Jump to content
Dogomania

5 mieś owczarek niemiecki boi sie wszystkiego/sunia w DT na resocializacji


Recommended Posts

Posted

[quote name='m@g']No to ostatnia próba...

www. goldenretriever**********/wychowanie-i-szkolenie,74/psie-leki,11736. html

www. goldenretriever**********/wychowanie-i-szkolenie,74/gozno-strasznie-boi-sie-innych-psow-gdy-te-chca-sie-bawic,12015. html

www. goldenretriever**********/wychowanie-i-szkolenie,74/jak-odwrazliwic-psa-na-inn******,11820. html

http://www.goldenretriever. fora .pl/wychowanie-i-szkolenie,74/psie-leki,11736.html

http://www.goldenretriever. fora .pl/wychowanie-i-szkolenie,74/gozno-strasznie-boi-sie-innych-psow-gdy-te-chca-sie-bawic,12015.html

http://www.goldenretriever. fora .pl/wychowanie-i-szkolenie,74/jak-odwrazliwic-psa-na-inn******,11820.html



Dzialaja, tylko usuncie spacje pomiedzy . fora .pl ;)

  • Replies 222
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Guest wolfheart
Posted

niestety mi się to forum goldenów nie otwiera z żadnym z podanych linków :-( Wam też?

M@G
dziękuję za priv :)

Guest wolfheart
Posted

M@G

znalazłam to forum goldeniaste i chyba czytam to co mi próbowałaś w linkach podać:multi:

Guest wolfheart
Posted

Wczoraj byłyśmy nad woda 2h 30 min szaleństwa.Ostatnim razem bała się iść na głęboką wodę,wczoraj jak tylko ją puściłam (linka 20m) sama wskoczyła z radością na głębokość bez gruntu pod łapkami,a nawet płynęła dalej za patolami :multi: .Zaskoczyła mnie skubana.

w drodze nad wodę był cyrk z rowerami,w powrotnej zmęczona(ale udawała,że wcale nie) nie reagowała już tak panicznie na mijające nas atrakcje.Jeżeli to ma być jeden z kluczy do sukcesu,to gotowam płuca wypluć,a diabła umęczę:diabloti:

Bardzo fajnie idzie nam też,noszenie patyków(gigantów) w pyszczku.Głowa uniesiona ,bo patol wieeeeeeeeelki ogon też jakby normalny,a nie pod doopą :cool3: oby było coraz lepiej.

Dzisiaj z rana olała dwa rowery,jeden z daleka inny obok mnie.

Nie biorę takich zachowań za zwieńczenie sukcesu,ale to cieeeeeeeeszy :lol:

Guest wolfheart
Posted

staramy się,dziękuje :lol:

wypady nad wodę wyraźnie jej służą,dzisiaj ma być podobno ok 30'C więc hulaj dusza i ciało,będzie pływanko.Jutro zdam relację z wypadu,a konkretniej zależy mi na normalnym pokonaniu drogi nad wodę ok 3 km( a tam peeeeeełono rowerów i ludzi-bo działki):evil_lol:
no ale zes*** się ,a nie daj się:mdrmed:

Posted

Widzę, że dobrze idzie Tobie i Psinie, gartuluję i cieszę sie razem z Tobą:bigcool: Próbowałaś z nią biegać przy rowerze? Bo rzeczywiście jak pies zmęczony to nawet (chociaż na chwilę:eviltong:) bać mu się nie chce innych atrakcji.

Moja chyba też robi się odważniejsza, narazie przebywamy więcej czasu w domku na wsi więc do miasta nie mam okazji chodzić. Dla wilczura bardzo dobrze robi pływanie bo nie obciąża tak stawów więc śmiało nad wodę śmigaj, a może jak pozna trochę tę drogę to śmielej będzie szła?

Guest wolfheart
Posted

BESTI

dziękuję;)
do biegania przy rowerze potrzebny mi ten amortyzator czy jak to tam się zwie,bo inaczej to gleba będzie jak nic:eviltong:
Wczoraj byłyśmy nad wodą i muszę przyznać tym razem droga do celu minęła nam o niebo lepiej.Miałyśmy ze sobą rower(moja siostra jechała) i to chyba dodało psinie troszkę odwagi bo widziała,ze ten potwór z nami jest więc inne jako tako olewała,a przynajmniej nie reagowała jak to zwykle,ba obok jednego przeszła ot tak sobie w dodatku na widok naszych rowerów po prostu się cieszy,wącha,chce je gonić,wspina się na nie,radochę ma:multi: potem pływanko pierwsza klasa ,ona ma świetny aport.
Droga powrotna minęła nam jeszcze lepiej.Potem w domku sucz padła i odpoczywała aż do wieczora.
Na dzisiaj będzie spacer po lesie(mini lesie-taka tam imitacja) i polach.Widok mojej suni skaczącej jak zajączek w zbożu-bezcenne:Dog_run:

Posted

Będzie coraz lepiej! U mnie powolutku idzie do przodu,bo patrząc sprzed 5 mies.kiedy ją adoptowaliśmy-jest zmiana,dużo dał Vicce drugi pies-szczyl,który garnie się do ludzi i pokazuje,że ludzie nie są źli..

Posted

Odradzam bieg przy rowerze dla owczarka w fazie intensywnego wzrostu.Można mu sprawić młodzieńcze zapalenie kości lub pogorszyć stan stawów biodrowych i łokciowych nie wiedząc jak się rozwijają(a do tego trzeba rtg).Psiak jest po rodzicach niehodowlanych, więc pewnie nie wiadomo jak to u nich z badaniami.Lepiej dmuchać na zimne.
Za to pływanie jak najbardziej-rozwija mięsnie i relaksuje.Do tego sesje szkoleniowe z posłuszeństwa w różnych miejscach najpierw daleko od przedmiotu wzbudzającego lęk.W końcu stanie się tłem.
Może macie kogoś z zaprzyjaźnionym psiakiem,który nie jest lękliwy?Ćwicząc wspólnie z psim kolegą nie reagującym na to wszystko o czym jest tu mowa suczce będzie może łatwiej.
na pewno dacie sobie radę:lol:
Zapraszam także do owczarkarzy na owczarek.pl i owczarkopedię.:razz:

Guest wolfheart
Posted

AGANELA

dziękuję, też mam cichutką nadzieję na sukces.Tobie gratuluję również i życzę dalszego powodzenia.
Ach... bardzo bym chciała mieć jeszcze jedno kochane futro,ale na razie nie da rady :-( Może w przyszłości (oby niedalekiej) stworzę takie małe stado.

14RUDA
Bawimy się z kilkoma psiakami,nawet dwa owczarki są.Wszystkie bardzo fajne,kochane i spokojne.Niestety wywiało towarzystwo na wakacje,działki itp.Niedługo poznamy kolejną owczarkę,dwuletnia sunie mojej koleżanki:cool3:
Nie każe jej biegac,spokojnie.
Dzięki,staramy się jak możemy.
Podane stronki odwiedzam od jakiegoś czasu:)


Ze spaceru do lasu wróciłyśmy ubłocone(ach to psie taplanie w błocku) i zmęczone.Żadnych atrakcji nie było i dobrze.No poza wczorajsza burzą od 4.00 do 8.00 rana:stormy-sad:mała nie chciała wyjść nawet na szybką poranna toaletę i pózniej mimo słońca też nie.Musiałam ją znosić 3 razy z czwartego pietra(cudem podołałam). Dopiero wieczorem ok 22.15 poszła bez marudzenia.Dzisiaj słoneczko więc mój kręgosłup odpocznie :eviltong:

Guest wolfheart
Posted

wczoraj byłyśmy u weta,kupiłam kropelki na kleszcze i popsikałyśmy antybiotykiem bo małej wlazł i schlał się pasożyt jeden między paluszkami tylnej łapki.Jednego znalazłam w kuchni ,tłusty był jak małe winogrono:mdleje:chciałam się poznęcać,ale zdeptałam rozchlapując zawartoś jego doopska. Wybaczcie ,ale k***:motz:to paskudztwo powinni wytępić!:snipersm:

Posted

marta.k9080 napisał(a):
wczoraj byłyśmy u weta,kupiłam kropelki na kleszcze i popsikałyśmy antybiotykiem bo małej wlazł i schlał się pasożyt jeden między paluszkami tylnej łapki.Jednego znalazłam w kuchni ,tłusty był jak małe winogrono:mdleje:chciałam się poznęcać,ale zdeptałam rozchlapując zawartoś jego doopska. Wybaczcie ,ale k***:motz:to paskudztwo powinni wytępić!:snipersm:


Też jestem tego zdania, nie cierpię i panicznie boję się kleszczy,ostatniego wyciągniętego rozgnietłam na miazgę..

Guest wolfheart
Posted (edited)

sama na siebie psikam różne paskudztwo byle tej małej łajzy nie złapać,bo lubię na spacery w las się zapuścić,no i brzydzę się ich jak mają takie napęczniałe od krwi tyłki...fuuj

Wczoraj i dzisiaj na chyba 5 rowerów tyko jeden moją sucz zainteresował(w krzaki zwiała :roll:) a poza tym to było dobrze.Niestety pogoda do porzygania,że się wyrażę...pada a jak nie pada to duszno jest,nie za bardzo mam pole do spacerowych manewrów ze względu na zakaz kąpieli przez trzy dni(bo kropelki) nie mogę małej pozwolić na upaskudzenie się wszechobecnym błotem,no i umoczyć deszczem też się nie może.Eh...Jedyny plus takiej pogody to mniej schlanych meneli rozbijających szkło w parlach dla zabawy.

ach i pochwalić mszę moją sunię..przedwczoraj i wczoraj z niedaleka jakieś dzieciaki strzelały z kapiszonów,głośno było i znienacka strzelało,no i pierwszego dnia sucz się troszkę zestraszyła,ale wczoraj to się zdziwiłam bo nie bała się strzałów a i ciągnęła do źródła hałasu:crazyeye: ogon w górę i powarkiwanie,ale strachu nie było.Wow,to zaskoczyła mnie skubana ;)

Edited by marta.k9080
Guest wolfheart
Posted

eh.. no i te upały dały się nam we znaki.Nie tyle słońce co duchota.Pogoda jest anormalna jakaś.Jak się wyjdzie z domu to tylko..buch..ciepłym powietrzem w twarz:-? szkoda mi mojej suni,bo chętnie byśmy się pobawiły,ale po 5 min już się nie chce żadnej z nas.Przedwczoraj byłyśmy w lesie,widziałyśmy sarenki,spacerowałyśmy,była zabawa i tropienie,naprawdę udany spacer,wychodząc o 11.00 było 26'C ok 14.00 jak wracałyśmy 33'C :shake: więc po chwili odpoczynku i ochłonięcia było pluskano w wannie(sunia już się nie boi wanny i prysznica!!:cool1:).Wieczory burzowe ostatnimi dniami,jak i poranki.Wczoraj były tylko 3 spacerki razem ok godziny ,bo 33'C i nie chciało się ani jej ani mnie.Dzisiaj miała być woda i pływanko,ale zobaczymy bo jakoś się szaro robi na dworze.Denerwuje mnie to,że jest tak okropnie duszno.Już wolałabym palące słonce niż takie duchoty.

Guest wolfheart
Posted

ARTUR_TORA

nie już tego nie robi,tylko jak przechodzimy obok czegoś strasznego to na chwilę się zmniejsza i podkula ogon ,a tak to nie :)

Byłyśmy na mieście ,ale raczej bez zmian tutaj akurat...strachała się chociaż nie tak bardzo jak wcześniej,ale sukcesem tego bym nie nazwała.Mamy to do dopracowania,na razie skupiam się na odczuleniu suczki na ludzi ,rowery itp na nieco luźniejszej przestrzeni.

Wczorajszy spacer był do lasu bo nad wodę nie dało rady z rana,a popołudniu ludzie się zbierają tam więc więcej nerwów niż zabawy...przechadzka udana ,na dzisiaj planowany spokój bo jutro wycieczka do lasu :cool1:

Guest wolfheart
Posted

ARTUR_TORA
i tak trzymaj :)
widzisz ja np. wczoraj miałam ten gorszy dzień,sucz była zresetowana jeśli chodzi o rowery i się bała kilku.Trudno takie życie,raz na wozie raz pod wozem.Dzisiaj z rana za to olała śmietniki (takie jaskrawe duże) a tydzień wcześniej się ich bała...

byłyśmy wczoraj nad wodą,zabawa przednie jak zawsze,a potem w lesie...sunia padła po powrocie do domu :evil_lol: ale wrażenie były ze spaceru ,że hej :)

Guest wolfheart
Posted

:-( wybaczcie mi wisielczy humor
wczorajszy dzień był porażką,wszystko począwszy od burzy za oknem, a na obcych ludziach skończywszy,było w mniemaniu mojej suczki straszne i złe...do tego jeszcze głupie komentarze poszły od jakiś wypłoszy co po lesie(tym mniejszym) łażą nienawidząc co ze sobą zrobić.
Poczułam się jakbym dostała w twarz.Może wraz z wichurami wywiało ze mnie resztkę optymizmu.
Wiem,wiem nie wolno tak myśleć,ale jakoś mnie dopadło :shake: wstyd mi za siebie samą,że taka nieudolna jestem w tej socjalizacji i że tak spochmurniałam po wczorajszych rewelacjach.

Może to cieczka się zbliża i stad te zawirowania?Jakby nie patrzeć 8 i pół miecha prawie ma,chyba czas na stanie się "kobietką"?

Guest wolfheart
Posted

dzięki ;) już mi minęło

ale teoria słuszna była...suczka od wczoraj ma cieczkę:eviltong:

Guest wolfheart
Posted

u nas na azie bez zmian ;/ poza tym ,że sucz ma cieczkę i odbija jej czasami:shake: dzisiaj idziemy nad wodę i do lasu...poranek niestety niezaliczony do udanych

Guest wolfheart
Posted

Niestety ostatnie kilka dni to jakiś koszmar,nie poznaję jej...nie da się wyjść z domu ,piszczy ,szarpie za nic nie chce iść.Targałam ją na rękach.Na spacerze cyrk ze wszystkimi atrakcjami ,aż sama zgłupiałam w pewnym momencie już...toż ją przeraził człowiek który siedząc na ławce szurnął z lekka nogą ,a ta wypruła do przodu omal nie rozwalając mi łba o wystający konar na drodze.
Cokolwiek jest w pobliżu od człowieka począwszy, a na takich absurdach jak obcięte gałęzie skończywszy staję się powodem histerii.
Na własne życzenie wychodzi od kilku dni tylko 3 razy(05.30-06.30-spacer, 13.00-15.3-spacer i 22.00-sama toaleta 5 min) ,bo przetrzymanie jej nawet 8h bez toalety nie skłoni jej do wyjścia na zewnątrz!
Nie wiem czy to cieczka winna czy jej się w głowie na dobre poprzewracało :-(


FIGA
A co to u Was się dzieje?Życzę szybkiej poprawy.

Guest
This topic is now closed to further replies.

×
×
  • Create New...