Teanka Posted November 30, 2014 Posted November 30, 2014 Witajcie, Mam przykrą wiadomość: wczoraj rano Teodor odszedł za Tęczowy Most [']. Muszę powiedzieć, ze nastąpiło to nagle i nie spodziewaliśmy się tego. Wiadomo, piesek z problemami sercowymi (Vetmedin bral ponad rok i byl pod kontrola kardiologiczna) miewa gorsze i lepsze dni, poza tym wiek tez juz dawal o sobie znac, nosilismy go po schodach itp., zreszta trzeba przyznac że bardzo lubił być noszony i wyglądał przy tym niezwykle dumnie! Jednak na spacerki chodzil, bardzo lubil weszyc i czasami nieoczekiwanie niezwykle sie ozywial i rozkochiwal w jakiejs osobie badz piesku, wowczas w ogole na swoj wiek nie wygladal. W zeszlym tygodniu czul sie dobrze, pogorszenie nastapilo w czwartek - wiecej dyszal i wychodzil do ogrodu a nie chcial isc na spacer. Niemniej jednak tak juz bywalo wiele razy, Uther -sercowiec - tez potrafil nie wychodzic dzien czy dwa. W piatek Teodor tez wiecej sapal, ale dalej mial apetyt i chodzil, a w sobote rano spal gleboko (czesto budzil sie pierwszy, ale nie tym razem). Gdy wiekszosc pieskow wchodzila i wychodzila do ogrodu, on sie obudzil i podszedl z pokoju do kuchni, spojrzal na mame, sapal. Mama go poglaskala, Teodor usiadl. Mama sie odwrocila zeby wyjac kawalek kielbaski -chciala mu, jak zawsze na czczo, dac Vetmedin. Gdy znow zwrocila sie do Teosia, on lezal dziwnie rozplaszczony, lapki mial rozjechane. Juz nie zyl, musial umrzec doslownie w tej chwili gdy mama sie odwrocila. Cos okropnego, chociaz z drugiej strony to dobra smierc, taka jakiej chcielismy dla Uthera ale sie nie udalo. Nie cierpial, pozegnal sie po raz ostatni i odszedl za Teczowy Most. Bardzo nam teraz przykro, pochowalismy go w Koniku Nowym tam, gdzie Utherka, zamowimy zdjecie i dodamy imie do tablicy. To najgorszy moment w calym wspolnym zyciu z psiakami: kiedy odchodza. A Teodor mial 14 lat i niecale 4 miesiace, oczywiscie wiadomo bylo ze duzo czasu juz mu nie zostalo, ale jednak wydawal sie w sumie zdrowy. Poza tym w tym ostatnim roku wreszcie wyszedl ze swojej skorupki, przestal byc taki autystyczny i mozna powiedziec ze do konca robil postepy. Bardzo pokochal mame i ciagle chcial przy niej byc albo w ogole przy nas wszystkich i gdy np. obudzil sie sam w pokoju, szczekal domagajac sie natychmiastowego transportu. Bylo to oczywiscie dosc meczace ale takze rozczulajace, ze sie tak przywiazal. I tak, był pies, nie ma psa, a my mamy już tylko siódemeczkę. Był z nami 2 lata i 4 miesiące (prawie 5): to i dużo, i mało, ale dobrze, ze był. Biegaj szczęśliwy Teodorku za Tęczowym Mostem! Quote
elficzkowa Posted November 30, 2014 Posted November 30, 2014 do zobaczenia Teodorku [*], był z Wami szczęśliwy... Quote
JamniczaRodzina. Posted November 30, 2014 Posted November 30, 2014 Żegnaj Teodorku bądz szczęśliwy za TM[*] Quote
Isadora7 Posted December 1, 2014 Author Posted December 1, 2014 >>> 29 listopada pobiegł za Tęczowy Most TEODOR <<< Pies który dla mnie wiele znaczył. Nie byłam w stanie napisać wczoraj. Jamnik który był mi szczególnie bliski. Po 11 latach jego była pani oddała go w nieodpowiedzialne ręce. Po trzech dniach wylądował na Paluchu. Ludzie oddali go oszukując SM ze został znaleziony. Pilotowałam pobyt Teodora na Paluchu i od razu w dniu zakończenie kwarantanny zabrałam do DT. Widziałam się z nim kilka racy w tygodniu. Poznałam. Wspaniały, zjawiskowo piękny jamnior. Nadszedł dzień gdy zgłosiła się osoba chętna adoptować Teosia. Pani pozornie dobrze brzmiała. Niestety nie było to w Warszawie. I każdy dzień zapalał u mnie jakieś światełko. Niemniej jednak zrobiona została wizyta PA. Z opisu wizyty wynikało że cudowne miejsce. Wszystko było tak cudowne, że aż mnie większe wątpliwości dopadły. No ale pani dzwoniła, pytała, kiedy no ćwierkała jak będzie super. Miała chwilę aby dzwonić, aby pisać. I tak Teoś pojechał... i wtedy telefon zamilkł, zero obiecywanych informacji. Po trzech tygodniach po moim kolejnym ponaglającym mailu - jest TEOŚ MUSI WRÓĆIĆ. Podobno baskerville itp itp nie chce mi się nawet o tym pisać. Od nitki do kłębka okazało się że owszem przysłowiowe "złote klamki" były. Ale puste wewnątrz, bez serca. Nie wszyscy domownicy jak sie okazało zgadzali się na Teodora. Okazało się że nie mógł sie poruszać nawet po cały mieszkaniu jak rezydenci yoorki. Przedpokój, jakiś pokój, z kuchni to chyba ścierą była przeganiany, bo po powrocie panicznie się bał ręcznika, ścierki w ręku czy czegokolwiek co tak wyglądało. Już w dniu przyjazdu Teosia jedna z domowniczek wyskoczyła z aferą ze nie chce tutaj brudasa ze schronu. Zbyt późno się o tym dowiedziałam, bo Teoś by wrócił od razu. Musiał spędzić tam 3 tygodnie. Wrócił pies bez mała autystyczny, z lękami. NA szczęście znalazł się PRAWDZIWY DOM a nie z lukrowanego piernika. Dom w którym jest nasz Jamnik Wiolin adoptowany (6 lat wstecz) a z czasem do Teosia, doszły jeszcze inne nasze psiaki: Orzeszek (teraz Puzzelka) i Figo. W domu był tez już będący za TM dobeczek Uther i 2 beagle. Jeździłam do TEODORa, zawsze mnie poznawał, cieszył się na mój widok. Miał bardzo chore serce. Ale ostatnio byłam w czerwcu i Teoś trzymał się świetnie. Ania napisała: "W piątek Teodor też więcej sapał, ale dalej miał apetyt i chodził, a w sobotę rano spal głęboko (często budził się pierwszy, ale nie tym razem). Gdy większość piesków wchodziła i wychodziła do ogrodu, on się obudził i podszedł z pokoju do kuchni, spojrzał na mamę, sapał. Mama go pogłaskała, Teodor usiadł. Mama się odwróciła żeby wyjąć kawałek kiełbaski -chciała mu, jak zawsze na czczo, dać Vetmedin. Gdy znów zwróciła się do Teosia, on leżał dziwnie rozpłaszczony, łapki miał rozjechane. Juz nie żył, musiał umrzeć dosłownie w tej chwili, gdy mama się odwróciła. " Teosiu kochanie miałeś 2 lata i prawie 5 miesięcy wspaniałego życia we wspaniałym DOMU. Od wczoraj płaczę, przeglądam Twoje zdjęcia i tak bardzo żałuję że już ciebie nie zobaczę. Teoś 7 sierpnia skończył 14 lat. Na zdjęciach Teoś w czerwcu. A to link do jego profilu na naszej stronie: http://jamniki.eadopcje.org/psiak/655 Quote
Teanka Posted December 1, 2014 Posted December 1, 2014 Bardzo Ci Dorotko dziękuję za śliczne zdjęcia... nie ma mnie teraz w domu i nie mogę dodać jego ostatnich fotek z jesieni ani portretów na których zawsze tak pięknie wyglądał... jak lew. Teodorku, bardzo za tobą tęsknimy! [*] 1 Quote
yunona Posted December 1, 2014 Posted December 1, 2014 Bardzo mi przykro [*] Teodorku. Mam nadzieję, że nasze psiaki zaopiekują się tobą za TM. Domkowi dziękujemy za przytulenie Teodora i danie miłości do końca . Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.