Jump to content
Dogomania
Sign in to follow this  
dzurga

Piess Tess już po sterylce

Recommended Posts

Jestem w tej chwlili na samym początku jak byłam dwa tygodnie temu. :(
wiktoriaa1, co to znaczy??? Rozpruli ją i zszyli raz jeszcze, czy co?

Tak bardzo mi przykro! To za dużo kłopotów jak na jednego psa. Podrap ją ode mnie tam, gdzie lubi najbardziej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak Flaire Emmie ponownie rozpruli brzuszek :( .

Wszystkie tkanki ,które zostały zaatakowane wycięto :chainsaw: i ponownie zszyto. :cry:

Najgorzej ,że nie mogę być z nią :-? . i w razie czego jej pomóc .

Wiktoriaa

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bardzo ci współczuję ,naprawdę ,urlop się zmarnował nic nie odpoczęłaś i pies tak samo chory jak był. Chyba tylko się upić,trzymamy kciuki za lepsze gojenie,a jak zabezpieczysz szwy na czas nieobecności?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bardzo ci współczuję ,naprawdę ,urlop się zmarnował nic nie odpoczęłaś i pies tak samo chory jak był. Chyba tylko się upić,trzymamy kciuki za lepsze gojenie,a jak zabezpieczysz szwy na czas nieobecności?

Na czas mojej pracy zakładam jej fartuch po sterylizacji :cry: , który kupiłam juz przy pierwszym zabiegu. Fartuch jak narazie nie udało jej się zdjąć. :wink:

Wiktoriaa

Share this post


Link to post
Share on other sites

No więc teraz kolej na moją historię.

Pewnie niektórzy z Was wiedzą, że od dwóch tygodni, jako "pies zastępczy" :wink: , mieszka u mnie bezdomna wyżlica. Pies był znaleziony przez Chapsia na jej działce i Chapsio chce ją zatrzymać, ale może to zrobić dopiero jak będzie miała na działce ogrodzenie (lada dzień). Więc na razie suka jest u mnie.

Suka miała multim problemów. Najbardziej widocznym jest bezwładna łapa, którą powłóczy, co powoduje ogromne, obrzydliwe rany na nadgarstku - ona trochę podpiera się tą łapą, ale nie stawia jej normalnie, tylko właśnie tak podwiniętą, że staje na nadgarstku. Poza tym miała dwa duże, brzydkie guzy na jednym sutku i dodatkowy schowany pod innym. Jakąś narośl pod łokciem. Tłuszczaka na tułowiu. Zapalenie obu uszu. Jakiś liszaj pod brodą. I, jak się okazało po badaniach, wadę serca i zwyrodnienia kręgosłupa.

A poza tym jest fajowa. Ma chyba osiem lat i cały czas merda ogonem. Ale jest charakterna - jak jej się coś niepodoba, to szczeka.

Oczywiście pytanie, od czego z taką suką zacząć? Opatrzyłyśmy rany na łapach, zrobiliśmy wszystkie badania, żeby się upewnić, że nie ma przerzutów z tych guzów (nia ma), zaczęłyśmy leczyć uszy. Zaczęłyśmy też podawać lek na serce, żeby można było sukę bezpiecznie poddać narkozie. Liszaj pod brodą też próbujemy leczyć.

Co zrobić z łapą? Na razie nie wiemy. Jest kilka opcji; jeden wet uważa, że jedyne rozwiązanie to amputacja, inny - że warto spróbować ratować tę łapę. Więc poszłyśmy na rozwiązanie kompromisowe - zaczniemy robić rehabilitację łapy (można to zacząć jeszcze przed zabiegiem chirurgicznym) i zobaczymy, jak pójdzie, a potem zdecydujemy.

A dlaczego piszę Wam o tym wszystkim? Bo wczoraj suka miała usuwane te guzy sutków i przy okazji chciałyśmy ją wysterylizować. Tylko jak ją wet otworzył, to okazało się, że macicy nie ma! Suka była już uprzednio wysterylizowana! Więc zaszył ją, usunął guzy sutków i wysłał do domu. (Na USG, które miała robione, macicy nie było widać, ale podobno tak jest często. Wtedy był to dobry znak, bo znaczył, że nie ma tam przerzutów raka).

To było wczoraj o 22. Sunia miała narkozę wziewną i jak szła do domu (ok. godzinę po rozpoczęciu operacji!) to już stała na własnych łapach. Po przyjściu do domu przykryłam ją kocykiem, bo wydawała mi się zimna. Sikała troszkę pod siebie. W środku nocy wstała, wysikała się na podłogę (po raz pierwszy odkąd u mnie jest - to bardzo czysta suka) i poszła położyć się do swojej klatki. Nad ranem ok. 5 wyszła z klatki i jeszcze raz się posikała (musiała mieć doooobrą kroplówkę!), poczym wróciła do klatki spać. O 6:20 wstała i chciała wyjść. Poszłyśmy na króciutki spacerek, wysikała się raz jeszcze, zrobiła piękną kupę i wróciłyśmy do domu.

W tej chwili, mniej jak dobę po operacji, suka chodzi tak samo dobrze, jak chodziła przed - a zwróćcie uwagę, że ona chodzi na trzech łapach i ma zwyrodniały kręgosłup, więc z jednej strony nigdy dobrze nie chodziła, a z drugiej, o ile trudniej powinno jej być się pozbierać niż normalnemu psu! Je, pije, kupka, siusia - wszystko normalnie. Śpi dużp, jak zawsze. Jak nie śpi - to merda ogonem, jak zawsze. Może trochę jest obolała, ale nie za bardzo. A szwy ma niezłe, bo co prawda ten po niedoszłej sterylce jest tylko na 5cm, to ten drugi ma chyba z pół metra!

No i tyle. Piszę o tym, bo tu zrobił się klub wysterylizowancy psów, więc zgłaszam naszą "podwójnie wysterylizowaną Iksię na członka!

Share this post


Link to post
Share on other sites

No brawo. Ja czekam na wiesci o lapie, a tu podwojna sterylka.

Zawsze zastanawialam sie co w takiej sytuacji. :wink:

No to poczatek uzdrawiania za wami. Powodzenia na dalszej drodze.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Flaire - niesamowita historia z tą Twoją wyżlicą. Cieszę się bardzo, że ma się teraz dobrze :) aż się miło czyta :)

Mam nadzieję, że łapkę da się jakoś uratować ...

Swoją drogą dziwne jest, że sunia jest wysterylizowana... ktoś, gdzieś, kiedyś się nią zajmował ... z tego wynika :roll:

A najbardziej podoba mi się to co o niej piszesz:

Ma chyba osiem lat i cały czas merda ogonem.
Śpi dużp, jak zawsze. Jak nie śpi - to merda ogonem, jak zawsze.

Ona musi być przeurocza :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Flaire,

Gratuluję! Cudowna opowieść. 8)

Dużo zdrowia dla Wyżlicy!

A co do łapy- ostatnio trafiłam w TV na pieska, który miał amputowane dwie łapy, przednią i tylnią z jednej strony. Żebyście widzieli jak biegał, skakał i hasał! Tylko jak chciał odpocząć, to szukał sobie jakiegoś oparcia :wink:

Trzymam kciuki, żeby Wyżlica wydobrzała!

Acha, jeszcze w temacie sterylizacji- sterylizacja matki Kreski odbędzie się w pierwszy weekend po świętach- najprawdopodobniej. Na szczęście nie będę musiała walczyć z wariatką Kreską i jej matką-rekonwalescentką równocześnie. Moja przyjaciółka zgodziła się, żebym u niej z rekonwalescentką kilka dni przemieszkała! Wszystko super- mieszkanie na parterze, w mieszkaniu spokój (tylko przyjaciółka i ja), i jeśli zaszła by konieczność przedłużenia rekonwalescencji- to nie ma sprawy. Niech żyje Przyjaciółka!!! :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ona musi być przeurocza :)

No dobra, to Wam pokażę :D :

No śliczności :D :angel:

Acha, jeszcze w temacie sterylizacji- sterylizacja matki Kreski odbędzie się w pierwszy weekend po świętach- najprawdopodobniej. Na szczęście nie będę musiała walczyć z wariatką Kreską i jej matką-rekonwalescentką równocześnie. Moja przyjaciółka zgodziła się, żebym u niej z rekonwalescentką kilka dni przemieszkała! Wszystko super- mieszkanie na parterze, w mieszkaniu spokój (tylko przyjaciółka i ja), i jeśli zaszła by konieczność przedłużenia rekonwalescencji- to nie ma sprawy. Niech żyje Przyjaciółka!!!

Coztego - masz super przyjaciółkę :D Trzymamy kciuki za sterylizację mamusi Kreski :D :kciuki:

Share this post


Link to post
Share on other sites

No więc za radą dogomaniaczek z Poznania też umówiłam się do dr Piotra na sterylke ze swoją sunia. Zabieg mamy 19 kwietnia. Trzymajci kciuki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witam wszystkich

Upss Dzięki wszystkim dogomaniakom za trzymanie kciuków nie tylko za moją sunię ale za wszystkie sunie , których właścicielki zdecydowały się na sterylizację. :lol: i tu się wypowiadały.

Dzisiaj moja sunia miała zdejmowane szwy . Musiała dostać głupiego jaśka :( . Szwy tak wrzyneły się jej głeboko w ciało ,że nie dało sie ich zdjąć normalnie. Jest to czwarty tydzień jak miała zabieg. I dzisiaj mój wet wreście powiedział do mnie do widzienia - jest juz po wszystkim.

Jeszcze dwa, trzy dni aby blizny po szwach sie zagoiły i tak jak wszyscy dogomaniacy zapomnę o tym zabiegu :wink:

Żal mi tylko mojej suni :cry: ,że musiała przez to przejść .Cztery tygodnie męki, ograniczenie ruchu, zakładanie fartucha , antybiotyki co dziennie aż dziw ,że wzsystko to cierpliwie zniosła

Dziękuję jeszcze raz wszystkim dogomaniakom. :buzi:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bardzo sie ciesze, ze juz jest dobrze.

Kobra tez miala problemy ze zdjeciem szwow, dla tego nie zawsze dobrze jak zabiera sie za to wlasciciel, a nie wet.

U nas dalo sie wyciagnac bez glupiego jasia, ale bylo ciezko.

Teraz przyjdzie wiosna i szybko suczydla zapomna o operacji.

:lol:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wiktoria, cieszę się bardzo, że jest już po wszystkim.

Ucałuj psicę i miejmy nadzieję, że nieprędko będzie musiała znowu mieć do czynienia z wetami. :buzi:

Share this post


Link to post
Share on other sites

wracając do tematu:

moja sunia zastrajkowała, w przyszły wtorek byłyśmy umówione na zabieg, a ona dostała właśnie cieczkę

ręce mi opadły - chciłam ją wysterylizować przed pierwszą cieczką no i nie udało się

Share this post


Link to post
Share on other sites
No więc za radą dogomaniaczek z Poznania też umówiłam się do dr Piotra na sterylke ze swoją sunia. Zabieg mamy 19 kwietnia. Trzymajci kciuki.

I co - jak poszlo?

Berci wlasnie skonczyla sie cieczka, wiec za jakies dwa tygodnie tez pojdzie pod noz - zastanawiam sie jeszcze nad wyborem lekarza i kliniki...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciacho ja moja sunie tez chcialam zalatwic przed pierwsza cieczka ale wszyscy weci mi to odradzaja wiec moze lepiej sie stalo ze twoja sunia zastrajkowala :wink:

Pozdr

Monika z Cortina i Haga

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ciacho ja moja sunie tez chcialam zalatwic przed pierwsza cieczka ale wszyscy weci mi to odradzaja
:evil: 0X :evil: 0X :evil: Nie wszyscy - tylko Ci, u których byłaś. Nie powtórzę, po raz kolejny, o czym to świadczy jeśli o nich chodzi 0X :evil: 0X :evil: .
wiec moze lepiej sie stalo ze twoja sunia zastrajkowala :wink:

Lepiej to na pewno nie. Ale, ciacho, będzie dobrze. Tylko nie czekaj już do drugiej cieczki, bo potem te zalety zdrowotne dotyczące raka sutków właściwie znikają.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Poniewaz ten topic wyplynal przy okazji innego ("po kastracji...ulga"), pozwalam sobie go odswiezyc. Moze chociaz paru wlascicieli suczek, po przeczytaniu calosci, pozbedzie sie swoich obaw co do samego zabiegu :P i dolaczy do klubu :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

No to i my się przyłączamy do grona wysterylizowanych suczek - całe szczęście, że dopiero teraz przeczytałam o kłopotach Wiktorri i jej suni bo chybabym umarła ze strachu i przeżywałabym jeszcze bardziej niż przeżywałam (a myślałam że bardziej panikować się nie da :oops: )

Zabieg był w zeszłą środę i :angel: jest wszystko pięknie - ranka nie jest zaczerwieniona ani nic, suchutka i też spryskana tym srebrnym :P

Biega w kubraczku i chyba sie w nim lepiej teraz cczuje niż bez niego, bo zaczyna panikować jak jej ściągnę :o

Długo się wybudzała niestety - zrzygała się jeszcze u weta i okazało się że nie była całkiem na czczo - bo wyleciało trochę trawy :-? :wink:

A w domu jak ją położyłam najpierw na łóżku - to po jakiejś godzinie zsiusiała się na łóżko :o ale cóż należy wybaczać, nie?

Na drugi dzień bło lepiej - wstała o 5 rano i chciała iść siusiu więc pszłyśmy, a potem wsunęła michę jedzonka :P

A teraz to już jest prawie całkiem suuper bo po staremu hałasuje na klatce jak wychodzimy i zaczepia inne pieski żeby poszaleć, ale jeszcze jej nie pozwalam - lepiej się wstrzymać 8)

Nie wiem czy można już jej pozwolić wskakiwać na łóżko i chodzić po schodach? Minęło 4 dni od zabiegu :fadein:

Share this post


Link to post
Share on other sites

a ja jestem zalamana, bo nie moge Hagi sterylizowac :cry: Bylysmy u weta na badaniach EKG i Haga ma jakis dodatkowy skurcz w sercu i wet mowil ze sterylke robilby z dusza na ramieniu. Sprawdzimy ja jeszcze w grudniu jezezeli nie bedzie poprawy to niestety bedzie na zastrzykach wstrzymujacych cieczke, co mnie martwi bardzo. Ehhh zycie

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hmmm, Cortina, a czy ten wet to kardiolog? Bo jeśli nie, to ja bym się z kardiologiem skonsultowała. Oczywiście są przypadki psów, dla których narkoza jest naprawdę niebezpieczna, ale przy nowoczesnych narkozach, te przypadki są ogromną rzadkością - może Ty akurat taki masz, ale ja bym szukała potwierdzającej opinii. Większość psów z wadami serca można spokojnie operować - szczególnie, z tego czytałam, stosując narkozę wziewną.

Share this post


Link to post
Share on other sites

to jest ten wet polecany przez Dzurge. W jednej klinice stwierdzono tylko ze ma powiekszone serce, ale w ekg nic nie wyszlo powiedzieli ze serce dudni ale zadnych szmerow nie ma i ze narazie mam podawac karnitynke, teraz w ekg robionym przez niego juz wyszlo. Pytalam sie czy nie moze byc operowana na wziewnej powiedzial ze tez moglaby nie przezyc, potem rozpatrywal jeszcze jakas super narkoze infuzyjna, ale tez powiedzial ze moze byc ryzyko. Narazie kazal poczekac do grudnia wtedy zrobic nastepne ekg i jezeli sie poprawi to wtedy ja wysterylizowac jezeli nie to wtedy podac zastrzyk. Sama nie wiem co jeszcze moglabym zrobic, ale tez nie moge nalegac na operacje skoro wet sie waha :cry: W kazdym razie skrzydla mi to podcielo, bo zastrzykow nie uwazam za najlepsze wyjscie z sytuacji.

Pozdr

Monika z Cortina i Haga

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

Announcements

×
×
  • Create New...