zerduszko Posted August 11, 2009 Posted August 11, 2009 Oczywiście masz rację, że wszystkeigo pod chamstwo podciągac nie można. Znam mnóstwo psów, które łażą za nami obszekując... ale to sa takie niegroźne osobniki; nie raz pies podleciał, ale własciciel widząc jaka jest różnica gabarytów i znając swojego psa oraz widzą strach mojego, zabierał go. Ale, jak już ktoś na prośbę zapięcia psa reaguje tką urażoną duma, że robi wręcz na złość czy wiecznie puszcza agresywnego psa samopas, to albo głupota, albo chamstwo. aśka-od-dagona napisał(a):Ale w tym chyba coś jest... w sumie z poprzednia sunią pamiętam jeden incydent, drugi znam z opowieści, co daje dwa spięcia na 16 lat życia psa...z obecną suką nie kojarzę żadnych atrakcji, natomiast z Dagonem a i owszem. Ja zauwazyłam, że wolno latające lub samowyprowadzajace sa na ogół psy, dlatego spięć jak się ma suki jest mniej. No i niestety, wiecej "beztrosikich" ludzi ma psy, bo nie ma cieszczek, nie ma kłopotu - a o tym, że przysparzają kłopoty innym juz nie pomyslą.....Ale za to "ataki" napalonych samców to normalka i tu mi para uchami idzie, bo skoro czyjś pies jest chętny z wszytkim i 24 h/d, to niech mu sam ulży, skoro o kastracji czy pilnowaniu psa mowy nie ma, a nie karze mi to znosić :angryy: Quote
nanet1002 Posted August 11, 2009 Posted August 11, 2009 Witam ;) Ja też mam nieraz problemy z innymi wlascicielami psiaków, moja suka jest dośc sporych rozmiarów (26 kg) mimo, żo to takie duże kluchy są zawsze wychodzi na smyczy. Niedawno sie przeprowadziliśmy i na nowym osiedlu panuje zasada jesteś nowym psiarzem to pokaz na co stac twojego psa ( chodzi oczywiscie o agresje psiny) Jednego dnia pani siedziała ze swoim jamnikowatym krzykaczem na podwórku, ja ze swoja na smyczy tamten biega luzem, podbiega do mojej Sońki i zaczyna wachac nowa koleżanke. Gdy psiaki sie poznaly ja ze swoja odchodzę kierując się w strone domu a pani z puszką piwa w ręce zaczyna podpuszczac swojego niby jamnika do ataku:angryy: A moje kluchy jak nigdy, bo zawsze ogon pod siebie i do domu, wkońcu zareagowały i pokazała zabki ostro się przy tym jeżąc:evil_lol: tak,że psisko okazalo się mądrzejsze od swojej już podchmielonej włascicielki i wycofało sie samo. Moja rozmowa z tą panią była bez sensowna więc poszłam do domu. Sytuacja znowu miała miejsce jednak tym razem mój mąż był z nią na dworze(a Sonia bardziej się jego słucha;)) pani znowu psiaka podpuszcza,mąż znając swojego psa odpiąl smycz i powiedzial tylko bierz, szybko pani zabrała swojego jamnikowatego:evil_lol: A najsmieszniejsze było to ,że te moje kluchy nie znaja komendy "bierz" :eviltong: Najwazniejsze, że podziałało i upierdliwa pani juz więcej nie podpuszcza swojego psiaka. Quote
an1a Posted August 11, 2009 Posted August 11, 2009 "Średnio-duże", "spore".. To w jakich widełkach ja się mieszczę z psem >40kg? :evil_lol: Quote
Darianna Posted August 11, 2009 Posted August 11, 2009 an1a napisał(a):"Średnio-duże", "spore".. To w jakich widełkach ja się mieszczę z psem >40kg? :evil_lol: olbrzymie ;) A na dogi niemieckie i bernardyny to już skali nie ma :diabloti: Quote
zmierzchnica Posted August 11, 2009 Posted August 11, 2009 an1a napisał(a):"Średnio-duże", "spore".. To w jakich widełkach ja się mieszczę z psem >40kg? :evil_lol: Kategoria "łooo matko, toż to koń!" :cool3: Moja przyjaciółka ma suczkę 40 kg i faktycznie mój "średnio-duży" Frotek przy niej mały jest :diabloti: Ale w porównaniu z moimi sukami i większością psów na moim osiedlu to jest dość spory ;) Quote
***kas Posted August 11, 2009 Posted August 11, 2009 hmmm, to ja już chyba rozumiem dlaczego ludzie uciekają z tramwaju jak wsiadam do niego z moim kaukazem:diabloti:. Jednego razu zapytano mnie dlaczego wilka prowadzam po mieście...:shake: co do chamstwa, ja zapomniałam, jakie to uciążliwe, od czasu przeprowadzki na wieś, z różnych powodów musieliśmy się na 2 miesiące przenieść do miasta. dochodzę do wniosku,ze to nie jest chamstwo, a czysta głupota, bo jak inaczej nazwać człowieka, który widząc moje usmyczowione, zakagancowane psy, ba mało tego w trakcie szkolenia( 2 psy na smyczach przywiazane, ja z 3 akurat pracowalam,TZ miał na oku moje brytany, a ja zajmowałam sie rudzielcem) puszcza swojego labka co by poszedł sie przywitać. No ja rozumiem, że piesek kocha inne pieski i cały świat, ale na litość boska, co on nie widział(facet, nie pies), że moje futra na smyczach? Oczywiscie poplatane zdenerwowane i lekko wkurzone po takim "miłym" spotkanku. Inna sytuacja, rzucam piłkę naszemu rotkowi, staje kobieta ze swoim psem, po chwili puszcza do mówiac" idź się pobaw z pieskiem i panią, oni tacy samotni" :cool3: a już perełką jest, jak kilka dni temu kobieta na mnie nawrzeszczała, że się nad psem znecam, bo uwaga! każe mu ciągnąc oponę, przy mnie zadzwoniła na policję krzyczać do sluchawki, że psa maltretuje, i że ona mnie za rekę trzyma. Policjanci przyjechali, jak zobaczyli te "męczarni" kobiecie wlepili mandat 200zł za bezpodstawne wezwanie funkcjonariuszy...:shake: Naprawdę nie wiem czy mam się smiać czy płakać :roll: Quote
Yanni Posted August 11, 2009 Posted August 11, 2009 Przeczytałem większośc wątków i rzeczywiście macie nie złe przygody. Ale co ja mam powiedzieć jak wyłażę na spacery z psem w papilotach? Tylko u mnie z tym chamstwem jest odwrotnie -.Podchodzą i bardzo miło męczą "a po co pan kręci pieskowi włosy? nie lepiej lokówką pokręcić?" ( mam Shih Tzu więc jest akurat odwrotnie...hahahaha) albo "jak można tak psa męczyć?" ",że już nie wspomnę "dziwny ten pies jakiś -nie lepiej to obiciąć te włosy niż z takimi pryszczami chodzić po mieście?" .Po jakimś czasie ciężko zachowac zimną krew. Quote
badmasi Posted August 11, 2009 Posted August 11, 2009 To u mnie na osiedlu znowu nowy nabytek-suka labka oczywiście i oczywiście musi się ze mną i moimi psami witać. Ostatnio jak wyszłam szeltikiem w nocy to skoczyła na mnie od tyłu aż się wystraszyłam. Pan na to, że nie muszę się bać bo pies nie gryzie.Co z tego, że nie gryzie jak cale spodnie i kurtkę miałam ufajdane a mój pies zakręcił smycz wkół moich nóg uciekając przed nachalnym labkiem. Następnego dnia suka podlatywała do mojej collie. Moje psy w końcu się wkurzyły a że były na smyczy to ja musiałam je uspoić i przytrzymać co skończyło się nadwyrężonym stawem barkowym. Pan stał i się głupio uśmiechał patrząc jak jego labek podlatuje najpierw w celach zabawowych a potem obszczekuje moje psy. Chyba następnym razem puszczę collie to ustali pozycję raz na zawsze i będzie koniec głupich zabaw i uśmiechów pana. Najgorsze jest to, że trudno jest wyjść z psami gdy nikogo nie ma bo w pobliżu tyle psów i to puszczanych luzem bez kontroli, że jet to kompletnie niemożliwe...Całe szczęście mam swój wiejski domek i hektar ogrodu gdzie psy mogą pobiegać za frisbee bo inaczej bym zwariowała i one też. Quote
Ppx Posted August 11, 2009 Posted August 11, 2009 A o jaką oponę chodziło i czemu jej to przeszkadzało? :P Quote
Saite Posted August 12, 2009 Posted August 12, 2009 ***kas w końcu jak Twoje psy usmyczowione i zakagańcowane to tym bardziej pieseczka można do nich puścić, w razie czego nie pogonią, nie ugryzą. A swoją drogą nie mogę wyjść z podziwu, jeśli chodzi o fenomen labków. Dlaczego te psy w tak ogromnej przewadze, w każdym zakątku kraju są takie nieznośne i upierdliwe, a ich właściciele przeważnie nie grzeszą rozumem? A co do pani, która wezwała policję, to wolę już przewrażliwionych ludzi, jeśli chodzi o "krzywdę" zwierząt niż takich zupełnie obojętnych. I w sumie szkoda, że kobieta dostała mandat, bo na przyszłość pewnie będzie się bała reagować. Quote
aina155 Posted August 12, 2009 Posted August 12, 2009 Jak kiedys uslyszalam od posiadacza laba: te psy nie musza chodzic w kagancu i na smyczy, bo wszyscy wiedza ze sa lagodne. A sm jak podjezdza i widzi, ze to lab to nic nie karze z tym robic. Zagotowalam sie :angryy: Quote
Adamant Posted August 12, 2009 Posted August 12, 2009 laby łagodne he he :mad: ja mam złe doświadczenia Quote
Saite Posted August 12, 2009 Posted August 12, 2009 Ja już nie pamiętam, kiedy widziałam łagodnego labradora. Nawet bardzo młode psy tej rasy zachowania mają dalece odbiegające od pożądanych i od łagodności. A teksty właścicieli labków ubóstwiam wprost ''pani, jak on mógł psa zaatakować, jak on łagodny, w końcu z dzieciakiem chowany, no jak on może psa ugryźć, jak dzieciaka mi nie gryzie, tylko w jednym łóżku śpią?"... ach ten tok "rozumowania". Quote
aina155 Posted August 12, 2009 Posted August 12, 2009 Sytuacja sprzed godziny, moze mniej. Ide przez lake, wychodze juz na droge. Patrze, ze leci na nas pekinczyk :angryy: (Fiona ich wyjatkowo nie trafi, bo co jakiegos spotkamy to sie na nia rzuca). Fiona sie troche burzy, ale idzie grzecznie. Chce pekinczyka minac, a guzik, nie da sie leci za nami. Za chwile pojawia sie pan: "Nie pogryza sie", mowie, ze moja juz sie zjezyla, pan do mnie, ze nic sobie nie zrobia :angryy: Odpowiadam, ze no nie wiem... A na koniec dodaje, ze moja jest troche chora wiec moze lepiej pieska zabrac :diabloti: Podzialalo :evil_lol: Quote
Ressa Posted August 12, 2009 Posted August 12, 2009 W Świnoujściu na plaży ogólnej z psem chodzić nie wolno a więc wybrałam się na teren wyznaczony dla psów. Plaża psia jest zasrana ale i tak wylegują się tam emeryci, robią se grille itp. Ostatnio wybrałam się tam z Bonnie i spotkałam zaprzyjaźnionego labradora. Spuściliśmy psy aby poszalały. Najpierw harcowały w wodzie ale potem moja huska poprowadziła labka koło grillujących dziadków. Zaraz wyskoczyła baba z ryjem: -Proszę zabrać te psy! -Przepraszam ale to plaża dla psów. -Nieprawda! I jeszcze bez kagańca! -No niestety ale jest! Tak mnie wpieniło to babsko :angryy: Grube wieloryby. Rozumiem że jeśli ktoś idzie na plaże dla psów powinien być przygotowany na ich towarzystwo, a nie! uh. Quote
Martens Posted August 12, 2009 Posted August 12, 2009 Ressa napisał(a): Tak mnie wpieniło to babsko :angryy: Grube wieloryby. Teraz to się poziomem popisałaś... :shake: Wątek jest o chamstwie psiarzy - własnie widać których. Quote
badmasi Posted August 12, 2009 Posted August 12, 2009 Poziom rzeczywiście fatalny (kto wie, może wielu z nas na starość będzie wyglądać jak gruby wieloryb, chociaż ja to raczej zasuszona sardynka) ale ja bym grilować np. na psi wybieg nie poszła-szczególnie jeśli psią kupkę można pomylić z kiełbaską:evil_lol: Quote
Ressa Posted August 12, 2009 Posted August 12, 2009 Chodzi o to że jest to plaża dla psów na której nie powinno nawet być tych ludzi (nie wspominając o zakazie grillowania). :roll: Psy tym ludziom nawet na talerze nie zajrzały, tylko przebiegły obok. Uważam że polskie prawo dotyczące kagańców bezwzględnie u każdego psa to głupota. Sama mojej muszę czasem założyć, ale ludzie! Quote
aśka-od-dagona Posted August 12, 2009 Posted August 12, 2009 Chamstwem by się popisała, jakby tak do nich powiedziała;) cogitationis poenam nemo patitur, szczególnie że ten wątek często jest przesycony wypowiedziami niezbyt miłymi dla ich 'bphaterów'. Ja rzadko kiedy się bultam na ulicy, raczej szkoda mi na to czasu, ale co nieraz sobie pomyślę to moje, i zakładam ze większość tak ma. Ale jakby mi ktoś kazał zabierać psa biegającego po plaży dla psów(o ile przepisy pozwalają go tam puścić luzem) to tez bym się wpieniła. A co do wypowiedzi Ressy o obowiązkowych kagańcach, to pewnie zaraz mnie zakrzyczycie;), ale ja uważam że jest słuszne. Nie do końca jeszcze dopracowane, ale słuszne. Quote
Ressa Posted August 12, 2009 Posted August 12, 2009 Każdy ma swoje zdanie ale np. suka labadora mojej koleżanki po założeniu kagańca jest nie dożycia i chodzenie z nią w nim jest nie możliwe. :cool3: Quote
aśka-od-dagona Posted August 12, 2009 Posted August 12, 2009 Wiele argumentów przyjmę, ale nie ten. Kwestia nauczenia psa i tyle.;) Quote
***kas Posted August 12, 2009 Posted August 12, 2009 nasze spanielisko jest nie do zdarcia, nie umiem jej zmęczyć, po 3 godzinach aportu,2 pływania, 1 biegania, zabaw z psami przeciągania się ze mną, grania w piłkę z moim TZ , pies w ogole nie okazuje objawów zmeczenia, siada na 5 minut i moze dalej, i kiedys ktos na dogo własnie polecił mi zakupic jej odpowiednie szelki i dawac do ciągania oponke, na rudzielca podziałało swietnie, a nasz rotek zakochał sie w oponce i ja wielbi i czci, wiec jemu zafundowalismy podobna rozrywke. :) i to akurat własnie nasz Rot z oponka latał :D kobiecinie starała sie wytłumaczyc ze to taka zabawa, ze psu krzywdy nie robie, z reguły staram sie uświadamiać, a nie popisywać się chamstwem, aczkolwiek czasami mi sie zdarza ;) a na temat łagodnych labków, ma odmienne zdanie, bo na szkoleniu PT, w grupie 6 psów był nasz rot, On i 4 laby, wszystkie z problemami z agresja...szkoda rasy, bo to naprawde fajne psy, a właściciele powinni przechodzic jakies testy sprawdzające predyspozycje w kierunku posiadania psa/ zwierzat :roll: Quote
Bogarka Posted August 13, 2009 Posted August 13, 2009 Ressa napisał(a):W Świnoujściu na plaży ogólnej z psem chodzić nie wolno a więc wybrałam się na teren wyznaczony dla psów. Plaża psia jest zasrana ale i tak wylegują się tam emeryci, robią se grille itp. Ostatnio wybrałam się tam z Bonnie i spotkałam zaprzyjaźnionego labradora. Spuściliśmy psy aby poszalały. Najpierw harcowały w wodzie ale potem moja huska poprowadziła labka koło grillujących dziadków. Zaraz wyskoczyła baba z ryjem: -Proszę zabrać te psy! -Przepraszam ale to plaża dla psów. -Nieprawda! I jeszcze bez kagańca! -No niestety ale jest! Tak mnie wpieniło to babsko :angryy: Grube wieloryby. Rozumiem że jeśli ktoś idzie na plaże dla psów powinien być przygotowany na ich towarzystwo, a nie! uh. U nas tez sie ludzie czesto opalaja na psim wybiegu :angryy: Quote
zmierzchnica Posted August 13, 2009 Posted August 13, 2009 Haha, to u mnie na psim wybiegu jest: parking dla samochodów (niekiedy nawet nie ma miejsca żeby między nimi przejść), boisko do gry w nogę/siatkę, miejsce do puszczania latawców, miejsce dla dzieci do jeżdżenia rowerkami, miejsce dla szanownych babci na wyprowadzanie szanownych wnucząt i rzucanie złych spojrzeń na przechodzące obok psy, wysypisko śmieci..:evil_lol: Długo bym tak mogła. Dodam, że wybieg jest malutki, nieogrodzony i z dwóch stron otoczony ruchliwymi ulicami :diabloti: Ja po prostu tam nie chodzę, bo nie ma sensu ;) A jak ktoś mnie odsyła, że mam iść "na teren dla psów", a nie łazić z psem gdzie mi się chce (a to się zdarzało), to tylko się śmieję :cool3: Quote
Bogarka Posted August 13, 2009 Posted August 13, 2009 zmierzchnica napisał(a):Haha, to u mnie na psim wybiegu jest: parking dla samochodów Na naszym tez kiedys był parking, jak w restauracji obok było wesele i było 400 gosci zmierzchnica napisał(a):wysypisko śmieci.. Tez jest. A smietnika nie ma a czasami niektórzy tłucza tam szkło Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.