Jump to content
Dogomania

5 mieś owczarek niemiecki boi sie wszystkiego/sunia w DT na resocializacji


Guest wolfheart

Recommended Posts

Guest wolfheart

wczoraj byłam zaskoczona jak nigdy :) po godzinie ćwiczeń i zabawy z rowerem,sunia szła obok niego z własnej woli ,a nawet sama próbowała wejść na "potwora" machając przy tym ogonem ,byłam z niej naprawdę dumna :)

Link to post
Share on other sites
  • Replies 222
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Świetnie Wam idzie i to zobacz w jak krótkim czasie widać postępy :lol: Dużo nagród, zabawy, wyluzowanego podejścia i niedługo wszystkie strachy znikną.

Link to post
Share on other sites
Guest wolfheart

to taka cudowna motywacja do dalszego działania kiedy odnosimy sukcesy :) wczoraj na widok roweru mojej siostry suczka szczekała machając ogonkiem-rower to zabawa :) do obcych podchodzi z rezerwą lecz już bez paniki.Dzisiaj z racji deszczowej pogody zmierzymy się z straaaaasznymi parasolami :)

Link to post
Share on other sites

Hej,chętnie poobserwuje Wasze poczynania:p ja również mam bojaźliwą sukę, jest ze schronu,ale ma już 2 lata, staram się oswajać ją ze wszystkich,ale ona powoli się otwiera..

Link to post
Share on other sites
Guest wolfheart

jest co obserwować bo mam powody do bycia z niej dumną ,rowery nadal na etapie swój -zabawa ,obcy-z rezerwą.Wiadro-nie boję się,reklamówka-zależy jaka duża,worek na śmieci-już nie straszny :)) obcy człowiek-jeżeli ma psa to dam się pogłaskać a nawet ogonem pomacham :crazyeye: moja dzielna mała

dzisiaj kończy pół roczku :)

[B][I]aganela

[/I][/B]z chęcią powymieniam z Tobą doświadczenia i metody socjalizacji naszych zwierzaków.

Link to post
Share on other sites
Guest wolfheart

w tym tygodniu będziemy dalej brnąc przez strachy i lęki ,a głównym tematem będą straszne wielkie przedmioty typu taczki,deski,przyczepy:roll: zobaczymy jak nam pójdzie

Link to post
Share on other sites

ja na razie tak staram się ją socjalizować,że rzeczy których się boi-jak najczęściej widziała,ludzi też(chodź u nas jest inaczej,mieszkam na wsi i nikt nie chodzi na spacery z psem przy drodze,koło nas nawet nie ma chodnika przy jezdni:roll:)np.gdy wyciągnełam pierwszy raz rower bardzo się bała,ale jak ja jeżdżę rowerem to sobie biega przy mnie i się jej to podoba i już się go prawie nie boi.

Link to post
Share on other sites
Guest wolfheart

postępuję tak samo,powoli ale konsekwentnie brniemy przez to całe bagno strachów...
a jak zachowuje się Twoja suczka kiedy się boi?Bo moja chce uciekać albo jak nie ma szansy uciec to trzęsie się jakby było -50'C co najmniej. :shake:

Link to post
Share on other sites

[quote name='marta.k9080']postępuję tak samo,powoli ale konsekwentnie brniemy przez to całe bagno strachów...
a jak zachowuje się Twoja suczka kiedy się boi?Bo moja chce uciekać albo jak nie ma szansy uciec to trzęsie się jakby było -50'C co najmniej. :shake:[/QUOTE]

Też chcę,uciec,a jak nie może to się kuli ze strachu,ogon pod siebie,oczy przerażone:-(

Link to post
Share on other sites

Też miałam problem z lękliwością mojej suki. Wzięłam ją ze schroniska jak miała pół roku i od pierwszego dnia zachowywała się jak dzikus ;) z tym, że u niej to się objawiało koszmarnie piskliwym szczekaniem na wszystko czego się bała...a bała się wszystkiego, łącznie ze swoim cieniem wieczorem na spacerach, nie daj Boże żeby gdzieś leżał jakiś worek czy siatka.

Co ja się nasłuchałam nieprzyjemnych uwag od innych ludzi...

Potem do tego doszła agresja lękowa w stosunku do obcych psów.

Powiem tylko tyle- trzeba nastawić się na dużo pracy, jeśli pies jest względnie stabilny psychicznie to przejdzie przez okres lęków i znowu będzie stabilnym psychicznie psem nie bojącym się dziwnych rzeczy. Moja suka stabilna psychicznie nie jest, więc w sumie ciągle pracujemy :) raz jest lepiej, raz gorzej, ale po roku intensywnych ćwiczeń, masy cierpliwości mogę śmiało powiedzieć, że mam super posłusznego psa i nie wstydze się z nią wychodzić na spacery :)

Choć inne psy raczej omijamy, bo za szybko ją denerwują swoją nachalnością- zdecydowanie woli zabawy wymyślane przeze mnie.

Link to post
Share on other sites

6 miesięcy dla owczarka to początek jak ja to mówię "resetowania mózgu" pies może zapomnieć to co się nauczył wcześniej i wszystko trzeba zaczynać od nowa powstają nowe lęki itd.
Podstawa to wszystko to co napisała Delph konsekwencja i dużo ćwiczeń.
Ja jeszcze ze swojej strony polecam metody TTouch (masaże i ćwiczenia naziemne) Sarah Fisher.

Link to post
Share on other sites
Guest wolfheart

[I][B]AGANELA[/B][/I]

najgorsze jest to ,że moja się wyrywa i wygląda to tak,że ja stoję a ona "tańczy" wokoło mnie :oops:

[I][B]KLAKI 91[/B][/I]

szczęśliwie worki i inne pierdołki mamy chyba za sobą,bo woli je gonić jak zobaczy,wyjątek kiedy coś takiego przeleci jej nad głową
[I][B]
ANGELKA2[/B][/I]

dzięki,poczytam o TT już kiedyś obiło mi się o uszy,pewnie warto zapoznać się z tymi technikami :)


Dzisiaj trafiłyśmy na traktor w roli śmieciarki,było trochę pisku ale postałyśmy ok 10 m od potwora i jakoś przeżyła ;)

Edited by marta.k9080
literówka
Link to post
Share on other sites
Guest wolfheart

dzisiaj zmniejszyła się przechodząc obok dużego worka na śmieci pełnego liści,cofnęłam się i przeszłyśmy jeszcze raz,zerkała kątem oka ale przeszła normalnie obok :)

czasami jest tak,że warczy na obcego z daleka ,a czasami boi się podejść...chociaż widzę poprawę :)
Dzisiaj znów olała kilka rowerów które przejechały dosłownie metr od niej...gorzej jak ma rower za sobą wtedy wykręca się w stronę potwora :P


Prawdziwa trauma to wychodzenie do miasta na główna ulice.Ja zawsze z nią zostaje przed sklepem,a mama robi zakupy...trochę mi przykro bo rozumiem jakby zostawała sama,ale jestem obok niej a ona trzęsie się jak na mrozie...Stałyśmy koło sklepu ,a akurat towar rozładowywali,facet nosił skrzynki z piciem,no to moja w panikę,podkuliła ogon ,trzęsła się,skakała,piszczała,rwała na różne strony mimo krótkiej smyczy.Ludzie gapili się na nas jak na wariatów:oops:

Zbieram w sobie siły na walkę z tym lękiem...

Link to post
Share on other sites
Guest wolfheart

Muszę niestety do listy nieszczęść dodać niechęć do spacerów:shake:

Mieszkamy w bloku i ja codziennie z 4 piętra taszczę suczkę na rękach.
Jak suczka widzi ,że biorę smycz to daje dyla pod stół a jeżeli już nakłonię ją do wyjścia spod niego to kładzie się i ani rusz.To samo jeżeli już wyjdzie na klatkę schodową.Nie ma sposobu by ją ruszyć.Jeżeli ja sama schodzę ona i tak zostaje pod drzwiami.Zabawka,smaczki...nie działają.Na dobrą sprawę musiała bym ja ciągnąc po schodach żeby zejść na dół.

Kupiłam jej szelki,żeby nie ciągnąc za szyję (chyba bym jej urwała,tak się przypłaszcza do podłoża) ale nie pomaga nawet jak trochę pociągnę ona zrobi 2 kroki i kładzie się albo ucieka w stronę drzwi mieszkania.

Nie daję już powoli rady bo 22kg robi swoje.Ostatnio przetrzymałam ją 5 h bez toalety ,ale i tak nie chciała iść mimo,że wcześniej opiła się wody i najadła.Przecież musi czuć potrzebę,a w domu się nie załatwia(od 10 tyg życia ani razu nie napaskudziła w mieszkaniu).

Dziwne,że jak już ją zniosę to po 5 min spaceru się cieszy ,że wyszła(do czasu napotkania jakiegoś "potwora").

Ech ta moja sucz mnie wykończy..ale i tak ją kocham .:help1:

Link to post
Share on other sites

Może warto zrobić z wychodzenia zabawę? U mnie to jest taka "rozmowa" z psami, nakręcanie przez chwilę, dzięki której nie miałam psa przez 30 lat, który by nie lubił wychodzić na spacer. Po pierwsze hasła "idziemy siusiu", "spacer", "spacerek", które padają w "dyskusji". Pytamy psy, czy chcą iść, ale pewnie nie chcą (podkreślamy bardzo mocno "chcą", bo one znają to słowo, kojarzą je z jedzeniem i spacerem), bardzo entuzjastycznie do nich mówimy, zaczynamy się z nimi bawić piłką, czy czymś, tak że to jest radosne wydarzenie. Potem my zakładamy buty plotąc do psów trzy po trzy, one się strasznie nakręcają, następnie je wołamy, jest komenda siad, łapa - wtedy zakładamy szelki - i wymarsz, cały czas się przy tym cieszymy jak głupki. Przynajmniej tak to wygląda przy nowych psach w domu, po jakimś czasie one się na pierwsze pojawienie się słowa SPACER same cieszą. Mam przy tym porównanie, jak to wygląda u moich teściów, którzy są raczej zblazowani i nie cieszą się na spacer - Majka nie lubi się ubierać, nie rozumie słowa spacer, nie cieszy się, wręcz się kładzie, chowa pod łóżkiem, choć spacery same w sobie uwielbia. Moje psy nawet na działce się cieszą na hasło spacer i przestrzegają rytuały wyjściowego. Dlatego warto coś takiego wprowadzić na stałe. Jak to nie pomoże, to ja niestety innych pomysłów nie mam, ale moze ktoś inny coś podrzuci.

Link to post
Share on other sites

Moja miała tak samo, wychodziłam z psem, który wyglądał jakby szedł na ścięcie. Gdy zbliżał się spacer patrzyła na mnie takimi oczami, jakbym jej nie wiadomo jaką krzywdę robiła :roll: Tylko do tego jeszcze po wyjściu, zamiast się cieszyć, wpadała w totalną panikę, "blokowała się" i szarpała jak jakiś dziki zwierz, piszcząc, kuląc się itd. Po powrocie do pomieszczenia się uspokajała. Teraz cieszy się jak tylko zaczynam się zbierać do spaceru, biegnie do mnie rozmerdana i uśmiechnięta, to samo na spacerze.

Twoja sunia to szczeniak, więc popróbuj tak jak radzi [B]Sybel[/B]. Jeżeli nie da rady, zabieraj ją króciutkie spacery, przed dom, pobawić się i szybko zanim zdąży się czymś zaniepokoić wracacie do domu. Chodzi o wyrobienie skojarzenia, że spacery są super zabawne. Przetrzymaj ją trochę "na głodniaka" i karm na spacerze, możesz nawet całą porcję karmy podawać na zewnątrz, po wyjściu na spacer. Spacer ma stać się zapowiedzią czegoś fajnego, zabawy, żarcia, kontaktu z opiekunem itp., a powrót nudny i nieciekawy, tzn. nie cieszycie się wracając, po powrocie nie dzieje się nic ciekawego.

Przeczytaj nasz wątek: [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/197384-Leki-psychotropowe-Prosz%C4%99-o-pomoc[/url] Leków nie polecam, ale jest na nim dużo innych rad i pomysłów, sposobów w jaki radziliśmy sobie z naszą sunią.

Link to post
Share on other sites

Generalnie karmienie na spacerach jest fajną opcją, jeśli z czasem umie się jednak posiłki przenieść do domu. Po prostu miałam takiego znajomego, który nauczył swoją sukę jeszcze jako szczeniaka tak jeść, ale potem nie zdołał jej tego oduczyć. Suka przez 17 lat nie chciała jeśc w domu, więc zima, deszcz, mróz, gołoledź czy upał, facet musiał iść psa nakarmić na pola, bo tylko tam akceptowała michę. Także z tym ostrożnie, bo może się okazać, ze to kijaszek z dwoma końcami. Moze jedne z dwóch posiłków na dworze był by opcją?

Link to post
Share on other sites
Guest wolfheart

[I][B]SYBEL[/B][/I]

z tym karmieniem to u mnie sprawa ciężka,nawet swojego ulubionego mielonego nie chce na dworze :crazyeye: ale nie poddam się

Link to post
Share on other sites

Jak przez dwa dni nic nie zje, to się do mielonego na spacerze przekona w mig :evil_lol: I na zdrowie jej wyjdzie, takie okazjonalne głodówki są dla psa zdrowe i naturalne. Tylko nie za często, bo to jeszcze szczeniak.

Link to post
Share on other sites

[quote name='marta.k9080'][I][B]SYBEL[/B][/I]

z tym karmieniem to u mnie sprawa ciężka,nawet swojego ulubionego mielonego nie chce na dworze :crazyeye: ale nie poddam się[/QUOTE]
U mnie sunia nawet baardzo głodna,nie podejmie jedzenia od kogoś innego oprócz mnie..Marta koło mnie też ''tańczy ''jak ktoś chce podejść..

Link to post
Share on other sites
Guest wolfheart

[I][B]DELPH[/B][/I]

za głodówkę obrazi się na mnie śmiertelnie,ale gotowam podjąć środki drastyczne :diabloti: tym bardziej ,że to żarłok jakich mało

ah czytałam Twój wątek,ale z braku doświadczenia nie śmiałam się wpisać :oops: Podziwiam Twój upór i konsekwencję w walce o suczkę.

[I][B]AGANELA[/B][/I]

wczoraj udało się podejść do wystawionych mebli na chodniku za 3 próbą.Za pierwszym razem skuliła się i zwiała,za drugim powąchała nieśmiało,za trzecim ugryzła sobie i pchnęła przednimi łapkami :cool3:


Ona kiedyś mnie wykończy,ale nie wyobrażam sobie życia bez niej :loveu:

Link to post
Share on other sites

[quote name='Monika89']
Co do szkolenia to nie ma sensu jak pies się wszystkiego boi. Lepszym rozwiązaniem jest behawiorysta, psi psycholog ewentualnie psie przedszkole.[/QUOTE]

Dobry szkoleniowiec potrafi zająć się psem problemowym. Oglądając psa, dostrzeże wiele szczegółów, których nie wyłapie sam właściciel. Szkolenie psa bojaźliwego ma WIELKI sens. Wszelkie działania pod kątem tego, żeby psa nauczyć jak żyć bez lęku, niezależnie od tego, czy nazwiemy to szkoleniem, czy - modnie - terapią behawioralną, są słuszne. Otwiera się ostatnio mnóstwo szkółek, których "wartość" jest przerażająca - gdzie prowadzący ma "papierek" - ukończył kurs korespondencyjny (!), a tak naprawdę nie ma pojęcia o psach, ich behawiorze, szkoleniu. Minęły już czasy, gdy pojęcie "szkoleniowca" utożsamia się z "treserem", który kijem i kolczatką "tresuje" psa.

[quote name='Monika89']Nie wiem z skąd jesteś. U mnie w Krakowie są wybiegi dla psów, może nie liczne, ale są i tu [B]psy mogą się socjalizować[/B].[/QUOTE]

Albo cofać w rozwoju, jak sobie biega cała sfora pod średnim nadzorem właścicieli i zabawa w gnębienie najsłabszego ogniwa wypadnie akurat na naszego psa :cool3:


Marta, trzymam za Was kciuki. Też mam strachulca, dorosłą sukę ze schronu. U nas dochodzi jeszcze agresja lękowa, chociaż przejawia się już bardzo rzadko. Większość problemów przepracowałam sama, przy okazjonalnym wsparciu trenerki i innych osób (mieszkam na co dzień w małej miejscowości, wyjazd z psem do miasta to cała wyprawa ;)).

U nas to może nie było aż tak dramatyczne jak u Was czy u Delph, jednak mi osobiście przykro patrzeć, jak pies idzie skulony, z ogonem pod brzuchem, jak kłapie zębami i warczy, albo rzuca się z jazgotem na COŚ strasznego. Oprócz bezpośredniego "oswajania" strachów kontrolą odległości, pomogło spalanie miski (calutka dzienna porcja dawana z ręki, za coś - choćby za poprawne zachowanie w obliczu "potwora"), zasada NILIF (nothing in life is free - nie ma w życiu nic za darmo ;)), nauka kontroli emocji (m.in. crate games, doggie zen), różne ćwiczenia z zakresu posłuszeństwa sportowego, nauka miliarda "głupich" sztuczek w celu odblokowania psiego móżdżku i umocnienia w suce przekonania, że jest fajna i umie ;)

Chciałam się odnieść jeszcze do leków - nie bójcie się "delikatnej" farmakologii typu melatonina, hydroksyzyna, kalm aid, stresnal, stress out itp. W odpowiednio dobranej dawce leki nie ogłuszają i nie otępiają psa, a pomagają mu skonfrontować się z nieprzyjemnym bodźcem, podnoszą motywację, obniżają poziom stresu i reaktywność. Ja na sylwestra stosowałam lek ziołowy i jestem zachwycona jego działaniem. Suka, zamiast się telepać w łazience w kałuży ze śliny, była w stanie o północy się bawić piłkami. Coś wspaniałego, nie sądziłam, że kiedykolwiek to będzie możliwe :)

My obecnie pracujemy nad oswajaniem stacji gazowej, bo nie dość, że jakieś dziwaczne żółte rury, to piszczy, syczy i dziwnie pachnie. Potwór jak nic! ;)

Czytałaś może "Strachopies" albo "Mój pies się nie boi"? Według mnie to bardzo wartościowe pozycje książkowe dla posiadacza "bojka" :)

Edited by evel
Link to post
Share on other sites
Guest wolfheart

[I][B]EVEL[/B][/I]

na szkoleniowca na razie zbieram :oops: ale prawdą jest że w Polsce trudno o kogoś fantastycznego.

Z moją to jest tak,że w ruchu jest ok tzn ogon normalnie uszy też do czasu pojawienie się czegoś " strasznego" wtedy kuli się i przyśpiesza albo " tańczy" wokoło mnie :P

Widzę postępy chociaż bywa że mała się "cofa" w pokonywaniu tego co dzień wcześniej wydało by się zaliczone.Wiem jednak ,że to praca na miesiące nie dni lub tygodnie.

Ona jest bardzo czujna dlatego trudno przekierować jej uwagę na coś innego w chwili kiedy absorbuje ją straszne otoczenie.Ćwiczymy nad tym.Podnosi mnie na duchu fakt,że ona mi ufa i szuka we mnie wsparcia.

Stosuję rady jakie mi dajecie i sama szukam rozwiązań.

Zabieram się do czytania właśnie tych książek o których piszesz.Co do farmakologii to w ostateczności coś łagodnego.Widzę że ona się stara zobaczyć potwory z mojego punktu widzenia więc daję jej szansę na pokonanie lęków na razie bez leków.

Z żarciem też wykorzystam pomysł chociaż jak pisałam obrazi się na mnie :evil_lol:

No nic w każdym razie to jest wojna - my kontra potwory!:diabloti:

Link to post
Share on other sites

[quote name='marta.k9080'] ale prawdą jest że w Polsce trudno o kogoś fantastycznego.
[/QUOTE]

E tam :) Mamy w PL sporo ciekawych ludzi, znających się na rzeczy. Oczywiście, po odsiewie tych "korespondencyjnych" to rzeczywiście wybór się mocno zawęża :evil_lol: Ale najważniejsze, że pracujecie i że są postępy :)

Link to post
Share on other sites
Guest
This topic is now closed to further replies.

Announcements


×
×
  • Create New...