miki27 Posted December 28, 2011 Author Posted December 28, 2011 Malwa przelew doszedł! Dziękuję bardzo, kupię za to puszki dla kociambrów, bo suchą teraz mam aż 15kg! Spotkanie nie doszło do skutku bo pani, z którą miałam się spotkać jest chora... . Ja nie wiem czemu mam takiego pecha do ludzi, prosiłam o wysłanie jakiegoś innego wolontariusza bo ja mam wolne tylko do piątku i mogę biegać po wetach i załatwiać a potem od 14 do późnego wieczora nie ma szans,żeby cokolwiek działać bo jestem w pracy. Kot nie ma tyle czasu, na zdjęciu to i tak wygląda delikatnie. Wydaje mi sie ,że to może być sprawka dobermana, którego "miałam przyjemność" dzisiaj spotkać w tym zagajniku. Za tym murem, przy którym stoją budki też szczeka jakiś pies a koty biegają wszędzie i może Biedulek sie na niego nadział. To są tylko moje przypuszczenia. Wątek kotów z pks jest na miau. juli do fundacji to ja już tyle razy pisałam, że mają mnie dość a wyraża się to w ten sposób, że jestem juz totalnie ignorowana, nawet nie dostaję odpowiedzi. Malwa tez dzwoniła do pewnej fundacji, nie odbierają telefonu. ktoś inny musiałby chyba spróbować bo mnie juz zbywają, ale nic na to nie poradzę, że ciagle na mojej drodze stają chore, biedne koty a ja nie umiem przejść obojetnie. Sama nie dam rady, nie mam tylu kontaktów, wśród moich znajomych tylko jedna osoba kocha koty tak jak ja, reszta łącznie z rodziną patrzą na mnie jak na wariatkę więc nawet na wsparcie bliskich nie ma szans. To wszystko frustruje człowieka bo chce się pomóc, tyle ile można samemu (karmienie, mizianie) to robię, ale nieraz sytuacja mnie przerasta , zły stan zdrowia kotów, rychła eksmisja spowodowana budową to już nie na moje nerwy. Quote
Luna007 Posted December 28, 2011 Posted December 28, 2011 no to pech cholerny - a już po cichu myślałam, że się uda go uratować..........za dużo tych kocich nieszczęść........a Ty się Miki nie załamuj, bo kto im będzie pomagał - ja wczoraj u swoich dokarmianych dzikusów zobaczyłam kotka z wyłupionym okiem i bez przedniej łapki - on bez twej łapki raczej przed psem nie ucieknie, ale mi niestety nie udało się go pochwycić, a dzisiaj już go nie było................. Quote
MALWA Posted December 28, 2011 Posted December 28, 2011 miki27 napisał(a):Malwa przelew doszedł! Dziękuję bardzo, kupię za to puszki dla kociambrów, bo suchą teraz mam aż 15kg! Spotkanie nie doszło do skutku bo pani, z którą miałam się spotkać jest chora... . Ja nie wiem czemu mam takiego pecha do ludzi, prosiłam o wysłanie jakiegoś innego wolontariusza bo ja mam wolne tylko do piątku i mogę biegać po wetach i załatwiać a potem od 14 do późnego wieczora nie ma szans,żeby cokolwiek działać bo jestem w pracy. Kot nie ma tyle czasu, na zdjęciu to i tak wygląda delikatnie. Wydaje mi sie ,że to może być sprawka dobermana, którego "miałam przyjemność" dzisiaj spotkać w tym zagajniku. Za tym murem, przy którym stoją budki też szczeka jakiś pies a koty biegają wszędzie i może Biedulek sie na niego nadział. To są tylko moje przypuszczenia. Wątek kotów z pks jest na miau. juli do fundacji to ja już tyle razy pisałam, że mają mnie dość a wyraża się to w ten sposób, że jestem juz totalnie ignorowana, nawet nie dostaję odpowiedzi. Malwa tez dzwoniła do pewnej fundacji, nie odbierają telefonu. ktoś inny musiałby chyba spróbować bo mnie juz zbywają, ale nic na to nie poradzę, że ciagle na mojej drodze stają chore, biedne koty a ja nie umiem przejść obojetnie. Sama nie dam rady, nie mam tylu kontaktów, wśród moich znajomych tylko jedna osoba kocha koty tak jak ja, reszta łącznie z rodziną patrzą na mnie jak na wariatkę więc nawet na wsparcie bliskich nie ma szans. To wszystko frustruje człowieka bo chce się pomóc, tyle ile można samemu (karmienie, mizianie) to robię, ale nieraz sytuacja mnie przerasta , zły stan zdrowia kotów, rychła eksmisja spowodowana budową to już nie na moje nerwy. Super, ze przelew doszedł, jesli tylko mogę prosić, to potwierdź to na bazarku dla kotów - link jest na 2 stronie tego wątku. Co do samych kotów, to kiepsko to widzę, bo wprawdzie maja jedzenie i wode, ale to ciagle za mało. Te koty powiny byc leczone. I niby wszyscy wiemy co powinno być dalej, ale środków brak, zero perspektyw. Nikt nie zapłaci za leczenie tych kotów, DT też nie ma. Fundacji, które mogłyby, albo raczje chciałay pomóc też nie ma. A Ty Miki, sama jedna wiele nie zdziałasz, jedno wielkie serce to cały czas za mało! Luna007 napisał(a):no to pech cholerny - a już po cichu myślałam, że się uda go uratować..........za dużo tych kocich nieszczęść........a Ty się Miki nie załamuj, bo kto im będzie pomagał - ja wczoraj u swoich dokarmianych dzikusów zobaczyłam kotka z wyłupionym okiem i bez przedniej łapki - on bez twej łapki raczej przed psem nie ucieknie, ale mi niestety nie udało się go pochwycić, a dzisiaj już go nie było................. Masakra! Quote
juli88 Posted December 28, 2011 Posted December 28, 2011 ok to trzymajcie kciuki ja będę teraz pisać do różnych ludzi - na razie o pomoc dla tego chorego kociaka... Co to za doberman? bezpański? Quote
farmerka63 Posted December 28, 2011 Posted December 28, 2011 Jestem . Zajrzę jutro....No i pokopię w skarbonce ;) Biedne kociska :( Quote
juli88 Posted December 29, 2011 Posted December 29, 2011 Dziękuje za przybycie. Zobaczymy co miki27 odpowie sharce pozwoliłam sobie utworzyć wydarzenie na fb na razie tylko dla tego jednego kota - proszę zapraszajcie znajomych http://www.facebook.com/events/199646843461477/#!/events/199646843461477/ Quote
wujek & ciocia Posted December 29, 2011 Posted December 29, 2011 farmerka63 napisał(a):Jestem . Zajrzę jutro....No i pokopię w skarbonce ;) Biedne kociska :( i ja witam :) Quote
wujek & ciocia Posted December 29, 2011 Posted December 29, 2011 http://epoznan.pl/news-news-29664-Koty_z_Wolnych_Torow_potrzebuja_pomocy Quote
MALWA Posted December 29, 2011 Posted December 29, 2011 juli88 napisał(a):ok to trzymajcie kciuki ja będę teraz pisać do różnych ludzi - na razie o pomoc dla tego chorego kociaka... Co to za doberman? bezpański? Jak byłyśmy razem: ja, Ty i Miki dokarmiać koty, to widziałyśmy przecież jakiegoś psiaka bezpańskiego, który uciekał w stronę dworca. Ale na dobermana to raczej nie wygladał. Może to jakiś nowy? Albo pilnuje tego terenu za murem, tego na który wjechały koparki i jest ryty... Quote
juli88 Posted December 29, 2011 Posted December 29, 2011 proszę zobaczcie czy wszystko ok na tym fb - mogę coś dopisać jak znajdę chwilę to pójdę w sobotę zobaczyć co tam się dzieje. Nie wiem czy nasłać tam schronisko żeby te psy wyłapali? Kurde żal do schronu oddać czekamy aż miki27 się odezwie bo sharka zaproponowała pomoc w dowozie kociambra do weta wujek & ciocia dziękuje za link - już wstawiłam na fb Quote
farmerka63 Posted December 29, 2011 Posted December 29, 2011 Dziewczyny - lecę do do krakvetu oddać na Was głos. Mam do zagospodarowania kilka wolnych złotych . Komu wpłacić ? Kociemu Pazurowi czy ( pewnie prościej) którejś z Was ? Quote
juli88 Posted December 29, 2011 Posted December 29, 2011 niech odezwie się miki27 co robimy z tym wetem (czy będzie mogła podjechać) jeżeli tak to pewnie na jej konto serdecznie dziękujemy :) Quote
supergoga Posted December 29, 2011 Posted December 29, 2011 Możemy pokryc koszty leczenia tego kotka bialo szarego który chory (pogryziony?). Jesli możecie go zawieźc na Polanke - to zrobcie to, trzeba go leczyc chyba pilnie. A w międzyczasie można cos mu szukać,. Quote
juli88 Posted December 29, 2011 Posted December 29, 2011 Serdecznie dziękujemy :) Czekamy na odzew miki27, ona umówi się z sharką i zawiozą kota na polankę :) wtedy zobaczymy co i jak Quote
kasia_5000 Posted December 29, 2011 Posted December 29, 2011 Cześć, jestem nowa na dogo. Na miau też działam pod nickiem kasia_5000. Koty na PKS-ie są pod naszą opieką. Zapraszam do wątku: http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=130188&start=1365. Quote
sharka Posted December 29, 2011 Posted December 29, 2011 Supergoga dziękujemy za ofertę pomocy, niezawodna Animalia! :) sprawę wyjaśnimy z dziewczynami i jeśli zajdzie potrzeba jutro podjadę z miki27 na pks. Miki27 ma w tej chwili kłopoty z netem, więc wieczorem ustalimy co i jak. Skoordynujemy działania - najważniejsze są zwierzęta. Zmykam do pracki. Quote
miki27 Posted December 29, 2011 Author Posted December 29, 2011 Kasia ja zwróciłam się o pomoc do osób z Dogo, bo zarówno ja jak i LunaKlara, juli i malwa widziałyśmy tego chorego kota, wtedy strasznie psikał , ale jego tylna łapka nie była w takim stanie jak teraz (na zdj. widac trochę tę łapkę). Pisałam wcześniej o sytuacji tego kota na miau, ale znowu zostałam zbesztana równo, że przesadzam, że nie ma miejsca i ogólnie jestem przewrażliwiona to na co miałam czekać? Dzisiaj byłam na karmieniu i ten kot tez był, siedział na jakieś białej płycie, pił tylko podgrzaną wodę, apetytu szczególnego nie miał, zlizał tylko sosik z puszki Winston. Zobaczymy co ustaliła itaka jak tam pojedzie, jeżeli ona coś załatwi to nie będzie potrzeby korzystania z pomocy Supergogi (Dziękuję Pani za zaangażowanie). Kasiu 5000 o pomoc zwróciłam się do dobrych ludzi z tego względu,że skoro jedna z wolontariuszek napisała mi że i tak nie macie tyle miejsca to tez zaczęłam myśleć co z tymi kotami będzie. Co w tym złego? Wiem,że miejsc dla kotów jak na lekarstwo dlatego też sama próbuję coś dla nich szukać a co dostaje wzamian, wieczne ataki. Ja chcę z Wami żyć w zgodzie, ale co napiszę czy zrobię to źle. Jak mówiłam o tym kocie to tylko osoby prywatne przyjechały zobaczyć ja chciałam się spotkać ale nigdy nikomu nie pasuje a jak tam idą same to koty są "zdrowe" to ja i trzy inne osoby są ślepe? Koty wkrótce będą musiały opuścić zarówno tereny pkp jak i pks to same dacie radę znaleźć teren dogodny dla karmicieli bo przecież ktoś musi nadal je karmić i sprawować opiekę dla nie wiem ile łacznie z pkp moze być kotów 30? Naprawdę zamiast się kłócić to trzeba wsplnie znaleźć rozwiązanie a nie na forum (bo tak najłatwiej )sie obsmarwywać. Czy ja robię coś złego? Na miau tak mi zszargano reputację,że szkoda gadać... osoby, które nie miały wcześniej ze mną kontaktu, nie znają mnie a potrafią od najgorszych wyzwać. Przykre to wszystko. Quote
kasia_5000 Posted December 29, 2011 Posted December 29, 2011 Miki, ale ja przecież Ciebie "nie obsmarowuję". Podałam tylko link do wątku na miau, w którym piszemy o sytuacji kotów na PKS. itaka była dzisiaj na PKS. Miała ze sobą transporter, ale nie złapała kota - z dwóch powodów. - Kocurek rzeczywiście nie ma sierści na nodze, ale nie ma tam rany, więc jest to raczej grzybica/świerzb niż pogryzienie. Nie powłóczył nogami, normalnie chodził. - Kocurek nie dał się wziąć na ręce. Chodzi o to, że nie może być tak, że działania nie są skoordynowane. Dobrze wiesz, że działamy na rzecz tych kotów. Tylko nasze działania są zaplanowane, a nie wszystko na szybko i byle jak. Nie pomożemy tym kotom, jeśli okaże się, że z powodu przepełnienia zostaniemy wyrzucone z piwniczki. Niestety musimy zachować zdrowy rozsądek. Jutro jeden kotek opuszcza naszą piwniczkę, bo przenosi się do DT, drugi najprawdopodobniej w poniedziałek zostanie wypuszczony na os. Pod Lipami, więc zwolnią się nam dwa miejsca. Marta już zaplanowała na wtorek złapanie tej czarnej koteczki, która może mieć problem z nietrzymaniem moczu i wtedy też, jeśli się uda, złapiemy tego Kocurka. Trafią wtedy do piwniczki. Dobrze, że Ty tez szukasz pomocy dla tych kotów, ale proszę, żebyś podawała fakty, a nie dramatyczne informacje, które nie są do końca zgodne z prawdą. W ten sposób stajesz się mało wiarygodna i dlatego czasami informacje od Ciebie są ignorowane przez część osób. Quote
miki27 Posted December 29, 2011 Author Posted December 29, 2011 Kasiu też chodzisz karmić te koty to chyba widziałaś,ze ten kocurek dobrze nie wygląda, te tylne łapki nie są do końca ok. Najlepiej jak ktoś ma wątpliwości to proszę bardzo, mogę się spotkać i pokazać nie zmyślam bo i po co. Może wolontariuszki i ja mamy inne pojęcie "chorego kota". Ja te dwa czarne kocurki (wek o dwóch braciach)też leczyłam z grzyba i na nic nie czekałam. Jeśli to grzyb to z pewnością ten chłopczyk się męczy bo dziadostwo musi swędzieć niemiłosiernie. To co ja mam robić, nie ma pewności,że złapiecie tego kota co z nim będzie?. Jeżeli Pani Supergoga nadal podtrzymuje chęć pomocy to ja i tak jutro przyjeżdżam rano do Poznania na karmienie i mogę z sharką zawieźć tego kota na Polankę, niech wet wyda jakąś diagnozę. Wiem, że piwniczka przepełniona, dlatego chcę mu pomóc. Nie wiem dokładnie z jaką datą jest mój wpis na miau o zgłoszeniu tego kota ale od tamtego czasu kot "jest pod obserwacją", nie dziw się,ze skoro chodzę do kotów i widzę że z nim nie jest dobrze a niby jest pod obserwacją to nie chce mu pomóc. Bo skoro już działacie to w sprawach pilnych nie ma czasu na co czekać. I tak ta sprawa na miau jest zgłoszona od ok 2tyg to ile ten kot ma jeszcze czekać na pomoc?Na forum miau też nic nie było wspomniane o mamie Pandy czy o tym czarnym kotku co siusia pod siebie (że Marta chce mu pomóc). A co z ta pingwinka (mamą Pandy)? W ogóle było tylko 5kotów w zagajniku dzisiaj i z przodu siostra Radka, ta kicia po zapaleniu płuc i jeszcze jedna biało-bura. Mało kotów ogólnie dzisiaj się pojawiło. Quote
MALWA Posted December 29, 2011 Posted December 29, 2011 A według mnie oprócz biało szarej kotki z chorą łapką nadaje się do pilnego leczenia mały kotek czarny, ale nie ten dorodny, upasiony, tylko taki mniejszy, słaby, który miał wypłowiałą sierść, i w dodatku psikał i mu zielone leciało z nosa. Tylko, że nie wiem cyz ten kotek jeszcze się poajwia... Quote
sharka Posted December 30, 2011 Posted December 30, 2011 Dzisiaj razem z miki27 byłam na dworcu PKS. Dla wyjaśnienia: Nie znam wolontariuszek z PKP/PKS (itakę rozpoznaję po niku :)), wczoraj poznałam miki27 przez telefon, dziś w realu. Gdy dotarł do mnie apel o pomoc - odpowiedziałam na niego, proponując transport chorego kotka do weta. Poczytałam ten wątek oraz na miau opinie dziewczyn. Postanowiłam pojechać na dworzec i wesprzeć gdyby moja pomoc okazała się potrzebna. Nie znam się na kotach. Co zobaczyłam: porozkładane plastikowe pojemniczki na jedzenie, w głębi budki styropianowe. Na niebieskiej folii siedział skulony kot. Miki27 zawołała koty. Przybiegło kilka: naliczyłam 3 czarne (czarno-rudy, drobny czarny i duży miziasty czarny, chyba ten drobny miał na środku grzbietu łysawy placek wielkości monety) oraz 2 lub 3 buro-białe. Wszystkie dość aktywne, ruchliwe. Z wyjątkiem tego siedzącego na foli, który na jedzenie nawet nie spojrzał. Kontrast w jego zachowaniu był widoczny nawet dla takiego laika jak ja. Miki27 chciała do niego podejść, weszła w krzaki, kot się odsunął - miał gołe placki bez futra na tylnich łapach. Nie był pogryziony. Szukając zasłoniętego miejsca od deszczu schował się między nogami miki27. Zapadła decyzja, że weźniemy go na wizytę do weta - a jeśli okarze się wszystko ok, to wypuścimy go spowrotem. Powoli zbliżyłam się z kontenerkiem i bez problemów miki27 go do niego wsunęła. Kręcił się niespokojnie ale po minucie już spokojnie leżał. U weta: zdiagnozowany koci katar (wg wet zatkany kompletnie nos - kot nie czuł jedzenia, stąd nie jadł), świerzbowiec uszny (pobrana próbka), prawdopodobnie zmiany grzybiczne na tylnych łapkach (wyglądały na wylizywane). Wg zębów kot został oceniony na ok 3-4 lata. W pysku zmiany wskazujące na prawdopodobnego wirusa. Oględziny wskazywały na obniżoną odpornośc kota i możliwość białaczki, dlatego zapadła decyzja o zostawieniu kota do jutra w lecznicy i zrobieniu badania krwi. Wyniki słyszałam już są i kot nie ma jednak białaczki ani wirusa. Zachowanie kota spokojne, wg wetki "jakby chciał mnie zjeść już by mnie zjadł" , "uciekinier" ;). Jutro trzeba kota odebrać. Lecznica jest nieczynna w niedzielę. Pojadę po niego, jednak ja ani mki27 nie możemy zapewnić mu domu tymczasowego na czas leczenia, a dziewczyny z PKP mają kocięta w piwnicy. Na koniec: wpłacę na konto Animalii choć kilka zł - tyle ile mogę, dorzucę się do rachunku za weta. Quote
kasia_5000 Posted December 30, 2011 Posted December 30, 2011 sharka, czy dałabyś radę jutro ewentualnie przywieźć kota z Polanki do kliniki na Naramowickiej? Ja niestety jutro mam pracująca sobotę i naprawdę nie dam rady się tym zająć, a Marty i Karoliny nie ma jutro w Poznaniu. Na razie miki27 obiecała załatwić sprawę z fundacją odnośnie tego pobytu i ma mi dać znać, wiec to jeszcze nie jest pewne. Ale chyba nie ma innej możliwości. Dopóki kot nie zostanie trochę podleczony, nie możemy wziąć Go do piwniczki, bo kocięta nie są zaszczepione. Wg wetki są duże szanse, że mogłyby się zarazić kk. Quote
juli88 Posted December 30, 2011 Posted December 30, 2011 pisałam już na miau że się piszę jak nikogo nie znajdziecie, tylko nie mam transporterka żadnego... jestem dziś i pół jutrzejszego dnia w P-N na Wildzie więc jak ktoś może pożyczyć to się zjawię... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.