moja dzika kotka to miała pianę na pyszczku zaraz po wypadku samochodowym /jeden dzień/ i jak było podejrzenie astmy i się dusiła, to piana się pieniła. Też jak się czegoś bała podczas choroby, to piana też leciała...
Kret miał kiedyś chorą trzustkę, to tylko leżał, nie jadł, nie pił, oczy mętne, z tą błoną były...Chora trzustka totalnie odbiera kotu siły...niestety...Ale Kret ozdrowiał, całe szczęście.
Jeszcze na początku, przez dwa dni, był źle leczony, bez kroplówek i tak się odwodnił, że nerki skurczyły się do mikroskopijnych rozmiarów. Rokowania były żadne, a jednak się udało.
Trzymam kciukole za kiciunia.

Posted

Asiu, on ma bardzo przekrwione, uszkodzone dziąsła w okolicy tych malutkich przednich ząbków - wet określił to jako nadżerki - stąd też myśl o mocznicy. Ale to może być w związku z urazem ( o ile zleciał na twarz :cool1:) Głębiej jest czysto. Ta cuchnąca wydzielina z mordki, to jakby ropa pomieszana ze spienioną śliną - to pewnie w związku z tymi dziąsłami. To pewnie też jest przyczyną jego problemów z jedzeniem. Do tego ma stare uszkodzenie języka ( na końcu języka ma nie to co poniektórzy :evil_lol: tylko bliznę - chyba kiedyś musiał sobie gdzieś przeciąć na jakiejś puszce albo przygryźć ;) ).

Szeryf z rana cały happy, nawet zaliczył spacer na dworze. Tylko pić nadal nie chce, ale więcej już dziś zjadł :) Kroplówki zleciało tylko 100ml, bo bestia się w nim odezwała :diabloti: Wieczorem spróbuję znowu ;)

Jeżeli to prawda, że jaka wigilia i święta, taki cały rok, to mam p.... :angryy:

Posted

"Jeżeli to prawda, że jaka wigilia i święta, taki cały rok, to mam p.... :angryy:"

No coś Ty, to wcale nie jest prawda, a zresztą Szeryf, z tego co piszesz zdrowieje, więc jak dla mnie to wszystko jest dobrze.
Danusiu, to może jak on spadał z drzewa to trzymał się nie tylko pazurami, które przeorał, ale też zębami, które też przeorał.
W ogóle z tego co piszesz, to Szeryf ma ewidentne przeświadczenie, że moc jest z nim, a w szczególności w jego gębie.
Musisz bacznie obserwować, co on ogląda w TV. Napatrzył się na Spider Menów, X- Menów, Hulka, Elastynę i Iniemamocnego, i za bardzo się wczuł skubaniec.
Niech ogląda Żwirka i Muchomorka, to prędzej uśnie, niż ponownie wskoczy na drzewo.

Posted

Moje koty miały niedawno koci katar :śliniły się pianą,czerwone dziąsła,nic nie jadły ,nie piły leczone u weta kroplówkami i antybiotykami i jeszcze innymi pastylkami ,zaraziły się od kotki ,którą wzięliśmy z fundacji ,miała być zdrowa,ale było inaczej,poiłam je też strzykawką,teraz wszystko ok.

Posted

[quote name='róża35']Moje koty miały niedawno koci katar :śliniły się pianą,czerwone dziąsła,nic nie jadły ,nie piły leczone u weta kroplówkami i antybiotykami i jeszcze innymi pastylkami ,zaraziły się od kotki ,którą wzięliśmy z fundacji ,miała być zdrowa,ale było inaczej,poiłam je też strzykawką,teraz wszystko ok.[/QUOTE]

Szeryf miał kontakt z kociętami które u nas były - może to uraz + to?
Róża, a Twoje są szczepione? I czy prócz tego ślinienie nie miały innych objawów KK - Szeryf oczy, nos ma czyściutki :-o

Posted (edited)

[quote name='joanka40']

No coś Ty, to wcale nie jest prawda, a zresztą Szeryf, z tego co piszesz zdrowieje, więc jak dla mnie to wszystko jest dobrze.
...........................
Musisz bacznie obserwować, co on ogląda w TV. Napatrzył się na Spider Menów, X- Menów, Hulka, Elastynę i Iniemamocnego, i za bardzo się wczuł skubaniec.
Niech ogląda Żwirka i Muchomorka, to prędzej uśnie, niż ponownie wskoczy na drzewo.[/QUOTE]

To Żwirek i Muchomorek jeszcze gdzieś leci :) ?
Zdarzyło mi się kilka razy kupując żwirek w zaprzyjaźnionym sklepie z rozpędu zażyczyć sobie ,,żwirek i muchomorek 10l" :evil_lol:

Bestia się ciut uspokoiła ;) - kolejne 100 ml poszło. On nie jest odwodniony, tak że ma dostawać tylko 200 dziennie - więc dzienną normę mamy :)

Edited by Maruda666
Posted

Marudko,moje koty nie są szczepione,ale jest kilka wirusów kk,wet powiedział,że nawet koty szczepione mogą zarazić sie kk,bo na którąś odmianę wirusa,nie pomoże szczepienie na kk.Co do oczów i nosków, miały czyste ,tylko śliniły się, nic nie jadły i nic nie piły,dużo spały i chowały się:(,bez szybkiej pomocy weta marnie by było:(Teraz jak dawniej rozrabiają:).Mój osiemnastoletni kocur,jakoś do tej pory nie zaraził się(odpukać:))chociaż też nie jest szczepiony.

Posted

[quote name='róża35']Marudko,moje koty nie są szczepione,ale jest kilka wirusów kk,wet powiedział,że nawet koty szczepione mogą zarazić sie kk,bo na którąś odmianę wirusa,nie pomoże szczepienie na kk.Co do oczów i nosków, miały czyste ,tylko śliniły się, nic nie jadły i nic nie piły,dużo spały i chowały się:(,bez szybkiej pomocy weta marnie by było:(Teraz jak dawniej rozrabiają:).Mój osiemnastoletni kocur,jakoś do tej pory nie zaraził się(odpukać:))chociaż też nie jest szczepiony.[/QUOTE]

Szeryf wprawdzie jest szczepiony, ale tak jak piszesz, szczepienie nie zawsze pomoże. Kilka lat temu mimo szczepienia złapał chlamydiozę :cool3:
Te wszystkie objawy pasują do niego jak ulał ( zaczęło się od tego, że cały czas spał, nie jadł, nie pił, wprawdzie nie chował się - ale to cały Szeryf - z odludka zrobił się w tym okresie kotem kanapowym ;) ) - wygląda na to, że przytrafił się Szerykowi uraz + jakaś kocia infekcja.
Dziś paskuda jest już zupełnie na chodzie, nawet dwa razy zażyczył sobie wypuszczenia na dwór. I najważniejsze - co rusz podchodzi do jedzenia i ZACZĄŁ PIĆ :):)
Nie kłułam go już dziś kroplówką, ale dalej leci antybiotyk, a jutro jedziemy do weta się pokazać :)

I tym sposobem, mamy już po świętach :shocked!:

Posted

Kociska dziękują :):)

Ewuś, ten kaczor zmarznie ;)

A teraz o kotach:)
- Szeryf już w porządku, lata po kilka razy dziennie na dwór. Wizyty kontrolnej nie zaliczyliśmy, szkoda go było stresować, a na dodatek w czasie gdy miałyśmy jechać, zołza gdzieś się na dworze zaszyła. Tak to wystarczy wyjść i już się plącze pod nogami, wyje pod sklepem że za długo tam siedzę, a jak był potrzebny, togo wcięło :mad: Za kilka dni muszę się tylko umówić na kontrolne badanie krwi - mam nadzieję, że infekcja już poszła w czorty i wyniki będą dobre.

Moje koty z każdym rokiem gorzej znoszą Sylwestra - jeszcze kilka lat temu cała zgraja mało co reagowała na wystrzały a z wiekiem robią się coraz bardziej strachliwe :( Cinka przesiedziała trzy godziny za drapakiem a Kropka nawet nie wiem gdzie:crazyeye: Szukaliśmy jej całą rodziną i nic, pojawiła się gdzieś około trzeciej, nie wiadomo skąd :evil_lol:
Najlepiej radzi sobie Guć - chyba dlatego, że mało co słyszy ;)

Posted

Trzymajcie kciuki :) - może w tym tygodniu pójdą do domu następne koty od pani Krysi - domek we Wrocławiu czeka na matkę tych małych rudasków a pod Legnicą szykuje się miejsce dla dwóch burasków:):)

Wtedy zostało by tam tylko 6 kotów i dwa boksery - to nie było by już źle:) Cztery z pięciu kotek już po sterylce :)

Posted

A pod opieką TOZu kolejne dwa chore koci,eta - Magda zabrała ze schroniska trójkę. Po kilku dniach okazało się, że najstarsza ( chyba ze cztery miesiące ) jest chora - w wigilię niestety odeszła:( Okazało się, ze to panleukopenia - Magda walczy o życie pozostałych dwóch maluszków.

Posted

Martika@Aischa napisał(a):
to się niestety nigdy nie skończy :( kochane bidulki :( trzymam kciuki za ich zdrówko !!!!


Marticzka, maluchy najgorsze mają już chyba za sobą :) Kciuki pomogły :)

Posted

Wczoraj pojechała do wspaniałego domu matka tych wszystkich rudasków :)

Na pewno od wiosny przebywała u p. Krysi, tam urodziła kocięta, byóa wysterylizowana, leczona, z panią Krysią wychodziła jak piesek. Ile razy tam byłyśmy kotka leżała w pościeli. A wczoraj po jej wyjeździe dzwoni do mnie jakaś nawiedzona osoba i twierdzi, że to od tygodnia jej kot, potem że połowa kota jest jej. Ciekawe, że zabierałam ją od p. Krysi a kilka dni wcześniej ( niby już miała właściciela) Sonka o mało by jej nie rozjechała na trasie przelotowej przez Złotoryję - dobrze się nią opiekowała:angryy: Jakoś tak jak trzeba ją było leczyć, sterylizować i martwić się o kocięta, to pani w oko nie wpadła :shake:

W każdym bądź razie, jestem podejrzana o kradzież kota, a na kociętach się wzbogaciłam, bo poszły na eksperymenty.
Czy ktoś się orientuje, czy postronna osoba ma prawo żądać od TOZu danych osobowych osób adoptujących dane koty. Ja chętnie udostępnię adres , ale na pewno nie tej osobie i tylko wtedy kiedy nowy właściciel wyrazi zgodę.

Posted

Maruda666 napisał(a):
Wczoraj pojechała do wspaniałego domu matka tych wszystkich rudasków :)

Na pewno od wiosny przebywała u p. Krysi, tam urodziła kocięta, byóa wysterylizowana, leczona, z panią Krysią wychodziła jak piesek. Ile razy tam byłyśmy kotka leżała w pościeli. A wczoraj po jej wyjeździe dzwoni do mnie jakaś nawiedzona osoba i twierdzi, że to od tygodnia jej kot, potem że połowa kota jest jej. Ciekawe, że zabierałam ją od p. Krysi a kilka dni wcześniej ( niby już miała właściciela) Sonka o mało by jej nie rozjechała na trasie przelotowej przez Złotoryję - dobrze się nią opiekowała:angryy: Jakoś tak jak trzeba ją było leczyć, sterylizować i martwić się o kocięta, to pani w oko nie wpadła :shake:

W każdym bądź razie, jestem podejrzana o kradzież kota, a na kociętach się wzbogaciłam, bo poszły na eksperymenty.
Czy ktoś się orientuje, czy postronna osoba ma prawo żądać od TOZu danych osobowych osób adoptujących dane koty. Ja chętnie udostępnię adres , ale na pewno nie tej osobie i tylko wtedy kiedy nowy właściciel wyrazi zgodę.


Marudko przepraszam ale nie mogę się powstrzymac !!! Co za debilna głupia baba !!!!!!!!!!!!!!!!!! :angryy:

Posted

Martika@Aischa napisał(a):
Marudko przepraszam ale nie mogę się powstrzymac !!! Co za debilna głupia baba !!!!!!!!!!!!!!!!!! :angryy:

Martika a za co Ty przepraszasz? Ujęłaś to bardzo delikatnie ;)

Posted

Maruda666 napisał(a):
Wczoraj pojechała do wspaniałego domu matka tych wszystkich rudasków :)

Na pewno od wiosny przebywała u p. Krysi, tam urodziła kocięta, byóa wysterylizowana, leczona, z panią Krysią wychodziła jak piesek. Ile razy tam byłyśmy kotka leżała w pościeli. A wczoraj po jej wyjeździe dzwoni do mnie jakaś nawiedzona osoba i twierdzi, że to od tygodnia jej kot, potem że połowa kota jest jej. Ciekawe, że zabierałam ją od p. Krysi a kilka dni wcześniej ( niby już miała właściciela) Sonka o mało by jej nie rozjechała na trasie przelotowej przez Złotoryję - dobrze się nią opiekowała:angryy: Jakoś tak jak trzeba ją było leczyć, sterylizować i martwić się o kocięta, to pani w oko nie wpadła :shake:

W każdym bądź razie, jestem podejrzana o kradzież kota, a na kociętach się wzbogaciłam, bo poszły na eksperymenty.
Czy ktoś się orientuje, czy postronna osoba ma prawo żądać od TOZu danych osobowych osób adoptujących dane koty. Ja chętnie udostępnię adres , ale na pewno nie tej osobie i tylko wtedy kiedy nowy właściciel wyrazi zgodę.


Marudko mnie się wydaje że absolutnie NIE !!! I takich informacji NIE dostanie !!!!!!!!!!!! Miałam kiedyś przypadek z psiakiem ...długa historia błagałam o adres jego właściciela ...zarzekałam się ...błagałam ..prosiłam że absolutnie NIC NIGDY NIE powiem. Przejdę się tylko w te okolice zobaczyc czy psiak rzeczywiście ma dobry dom. Pani powiedziała głośne i wyraźne NIE nawet za zgodą właściciela !!! Nie i KONIEC !!!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...