halbina Posted May 1, 2008 Posted May 1, 2008 Tyle smutku... I kicia, i Melba odeszły za TM... tam, teraz będą już razem, na zawsze w zgodzie... i obie będą czekały na tych, którzy okazali im serce i obdarowali ich domem i miłością... Stanko, bardzo Ci współczuję! Quote
Halo (Alfa i Zuzia) Posted May 1, 2008 Posted May 1, 2008 bardzo mi przykro. Biegaj Melbo za TM. Quote
Monia70 Posted May 1, 2008 Posted May 1, 2008 Dopiero dziś przeczytałam cały watek Melbusi.Wszystkie jej i rodziny przezycia. Wiem jedno.Melbusia choc tak krótko ale żyła w domu , w którym była MILOŚĆ. MILOŚĆ prawdziwa, która chroni, wybacza,która pielegnuje, naucza,która daje siłę i razem płacze. Melbuś, badź szczęślwia aniołku i dbaj za Tm o swoją rodzine. Stanko, bardzo , bardzo współczuję. Quote
supergoga Posted May 2, 2008 Author Posted May 2, 2008 Dzisiaj w nocy zabrałaś ze sobą małego rudego Alexa. Był w domku tylko pół roku, w schronisku spędził całe 7 lat zycia. Widać wiedziałaś, że nie ma szansy. jesteście tam razem. Melbo - napiszę po prostu - kochałam cię, mimo że nigdy nie mogłaś być moja, cieszyłam się, że masz wspaniały dom, zawsze będę cię kochać - Bursztynowa Gwiazdo. Dbaj zza TM o maleńka Bagirkę, przynieś jej wspaniały, kochający dom, taki, jaki miałaś ty!!! Quote
supergoga Posted May 2, 2008 Author Posted May 2, 2008 A tak posze o Melbie jej zrozpaczona Pani, człowiek o wielkim pełnym miłości serduchu: " dużo czasu upłynie zanim cokolwiek dam radę. tak bez niej pusto. tyle rzeczy było JEJ. jest mi gosiu tak ciężko. nie mogę się z tym pogodzić. była u nas tylko rok, to tak krótko.chodzę po ogrodzie i wciąż jej wypatruję, a potem spojrzę na grób i dociera do mnie na chwilę co się stało. marcin tak płakał, moja mama, która gdy byłam w pracy tak troskliwie się zajmowała Melbą. byłam z nią do ostatniej chwili. trzymałam jej głowę na kolanach i mówiłam żeby się nie bała. Gosiu, ona nie chciała wsiadać do samochodu, jakby wiedziała, że to ostatni raz. gdy wracaliśmy pragnęłam aby ta droga do domu trwała jak najdłużej, bo wciąż ją głaskałam, bo wciąż tuliłam jej pysk, bo wciąż była ciepła, jakby tylko spała. wiedziałam, że jak przyjedziemy, to kuba wykopie dół i to będzie naprawdę koniec. chciałam jej tyle dać. jej stan był bardzo zły, mimo leków i kroplówek wyniki bardzo się pogorszyły, a już wcześniej były wysoko ponad normę. nie wiadomo czy nie miała jakiś przerzutów nowotworowych. juz nie jadła i nie piła, była bardzo słaba. mozna było podawąc jeszcze kroplówki, na pewno przynajmniej dwie dziennie ale " z tym nikt nie wygrał" tak powiedział pan Piotr.to wspaniali ludzie, wszyscy którzy tam pracują. byli tacy kochani, troskliwi i przejęci. ufałam im bezgranicznie. nigdy nie zapomnę jak umierała mi na rękach, mimo tego potwornego wspomnienia, nigdy nie zostawiłabym jej samej w temtej chwili. nie mozna było nawet znaleźć żyły, takie miała już słabe i zapadnięte. pomaga mi kiedy piszę do Ciebie, czuję się tak źle, mam jakiś atak na nogi, pewnie z nerwów, że ledwie co chodzę. jak ja będę wracać z pracy? kto tak radośnie będzie mnie witał? dlaczego? Niecałe dwa tygodnie jak miała pierwsze objawy choroby. mam setki zdjęć Melby w komputerze, tylko tyle mi zostało. Wybacz mi Melbucha, zawsze mówiłam jak bardzo cię kocham, ale sama nie wiedziałam, ze tak bardzo. byłaś u nas szczęśliwa, wiem, bo tyle razy szepatałaś mi to do ucha. mam nadzieję, że tam, gdziekolwiek to jest - bawisz się teraz, może nawet z Tytusem i Pączkiem. ten list do Gosi - twojej dawnej, wspaniałej Panci to moje pożegnanie, brakuje mi ciebie, moja Biszkoptowa Melbo" "Wysprzątałam cały dom, skosiłam cały ogród. padam z nóg, ale przynajmniej jakoś mija dzień. wczoraj późnym wieczorem siedziałam nad JEJ grobem i gadałam i gadałam i płakałam, a ptaki tak JEJ tam śpiewają. Wiesz, nawet po Pączku tak nie rozpaczałam. Było w NIEJ coś tak niesamowitego, że zostawiła taką ogromną pustkę, z którą nie mogę sobie poradzić. Wiem, że przyjdzie dzień, kiedy na wspomnienie Melby będę się uśmiechać,dziś, wszyskie rzeczy i miejsca, które mi JĄ przypominają wywołują ból, niespełnienie, tęsknotę. Zawsze bedę Tobie dziękować za Melbę. Przez rok była naszym wielkim Przyjacielem. Czasem przez całe życie można kogoś takiego nie spotkać." Rycze jak dzieciak, nie potrafie nawet rozmawiać w domu. Nawet na spacerze z tymczasowiczką Bagira zaczęłam płakać. Dół totalny. Melbo - pamiętamy!!!!!! Quote
supergoga Posted May 3, 2008 Author Posted May 3, 2008 Melbo, myślę o tobie. I tak bardzo nam wszystkim źle. Quote
PaulinaT Posted May 4, 2008 Posted May 4, 2008 Takie smutne wiadomości... Bardzo mi przykro... BARDZO. Quote
lupe Posted May 4, 2008 Posted May 4, 2008 Bardzo smutno....znam wątek Melby od samego początku... jak dobrze, że miała cudowny dom i miłość. dla Melby ["] dla Pączka ["] Quote
Stanko Posted May 5, 2008 Posted May 5, 2008 Dziękuję Wam wszystkim za ciepłe słowa. W moim ogrodzie tyle zieleni i kwitną białe wiśnie i różowe jabłonie i nigdzie już nigdy nie przemknie żólto-kremowa, puszysta kulka. Siedzę tam i czekam Quote
supergoga Posted May 9, 2008 Author Posted May 9, 2008 Stanko, dałaś Melbie tyle miłości, że ona tam jest. Nie opuści Cię. Czuwa nad Tobą, jest w Twoim sercu i twoim ogrodzie. Nie widzisz jej ale czujesz na pewno jej obecność. Melba to wierny pies - nigdy nie opuści tego kogo kocha. Jej opieka będzie zawsze przy Tobie. Myślę, że kiedyś, kiedys wszyscy się spotkamy. A teraz zostaja nam wspomnienia i ból, niestety. Melbo - ja też pamiętam. Wiesz jak bardzo cię kochałam, moja biszkoptowa królewno. Stanko - DZIĘKUJĘ!!! Quote
Guest Elżbieta481 Posted May 9, 2008 Posted May 9, 2008 Goniu,ona jest szczęśliwa i bezpieczna.Spotkała nasze kochane zwierzaki-naszych wyjatkowych przyjaciół. Elżbieta Quote
mojamisia Posted May 10, 2008 Posted May 10, 2008 Droga Lidio,tak bardzo Cię rozumiem... Nasza Fela odeszła 28 kwietnia,przerzuty nowotworowe i nerki... Też była naszym najukochańszym zwierzakiem ze schroniska. Była mądra,posłuszna i kochana jak Twoja Melba. Była z nami 15 miesięcy,a zdaje się jakby była z nami zawsze. Wiem jak to boli,wiem że to długo trwa,szczególnie gdy miało się tak wyjątkowego psiaka jak Twoja Melba i moja Fela. Quote
supergoga Posted May 11, 2008 Author Posted May 11, 2008 Melbusiu - pamiętamy o tobie - cały czas. A mała Bagirka nie ma takiego szczęścia i mimo że szczeniolek - nie ma nadal domku. Pamiętaj o niej, może jej pomożesz poszukać??? To dla ciebie, moja księżniczko Quote
Stanko Posted May 12, 2008 Posted May 12, 2008 Melbuś - myślę o Tobie. Wczoraj posadziłam na grobie Melby żółtą tawułkę. Z daleka wygląda identycznie jak JEJ słodki pyszczek. Współczuję Tobie - Mojamisu z powodu Feli. Brakuje tak bardzo tego kudłatego futerka, mojej Melbuchy. Quote
supergoga Posted May 17, 2008 Author Posted May 17, 2008 Stanko i jak u Was. Tak zielono wszędzie, tak ładnie. A w sercach - tak smutno. Moja Lagunka też choruje, a przyczyna lezy częściowo w drobnej, czarnej Bagirce. Zawsze coś jest nie tak, jak byśmy chcieli. Melbuś - kochany biszkopciku - brak nam ciebie. Quote
Stanko Posted May 19, 2008 Posted May 19, 2008 żyjemy, jesteśmy choć bez NIEJ. ale miałaś rację: JEJ aura pozostała, zawsze już będzie mieszkanką naszego ogrodu. kiedy podlewam JEJ drzewko czuję spokój. idę tam zawsze, gdy mi źle. Melba, nawet po śmierci daje mi takie poczucie równowagi. wiem czym była: oparciem, bazą, czymś stałym, była zawsze, każdego dnia, przyjacielem czekającym przy bramie na nasz powrót. Dzień po dniu, aż do chwili, gdy już NIE CHCIAŁA, nie mogła. "Przepraszam" mówiły JEJ oczy ....... Mówią " pęka mi serce", wierzcie mi - ono naprawdę pęka w takiej chwili, potem się zrasta ale nigdy nie do końca. Przepraszam Was, znów smutki, ale tęsknię za NIĄ Quote
Stanko Posted May 21, 2008 Posted May 21, 2008 cieszę się, że Bagira znalazła domek. myślisz Gosiu, że Melba miała w tym swój udział? prosiłaś JĄ o to i ja też. jak Ty wytrzymujesz te rozstania z tymczasowiczami? Quote
supergoga Posted May 21, 2008 Author Posted May 21, 2008 Cięzko - niestety. Ale wiem, że inaczej nie mogłabym pomóc żadnemu. I teraz przerwa na razie - musze podratować moja sunię. Quote
Stanko Posted June 6, 2008 Posted June 6, 2008 Czasami mi się wydaje, że Melbuśka była snem. Nie umiem już inaczej nazywać tego czasu, gdy była z nami. Teraz mam wrażenie, że to była chwila, taka malutka, delikatna, ale trzymam ją na grubym sznurze i nie puszczam, pamiętam i wciąż mi tak tęskno za NIĄ. Quote
Stanko Posted June 23, 2008 Posted June 23, 2008 Melbuśka - muszę Cię trochę wywindować na górę, żeby o Tobie nie zapomniano. Choć jak wchodzę na Dogo to serce płacze, ile psiaków i kociaków potrzebuje pomocy. Quote
supergoga Posted June 23, 2008 Author Posted June 23, 2008 A ja wstawię Melbusi fotki. Wprawdzie chyba tylko my tu zaglądamy, ale też dla nas była Melba i zawsze będzie kims wyjątkowym. teraz mam do niej jeszcze sprawę, znów proszę ją o pomoc - dom dla Joo. Dla małej urokliwej i nieśmiałej Joo. Melbo - pomóż!!! Nie wierzę, że już jej nie ma. Że już jej nie zobaczę, nie przytulę. Nie zdążyłam!!! Quote
Stanko Posted June 24, 2008 Posted June 24, 2008 a wiesz jak mi JEJ brakuje. wczoraj znalazłam Jej pierwsze zdjęcie rentgenowskie. ale ze mnie beksa. kuba z chłopakami zrobili z tej kliszy wiatraczek. będzie się kręcił na wietrze. to nic, że tylko my wchodzimy na tę stronę. jeśli jednego psa wspominają choć dwie osoby, które kochały, to bardzo wiele. a Melbucha zasłużyła sobie na pamięć. mała Joo na pewno znajdzie domek i Azja też. zobaczysz. Quote
M@d Posted June 24, 2008 Posted June 24, 2008 Nie tylko wy odwiedzacie te tematy, ale ludzie czytają lecz nie piszą - bo co tu dodać... Znamy ten ból, lecz słowa go nie uleczą. Nasze skarby odeszły, bo żyją krócej niż my ... Wasz biszkopcik biega gdzieś za TM z naszym Beksą ... Przeczytałem cały wasz temat i mimo, że 1 czerwca minął rok od kiedy choroba wątroby, po 1,5 rocznej walce, przedwcześnie zabrała naszego 5 letniego malucha, na samo wspomnienie mam "mokre oczy"... Często przeglądamy zdjęcia Beksy,a zgromadziło się tego ponad 6 GB. na dysku. Teraz patrzę przez okno, gdzie w ogrodzie w ciemności rosną krzewy nad hermetycznym kontenerkiem w którym "śpi" Beksa. Śpij spokojnie, już nic nie boli ... Obok mnie na kanapie chrapie 6-cio letni olbrzym wzięty ze schroniska po śmierci Beksy. Śpi przytulony do kota, którego zaakceptował (i mu "matkuje"), mimo że on był pierwszy, a kot przybył po nim (koty na działkach u rodziców tuż przed zimą postanowiły spłodzić jeszcze jeden miot i musieliśmy sierściucha ratować przed śmiercią z głodu i chłodu na opuszczonych zimą działkach...) Ból po psie trwa długo, bo dajemy sobie na wzajem cząstkę siebie i gdy pies odchodzi za TM, zabiera ze sobą cząstkę nas ... Ale też cząstka jego na zawsze pozostaje z nami ... Ranę w sercu psiarza po stracie przyjaciela może zaleczyć tylko inny przyjaciel. I choć nie zapomnimy tego który odszedł, to tylko następne brązowe oczy i mokry pysk mogą wypełnić tę pustkę ... Daj szczęście jakiemuś następnemu schroniskowemu nieszczęściu na 4 łapach, a ono da ci cząstkę siebie, która zapełni pustkę. A i Rudemu będzie raźniej ;) Gdzieś, może nie daleko, w chłodzie nocy i spiekocie dnia, na rozgrzanym betonie, w smrodzie uryny, przy pustej misce z której dawno zlizał ostatnia kroplę wody, czeka na Ciebie ktoś, kto marzy aby zapełnić pustkę i oddać Ci kawałek siebie - swe wierne psie serce ... Jak na nas, przez 15 długich miesięcy schronu, czekał nasz Lumpek ... Trzymajcie się. Pozdrawiamy Was - My, nasz Lump i duchem obecny Beksa... Pamiętamy! O naszych przyjaciołach biegających za TM... Nic nie poradzisz : raz psiarz - na zawsze psiarz ... Quote
Stanko Posted June 25, 2008 Posted June 25, 2008 [quote name='M@d'] "Gdzieś, może nie daleko, w chłodzie nocy i spiekocie dnia, na rozgrzanym betonie, w smrodzie uryny, przy pustej misce z której dawno zlizał ostatnia kroplę wody, czeka na Ciebie ktoś, kto marzy aby zapełnić pustkę i oddać Ci kawałek siebie - swe wierne psie serce ... Jak na nas, przez 15 długich miesięcy schronu, czekał nasz Lumpek ..." Chcesz chyba mnie dobić i juz zupełnie zdołować! Wszystko to wiem, ale nie mogę mieć teraz drugiego psa. To bardzo osobiste, nie chcę się tłumaczyć. Inna sprawa, że trochę "zawiesiłam się" w tej tęsknocie za Melbą i nie mogę (czy też nie chcę) wrócić na ziemię. Cieszę się, że zaglądasz do Melbuśki, pewnie inni też. Ja sama śledzę wiele wątków na dogo, przeżywam raz smutki, raz radości. Wasz Lumpek to szczęściarz, życzę Wam wielu wspólnych, uśmiechniętych chwil. Byłam na wątku Lumpa - dobrze się czyta, masz zacięcie pisarskie. Jak będę miała dłuższą chwilę, to przeczytam od deski do deski. Melba, Pączek, Tytus i Beksa pewnie już razem brykają. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.