Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Maciusiowi - nie napadamy na p. Lidię, ja mam dla Niej wiele sympatii i uznania i szacunku za ciepło którym emanuje. Zaszło pewne nieporozumienie, padły słowa niepotrzebne. Ale wszak wszystcy tu na tym wątku walczymy o dobro Mleby i jej Rodziny. Jeśli nie będzie to TA Rodzina, tylko będzie musiała zmienić dom, mysle że wszyscy to zrozumieja.
Ale jesli uda sie p. Lidii ustalic pewne zasady - może będzie dobrze.
Co do szkoleniowca - tu p. Lidia musi sama zadecydowac, czy potrzebuje tego czy nie. W razie czego kontakt moge podać.

Melba jest dla mnie najważniejsza, zaraz po mojej suni - zrozumcie mnie, że moje reakcje na tego psa sa inne niz na pozostałe psiaki, które sa też mi bliskie, którym szukam domów i świętuję ich znalezienie. Ale Melba - zawsze będzie ta jedyna.
Nie pozwole aby stała jej sie krzywda - i wiem, że p. Lidia tez nie pozwoli.

  • Replies 420
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Proszę nie szukać domu dla Melby. chciałabym ten cały wczorajszy dzień wymazać z pamięci. dobrze, że sunia nic o tym nie wie i nigdy się nie dowie co jej durnowatej pani przyszło wczoraj do głowy. chociaż troszkę postarajcie sie mnie zrozumieć dlaczego tak zareagowałam. Kontakt Melby z nami jest bardzo duży. nie brakuje jej czułości ani ciepłych słów. "głaskanie na cztery ręce" - tak to nazywam, bo Rudy jest zawsze obok niej i obydwoje nadstawiają grzbiety i pyski do pieszczot. wydaje mi się, że żadne szkolenie nic tu nie da. zrobilismy wszystko, żeby te sytuacje się nie powtórzyły. myślę, że moim błędem było to, że nie zamykałam suni w kojcu od początku. nie mogłam, po tym co widziałam w Puszczykowie. dałam jej od razu cały świat i ona rozpoczęła panowanie. czyż nie zasłużyła sobie na to?! A dziś, moja mądra kotka przydreptała do domu na swoich czterech łapkach (szybko się połapała, że Melba jest zamknięta ) i przyniosła nam w prezencie złapaną szarą myszkę, czego nie robiła od czasu panowania Królowej Melby. Dostała smakołyki, pomruczała i poszła dalej w świat swoją zwykłą scieżką.

Posted

Czyli po raz kolejny zmieniam tytuł tego wątku o dramatycznym przebiegu. Pani Lidko - zreszta tu na forum wszyscy jesteśmy po imieniu więc jeśli mogę, Lidio - trzymam kciuki za dzień, kiedy z cała odpowiedzialnością bęzie można powiedzieć, że melba uwierzyła, że to szczęście, ten raj - to jej dom. Bo może jest w niej jeszcze niepokój i strach.
Ona tak bardzo kocha - zresztą sama wiesz, jak bardzo.
Mam wielką ochote jednak spotkac sie z Toba, o ile nadal mogę i mam wstep do melby - i spokojnie pogadać. Dla Melby i dla nas.;)

Posted

Cieszę się, że sytuacja się wyjaśniła.
Rozumiem Gosię - od pierwszych zdań tego wątku widać, że Melba jest dla niej wyjątkowym psem.
Rozumiem też Lidkę - różnie reagujemy na stresujące sytuacje. Różne rzeczy mówimy i myślimy pod wpływem silnych emocji.
I przemawia do mnie przykład z dzieckiem :evil_lol: Co prawda nie miałam ochoty nigdy wyrzucać go przez okno (ale i mieszkam na parterze), ale za to dość często miałam pomysł, że wystawię go z samochodu i szybko odjadę :evil_lol:

Powtórzę - wierzę w psy. Przekonałam moją jamniczkę, która na widok kota dostawała gorączki (dosłownie, nie w przenośni), że nasz kot jest dobry. Wymagało to niestety współpracy ze strony kotki ;), trafił mi się egzemplarz mało bojaźliwy, wymagało też czasu - ale udało się. Dzisiaj nie ma między nimi wielkiej miłości, ale opalają się razem na tarasie kuper w kuper.

Trzymam kciuki.

Posted

caly czas zapraszam do mnie serdecznie, tym bardziej po tym wszystkim! wiem, że Melba też sie ucieszy, bo pytała mi sie dzisiaj czy Gośka o niej zapomniała. idę wreszcie spać, od wczoraj żyję jak w amoku, już ludzie w pracy patrzą na mnie dziwnie. tobie też życzę dobraj nocy. sunia również śpi.

Posted

Uf.
Cieszę się, że stanęło póki co na tym, na czym stanęło.

No ale będę sobą i pomarudzę troszkę.
Czytając posty Lidki dojść można do wniosku, ze sunia jest kochana i głaskana i to wszystko.
I to chciałabym zakwestionować.
Najważniejsze jest poprawne ustalenie relacji z psem od początku a to trzeba zrobić "po psiemu". Melba musi wiedzieć kto w domu rządzi - i same głaskanie tu nie wystarczy. Pies nie myśli jak człowiek i z samej wdzięczności grzeczny (w ludzkim zrozumieniu tego slowa) nie będzie.
To co że Melba ma 8 lat?
Szarik jak go brałam miał 10! I w dodatku głuchy jest - ale od poczatku wiedział, ze nie ma co podskakiwać. Tak więc mimo, że przeszła niejedno i niemłoda jest i do ludzi ciepła trzeba ją teraz trzymać w ryzach, wymagać od niej jak najwięcej. A jeśli za jakiś czas wszystko będzie ok - można pomyślec o rozpieszczaniu, a jakże. Ale na początek nie.

No chyba ze opatrznie zrozumiałam słowa Lidki :roll:

Posted

kochana Paulinko, jesli moge tak. oczywiscie, ze Melba jest glaskana i pieszczona, tak jak wszystkie moje zwierzaki. ale nic wiecej i nic mniej. uwielbiamy ja lecz to nie znaczy, ze pozwalamy jej wejsc na glowe. Sunia wie gdzie jest jej miejsce, jest bardzo usluchanym i grzcznym psem. to prawda, ze jest krolowa ale to Rudy jest Krolem (kastrat, bo kastrat ale wciaz z ikra). nie toleruje kotow jak wiele innych psow, a co do obcych, innych suk - to wiadomo. Sa rzeczy, ktorych Melbie nie wolno robic: wchodzic na gore w domu, targac za firanki, kiedy raz wspiela sie swoimi wielkim lapskami na stol w kuchni i ukradla Marcinowi kolacje - zostala zbesztana i wiecej tego nie robi. gdy lezy w miejscu, w ktorym przeszkadza to ona musi sie przesunac. wie, ze wychodzac z domu musi przepuscic najpierw nas. grzecznie idzie do kojca (choc wyglada wtedy jak siodme nieszczescie ). zawsze ja karce jak zrywa sie na koty za plotem. po Tytusie nie moglam tego zrobic, bylo po fakcie, nie widzielismy tego, sunia po tak odleglym czasie nie wiedzialaby o co chodzi. Sa miejsca na ogrodzie gdzie nie wolno jej wchodzic (np. ogrodek Stasia czy warzywnik ). wie, ze nie wolno dzieciom zabierac jedzenia z reki i skakac na nie. jedzenie od poczatku dostaje w kojcu, tam tez dostaje przysmaki do chrupania, a jesli z nimi wychodzi konsekwentnie kaze jej odejsc, zabieram i po jakims czasie znow dostaje do kojca. nikt na nia nie krzyczy, nie ma takiej potrzeby, czasami trzeba cos ostro powiedziec ale rzadko. ten pies naprawde wie o co chodzi i gdyby nie koty bylaby idealem. pozdrawiam i przepraszam za brak polskich liter - taki sprzet mam w pracy.

Posted

Uf...:multi:
Z napięciem śledziłam sytuację i szczerze mówiąc niczego dobrego się nie spodziewałam...

Przede wszystkim - pisano już o tym - nieprzyjemne sugestie pod adresem Pani Lidii (nie mówię tu oczywiście o supergodze. która zresztą znajdowała się w samym oku cyklonu) - były nie na miejscu.

Wcale a wcale nie dziwię się Pani reakcji, Pani Lidio. Nie dziwię się, że myślała Pani o oddaniu Melby. I mówię to jako osoba, która też zna Melbę od roku, przywiązała się do niej i martwiła się jej losem szczególnie bardzo -ze względu na jej wiek i co za tym idzie niewielkie szanse na szczęśliwe zakończenie, jako osoba, która też zajmuje się adopcjami, bardzo je przeżywa i śmiertelnie się boi tego właśnie - kłopotów w nowych domach swoich "skarbów".

To nie jest sytuacja, kiedy ludzie po paru dniach z jakiś durnych powodów zgłaszają "reklamację". Nie jakieś wydumane problemy. Podziwiam Panią Lidię - naprawdę szczerze - za to, że potrafiła podjąć decyzję "na tak" dla Melby. Bo większosć ludzi nie zdobyłaby się na to.

A Melba - nie można jej winić. Jest pieskiem. Możliwe że przez poprzednich pożal się Boże państwa była uczona gonienia kotów i przepędzania obcych psów ze swojego terenu. A nawet za to chwalona.

Z przerażeniem myślę, że Melba mogłaby teraz stracić to, co cudem zyskała, wrócić do schroniskowej klatki i przeraźliwej psiej samotności. Nie zrozumiałaby dlaczego. Cały psi świat by się zawalił.
Dlatego dziękuję losowi, że trafiła na Panią Lidię.

Pani Lidio, będę wysyłać Wam dobre myśli - żeby już było tylko dobrze:calus:

Jak również wysyłam je ciotce supergodze:calus: , bo wiem, wyobrażam sobie, co przeżywa. Jak dusi poczucie odpowiedzialności za zwierzaka, któremu kiedyś tam zdecydowało się pomóc, znaleźć mu dom, odmienić los.

A Melba musi znać swoje miejsce w hierarchii - dobrze, bardzo dobrze, że jej nowi Państwo to rozumieją.

Posted

supergoga napisał(a):
Trzymajcie kciuki, Melba będzie diagnozowana przez weta, ma jakiś guz na cycusiu - mam nadzieje, że to nic groźnego.

Melbo - kocham cię, maleńka!


Ech, kurcze, jeszcze to...
Pewnie będzie trzeba wyciąć guzka, ale wierzę, że wszystko się uda! Na pewno. Dobrze że ma dom i ludzi, którzy się o nią troszczą, to najważniejsze.

Posted

MELBA ma termin badania i pewnie zabiegu na 24 lipca. Supergoga załatwiła i dzięki jej za to. Zajmą się Melbunią od stóp do głów. Sunia czuje się znakomicie. Mam takie uczucie, że wszystko jest na swoim miejscu, wszystko się poukładało, więc z tym też musi być w porządku.

  • 3 weeks later...
Posted

Melba miała badania diagnostyczne, wyniki nie były złe. Dzis jest po sterylce i po wycieciu jednej listwy mlecznej. Lidia dzwoniła do mnie, sunia powoli dochodzi do siebie. Ma kołnierz, który jej sie nie podoba.A poza tym - jest posłuszna, wspaniała i bardzo ją kochają.Melba - tak trzymaj. Kocham cię!!!

Posted

Witam wszystkich, którzy nadal pamietają o Melbuni. Na początku chciałabym jeszcze raz serdecznie podziękować Fundacji za pokrycie kosztów leczenia - przecież mojego psa. To bardzo ważne dla mnie w tej chwili. Melba już dziś czuje się bardzo dobrze. Myślę, że gdyby nie ten kołnierz już by zapomniała o bólu. No, ale dla jej dobra jeszcze około tygodnia musi go nosić. Wygląda śmiesznie ale też trochę przykro. Powoli uczy się w nim chodzić. Rudy patrzy na nią co najmniej dziwnie i na wszelki wypadek nie zbliża się. A kotka nawet nie pojawia się za płotem. Myśli pewnie, że to jakaś nowa broń jej super wspaniałego wroga, odwraca się i odchodzi robiąc tak: :eviltong: . Wczoraj nic Melba nie jadła, na wszystko odwracała głowę - nic dziwnego. Piła wodę, szybko wstała po zabiegu na nogi ale okrutnie miotała się z tym kołnierzem. Musiałam cały czas przy niej siedzieć i uspokajać. Wczoraj byłam z nią na zastrzyku, pewnie złagodził ból, bo jak wróciłyśmy to z zadowoleniem zabrała się za jedzenie. Wieczorem to chciała pożreć mnie - taki apetycik! Daję jej na razie częściej a mniej. Dziś bedzie miała kolejny zastrzyk. Rana jest sucha. Za dwa miesiace niestety czeka ją kolejny zabieg, nie dało się zrobić wszystkiego od razu, bo nie wystarczyłoby skóry do zszycia. Trudno, będzie musiała znosić to ponownie. Musimy zadbać o kondycję, żeby serduszko było silne. Mój mały Staś mówi wszystkim, że Melba miała operację ale już jest zdrowa - a on nigdy się nie myli :p . Pozdrawiam.

Posted

Wierzę w zdanie Stasia - i moja miłość do Melby. Będzie dobrze. Musi być. Jak tylko sunia poczuje sie lepiej - postaram się ją odwiedzić, jesli nadal zaproszenie jest aktualne.Będzie w moim sercu już na zawsze - sunia moich marzeń.Melba - cud.Stanko - jesteś naprawde wspaniała i kochana. Za to co dla niej zrobiłaś. Za DOM, który ma.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...