Aga_Mazury Posted March 17, 2007 Posted March 17, 2007 do zapłacenia w Ostródzie za środki podane Hefrenowi jest 50 zł .... bardzo dziękujemy lecznicy za ulgowe taryfy :loveu: czyli na koncie Lwiątka zostanie 42 zł.....to stanowczo za mało, żeby dac radę go leczyć... prosimy o wpłaty :modla: Quote
przyjaciel_koni Posted March 17, 2007 Posted March 17, 2007 [quote name='Kasie']Z Hefrenem nie jest dobrze. Poważne zwyrodnienia w części piersiowej kręgosłupa z uciskiem na narwy. Zwyrodnienia w części lędźwiowej aż po kość ogonową. Dysplazje stawów biodrowych przy czym prawego większa i uszkodzenie tego stawu powodujące znaczna bolesność. Trachykardia serca. Z powodów zmain na skórze zalecane nie podawanie sterydów a jedynie na razie leków przeciwbólowych i przeciwzapalnych. Poza tym leki z kwasem hialuronowym i z siarczanem chondroityny. Witaminy, dobre odżywianie z ukierunkowane na kiepski stan stawów. To może wrócić do opcji podania Hefrenowi Bonharenu ? Pilnie potrzebna pomoc finansowa !!!!! Leczenie Hefrena będzie kosztowne !!! Quote
Kasie Posted March 17, 2007 Author Posted March 17, 2007 Noo, ja nei jestem pewna czy ja go chce na te łapy postawić... Chłopak daje nam coraz lepsze pokazy czego to on nie potrafi. To on teraz przystawia sie do Lincolna. Do "jego" kuchni moze wejść tylko moja mama i ja. W stosunku do nas jest jak najbardziej spokojny, daje sobie masować łapy, odbierać jedzenie, przemywać odparzenia itd. Jak ktokolwiek obcy wchodzi to pies momentalnie siedzi i moge oglądać cały zakres jego resztek zębów i wysłuchiwać charkotu. A dzisiaj Linki podszedł do niego nawet w dobrych zamiarach: merdał ogonem. A Hefren z zębami do niego doskoczył. Quote
samoglow Posted March 17, 2007 Posted March 17, 2007 posalas wyzej, Linki to prawdziwy biedak. Moze to dla niego trzeba szukac DT? :cool3: Ale sie porobilo! A ta skorka z odparzeniami jak? Trzeba Ci chityny?Kasie napisał(a):Noo, ja nei jestem pewna czy ja go chce na te łapy postawić... Chłopak daje nam coraz lepsze pokazy czego to on nie potrafi. To on teraz przystawia sie do Lincolna. Do "jego" kuchni moze wejść tylko moja mama i ja. W stosunku do nas jest jak najbardziej spokojny, daje sobie masować łapy, odbierać jedzenie, przemywać odparzenia itd. Jak ktokolwiek obcy wchodzi to pies momentalnie siedzi i moge oglądać cały zakres jego resztek zębów i wysłuchiwać charkotu. A dzisiaj Linki podszedł do niego nawet w dobrych zamiarach: merdał ogonem. A Hefren z zębami do niego doskoczył. Quote
Matusz Posted March 17, 2007 Posted March 17, 2007 Kasie napisał(a):Noo, ja nei jestem pewna czy ja go chce na te łapy postawić... Chłopak daje nam coraz lepsze pokazy czego to on nie potrafi. To on teraz przystawia sie do Lincolna. Do "jego" kuchni moze wejść tylko moja mama i ja. W stosunku do nas jest jak najbardziej spokojny, daje sobie masować łapy, odbierać jedzenie, przemywać odparzenia itd. Jak ktokolwiek obcy wchodzi to pies momentalnie siedzi i moge oglądać cały zakres jego resztek zębów i wysłuchiwać charkotu. A dzisiaj Linki podszedł do niego nawet w dobrych zamiarach: merdał ogonem. A Hefren z zębami do niego doskoczył. martwi mnie to:shake::shake::shake: Quote
Aga_Mazury Posted March 17, 2007 Posted March 17, 2007 słuchajcie....przeciez Hefren to jest jednak owczarek kaukaski...mnie tylko cieszy, że Kasie i jej mama są w pełni akceptowane. W Ostródzie Hefren pozwalał wchodzić na swój wybieg, nie było z tym problemu...przeciez "majstrowały" przy nim nieznajome osoby... Kasie nie wiem co napisać... Quote
AniaB Posted March 17, 2007 Posted March 17, 2007 ojej - biedny linki, nawet do swojej kuchni juz wejśc nie moze..:shake: przypomina mi to sytuacje, jak nasza leksunia została zabrana w gosci do moich rodziców i natychmiast spacyfikowała rezydenta, tak, ze potem ponoć trzy dni ojciec mój go musiał rozpieszczac, bo taki był markotny i przybity sytuacja..:evil_lol: no ale leksa to baba-herod, nie to co biedny schorowany hefrenik... Quote
Kasie Posted March 17, 2007 Author Posted March 17, 2007 Samogłów, napisałaś: potrzeba Ci chityny? A ja pomyślałam, ze owszem, naskórek chitynowy to by mi sie przydał :evil_lol: AniaB, to nie była kuchnia Lincolna, to do tej pory było niezapsione pomieszczenie :evil_lol: Naprawiłam juz to. Linki trochę zgłupiał z powodu całej tej sytuacji. Bo jak to że wszyscy na niego warczą? 2 dni temu to on na wszystkich warczał... A Hefren to i moze kaukaz ale nie spodziewałam sie ze taka ędzie jego reakcja bo w końcu jest stary io chory i miał byc ledwie żywy... Quote
AniaB Posted March 17, 2007 Posted March 17, 2007 wierzę, ze wszystko sie ułoży.. moze hefren próbuje jakoś odnaleźc sie w nowym środowisku... a jak tam futerko hefrena - odrasta juz? no i właśnie - jak z odparzeniami - zaczeły sie cos goic? Quote
Kasie Posted March 17, 2007 Author Posted March 17, 2007 Na brzuszku ładnie to juz wygląda. Natomiast dzisiaj podczas miziania wypatrzyłam kolejne pod gardłem. To wygląda tak, jakby powstało niedawno, już po ogoleniu w fałdach skóry. Przemyłam już to raz. Zobaczymy co będzie dalej. Quote
Asior Posted March 19, 2007 Posted March 19, 2007 Aga_Mazury napisał(a): Asior rozumiem, że Ty się podejmujesz znalezienia Pani odpowiedniego psa ? :) zaraz wysyłam namiary na priw :) tak tak jestem już z Panią w kontakcie :) Quote
Kasie Posted March 19, 2007 Author Posted March 19, 2007 Hefren goni koty. Jak kot pojawia sie na horyzoncie Hefren robi pozycje niby pies myśliwski i wystawia zwierzyne. Po czym puszcza sie za kotem. A poniewaz chęci przerastają jego możliwości więc biegnie dość wolno. Po czym kot mu znika z pola widzenia i Hefren staje zdezorientowany za czym biegł... Sam bieg w jego wykonaniu też jest specyficzny: tylne łapy to jak wiosła albo nogi foki: tak śmiesznie biją na boki jakby wiosłowały. Ale i tak ruch jest na tyle szybki że muszę truchtem za nim biec. Oprócz tego że jest mocno głuchy to jeszcze nie ma węchu. Podłożony smakuś pod nos wcale nie powoduje jego obudzenia: dopiero obudzony dotykiem zabiera sie za pałaszowanie. A swoją droga mam bardzo mądre koty. Nauczyły się, że Lincoln to przyjaciel i można mu nawet z miski wyjadać. Jak pojawia sie Ataman to trzeba sie szybko ewakuować i to jeszcze wysoko. Przy Hefrenie tylko truchtem znikaja za ścianą domu, wiedzą ze on szybki nie jest. Quote
karina1002 Posted March 19, 2007 Posted March 19, 2007 Bo koty Kasie to mądre zwierzęta. Moja chowają się za Jonatana jak je Pytia zaczyna gonić :) Quote
karina1002 Posted March 19, 2007 Posted March 19, 2007 A róznie, czasmi przejdą koty przed nosem i nic, a czasami jak zobaczy to rwie do przodu za kotami a one na drzewa:). Nie biorę do głowy, maja się dogadac i tyle. W domu to już kotka nawet jej nos liże :) Quote
PaulinaT Posted March 20, 2007 Posted March 20, 2007 Kasie - to ty masz jeszcze koty? :crazyeye: Zwróciłam szczególnie uwagę na liczbę mnogą... Quote
Kasie Posted March 20, 2007 Author Posted March 20, 2007 Tak, 2: Centek i Mała. Oba czarne. Oba podrzutki. I nauczyły sie zyc z ciągle innymi psami. Quote
Guest Kamcia_14 Posted March 20, 2007 Posted March 20, 2007 Możecie podać mi konto Hefrena ? Pięniądze z aukcji czekają na niego :loveu: Quote
Kasie Posted March 21, 2007 Author Posted March 21, 2007 Kamcia, super. DZiękujemy :loveu: No więc może byc na AFN albo na moje konto. Jak wolisz i jak będzie lepiej. I napisz mi gdzie mam przesłać faktury za Hefrena. Quote
Kasie Posted March 21, 2007 Author Posted March 21, 2007 W Krakowie napadało śniegu. I Hefrenowi sie podoba śnieg. Nie chce wracać do siebie tylko chodzić po ogrodzie. Dziś rano poszłam go wypuścic w pantoflach i piżamie. No i czekam i czekam a on chodzi. W końcu wołam. Kilka razy. Nic. Moze po 5 minutach idzie "kaczka". Jakby nigdy nic. No i przypomniałam sobie że przeciez on jest głuchy... Mam wrażenie że chodzi lepiej. Przynajmniej wychodzi z mieszkania na palcach. Bo wraca już na całych stopach. Zaczął grymasić przy jedzeniu. Chrupki już nie są dobre. Najlepszy pasztet. 2 razy przy mnie przewrócił już miskę łapą. Troche nei podoba mi sie jego sikanie. Takimi małymi strumyczkami i z przerwami. CZyżby coś z prostatą? Quote
karina1002 Posted March 21, 2007 Posted March 21, 2007 Albo się zatkały przewody moczowe. U Jonatana też tak było, udrożniliśmy, nospę daliśmy i poszło. I zaczął sikać strumieniem. Quote
PaulinaT Posted March 21, 2007 Posted March 21, 2007 3 kaukazy i 2 koty :cool1: Czarne. Koty czarne. Fajnie :cool3: Quote
Kasie Posted March 21, 2007 Author Posted March 21, 2007 karina1002 napisał(a):Albo się zatkały przewody moczowe. ... udrożniliśmy, ... i poszło. I zaczął sikać strumieniem. To co, mam hydraulika wezwać? :evil_lol: A może sama np. kretem przetykać? Paulina, jasne że fajnie. I jeszcze 2 rodziców. Notoryczny brak czasu i tysiące rzeczy zaległych. Choćby wulkanizator bo złapałam gume... Quote
Aga_Mazury Posted March 21, 2007 Posted March 21, 2007 Kasie, ale nie załatwia się w domu?...nauczony czystości?... no i w ogóle co robimy dalej i ajk duzo brakuje nam finansów?.. i czy nadal ten potulniak mazurski taki groźny.. yyyyyyyyy...śniegu napadało ?..to w co go teraz ubierasz w jakiś kożuszek? :) Quote
PaulinaT Posted March 21, 2007 Posted March 21, 2007 Ja rodziców wprawdzie w domu nie mam, ale notoryczny brak czasu to i owszem. Od dwóch tygodni jeżdże bez wycieraczek, bo jest jakies zwarcie. A ostatnio pada w Poznaniu... :roll: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.