Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Czytam Wasze wcześniejsze posty!! Jest mi przykro, że tak podchodzicie do naszej Lili!!! Pies nie jest niczemu winien, nikt nie wie z jakich przyszła warunków, jest zestresowana, skąd można wiedzieć co przeżyła, a niektóre osoby piszą waga nie ta, wyje itp itd. Jeśli chodzi o wagę, to trzymałam ją na rękach i była leciutka jak piórko! Nie wiem czego oczekujecie po psie po przejściach, że od razu będzie cisza, spokój i brak lęku??? A jeśli ktoś ocenia psa po tym ile waży i innych bzdurach, to my może też powinniśmy się zastanowić komu wydajemy nasze psy. Może najpierw trzeba się zastanowić czy damy radę??? A kiedy przychodzą problemy, to tylko się skarżyć i skarżyć!! Nasz dziadziuś, który był o sto razy gorszy i przebywał u Maldinki, lał, lał i lał i inne rzeczy robił, a ona ani razu na niego nie narzekała, normalnie go kochała!! I dała mu szczęśliwy dom aż do końca!!! Więc kiedy czytam takie posty, to nie wiem co mam myśleć!!! Może już dajcie nam znać kiedy mamy ją odebrać??? Normalnie żal, żal!!!

  • Replies 636
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Ela&Puch napisał(a):
Agucha mam nadzieje ze kiedyś osiągne sukces i bedzie sama Lillusia dreptac na 4 piętro , ale fakt teraz cięzko ale jak mówiłam ci rano nie wyobrazam sobie już zeby jej nie było wiesz jaka jestem i myśle ze psotnik to zrozumie ,ale Blekusiowi sie nie podoba ze ona taka ruchliwa moze ona to tez odpuści jak bedziemy wiecej na polku to sie wygoni i bedzie spokojna w domku ale teraz to nie realne bo strach maaaaaaaaaaaaaa duzeeeeeeeeeeeeeeeeeeee oczy

Elu podoba mi się Twoje podejście!!! To oznacza że już kochasz Lili i że może jednak jej nie oddasz ot tak sobie, bo pojawiły się problemy. Proponuję tylko jedną rzecz, może na temat Lili wypowiadaj się Ty sama, a nie inne osoby za Ciebie!! Osobiście jest mi przykro czytając różne inne posty, bo przecież malutka nie jest niczemu winna, ona też chce być kochana i mieć wreszcie domek, a to wszystko to dla niej takie nowe i może ją to przerasta. Dlatego z miłą chęcią będę czytała to co Ty napiszesz na temat Lili i jej postępów! Trzymaj tak dalej!! Mam nadzieję, że ciut cięższa Lili nie spowoduje, że przestaniesz ją kochać!!! :)

Posted

LIli jest u Eli i właściwie dla mnie ważne jest to co ona czuje , myśli i mam nadzieję , że szczerze tutaj nam przekazuje , czy też w rozmowach telefonicznych z prowadzącą adopcję Becią mówi. Wiem na pewno, że u nas nigdy się nikomu psa na siłę nie wciskało i celowo żadnej wagi nie zawyżało, zawsze szczerze mówimy co wiemy o każdym naszym podopiecznym, a jak nie wiemy to tez mówimy, że go nie znamy i może byc różnie. Często nawet odradzamy mocno niektórym osobom psy jeżeli czujemy, że coś będzie nie tak.

Elu ja liczę na to, że sytuacja się będzie poprawiać z dnia na dzień. Sama miałam niedawno staruszka z Orzechowców, który najprawdopodobniej spędził całe życie na łańcuchu, nie słyszał, prawie ślepy był i nie widział na oczy schodów, musiałam go również znosić na rękach i wnosić, co dodatkowo utradniał fakt, że on mnie wtedy chciał gryźć, bo nie wiedział co się z nim dzieje jak go podnosiłam, opanował chodzenie po schodach chyba w tydzień ( no maksymalnie w dwa) , niestety znaczył mocno teren , ale i to mu przeszło po trzech miesiącach, niestety nasz dziadziu był mocno schorowany, łącznie z padaczką i rakiem więc juz go z nami nie ma, ale z psa kompletnie "autystycznego" , wydawałoby się niereformowalnego przeszedł olbrzymią przemianę, opanował schody , niezałatwianie się w domu i chodzenie na smyczy, a nawet bez smyczy przy nodze ( tylko musiałam zachować odpowiednie tempo i nie znikać mu z zasięgu jego słabego wzroku ) U Lili taka aklimatyzacja powinna pójść jeszcze szybciej. Wydaje mi się, że bardzo przyśpiesza te pozytywne przemiany to, że pies jest chciany i kochany , bo one to świetnie wyczuwają. Klatka kenelowa jest dobrym pomysłem, przychodzi mi jedynie do głowy zapytać Florentynkę czy nic nie wie na temat jakiejś klatki do pożyczenia w Krakowie.....

Posted

Święte słowa majuska! Zresztą już dziś Ela napisała że jest lepiej, o niebo lepiej, co oczywiście nie znaczy że już jest super, bo zawsze coś się może przytrafić, to dopiero 3 dzień, ale ja wiem że będzie tylko lepiej i lepiej!!! a potem cudownie!!! :)

Posted

[quote name='Ela&Puch']Właśnie o 15 00 wrociłam do domku i o dziwo nic nie spsociła psotka dała rade hura , a to fakt ze ciężko ze spacerami z kazdym z osobna bo dwa na raz uffff ciężko ale dzis tego spróbowałam i ciężko ale sie da dostała w nagrode ze była grzeczna kurze łapki , a ja wychodze normalmie z domu nie robie ceregieli zamykam i mówie zę mają zostać , przychodze to je nagradzam ze czekały grzecznie , martwi mnie to podejście Lilly do kota bo wczoraj się do niej rzuciła i kot się bardzo boi . dzis bedziemy probowac zeby byly kolo siebie na kolanach zeby sie wąchały , wierze ze się wyciszy załatwia sie tylko na polku super rano wytrzymała do 1500 od 7 30 a wczoraj była o 18 00 i do rana to juz super a nie chce chodzic pozno bo sie jeszcze boi polka .

[quote name='Ela&Puch']Agucha mam nadzieje ze kiedyś osiągne sukces i bedzie sama Lillusia dreptac na 4 piętro , ale fakt teraz cięzko ale jak mówiłam ci rano nie wyobrazam sobie już zeby jej nie było wiesz jaka jestem i myśle ze psotnik to zrozumie ,ale Blekusiowi sie nie podoba ze ona taka ruchliwa moze ona to tez odpuści jak bedziemy wiecej na polku to sie wygoni i bedzie spokojna w domku ale teraz to nie realne bo strach maaaaaaaaaaaaaa duzeeeeeeeeeeeeeeeeeeee oczy
Elcia, zaciskam niezmiennie za Was!
Cieszę się, że młoda nie jest taka zacięta w bojach i już odpuściła (przynajmniej dziś) szukanie sobie rozrywek w Twojej garderobie :)

Szukam tego kennela.
Trzeba znaleźć, bo na pewno będzie Ci prościej, a i sunia się prędzej odnajdzie.
Tylko musisz ją najpierw przyzwyczajać pomalutku. tak jak Ci mówiłam ;)
Najlepiej w weekend, kiedy jesteś w domu.
Możesz też zakupić płyn D.A.P. Wklada się go do gniazdka. Jest dla psów i dla kotów. Ma zapach feromonów matki suki/kotki. Działa bardzo uspokajająco.
Może akurat?

[quote name='Agula99']Czytam Wasze wcześniejsze posty!! Jest mi przykro, że tak podchodzicie do naszej Lili!!! Pies nie jest niczemu winien, nikt nie wie z jakich przyszła warunków, jest zestresowana, skąd można wiedzieć co przeżyła, a niektóre osoby piszą waga nie ta, wyje itp itd. Jeśli chodzi o wagę, to trzymałam ją na rękach i była leciutka jak piórko! Nie wiem czego oczekujecie po psie po przejściach, że od razu będzie cisza, spokój i brak lęku??? A jeśli ktoś ocenia psa po tym ile waży i innych bzdurach, to my może też powinniśmy się zastanowić komu wydajemy nasze psy. Może najpierw trzeba się zastanowić czy damy radę??? A kiedy przychodzą problemy, to tylko się skarżyć i skarżyć!! Nasz dziadziuś, który był o sto razy gorszy i przebywał u Maldinki, lał, lał i lał i inne rzeczy robił, a ona ani razu na niego nie narzekała, normalnie go kochała!! I dała mu szczęśliwy dom aż do końca!!! Więc kiedy czytam takie posty, to nie wiem co mam myśleć!!! Może już dajcie nam znać kiedy mamy ją odebrać??? Normalnie żal, żal!!!
Dziwnie odnoszę wrażenie, że występuję tutaj w liczbie mnogiej...:roll:
Jeżeli Ty uważasz, że rzeczy które wymieniłam są bzdurami... to chyba ja mam inne pojęcie wyadoptowywania psów do odpowiednich domów.
Tym bardziej, kiedy dom ten szuka konkretnego "profilu" psa i odpowiednio ten wybór argumentuje... W pierwszym poście wątku, który założyłam wszystko jest wyszczególnione. Tam też została zgłoszona Lilly.

Tak więc trafnie zauważyłaś:

to my może też powinniśmy się zastanowić komu wydajemy nasze psy.

Na drugi raz trzeba się dobrze zastanowić czy proponowany pies jest odpowiedni.
U mnie to priorytet.

Czy Lilli była odrobaczana?
Uprzedzę ewentualną odpowiedź - Na jakiej podstawie skoro nikt nie znał jej wagi?

[quote name='majuska'] Klatka kenelowa jest dobrym pomysłem, przychodzi mi jedynie do głowy zapytać Florentynkę czy nic nie wie na temat jakiejś klatki do pożyczenia w Krakowie.....
Dziękuję. Kennel bardzo się przyda. Pomoże Lilly przetrwać pierwsze straszne chwile w nowym miejscu... będzie w nim miala zaciszne schronienie.

Posted

Agucha;18237111

[SIZE=1 napisał(a):
Nie wiem jak to dalej będzie... jeżeli dalej będzie terroryzować kota itp - nie wykluczone, że będzie u Eli jedynie na DT... Przykro mi, ale stanowczo za mało zostało poczynione, żeby się o niej dowiedzieć czegoś więcej... przynajmniej tego ile dokładnie waży. Dzień po przyjeździe waga wskazywała 6,5kg.


Uważam, że na ten temat powinna się wypowiadać tylko Ela i na te wiadomości czekam od niej.

Posted

Agula99 napisał(a):
Uważam, że na ten temat powinna się wypowiadać tylko Ela i na te wiadomości czekam od niej.

Również byłam odpowiedzialna za znalezienie odpowiedniego psa dla Eli... i ta odpowiedzialność jakoś mi teraz dziwnie ciąży...

Oczywiście - mocno zaciskam kciuki za odpowiednią asymilację suczydła w nowym domu i OBY to nastąpiło jak najszybciej.
prócz dobra Lilly mam na uwadze głównie dobro ogoniastych rezydentów...

Posted

Wiesz Agucha? To co robisz, jest po prostu obrzydliwe.
To Ela adoptowała Lili, taką podjęła decyzję, świadomie i wiedząc, że właściwie nic o psie nie wiadomo.
Ela jest w stałym kontakcie telefonicznym z Becią, jakoś nie było mowy o pretensjach i reklamacjach.
Wiem, że Eli jest bardzo ciężko w tej chwili, zdaję sobie sprawę, że sytuacja jest trudna, ale wypowiadając się tak agresywnie i atakując wszystkich naokoło, wcale jej nie pomagasz.
Możesz conajwyżej doprowadzić do tego, że wszyscy ucieką z wątku, bo będą mieli dość takiej atmosfery, a Ela zostanie sama, bez naszych mniej lub bardziej trafionych rad, bez wsparcia psychicznego... Na pewno tego właśnie chcesz?
Widzę, że już "spuściłaś z tonu" ale mimo to nie mogę się powstrzymać od skomentowania. I ze swojej strony temat zamykam, nie zamierzam podejmować dalszej dyskusji.

Elu, cieszę się, że psotnica robi postępy, bardzo się cieszę i wierzę, że będzie lepiej z dnia na dzień.
Najgorsze są te pierwsze dni, potem takie ogłupiałe stworzonko zaczyna rozumieć, co się wokół dzieje, przyzwyczaja się.
Jedna z dogomaniaczek, mając problem z psim wyciem zaraz po adopcji, założyła suczynie mikołajową czapkę i przeszłą się po sąsiadach z życzeniami świątecznymi, jednocześnie tłumacząc, że pies nowy, że wyje, że przeprasza, że nad tym pracują i że to tak nie będzie zawsze. Reakcja była bardzo pozytywna, nikt się więcej nie czepiał. Wiem, że Lilly raczej cięzko ciągać po sąsiadach, ale może jakoś Cię to zainspiruje?

Posted

Agula99 napisał(a):
Czytam Wasze wcześniejsze posty!! Jest mi przykro, że tak podchodzicie do naszej Lili!!! Pies nie jest niczemu winien, nikt nie wie z jakich przyszła warunków, jest zestresowana, skąd można wiedzieć co przeżyła, a niektóre osoby piszą waga nie ta, wyje itp itd. Jeśli chodzi o wagę, to trzymałam ją na rękach i była leciutka jak piórko! Nie wiem czego oczekujecie po psie po przejściach, że od razu będzie cisza, spokój i brak lęku??? A jeśli ktoś ocenia psa po tym ile waży i innych bzdurach, to my może też powinniśmy się zastanowić komu wydajemy nasze psy. Może najpierw trzeba się zastanowić czy damy radę??? A kiedy przychodzą problemy, to tylko się skarżyć i skarżyć!! Nasz dziadziuś, który był o sto razy gorszy i przebywał u Maldinki, lał, lał i lał i inne rzeczy robił, a ona ani razu na niego nie narzekała, normalnie go kochała!! I dała mu szczęśliwy dom aż do końca!!! Więc kiedy czytam takie posty, to nie wiem co mam myśleć!!! Może już dajcie nam znać kiedy mamy ją odebrać??? Normalnie żal, żal!!!
Ja nie oddam już Lilly bo ja pokochałam jak reszte moich zwierzaków , to fakt ze jest lekliwa i mam troche pracy nad nia , nie oceniam psa po wadze ale bylo to wazne poniewaz nosze je na rekach a mam chory kregosłup a na 4 pietro jest wysoko , przykro mi czytac to co tu napisalas , bo jak juz mowilam Adze to nawet jak by to okazal sie bernardyn to i tak bym go nie oddala a oddalabym mu cale serce , dbam o Lilly bardzo i bardzo bardzo bardzo ja kocham i juz nie chciałabym jej stracic a to ze mowie jakie mam z nia teraz klopoty to po to zeby mi ktos pomogl a nie osadzal ze szukam idealnego psa i ze chce ja oddac , ja sie zastanawialam nad wszystkim jestem odpowiedzialnym czlowiekiem , i chce dac pieskom dom o jakim marza , robie wszystko zeby sie oswoiła i tylko prosilam o rady, to mi jest przykro ze zostalam tak osądzona

Posted

Dzika_Figa napisał(a):
Wiesz Agucha? To co robisz, jest po prostu obrzydliwe.

Jeżeli tak uważasz - niech i tak będzie.

Dzika_Figa napisał(a):
(...)ale wypowiadając się tak agresywnie i atakując wszystkich naokoło, wcale jej nie pomagasz.

Możesz conajwyżej doprowadzić do tego, że wszyscy ucieką z wątku, bo będą mieli dość takiej atmosfery, a Ela zostanie sama, bez naszych mniej lub bardziej trafionych rad, bez wsparcia psychicznego... Na pewno tego właśnie chcesz?

... jeżeli takie masz spostrzeżenia - wskaż proszę kogo i w jaki sposób obraziłam, tudzież napadłam?

Dzika_Figa napisał(a):
Widzę, że już "spuściłaś z tonu" ale mimo to nie mogę się powstrzymać od skomentowania. I ze swojej strony temat zamykam, nie zamierzam podejmować dalszej dyskusji.

Mój ton ani na chwilę nie poszedł w górę... zdaje mi się, że jestes przewrażliwiona. czasem warto wgłębić się w historię od początku...

Posted

Agucha napisał(a):
Również byłam odpowiedzialna za znalezienie odpowiedniego psa dla Eli... i ta odpowiedzialność jakoś mi teraz dziwnie ciąży...

Oczywiście - mocno zaciskam kciuki za odpowiednią asymilację suczydła w nowym domu i OBY to nastąpiło jak najszybciej.
prócz dobra Lilly mam na uwadze głównie dobro ogoniastych rezydentów...

Agucha takiego pieska jak Puszek za ktorego ręczyłaś głowa ze jest super juz nie bedzie i bardzo ci za niego dziekuje , i wiem ze chcesz dobrze i jestes odpowiedzialna osoba , rozumie ze chcesz dobrze i sie martwisz co jest uzasadnione bo znasz moja osobe i sytuacje oraz moje starsze chore zwierzaczki i o to wszystko sie martwisz , To równiez wiesz ze jak biore pieska to oddam serce i wszystko zeby bylo dobrze a to ze mowie jaka jest psotka Lilly to przez to ze nie wiem co robic nie chce ich krzywdzic przez swoja niewiedze o tym jak reagowac , kocham je wszystkie o tym tez wiesz . Lilly tez bardzo kocham ,

Posted

Ela&Puch napisał(a):
Agucha takiego pieska jak Puszek za ktorego ręczyłaś głowa ze jest super juz nie bedzie i bardzo ci za niego dziekuje , i wiem ze chcesz dobrze i jestes odpowiedzialna osoba , rozumie ze chcesz dobrze i sie martwisz co jest uzasadnione bo znasz moja osobe i sytuacje oraz moje starsze chore zwierzaczki i o to wszystko sie martwisz , To równiez wiesz ze jak biore pieska to oddam serce i wszystko zeby bylo dobrze a to ze mowie jaka jest psotka Lilly to przez to ze nie wiem co robic nie chce ich krzywdzic przez swoja niewiedze o tym jak reagowac , kocham je wszystkie o tym tez wiesz . Lilly tez bardzo kocham ,

Elu, nie musisz mi tego mówić :) Doskonale to wiem!

Posted

Agula99 napisał(a):
Elu podoba mi się Twoje podejście!!! To oznacza że już kochasz Lili i że może jednak jej nie oddasz ot tak sobie, bo pojawiły się problemy. Proponuję tylko jedną rzecz, może na temat Lili wypowiadaj się Ty sama, a nie inne osoby za Ciebie!! Osobiście jest mi przykro czytając różne inne posty, bo przecież malutka nie jest niczemu winna, ona też chce być kochana i mieć wreszcie domek, a to wszystko to dla niej takie nowe i może ją to przerasta. Dlatego z miłą chęcią będę czytała to co Ty napiszesz na temat Lili i jej postępów! Trzymaj tak dalej!! Mam nadzieję, że ciut cięższa Lili nie spowoduje, że przestaniesz ją kochać!!! :)

Kochane waga Lillusi juz jak jest u mnie nie jest ważna to nie wpływa na miłość moją do niej bo kocham ja bardzo bardzo i bardzo chciałabym uchylić jej nieba taka jestem i nie skreslam jej przez to co robi chociaz jest cięzko , bo przeciez jak dziecko robi cos zle to sie go nie przestaje kochac i sie go nie wyrzuca tylko uczy , a ja je tak traktuje , jak dzieci,

Posted

[quote name='Agucha']Elu, nie musisz mi tego mówić :) Doskonale to wiem![/QUOTE Agucha teraz prosze tylko o pomoc i rady w tych dla nas trudnych chwilach i wierze ze damy rade Lilusia tez sie stara bo tak jak Ty i Wszystkie Tu cioteczki obecne chcemy dawac domki odpowiedzialne i kochajace zagubionym psiaczkom ,

Posted

Becia66 napisał(a):
Wiesz Elu, podziwiam cię za to, że bierzesz psa którego praktycznie nie znamy. Jest u nas od soboty i cóż my możemy o niej wiedzieć ? że się błąkała ponad miesiąc na cmentarzu, że jest zestresowana, że czuje się niepewnie przy człowieku ale jak sie ją weźmie na rączki to się przytula. Nie wiemy czy zachowuje czystość w domu, czy chodzi na smyczy, nic nie wiemy..... a ty mimo to nie zrażasz się i chcesz ją miec jak najszybciej u siebie, nawet wsiadając w pociąg -byle szybciej bo mówisz że jest twoja, że już ją kochasz... I uspakajasz mnie że ze wszystkim dasz radę, że wszystkiego ją nauczysz, a przede wszystkim jak być kochaną i zaufać. Naprawdę jestem pewna podziwu dla ciebie i darze cię wielkim szacunkiem.:loveu:


to jest mój wpis z 14 grudnia i tego się trzymam. Nie odniosę sie do poprzednich postów, nie ma sensu w kółko wałkować to samo, zaogniać sytuację i prowokować do następnych wypowiedzi. Jest jak jest i nie mamy na to wpływu, choć dzisiaj już lepiej i mam nadzieję że jutro gorzej nie będzie. Jestem w stałym kontakcie z p.Elą, nie usłyszalam słowa wyrzutu, jest tylko troska o samą Lilly jak i pozostały zwierzyniec. O żadnym dt nie ma mowy, Ela od pierwszego wejrzenia pokochała Lilly całym sercem i zrobi wszystko żeby małą wyprowadzić na prostą i ułożyć relacje wszystkich domowników. Nikt nie mówił że będzie łatwo, można mieć było tylko taką nadzieję ale Ela zdawała sobie sprawę że bierze psa porzuconego z całym dorobkiem lęków i przeżyć i czeka ją być może ciężka praca, a naszym zadaniem jest teraz pomóc jej jak najszybciej wyjść z dołka, a nie obwiniać się na wątku. Wierzę że Lilly szybko załapie o co w tym wszystkim chodzi, co znaczy mieć kochanego człowieka przy sobie, co to jest dom i że można z tego domu wyjść i bezpiecznie wrócić. I wierzę, że z kotkiem relacje też sie pomału ułożą.

Posted

A ja pozwolę sobie skopiować z innego watku fragment postu Rozia (wolontariusza w Przytulisku) dotyczący Lili.

"W przytulisku ją nie brałem na spacery bo się bała podejść. Jak była w klatce i podchodzilem to merdała ogonem i podchodziła blisko po smakołyki, ale po otworzeniu i wypuszczniu nie było na to szans. Na smycz nie brałem bo nie chciałem na siłę jej łapać i chciałem dac jej czas na oswojenie się. "

Widać z tego, że mała byla kłębuszkiem strachu. I jej zachowanie w dalszym ciągu może mieć podłoże lękowe. Szczekała bo bala sie zostać sama w nowym miejscu. Na kota tez przypuszczalnie warczy ze strachu.

Myslę, że problemy rozwiązałyby sie szybciej gdyby Ela kilka dni pozostala z nią w domu.

No i jednego jestem pewna - mala nauczy sie chodzić po schodach i nie trzeba bedzie jej nosić.

Posted

Elu - miłość przenosi góry i czyni cuda.
Mam psicę, która w DT zamordowała kota... Mam dwa koty. Wiedziałam, biorąc psa, że ma taki epizod na koncie. Wzięłam, bo po prostu musiałam dać jej szansę. Minął rok odkąd psica u nas. Sypia w łóżku z kotem.
Jestem pewna, że stosunki między Twoimi zwierzętami ułożą się z czasem i wszystko będzie dobrze. Nie wiadomo jakie przejścia i traumy ma za sobą Lili, ale spróbuj od początku jasno stawiać jej granice. Jeśli zachowuje się napastliwie w stosunku do kota - stanowczo powiedz " NIE" "NIE WOLNO", a potem przywołaj małą do siebie.
Jeżeli jesteś w stanie spowodować, żeby zachowała się spokojnie ( na przykład u Ciebie na rękach) podejdźcie razem do kota - nie za blisko. Nie pozwalaj na kontakt i głaszcz oba zwierzęta jednocześnie.

Posted

barb napisał(a):
A ja pozwolę sobie skopiować z innego watku fragment postu Rozia (wolontariusza w Przytulisku) dotyczący Lili.

"W przytulisku ją nie brałem na spacery bo się bała podejść. Jak była w klatce i podchodzilem to merdała ogonem i podchodziła blisko po smakołyki, ale po otworzeniu i wypuszczniu nie było na to szans. Na smycz nie brałem bo nie chciałem na siłę jej łapać i chciałem dac jej czas na oswojenie się. "

Widać z tego, że mała byla kłębuszkiem strachu. I jej zachowanie w dalszym ciągu może mieć podłoże lękowe. Szczekała bo bala sie zostać sama w nowym miejscu. Na kota tez przypuszczalnie warczy ze strachu.

Myslę, że problemy rozwiązałyby sie szybciej gdyby Ela kilka dni pozostala z nią w domu.

No i jednego jestem pewna - mala nauczy sie chodzić po schodach i nie trzeba bedzie jej nosić.



niestety jest okres przed Swiętami a jestem fryzjerem i nie moge wziąć wolnego ale szybko wracam do nich nawet zakupów nie robie , dopiero jak jest córka w domu to ide do sklepu , Lilly chodzi na smyczy robi potrzeby na polku i wraca szczęsliwa dalej nie chce sama wejsc do klatki i sie bawimy przed ale lipaaaaaaaaaaaaaaa nic kedys zrobi mi niespodzianke teraz śpi schrupała marchewkę i śpi , Kot dalej sie boi !!!!!!!!!! poświecam jej cały czas jak jestem w domu a ona myszka płacze jak ide do sklepu , nawet jak jest z Anią , trudno potrwa to dłuzej ale się uda :)

Posted

Florentynka napisał(a):
Elu - miłość przenosi góry i czyni cuda.
Mam psicę, która w DT zamordowała kota... Mam dwa koty. Wiedziałam, biorąc psa, że ma taki epizod na koncie. Wzięłam, bo po prostu musiałam dać jej szansę. Minął rok odkąd psica u nas. Sypia w łóżku z kotem.
Jestem pewna, że stosunki między Twoimi zwierzętami ułożą się z czasem i wszystko będzie dobrze. Nie wiadomo jakie przejścia i traumy ma za sobą Lili, ale spróbuj od początku jasno stawiać jej granice. Jeśli zachowuje się napastliwie w stosunku do kota - stanowczo powiedz " NIE" "NIE WOLNO", a potem przywołaj małą do siebie.
Jeżeli jesteś w stanie spowodować, żeby zachowała się spokojnie ( na przykład u Ciebie na rękach) podejdźcie razem do kota - nie za blisko. Nie pozwalaj na kontakt i głaszcz oba zwierzęta jednocześnie.


właśnie tak robie , pomału pomału wierzę że sie uda

Posted

Dziś była Lilly u weta i waga 6,5 kg nie jest inaczej , :) wet przegłądnął ja dokładnie i zmierzył temperaturke był nią zachwycony i po ząbkach mówi ze może mieć koło 1 roku :) młoda laseczka , mamy jesc tylko suche narazie bo kupka jest troche luźna i26 grudnia druga tabletka na robaki :( szkoda ze nie moge pokazac jak wczoraj Lilly nas rozbawiła , leżała na łóżku i ciągnęła na siebie koc przykryc sie chciała , to na tyle z rannej pory zobaczymy co przyniesie dzień

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...