Estera Posted January 5, 2010 Posted January 5, 2010 Kocham te wymówki "nie poprawiać ja mam dysortografie, dysleksję, dysgrafię". Uczyć się zasad pisowni nie chce, a nie masz dys-! Z trudnymi słowami to każdy z nas może mieć problem, ale nie ze słowami potocznymi jak ŁÓŻKO, DUŻO, TEŻ, PRZYPADKI!!! Kobieto, bój się Boga! Quote
sunshine Posted January 5, 2010 Posted January 5, 2010 Jeśli ma faktycznie dysortografie to należy to uszanować... Nie jest to jej wina i jestem pewna że nie jest jej łatwo z tym żyć, ale miri, podkreślenia na czerwono wystarczy zmienić i nie trzeba wiedzy bo jeśli podkreśla wyraz z "ż" to inną - poprawną opcja może być tylko "rz";) Rozumiem że nie wszystkie wyrazy dasz radę poprawić ale chociaż większą część;) Quote
Estera Posted January 5, 2010 Posted January 5, 2010 sunshine, ale ja tak napisałam nie dlatego, że tak tylko myślę. Ale rozmawiałam kiedyś z dwoma babkami które pracowały z takimi ludźmi. I to one mi to powiedziały :) Że to nic innego jak lenistwo. Jeśli chodzi o proste słowa. Nie mówię o tych trudniejszych, które i osobom "zdrowym" przysparzają problemy ;) Osoby z dys- nie są upośledzone. Muszą po prostu dużo więcej czasu poświęcić na naukę :) Quote
Greven Posted January 5, 2010 Posted January 5, 2010 Estera napisał(a):Kocham te wymówki "nie poprawiać ja mam dysortografie, dysleksję, dysgrafię". Uczyć się zasad pisowni nie chce, a nie masz dys-! Z trudnymi słowami to każdy z nas może mieć problem, ale nie ze słowami potocznymi jak ŁÓŻKO, DUŻO, TEŻ, PRZYPADKI!!! Kobieto, bój się Boga! A co mają słowa potoczne do dysortografi? Wkurza mnie, gdy ktoś pisze, że dys to wymówka. Ja to mam i przez całą podstawówkę i połowe LO słyszałam, że mam wymówkę, bo mi się nie chce uczyć ortografii. Mod wysłała PW do tej miri? Bo rozumiem, że czepiacie się publicznie, jeśli privy nie odniosły skutku. W innym przypadku - nie rozumiem i nie popieram. Quote
gops Posted January 6, 2010 Posted January 6, 2010 Greven napisał(a):A co mają słowa potoczne do dysortografi? Wkurza mnie, gdy ktoś pisze, że dys to wymówka. Ja to mam i przez całą podstawówkę i połowe LO słyszałam, że mam wymówkę, bo mi się nie chce uczyć ortografii. Mod wysłała PW do tej miri? Bo rozumiem, że czepiacie się publicznie, jeśli privy nie odniosły skutku. W innym przypadku - nie rozumiem i nie popieram. ja nie naskukuje dajesz rade to czytac? to az po oczach razi jak ma sie jakas chorobe zwiazana z ortografia to sie uzywa slownika lub sciaga mozille, nie widze zebys Ty sadzila takie bledy Quote
sunshine Posted January 6, 2010 Posted January 6, 2010 Estera napisał(a):sunshine, ale ja tak napisałam nie dlatego, że tak tylko myślę. Ale rozmawiałam kiedyś z dwoma babkami które pracowały z takimi ludźmi. I to one mi to powiedziały :) Że to nic innego jak lenistwo. Jeśli chodzi o proste słowa. Nie mówię o tych trudniejszych, które i osobom "zdrowym" przysparzają problemy ;) Osoby z dys- nie są upośledzone. Muszą po prostu dużo więcej czasu poświęcić na naukę :) jeśli tak, to zwracam honor:) Ale ja i tak jej współczuję... nie wiem, jakoś tak.. miękkie serce:p No kurcze diabli wiedzą jak to tam jest z tym wszystkim...:p Quote
Koreksonowa Posted January 7, 2010 Posted January 7, 2010 Dobra, ale mimo wszystko dysleksja/ortografia czy co tam jest średnio... hm... nadprzyrodzone, więc może ktoś zarzuci jakąś konkretną mrozącą krew w żyła historią?:) Quote
Greven Posted January 7, 2010 Posted January 7, 2010 gops napisał(a):ja nie naskukuje dajesz rade to czytac? to az po oczach razi jak ma sie jakas chorobe zwiazana z ortografia to sie uzywa slownika lub sciaga mozille, nie widze zebys Ty sadzila takie bledy Daję radę czytać, ale masz rację - wali po oczach. Nie wiem, czy robię błędy i ile ich robię, ale raczej niedużo, bo pisząc na klawiaturze (albo raczej: widząc słowo na ekranie), panuję nad tym, natomiast w piśmie odręcznym jest tragedia. Każdy przypadek należy rozpatrywać oddzielnie. Jeden jest leniwy i nie chce mu się nauczyć ortografi, a inny jest leniwy i nie chce mu się pracować nad swoimi problemami z pisaniem. Jeszcze inny jest zwyczajnie cwany i wydumaną dysfunkcję traktuje jako przepustkę do wielu ułatwień. Powiem Wam jedno - nikomu nie życzę dys. Jak ktoś nie ma pojęcia, jak się z tym żyje, to niech nie odsyła do słowników i inne swoje mądrości zachowa dla siebie. Quote
bonsai_88 Posted January 7, 2010 Posted January 7, 2010 Greven niestety smutna prawda jest taka, że wiele osób NAPRAWDĘ nie ma dysleksji tylko nie chce im się uczyć. Mowię tutaj np. o moim kuzynie, paru znajomych ze szkoły co to się chwalili jak udało im się "ustawić"... osobiście znam tylko jedną osobę, która faktycznie ma z tym problemy, a dość sporo osób, którym się nie chce postarać. Quote
QQk Posted January 7, 2010 Posted January 7, 2010 Ale dysleksja może być fajna. Weźmy pod uwagę tytuł książki "Stary człowiek i może" i od razu jest dwuznacznie śmiesznie ;) Quote
gops Posted January 7, 2010 Posted January 7, 2010 [quote name='QQk']Ale dysleksja może być fajna. Weźmy pod uwagę tytuł książki "Stary człowiek i może" i od razu jest dwuznacznie śmiesznie ;) hahaha padlam! Quote
gremi&roki Posted January 9, 2010 Posted January 9, 2010 Ja zawsze miałam dość ambiwalentny stosunek do takich historii, nie negowałam że to prawda ale też nie wierzyłam jakoś szczególnie. Ale ostatnio przydarzyło się to nam. W nowy rok umarła mi babcia. W przeddzień pogrzebu wieczorem siedzieliśmy z moim partnerem w domu, psy spały nam na kolanach gdy nagle oba się zerwały i jedna zaczęła szczekać a druga warczeć parząc w jedną stronę (nic tam nie było). Następnego dnia opowiedziałam o tym mamie, wtedy ona powiedziała że też poprzedniego dnia ich pies zachowywał się podobnie, nagle się zerwał i zaczął szczekać patrząc na wejście do salonu Coś w tym musi być.... Quote
sunshine Posted January 9, 2010 Posted January 9, 2010 Mówi się, że zmarli przychodzą się pożegnać... może babcia do was przyszła;)... Kto to wie co jest po tej drugiej stronie:) Quote
gremi&roki Posted January 9, 2010 Posted January 9, 2010 sunshine napisał(a):Mówi się, że zmarli przychodzą się pożegnać... może babcia do was przyszła;)... Kto to wie co jest po tej drugiej stronie:) Właśnie też pomyślałam o pożegnaniu, tym bardziej że to było w czasie pomiędzy śmiercią i pogrzebem Quote
wenia41 Posted January 11, 2010 Posted January 11, 2010 Witam! Ja trochę z innej beczki. Miałam Donka i spanielkę. W 2000roku zmarła moja teściowa, bardziej lubiła Etę -spanielkę. W rok po jej śmierci musiałam uspić spanielkę - nowotwór śledziny, operacja nie pomogła. Zabrała ją do siebie teściowa? Koniec XII.2007 zmarła moja mama przeleżała niedzielę, zabrała za sobą tatę 9.II.2008 r. on też zmarł w sobotę przeleżał niedzielę. Nikogo od razu jak to się mawia nie zabrał za sobą. Oni bardzo lubili mojego Donka. Wyobraźcie sobie, że równo w I rocznicę śmierci taty 9.II. 2009 musiałam uśpić mojego kochanego Donka. Zwinął się w ciągu niecałych 48 godzin. 24 godziny był na podtrzymaniu przy życiu. Czyli tata zabrał do siebie Barrego równo w rocznicę swojej śmierci? Wszyscy mówili, że dobrze, że to Barrego, a nie któregoś z nas. Zbieg okoliczności??????????? Quote
gii Posted January 16, 2010 Posted January 16, 2010 Witam! Tak czytam i czytam ten temat i skończyć nie mogę...:roll: Stwierdziłam że muszę napisać swoje zdanie! Ja tam wierzę w takie rzeczy!! Wierzę że psy mają intuicję! Kiedyś miałam pudelka ( suczkę) była bardzo mądra, zresztą jak każdy pudelek. Miałam ją od 5-17 roku życia. No ale do rzeczy.. Psica zawsze wyczuwała kiedy ja wracam ze szkoły, pomimo tego że godziny były różne, wiadomo że w kazdy poniedziałek ta sama pora ( wtorek, sroda itd) ok może i rozumiała dni tygodnia... Ale np. jak się gdzieś wyjeżdżało np. do cioci na imieniny :lol: i wracało, to przed klatką było słychać od czasu do czasu już szczekanie ( nigdy pies nie szczekał jak był sam) Tak sami się działo jak np. ktoś z rodziny gdzieś wyszedł i wracał obojetne gdzie do sklepu, banku.... pies zaczynał poszczekiwać jakieś 10 min. przed powrotem! Musiała czuć! Druga sprawa to jak mój tato miał wypadek samochodowy w nocy to pies był bardzo niespokojny. Kręcił się, chodził, mruczał nie mógł znaleźć sobie miejsca.. a pozniej się okazało że wypadek... Trzecia sprawa jak moja babcia miała zawał( również się pozniej okazało) Pies przed zawałem leżał przy niej i nieodstępwał ani na krok, a jak była w szpitalu to kazdy sie modlił bo pies był jakby go nie było, leżał w jednym miejscu i patrzył sie w jeden punkt....:-o Również jak mój dziadek umarł pies też był bardzo niespokojny wyczuł to już wczesniej... ( dziadkowie mieszkali razem z nami) Podsumowując wierzę w te psie nadprzyrodzone umiejętności,coś w tym jest....:p Quote
Koreksonowa Posted January 17, 2010 Posted January 17, 2010 Pekińczyk mojej cioci na 10 min przed jej powrotem zaczynał skomleć przy oknie. Nie mógł słyszeć jej cinquaciento z takiej odległości a mimo to wył jak szalony. Quote
Koreksonowa Posted January 17, 2010 Posted January 17, 2010 Zdecydowanie tak, aczkolwiek nie wszystkie psy tak mają bo mój leń śmierdzący rusza zadek jak już ktoś pod drzwiami stoi:) Quote
wenia41 Posted January 17, 2010 Posted January 17, 2010 Siostra miała bokserkę, nigdy sama nie chciała schodzić na dół klatki schodowej, zawsze ktoś musiał iść z nią. Siostra jednak zawsze wiedziała kiedy ja się do niej wybieram mimo, że mieszkam na innym osiedlu. Eira zaczynała wariować, latać do drzwi, a jak jej otwierano schodziła sama po schodach. Gdy do mnie dzwoniła okazywało się że ja właśnie do niej planuję iść i jestem ubrana, gotowa do wyjścia. Tak samo reagowała na telefon szczekała i skakała koło telefonu tylko wówczas, gdy ja dzwoniłam - wiedziała zanim oni podnieśli słuchawkę. Quote
sunshine Posted January 20, 2010 Posted January 20, 2010 gii ja się z tobą zgadzam;) Słyszałam a nawet znam wiele psów które tak robią. Moja suńka husky kiedy wracam w nocy do domu ( o różnych porach bo to przeważnie z imprez;p) to wchodzi do pokoju i budzi moją mamę że ma mi drzwi otworzyć, też zawsze na ok. 10-15 minut przed moim przyjściem. Wenia za to Twój przypadek jest dla mnie nowy:D A jak bokserka rearguje na powrót Twojej siostry?:) Może jest do Ciebie bardziej przywiązana niż do niej:p hehe A apropo zbiegów okoliczności z Twojego poprzedniego postu. W moje 20 urodziny (16.01) minęło równe pół roku od smierci mojej suni która była ze mną 16 lat... (uśpiłam ją po walce z rakiem 16.05.2009) Swoją drogą sporo liczby 16 w tym...:p ale to już chyba nie m żadnego znaczenia. Quote
wenia41 Posted January 22, 2010 Posted January 22, 2010 Na nikogo z domowników nie reagowała. Cieszyła się na przyjście każdego czy to domownika czy gościa tylko tak jakoś na mnie dziwnie, nawet na spacerach nie mogli jej spuszczać ze smyczy bo nie wracała, a jak ja z nimi szłam i ją spuścili to wracała tylko jak ja ją wołałam. Nie mogła mnie siostra z nią odprowadzać do domu bo nie chciała z nią po tem wracać tylko wyrywała sie do mnie normalnie szał na cztery łapy. Nigdy jej nie miziałam tylko tyle co na powitanie, a kontakt z nią miałam można powiedzieć, że prawie żaden, no może raz w tygodniu i to nie zawsze mnie widziała. Biedula odeszła na hemofilię. Quote
sunshine Posted January 22, 2010 Posted January 22, 2010 Biedna psinka:( Szczerze to nie mam pojecia dlaczego tak się mogła zachowywać:) Po prostu cię chyba bardzo pokochała:) Nie odwiedza cie?:) Quote
Sallcia Posted January 22, 2010 Posted January 22, 2010 ja wam powiem tak; wdłg mnie, to że pies wariuje np. 10 minut przed powrotem, to raczej nie nadprzyrodzone umiejętności anszych pupili, a bardzo rozwinięte zmysłu. Mój Boofy [ podejrzewam] że nie ma za dobrego węchu [ oczywiscie jak na psa] ale to już inna sprawa. Czasami jak wychodzimy na spacer [ a nikogo nie ma w domu] to gdy wracamy rudy bardzo ciągnie, piszczy pod drzwiami i się wyrywa. Wtedy wiem, że któryś z domowników niedwno wrócił. Wech zadziałał, a skoro 'pańcia' tędy przechodziła choćby jakiś czas temu, to poczuł jej zapahc, który rozniosla. Druga sprawa to wyczuwanie kataklizmów. Tu mi sie wydaje, że to jednak coś niesamowitego. [ nie tylyko z resztą psy] czuja takie rzeczy, szczekają , wyją, uciekają [ ciekawe czy tkoś kiedyś to jakoś ciekawie wytłumaczy.. ] niesamowita sprawa. A trzecia rzecz, to patrzenie w jeden punkt. to mnie już kompletnie ciekawi :) Mój pies raczje nie szczekał na zadną rpzestrzen, tylko na czarne koszy na śmieci [ mamy go 2 lata] ale może jeszcze zacznie.. :D aaa i zawsze ciekawilo mnie czemu psy sa takie przewrażliwione na punkcie czarnych postaci, czarnych kapturów, itp. slyszałam mnóstwo opowieści jak od łgodnych do agresywnych psów źle reagowały na czarne postacie w kapturach [etc] ale już w szarych nie? Zastanawialam się tak; może tak widzą te dusze/duchy/czy inne rzeczy nadprzyrodzone? Innej teorii nie mam, a wy co o tym myślicie? :) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.