Jump to content
Dogomania

5 mieś owczarek niemiecki boi sie wszystkiego/sunia w DT na resocializacji


Guest wolfheart

Recommended Posts

Guest wolfheart

Witajcie!

Bardzo proszę Forumowiczów o pomoc bo brak mi już siły:oops:
Jestem właścicielka cudownej 5 miesięcznej suczki Owczarka Niemieckiego Krótkowłosego,mam ja od kiedy skończyła 9 tyg.Suczka nie ma rodowodu,jej ojciec jest rodowodowy matka nie.Nie zamieniłabym mojej suni na żadnego innego psa,kocham ja mimo wszystko,ale jej zachowanie spędza mi sen z powiek.

Do około 3 miesiąca życia nie zaobserwowałam u niej tego co dzieje się teraz.Suczka nie bała się obcych,większych sprzętów(np.taczka,rower,przyczepa,wózek). Przez nas wszystkich jest traktowana jak prawdziwa perełka,kochamy ją ,dbamy,uczymy,socjalizujemy(miasto,park,ludzie ,psy).Tak było od początku kiedy do nas trawiła.

Jednego feralnego dnia w lutym przestraszyła się huku petard(walentynkowa feta na rynku,nie miałam pojęcia o petardach) wpadła w panikę ,choć miejsce wybuchów dzieliło od nas kilkaset metrów wiec szybko lecz spokojnie zabrałam ja do domu. Nie wiem czy miało to wpływ na obecne zachowanie szczeniaka.Jej strach zaczął się jakieś 2 tygodnie później.

Obecnie ręce mi już opadają.Spacer to katorga: rower-suczka ucieka,taczka w parku-boi się,obcy za nami-nerwowo się rozgląda aż ten nie przejdzie,worek na śmieci-straszny,parasol - przerażający,człowiek z grabiami lub czymkolwiek w reku-potworny,śmieciarka-samo zło...wyjście do miasta(małe nieruchliwe) to przedstwienie pełne drżenia ze strachu i podkulonego ogona(kiedy np czekamy przed sklepem)
chyba jedynie psów się nie boi.


Nasłuchałam się już komentarzy...owczarek co się boi :oops: Spacer przypomina komedie,tylko mi nie jest do śmiechu :-(

Czytałam wcześniej(niestety nie potrafię odszukać ponownie tego zapisku) ,że szczeniaki miewają okresy wyjątkowej lękliwości od 3-6 mieś życia.Z przerażeniem odliczam czas.Boję się, że suczka pozostanie tchórzem w psiej skórze.

Jak jej pomóc?Jak zakończyć ten cyrk?

Nie stać mnie na chwile obecna na szkolenie (zbieram na nie) może poradzicie co powinnam zrobić?Bardzo Was proszę.

Pozdrawiam z nadzieją na pomoc.

Edited by marta.k9080
Link to post
Share on other sites
  • Replies 222
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

To może być okres lęku, szczególnie jak zaczęło się nagle. Dobrze byłoby, gdybyś miała pod ręką jakiegoś dorosłego, spokojnego i zrównoważonego psa, z którym chodzilibyście na spacery. Dużo pracuj z sunią, a jak będzie miała w Tobie oparcie, to będzie spokojniej do wszystkiego podchodzić i zdawać się na Ciebie.

Link to post
Share on other sites
Guest wolfheart

bardzo dziękuje ,staram się być dla niej oparciem,nie zmuszam,staram się delikatnie pokazać,że nic się nie dzieje i nie ma obaw do paniki. Kocham ja i żal mi ,ze się tak lęka. Trenujemy w domu komendy,jest mądra,szybko się uczy :) tylko w terenie to niemożliwe bo zbyt się rozprasza i jest w stanie czujności czy aby wszystko jest ok :( nawet smaczki olewa wtedy.Poszukam by może znajdziemy kompana na spacery :)

Link to post
Share on other sites

Jeżeli nie działają smaczki, to faktycznie jest kiepsko, ale o tym pewnie już wiesz...

Pierwsze co nasuwa mi się na myśl jest to, że pod żadnym pozorem nie możesz nic do niej mówić gdy się czegoś przestraszy - mówiąc wtedy do psa, pogłębiasz ten stan ponadto Twój głos będzie się psu kojarzył ze strachem.

Powinnaś wtedy spokojnie, powoli odejść - nie na jej warunkach (gdy ciągnie to się zatrzymujesz) a na Twoich. Spokojnie zmień kierunek spaceru, niekoniecznie musi to być zwrot o 180 stopni.

LadyS, ma dobry pomysł przydałby się tutaj zrównoważony pies, jednak muszą to być spotkania ściśle pod kontrolą ponieważ ten pies będzie próbował uspokoić Twoją sunię "po psiemu'. Niekoniecznie od razu gryząc ale np. próbując ją zdominować.

Fakt jest faktem, że jest to sunia w typie ONka, co też może mieć duży wpływ na to jaką ma psychikę. Czy jej rodzice wykazują tego typu zachowania - strachliwość ? Czy konsultowaliście socjalizację ? Bo nie wystarczy tylko pokazać psu "wszystko" ale trzeba to robić stopniowo i nie wrzucać psa "na głęboką wodę'.

Radziłbym też nie wyszukiwać na siłę podczas spaceru niebezpieczeństw czy czegoś takiego, bo pies wyczuje Twój nastrój , i to tylko pogłębi jego lęk. Zacznij spacerować w miejscach gdzie jest pusto, i z każdym spacerem zwiększać dystans, nie przejmując się tym co akurat może wejść wam w drogę.

Link to post
Share on other sites

[quote name='GAJOS']
Pierwsze co nasuwa mi się na myśl jest to, że pod żadnym pozorem nie możesz nic do niej mówić gdy się czegoś przestraszy - mówiąc wtedy do psa, pogłębiasz ten stan ponadto Twój głos będzie się psu kojarzył ze strachem.[/QUOTE]

Tu akurat bywa bardzo różnie i wiele zależy od psa i więzi między Wami. Żeby psa w ogóle obchodziło, czy ty coś mówisz czy nie, kiedy się boi, to musi odczuwać właśnie tę więź, być wyuczony, żeby w Tobie szukać oparcia, Tobie zostawiać rozwiązywanie problemów, decyzyjność. Paradoksalnie lękliwe psy czują się lepiej mając rygorystycznego, stanowczego, wymagającego przewodnika, niż gdy są uspokajane, tulane, niuniane i gdy się nad nimi użala. Powinna Wam pomóc praca w ogóle, poza samymi sytuacjami lękowymi - staraj się robić z nią jak najwięcej, nie tylko uczyć komend, ale angażować ją umysłowo, uczyć szukania zguby, pracy po tropie - to świetnie działa na więź z przewodnikiem, odciąga uwagę psa od lęków, a poprawne wykonanie zadania, nagroda, wzmacnia pewność siebie. Do tego jak najmniej decyzji pozostawiaj suce - cały czas bądź z nią w kontakcie nawet w domu, wydawaj polecenia, że np. teraz idzie z Tobą do kuchni, kiedy indziej zostaje, i tak do zes*rania, aż zbudujesz w psie odruch spoglądania na Ciebie w kwestii tego, co teraz ma robić. To da mu pewność siebie i może bardzo pomóc w sytuacjach lękowych, bo pies może mieć już mniejszą skłonność do podejmowania własnej decyzji "straszne rzeczy, uciekamy" tylko spojrzy na Ciebie, co Ty zrobisz. Jak spotykacie jakiś obiekt, który może wzbudzić strach, nie czekaj aż ona go zauważy i się wystraszy, od razu wyciągnij zabawkę, skup ją na sobie, albo zrób małą lekcję posłuszeństwa stopniowo zmniejszając odległość do tego strasznego worka, parasola, śmietnika, czy co tam będzie. Chodzi o to, żeby tak zalać ją bodźcami od Ciebie, żeby nie miała kiedy wgapiać się w otoczenie i wypatrywać potworów.
Najgorzej pewnie będzie z hukami; jeśli będzie duży problem z wyciągnięciem psa z amoku w niektórych stresowych sytuacjach, możecie sobie pomóc Hydroksyzyną - wet bez problemu wypisze Wam receptę, powinien ustalić dawkowanie; ważne żeby potem nie odstawiać jej nagle, tylko stopniowo zmniejszać dawkę - po Hydroksyzynie pies ma słabsze reakcje lękowe, łatwiej zachować mu spokój, szybciej wraca do normy np. po strzale petardą - tylko od razu podkreślam, ta Hydroksyzyna nie służy do tego, żeby ją dawać i spocząć na laurach, bo samo przejdzie; ona ma ułatwić, czy po prostu umożliwić pracę z psem w sytuacjach, w których nie da się za bardzo stopniować bodźca, np. kiedy bachory rzucają sobie petardy; wtedy teorie o zmniejszaniu odległości od huku można sobie wsadzić, bo bachorków nie interesuje czyjś bojący się pies, tudzież są psy, które nawet od cichego strzału słyszalnego z wielkiej odległości wpadają w potworną panikę - tu dobrze sobie jakis czas pomóc farmakologicznie.

Link to post
Share on other sites
Guest wolfheart

[quote name='GAJOS']Jeżeli nie działają smaczki, to faktycznie jest kiepsko, ale o tym pewnie już wiesz...

Pierwsze co nasuwa mi się na myśl jest to, że pod żadnym pozorem nie możesz nic do niej mówić gdy się czegoś przestraszy - mówiąc wtedy do psa, pogłębiasz ten stan ponadto Twój głos będzie się psu kojarzył ze strachem.

Powinnaś wtedy spokojnie, powoli odejść - nie na jej warunkach (gdy ciągnie to się zatrzymujesz) a na Twoich. Spokojnie zmień kierunek spaceru, niekoniecznie musi to być zwrot o 180 stopni.

LadyS, ma dobry pomysł przydałby się tutaj zrównoważony pies, jednak muszą to być spotkania ściśle pod kontrolą ponieważ ten pies będzie próbował uspokoić Twoją sunię "po psiemu'. Niekoniecznie od razu gryząc ale np. próbując ją zdominować.

Fakt jest faktem, że jest to sunia w typie ONka, co też może mieć duży wpływ na to jaką ma psychikę. Czy jej rodzice wykazują tego typu zachowania - strachliwość ? Czy konsultowaliście socjalizację ? Bo nie wystarczy tylko pokazać psu "wszystko" ale trzeba to robić stopniowo i nie wrzucać psa "na głęboką wodę'.

Radziłbym też nie wyszukiwać na siłę podczas spaceru niebezpieczeństw czy czegoś takiego, bo pies wyczuje Twój nastrój , i to tylko pogłębi jego lęk. Zacznij spacerować w miejscach gdzie jest pusto, i z każdym spacerem zwiększać dystans, nie przejmując się tym co akurat może wejść wam w drogę.[/QUOTE]

dziękuje za kolejną poradę :)
staram się do niej nie mówić ,raczej wygląda to tak,ze zatrzymujemy się na chwilkę po czym nieznacznie zmieniamy kierunek(wtedy chwile ciągnie,koryguję ja słabym szarpnięciem i zwykle dalej idzie już spokojnie)

Jej rodzice to zdrowe psy,ojciec jest odważny ,matka spokojna opiekuńcza.
Socjalizacja z mojej strony przebiegała stopniowo, starałam się i nadal staram pokazać suni otoczenie,różne sytuacje bacznie obserwując jej reakcje.Nie zmuszam,nie karcę,stawiam na współpracę.

Staram się dla niej jest moim oczkiem w głowie :)

Link to post
Share on other sites
Guest wolfheart

[quote name='Martens']Tu akurat bywa bardzo różnie i wiele zależy od psa i więzi między Wami. Żeby psa w ogóle obchodziło, czy ty coś mówisz czy nie, kiedy się boi, to musi odczuwać właśnie tę więź, być wyuczony, żeby w Tobie szukać oparcia, Tobie zostawiać rozwiązywanie problemów, decyzyjność. Paradoksalnie lękliwe psy czują się lepiej mając rygorystycznego, stanowczego, wymagającego przewodnika, niż gdy są uspokajane, tulane, niuniane i gdy się nad nimi użala. Powinna Wam pomóc praca w ogóle, poza samymi sytuacjami lękowymi - staraj się robić z nią jak najwięcej, nie tylko uczyć komend, ale angażować ją umysłowo, uczyć szukania zguby, pracy po tropie - to świetnie działa na więź z przewodnikiem, odciąga uwagę psa od lęków, a poprawne wykonanie zadania, nagroda, wzmacnia pewność siebie. Do tego jak najmniej decyzji pozostawiaj suce - cały czas bądź z nią w kontakcie nawet w domu, wydawaj polecenia, że np. teraz idzie z Tobą do kuchni, kiedy indziej zostaje, i tak do zes*rania, aż zbudujesz w psie odruch spoglądania na Ciebie w kwestii tego, co teraz ma robić. To da mu pewność siebie i może bardzo pomóc w sytuacjach lękowych, bo pies może mieć już mniejszą skłonność do podejmowania własnej decyzji "straszne rzeczy, uciekamy" tylko spojrzy na Ciebie, co Ty zrobisz. Jak spotykacie jakiś obiekt, który może wzbudzić strach, nie czekaj aż ona go zauważy i się wystraszy, od razu wyciągnij zabawkę, skup ją na sobie, albo zrób małą lekcję posłuszeństwa stopniowo zmniejszając odległość do tego strasznego worka, parasola, śmietnika, czy co tam będzie. Chodzi o to, żeby tak zalać ją bodźcami od Ciebie, żeby nie miała kiedy wgapiać się w otoczenie i wypatrywać potworów.
Najgorzej pewnie będzie z hukami; jeśli będzie duży problem z wyciągnięciem psa z amoku w niektórych stresowych sytuacjach, możecie sobie pomóc Hydroksyzyną - wet bez problemu wypisze Wam receptę, powinien ustalić dawkowanie; ważne żeby potem nie odstawiać jej nagle, tylko stopniowo zmniejszać dawkę - po Hydroksyzynie pies ma słabsze reakcje lękowe, łatwiej zachować mu spokój, szybciej wraca do normy np. po strzale petardą - tylko od razu podkreślam, ta Hydroksyzyna nie służy do tego, żeby ją dawać i spocząć na laurach, bo samo przejdzie; ona ma ułatwić, czy po prostu umożliwić pracę z psem w sytuacjach, w których nie da się za bardzo stopniować bodźca, np. kiedy bachory rzucają sobie petardy; wtedy teorie o zmniejszaniu odległości od huku można sobie wsadzić, bo bachorków nie interesuje czyjś bojący się pies, tudzież są psy, które nawet od cichego strzału słyszalnego z wielkiej odległości wpadają w potworną panikę - tu dobrze sobie jakis czas pomóc farmakologicznie.[/QUOTE]

Cwiczymy posłuszeństwo po kilka krótkich sesji dziennie.Przyznam ,ze z racji jej lęków w terenie wychodzi nam to gorzej :(
Wiem,ze ona szuka u mnie wsparcia bo często(np.przy obcych,chowa sie za mna wspinając przednimi łapkami i wygląda zza mojego boku)

Staram się byc dla niej przewodnikiem i napewno odrazu zastosuje Twoją poradę,aby sunia skupiała sie na mnie i moich reakcjach.Bardzo mi zależy na wzajemnym zaufaniu i więzi z nią.

Nie chciałabym faszerowac jej lekami chyba ,że byłoby baprawdę tragicznie.Zadne pójście na łatwizne nie wchodzi w grę.Kocham współpracę z psem,stawiam na szkolenie i wspólne pokonywanie trudności.

Link to post
Share on other sites

Próbowaliście ją oswajać z tym, czego się boi? Na przykład z rowerem - niech ktoś z rodziny przejdzie prowadząc rower i się z sunią zacznie witać. Potem można to trenować jadąc powolutku. W każdym razie my tak odwrażliwiliśmy, bo mój pies się na rowery wiecznie rzucał, a teraz się na ich widok cieszy. Z taczką można podobnie - też ktoś jej bardzo bliski idzie z taczką i ją woła, aż sunia zdecyduje się podejść. Wtedy głaszczemy i entuzjastycznie się cieszymy, nakręcamy, ze jest taaaak super, ze jejku jej - pokazujesz jej, ze Ty nie boisz się sprzętu, więc ona też nie musi. U nas to zadziałało też z pomarańczowymi koszami na psie kupy, bo mój pies przypadał do ziemi na ich widok (nie wiem, czemu), więc razu pewnego spędziłam pół godziny głaszcząc kosz po wieczku, aż Filip podszedł, obwąchał, podlał i już je lubi :)
Poza tym to, o czym pisze Martens - nauka skupiania się na Was.
Ja bym jeszcze sugerowała kontakt z ludźmi, od których ją macie. Może jakiś jej przodek miał problemy z lękiem? Czasem takie zachowanie jest dziedziczne niestety i wtedy cięzko je jakkolwiek stłumić. No, ale praca, cierpliwość, konsekwencja i dużo miłości swoje zrobią tak, czy inaczej.

Tak sobie jeszcze myślę - pies spanikuje, to Ty nie okazuj też nerwów, nie lituj się nad nią, może radośnie ją zagaduj, zaoferuj zabawkę, ale nie pokazuj lęku, nie utwierdzaj jej w przekonaniu, że bała się słusznie.

Link to post
Share on other sites

[quote name='marta.k9080']
Wiem,ze ona szuka u mnie wsparcia bo często(np.przy obcych,chowa sie za mna wspinając przednimi łapkami i wygląda zza mojego boku)[/QUOTE]

I to jest idealny moment, żeby powiedzieć jej, co ma robić - usiąść przy nodze, dać do trzymania piłkę, etc. żeby wiedziała co ma w tej niepewnej sytuacji ze sobą zrobić.

[quote name='marta.k9080']Nie chciałabym faszerowac jej lekami chyba ,że byłoby baprawdę tragicznie.[/QUOTE]

Myślę, że z większością rzeczy poradzicie sobie bez leków, najgorzej ze strzałami. Hydroksyzyna jest bardzo łagodna, dawałam ją swojej suni staruszce na sylwestra i po przez ok. 2 tygodnie; mój 80-letni dziadek też dłuższy czas ją jadł i wszystko było ok.
Chodzi po prostu o to, żeby ona pod osłoną leków mogła być wystawiona na bodziec, którego się boi i żeby móc wtedy wypracować z nią odpowiednie reakcje, schemat zachowania. Bez leków to może być strata czasu, jeśli ona dochodzi po strzale do stanu, w którym ślini się, nie reaguje na polecenia i jedzenie, etc. i każda taka sytuacja dodatkowo ją stresuje i utrwala strach, więc ja bym nie zwlekała i nie czekała na pogorszenie, tylko sprawdziła, czy daje się coś z nią wypracować w tym temacie na żywca, a jeśli po strzale jest jednak zero kontaktu i pies drze do domu albo w ogóle gdzieś na oślep, to nie zwlekała z konsultacją z wetem i najlepiej szkoleniowcem, bo jak szybko zaczniecie i opanujecie temat, to macie duże szanse na całkowite wyeliminowanie problemu i utrzymanie się efektu po odstawieniu leków, kiedy inny schemat zachowania będzie już utrwalony. Lepiej kilka tygodni teraz na hydroksyzynie, niż skończyć na kilkanaście lat z psem, którego trzeba faszerować przez całe 2 tygodnie okołosylwestrowe dużo silniejszymi lekami...

Link to post
Share on other sites

Mam sunię, która reagowała na spacerach o wiele gorzej. Usłyszeliśmy nawet od specjalistów, że nie da się nic zrobić, że jej stan jest nie do opanowania. I napiszę tylko tyle: po roku pies biega radosny na każdym spacerze, nikt nam nie wierzy, gdy mówimy, że to lękliwy pies.

Przede wszystkim zacznij od siebie. Pies to pies, szczeniak, przechodzi teraz cięższy szczenięcy okres, mocno reaguje na bodźce, ale skoro nie chcesz zdecydować się na leki, to na razie przestań rozmyślać nad sunią i zacznij pracę od siebie:
- nie myśl o suni jako o lękliwej, nie nastawiaj się przed spacerem, że będzie się bała, wmów sobie i jej, że jest odważna.
- nie lituj się nad nią, nie użalaj, przestań myśleć jaka to biedna psinka, to jej tylko szkodzi i pogłębia niepewność (gdyby o Tobie też ktoś tak myślał, to na pewno nie czułabyś się pewna siebie)
- idąc na spacer nie wypatruj rzeczy, których może się przestraszyć, myśl o czymś przyjemnym i nawiązuj kontakt z psem, zamiast się rozglądać (jak będziesz wypatrywać, to sunia też to będzie robić)
- idź pewnym krokiem, dość żwawym i szybkim, bądź pewna siebie, wyprostowana, (obierz zawczasu konkretny cel, do którego idziecie), absolutnie nie zatrzymuj się, gdy pies się czegoś zacznie bać, nie schodź z drogi, nie wahaj się - idziecie sobie dalej jak gdyby nigdy nic (jak zacznie się szarpać, to daj jej dłuższą smycz, żeby mogła minąć "stracha" łukiem, ale Ty nie schodź z drogi)
- musisz całą sobą, swoją postawą, tonem głosu, pokazać suni, że jesteś pewna siebie, nie ma się czego bać, wierzysz w jej odwagę itp. nie niuniaj, nie zatrzymuj się, nie głaszcz, macie minąć sytuację szybko i bez zbędnych ceregieli - jeżeli sunia zachowa się dzielnie i nie przestraszy się - wtedy koniecznie ją nagródź smakołykiem i zabawą dla rozładowania napięcia (jak już się rozluźni).
- znajdź jakąś ławeczkę, miejsce, gdzie możecie sobie przysiąść i sunia może sobie spokojnie obserwować otoczenie, nic wtedy nie rób, nie mów - niech sobie patrzy na ten dziwny świat dopóki nie stwierdzi, że nie jest taki straszny
- zabieraj ją jak najczęściej na spacery, w nowe miejsca, na wycieczki, im więcej sukcesów i nowo poznanych miejsc, tym bardziej wzrośnie pewność siebie psa.

Trzymam kciuki i życzę, żeby problem minął jak najszybciej :lol:

Link to post
Share on other sites
Guest wolfheart

[B][I]SYBEL[/I][/B]
Świetny pomysł z oswajaniem,już wcześniej o tym myślałam,ale trochę bałam się ,ze przymuszę ja czymś takim do stawiania oporu swoim lękom.Skoro Twojemu psu to pomogło pokonać strach czas na moja suczek. Dziękuje :)

[B][I]MARTENS

[/I][/B]Już obmyślam kilka sposobów na to jak zając szczeniaka kiedy nie wie jak się zachować. Nad lekami pomyślę przy pokonywaniu tych gorszych potworów.

[B][I]DELPH

[/I][/B]Gratuluję pokonania problemu z Twoją pupilką.
Oczywiście nie twierdzę ,że z mojej strony jest idealnie,tak wiec wdrażam Twoje rady w życie i cała sobą będę starać się być pewnym siebie nieustraszonym przewodnikiem dla suni :) Przyznam ,ze nie przychodzi mi to łatwo w pewnych sytuacjach i mimowolnie patrze miłosiernie na szczeniaka.Jednak wiem ,że jej to nie pomoże,tak wiec głęboki oddech i w drogę :)


Dzisiaj miałyśmy okazję przebywać w towarzystwie pięknego i spokojnego owczarka niemieckiego.Dzięki uprzejmości Właściciela psa moja sunia mogła pobawić się z psem a pyszczek aż śmiał się szeroko.I tu niespodzianka w towarzystwie psa sunia olała przechodzące "potwory" :))

Edited by marta.k9080
Link to post
Share on other sites

Marta, powodzenia. Tylko pamiętaj, nic na siłę. U nas w ogóle z rowerami wyszło też troszkę dziwnie, bo poszliśmy na spacer do lasu, a tam akurat były zawody w jeździe terenowej. Filip rzucał się na pierwsze rowery, ale im więcej ich nas mijało, tym bardziej obojętniał. Poszliśmy za ciosem i zaczęliśmy przy nim chodzić z naszymi (ja akurat poznałam wtedy mojego TZ, który ma ciężką fikscaję na tle rowerów). Ja sobie wtedy akurat rower kupiłam i często z nim przechodziłam przez mieszkanie, spotykaliśmy Filipa na spacerze z mamą, jak wracaliśmy z wycieczki rowerowej. Samo zaskoczyło :) Także powoli, stopniowo, bez litowania się. Po prostu jak widzisz, ze nie da rady, wycofujesz się łagodnie i za jakiś czas podejmujesz kolejną próbę.

Link to post
Share on other sites

[quote name='marta.k9080']Dzisiaj miałyśmy okazję przebywać w towarzystwie pięknego i spokojnego owczarka niemieckiego.Dzięki uprzejmości Właściciela psa moja sunia mogła pobawić się z psem a pyszczek aż śmiał się szeroko.I tu niespodzianka w towarzystwie psa sunia olała przechodzące "potwory" :))[/QUOTE]

I korzystaj z tego ile wlezie - sama możesz też spełniać tę funkcję co pies - Twoja boi się śmietnika? Zostawiasz ją na siad czy tam leżeć zostań, dla bezpieczeństwa lepiej uwiązaną albo trzymaną przez kogoś, ew. trzymając ją na długiej lince, i sama podchodzisz do strasznego śmietnika, oglądasz, opukujesz, zaglądasz do środka, a przy tym świetna zabawa, wołanie suni, latające smakołyki ;) Może trochę debilnie wygląda, ale działa super, jeśli masz więź z psem. U mnie czasami na skwerku walał się jakiś wielki czarny wór od liści i powiewał na wietrze, nie daj boże wieczorem, po ciemku, i psy się chowały za mną, ja podchodziłam do wora, demonstracyjnie oglądałam i potem ignorowałam, i psy też od razu włączały luz ;)

Link to post
Share on other sites
Guest wolfheart

[B][I]SYBEL
[/I][/B][B][/B]Z rowerami ruszamy jak pogoda się poprawi,na razie sunia olała rower stojący na klatce schodowej :)[B][/B][B][I]

MARTENS
[/I][/B]
wczoraj pokonywałyśmy pierwszego potwora czyli otwierający piekarnik i szeleszczące opakowania z płatkami itp[B][/B]poszło całkiem nieźle dzisiaj ciąg dalszy naszych zmagań[B][I].[/I][/B]Pokazywałam małej ,ze co jak co ,ale mnie nic nie przeraża i zaprosiłam do badania wnętrza piekarnika :)[B][/B]

Link to post
Share on other sites

[quote name='marta.k9080'][B][/B][B][/B][B][/B]Pokazywałam małej ,ze co jak co ,ale mnie nic nie przeraża i zaprosiłam do badania wnętrza piekarnika :)[/QUOTE]

Tylko jej nie upieczcie ;) I moze jej pójdzie w drugą stronę - odkryje, że piekarnik to taka psia forma kuchnia tv. Miałam kiedyś dalmatyńczyka, który nie przegapił żadnego pieczenia, a już kurczak to był jego ukochany obraz :). Tylko raz kretyn zdążył połknąć uciekający pieczony pierożek. taki prosto z pieca. Pierożek wyszedł równie szybko, jak wszedł, ale pies był z siebie niezmiernie dumny.

Link to post
Share on other sites

U nas piekarnik jest miejscem, gdzie jak coś się piecze, to mieszka pies, który się głupio gapi, i mamy zaglądanie zza winkla i sprawdzanie czy on nadal się patrzy, i a jakże, zawsze w tym samym momencie też wygląda ;)

Piekarnika się młody nie bał, ale kupa śmiechu była, jak wystawiliśmy butlę gazową spod zlewu do wymiany - pies wszedł leniwie jakby nigdy nic, nagle zobaczył potwora i prawie się zabił o framugę jak uciekał :lol: chyba niczego się nigdy w domu tak nie wystraszył; nawet jak ja opukiwałam potwora to pies się wyciągał jak glista, żeby go powąchać jak najmniej się zbliżając :lol:

Link to post
Share on other sites

Ja bardzo lubię widok psa, z reguły pewnego siebie, jak zostawia zadek jak najdalej podejrzanego przedmiotu jednocześnie wyciągając łeb do przodu - w efekcie osiąga niebywałą długość :D Piękna sprawa, jakby zakładały, że bezpieczeństwo tyłka najważniejsze (wiem wiem, chodzi o lepsze szanse ucieczki).

Link to post
Share on other sites
Guest wolfheart

[I][B]SYBEL[/B][/I]

moja to potrafi być dwa razy tak długa jak jest ,kiedy się wystraszy a szybkość ma jak Formuła 1 wtedy.

[I][B]MARTENS[/B][/I]

mój głodomor potroi mieć szyje jak żyrafa kiedy podgląda czy coś się pichci ,a boi się podejść :)

W weekend były ćwiczenia na mieście,poszło całkiem dobrze :) a dzisiaj rano pierwsze starcie ze śmieciarka,o dziwo bez ataku paniki.Najpierw kręciłyśmy się jakieś 5 m od potwora,a potem przeszłyśmy obok ok 2 m .


Bywają chwile,ze sunia mnie zadziwia :) ale są i te kiedy wydaje się zapominać,ze tego i tamtego już się nie bała.


Dzisiaj idziemy do weta (kleszcze ehhh :angryy:) zapytam przy okazji o ogólny rozwój suni i tą strachliwość.

Link to post
Share on other sites

Historia mojej suni:
Zabrałam ją jak miała z 3-4 miesiące ze schroniska, ale była tam 3 dni... Wychudzona i przerażona...
Sunia jak ją Pracownica podawała zsiusiała się jej na ręce...
Bała się wszystkiego, do nas podeszła sama na 3 dzień i tak chyba nieźle...
Bała się ludzi, różnych przedmiotów, samochodów itp.

Pozwalałam się bawić z psami przy każdej nadarzającej się sposobności. I tak zaczęła się oswajać z ludźmi. Teraz zaczepia innych właścicieli do zabawy. Od innych psów nauczyła się, że nie musi się bać każdego dźwięku gdyż oba psiaki się zrelaksowały.
Nie mija ludzi szerokim łukiem. Przejdzie w miarę spokojnie koło roweru.
Ogólnie jest przyjemnie. Tylko wizyta u weterynarza jest pełna strachu. Choć w większości kończy się staniem na wadze. Pracujemy nad tym, ale nie o tym temat.

Co do leków.. Hmm... Nigdy nie byłam za takimi rozwiązaniami.

Co do szkolenia to nie ma sensu jak pies się wszystkiego boi. Lepszym rozwiązaniem jest behawiorysta, psi psycholog ewentualnie psie przedszkole.

Nie wiem z skąd jesteś. U mnie w Krakowie są wybiegi dla psów, może nie liczne, ale są i tu psy mogą się socjalizować.

Link to post
Share on other sites

Super, że robicie postępy :lol: Nie przejmuj się, gdyby nagle postępy się cofnęły, to typowe, rób dalej swoje. Twoja sunia to taki nastolatek z wahaniami nastrojów i zagubieniem, trzeba ją przez ten okres przeprowadzić ze spokojem i konsekwencją.

Z tym radzeniem się weterynarza w sprawach lękliwości bądź ostrożna, na weterynarii nie uczą takich rzeczy i trzeba trafić na pasjonata psów, żeby dowiedzieć się wartościowych rzeczy.

Link to post
Share on other sites
Guest wolfheart

[I][B]MONIKA89[/B][/I]

[B][/B]Świetnie,ze Twoja sunia pokonuje lęki :) Moja chętnie bawi się z psami,ludzi boi się gdy mają coś w reku(grabie,deskę...) lub coś prowadzą (taczka,rower...) hałasy itp też ją przerażają.Robimy postępy ,powoli wspólnie badając różne "potwory".Nie mam na razie możliwości skorzystać z pomocy behawiorysty (staram sie to zorganizować) ,a w moim małym mieście o psim parku czy przedszkolu nie ma mowy :P
Brniemy przez wszystko samodzielnie.

[I][B]DELPH[/B][/I]

Daję z siebie wszystko dla niej :)
Wczoraj kleszcza usunęłyśmy,mała dostała antybiotyk na skórę i kupiłam jej kropelki.Zapytałam ostatecznie tylko o rozwój fizyczny :)

Link to post
Share on other sites
Guest wolfheart

Mały sukces ! pokonałyśmy strach przed wiadrem,sunia może bez głupawki patrzeć na nie jak się porusza,przesuwa(z hałasem) ,a nawet sobie ugryzła :)) to samo z szeleszczącą nad jej głową gazetą :))

Link to post
Share on other sites
Guest wolfheart

widać kciuki pomagają ,malutki sukces znów na 10 spotkanych rowerów sunia olała 5 :) z czego 3 przejechały obok niej :cool1: widzę,ze czuje się pewniej kiedy i ja kompletnie olewam potwora :)

Link to post
Share on other sites
Guest
This topic is now closed to further replies.

Announcements


×
×
  • Create New...